|
|
Patryk Staniek w walce z obrońcami Sparty - Łukaszem Cieślą (z lewej) i Leszkiem Mikołajczakiem (fot. Michał Sobczak)
|
W najciekawszym meczu 15. kolejki II ligi szczypiornistów MKS Kalisz pokonał Spartę Oborniki 30:24. W tabeli drużyna Bruno Budrewicza ma już nad zespołem z Obornik cztery punkty przewagi i lepszy bilans bezpośrednich spotkań.
W rundzie jesiennej MKS także wygrał. Tamto spotkanie skończyło się wynikiem 37:29. Niedługo potem spartanie zaliczyli wpadkę z UKS PR2 Polkowice (17:18) i przegrali ze Śląskiem Wrocław (29:41). Wówczas mało kto wierzył, że ta ekipa jeszcze będzie liczyć się w walce o awans na zaplecze ekstraklasy. Po drodze mylili się jednak również najgroźniejsi rywale - Kalisz przegrał m.in. w Grodkowie i Dzierżoniowie, a Poznań w Kaliszu i Wrocławiu. Derbowe zwycięstwo oborniczan nad podopiecznymi Domana Leitgebera (25:22) tuż przed przerwą świąteczno-noworoczną, sprawiło, że Sparta wróciła do gry o najwyższe cele.
Przed sobotnim starciem oba zespoły dzieliły zaledwie dwa punkty. Teraz ta różnica się podwoiła. Na dodatek kaliszanie mają lepszy bilans bezpośrednich spotkań co będzie miało decydujące znaczenie przy takim samym dorobku punktowym na koniec sezonu.

Kacper - prawdopodobnie najmłodszy kibic MKS Kalisz. On też cieszył się ze zwycięstwa nad Spartą (fot. Michał Sobczak)
Gospodarze dobrze weszli w mecz. W 7. minucie prowadzili już 4:1, a potem konsekwentnie budowali przewagę. Przyjezdnym trudno było zbliżyć się na choćby jedno-dwa trafienia (taka sytuacja po raz ostatni miała miejsce w 10. minucie przy stanie 5:3), bo w kaliskiej bramce kapitalnie spisywał się Błażej Potocki (m.in. obronił rzut karny wykonywany przez Artura Pachulicza), a dodatkowo bardzo często musieli radzić sobie, grając w osłabieniu - nawet podwójnym. W pierwszej połowie sędziujący zawody Mariusz Marciniak i Piotr Radziszewski z Wolsztyna wykluczali zawodników Sparty cztery razy. Błażej Kwiatkowski za niesportowe zachowanie spędził na ławce jednorazowo cztery minuty. W drugiej połowie najskuteczniejszy strzelec obornickiej siódemki zobaczył już czerwoną kartkę. W ekipie MKS w całym meczu tylko Damian Woźniczka musiał przymusowo odpoczywać.
Kiedy do przerwy kaliszanie prowadzili dziewięcioma bramkami, wydawało się, że nic ciekawego w tym meczu już się nie wydarzy. Początek drugiej połowy zdecydowanie wygrali jednak goście (5:1) i zrobiło się nerwowo. - W szatni powiedzieliśmy sobie, że wynik musimy wyrzucić z głowy i grać tak, jakby znów był remis. Niestety, w drugiej części meczu to Sparta była lepszym zespołem. Na szczęście udało nam się dowieźć korzystny rezultat do końcowego gwizdka - komentował potem Bruno Budrewicz.
Jeszcze w 42. minucie Sparta przegrywała pięcioma golami (17:22), ale do końca spotkania już tak blisko rywala nie była. - To już powoli staje się tradycją, że w drugiej połowie, goniąc wynik, walczymy nie tylko z rywalem, ale także z czasem. Nie po raz pierwszy po zmianie stron gramy zdecydowanie lepiej. Wcześniej jednak nie wykorzystaliśmy zbyt wielu sytuacji stuprocentowych, co zemściło w dalszej części meczu - oceniał trener gości Michał Pietrzak.
Kibice MKS w sobotę cieszyli się podwójnie, bo ich zespół nie tylko odskoczył czwartej w tabeli Sparcie, ale także odrobił dwa "oczka" do Śląska Wrocław, który niespodziewanie przegrał w Grodkowie 29:30. Wrocławianie wciąż pozostają liderem, choć nad goniącą go dwójką z Kalisza i Poznania mają w tej chwili cztery punkty przewagi.
Warto dodać, że spotkanie MKS - Sparta miało wyjątkową oprawę. W ramach imprezy "Dzień z PGNiG w Kaliszu - miejscu gdzie narodził się szczypiorniak" rozegrano finał turnieju dla uczniów szkół podstawowych PGNiG GAZ CUP 2012, a dla publiczności, która już od 15.00 gromadziła się w Kalisz Arenie przygotowano konkursy i występy artystyczne.
MKS KALISZ - SPARTA OBORNIKI 30:24 (18:9)
MKS: Potocki, Matuszczak - Galewski 7 (3/3), Klara 5, Kaczmarek 4, Staniek 4, Krupa 3, Krygowski 3 (1/1), Szefner 2, Kobusiński 2, Nowicki, Ibron, Woźniczka, Stefański.
Kary: 2 min. Rzuty karne: 4/4
SPARTA: Gebler, Wtorek - Kwiatkowski 6 (1/1), Kłak 5, Pachulicz 5 (0/1), Cieśla 4, Witaszak 2, Jankiewicz 2, Mikołajczak, Piaścik, Michał Włudarczak, Maciej Włudarczak.
Kary: 12 min. Rzuty karne: 1/2
|