<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:taxo="http://purl.org/rss/1.0/modules/taxonomy/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
<description></description>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pl</dc:language>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Copyright WielkopolskiSport.pl All rights reserved</dc:rights>
<image>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<url>http://www.wielkopolskisport.pl/images/logo_top.jpg</url>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
</image>
<item>
    <title>Dystans rośnie</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=8228</link>
    <description>Rośnie strata szczypiornistek AZS AWF do bezpiecznej pozycji w tabeli. W sobotę akademiczki uległy na własnym parkiecie Słupii Słupsk 29:35.
 
Inna sprawa, że raczej trudno było liczyć na sukces poznanianek w starciu z wiceliderem. Drużyna gospodarzy wprawdzie nieźle rozpoczęła mecz, ale wyrównaną walkę z faworyzowanym przeciwnikiem toczyła tylko do 23. minuty. AZS AWF tracił wówczas do Słupii tylko dwie bramki (11:13). Efekty przynosiło między innymi indywidualne krycie najgroźniejszej w zespole gości Agnieszki Łazańskiej-Korewo. Szybko jednak podobną &quot;opieką&quot; została otoczona czołowa snajperka akademiczek - Agata Wasiak. I od tego momentu przewaga rywalek wzrosła. Poznanianki, nie mogąc poradzić sobie z wysoką obroną Słupii zaczęły popełniać coraz więcej błędów, z których zespół gości wyprowadzał skuteczne kontrataki. To sprawiło, że do przerwy ekipa gospodarzy przegrywała 12:18.
 
Po zmianie stron zespół wicelidera już do końca utrzymywał bezpieczną przewagę. AZS AWF nie potrafił wykorzystywać gry w przewadze, a jego zawodniczki myliły się w stuprocentowych sytuacjach. Nie miały takich problemów rywalki, korzystając z błędów w defensywie ekipy gospodarzy. Wprawdzie tę odsłonę AZS AWF ostatecznie zremisował, ale całe spotkanie zakończyło się wyraźnym zwycięstwem szczypiornistek ze Słupska. - Mecze wygrywa się obroną, a ta u nas po raz kolejny nie funkcjonowała. Do tego doszła duża liczba prostych błędów i stąd taki wynik - podsumowała Agnieszka Kwiecień. Niedobrą informacją dla jej zespołu był także wynik derbów w Obornikach, gdzie MKS MOS Gniezno wywalczył remis w starciu ze Spartą. To sprawia, że zamykające tabelę akademiczki mają już pięć punktów straty do wyprzedzającego je beniaminka z Gniezna.
 
AZS AWF Volkswagen Poznań - Słupia Słupsk 29:35 (12:18)
 
AZS AWF: Gała, Pawlak - Wasiak 10, Kwiecień 5, Łakomy 4, Szymańska 4, Bartkowiak 3, Matyja 2, Łyszczyk 1, Król, Karasiewicz, Peda.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=8228&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-30 17:13:59</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Niespodzianka w derbach</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=8220</link>
    <description>Niespodzianka w pierwszoligowych derbach szczypiornistek. Sparta Oborniki straciła punkt w starciu z MKS MOS Gniezno, remisując 32:32. Spory wpływ na przebieg spotkania miała kontuzja Ewy Wozińskiej. 
 
Pierwsza część meczu nie zapowiadała bowiem, że gnieźnieński beniaminek jest w stanie zagrozić faworyzowanej ekipie gospodarzy. Sparta posiadała inicjatywę, a MKS świetnej postawie Joanny Różańskiej (do przerwy zdobyła 10 bramek) zawdzięcza, że trzymał w miarę bliski dystans. Ta część spotkania zakończyła się prowadzeniem oborniczanek 20:16, ale w końcówce boisko musiała opuścić wspomniana Wozińska. Doświadczona bramkarka gospodarzy skręciła kostkę i już na parkiet nie wróciła.
 
Jej miejsce między słupkami zajęła juniorka Paulina Galczewska, której jednak do poziomu koleżanki z zespołu sporo brakuje. I po przerwie, mimo ambitnej postawy nie radziła sobie z rzutami rywalek. A zawodniczki z Gniezna szybko zorientowały się, gdzie tkwi słabszy punkt gospodarzy i starały się to wykorzystać. - Prawie każdy rzut z drugiej linii kończył się bramką. Musieliśmy podwyższyć obronę, ale to też niespecjalnie pomagało - relacjonuje trener zespołu z Obornik Tomasz Konitz. Wprawdzie jego podopieczne nie traciły prowadzenia, ale MKS był coraz bliżej odrobienia wszystkich strat. Poza tym zdecydowanie lepiej też spisywał się w defensywie. Przełom nastąpił w 55. minucie, gdy sędziowie nie uznali Sparcie bramki zdobytej z rzutu karnego przez Urszulę Filodę. Poirytowana zawodniczka gospodarzy po chwili zarobiła dwie minuty kary, a ponieważ wdała się jeszcze w niepotrzebne dyskusje, oborniczanki przez cztery minuty musiały radzić sobie w osłabieniu. Zespół z Gniezna w końcu wyrównał (30:30), ale na finiszu nadal bliżej sukcesu była Sparta. 60 sekund przed końcem wygrywała 32:31 i miała piłkę. Mimo przerwy, o którą poprosił trener Konitz i dokładnego omówienia taktyki na ostatnią akcję, szczypiornistki gospodarzy popełniły jednak błąd, a gnieźnianki po przechwycie zdobyły bramkę na wagę remisu.
 
- Pierwszą połowę zagraliśmy słabiej w obronie, ale za to naszym atutem były kontrataki. W drugiej części o końcowym sukcesie zadecydowała dobra obrona. Dziewczyny stanęły na wysokości zadania, były szybsze i agresywniejsze. Zdobyliśmy punkt, który jest dla nas bardzo cenny, bo przybliża nas do upragnionego utrzymania w I lidze - cieszy się trener beniaminka z Gniezna Roman Solarek.
 
Sparta Oborniki - MKS MOS Gniezno 32:32 (20:16)
 
Sparta: Wozińska, Galczewska - Filoda 11, Cieśla 7, Gładecka 6, Niedzielska 3, Celka 3, Kowalewska 2, Walkowiak, Borkowska, Kacprzak.
 
MKS MOS: Kowalczewska, Tarczyńska - Różańska 14, Stachowiak 8, Jerzakowska 3, Szwedek 3, Burdzińska 2, Bigoszewska 1, Różewska 1, Podrzycka, Ławniczak, Łuczak, Dębicka, Żabierek.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=8220&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-29 21:32:01</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Czas pomagał rywalkom</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=8178</link>
    <description>Mimo niezłej postawy szczypiornistki Sparty Oborniki nie sprostały na wyjeździe liderowi pierwszoligowej tabeli. W niedzielnym meczu przegrały w Tczewie z tamtejszym Samborem 27:33.
 
W dziesięciu dotychczasowych spotkaniach tego sezonu drużyna z Pomorza tylko raz schodziła z parkietu pokonana. Nic dziwnego, że była zdecydowanym faworytem konfrontacji z wielkopolskim zespołem. Na pewno jednak nie mogła go zlekceważyć, mając w pamięci październikowy mecz w Obornikach. Wtedy inicjatywa długo należała do Sparty, która w drugiej odsłonie prowadziła już nawet 16:13. Dopiero kilkuminutowa niemoc oborniczanek przesądziła o ich porażce.
 
W niedzielę scenariusz był trochę inny. Owszem, gra była w miarę wyrównana, ale to ekipa gości &quot;goniła&quot; wynik. Momentami skutecznie - w 20. minucie był remis 8:8 i o czas poprosił trener Sambora Eugeniusz Kwiatkowski. Krótka przerwa pomogła jego drużynie, bowiem szczypiornistki gospodarzy w ostatnim fragmencie tej części spotkania wypracowały sobie czterobramkową przewagę. Ale Sparta nie złożyła broni. Po przerwie przystąpiła do odrabiania strat i zdołała zmniejszyć dystans do zaledwie jednego trafienia (19:20). Wtedy szkoleniowiec drużyny z Tczewa znów zaprosił swoje zawodniczki na krótką rozmowę i... historia się powtórzyła. Po powrocie na boisko Sambor znów &quot;uciekł&quot; na kilka bramek. - Wtedy uszło z nas powietrze - przyznał trener Sparty Tomasz Konitz. Jego szczypiornistki już nie zdołały zagrozić zespołowi lidera. 
 
- Mecz mógł się w naszym wykonaniu fragmentami podobać, ale tych fragmentów było trochę za mało. Poza tym zawiodła nas też odrobinę skuteczność - podsumował szkoleniowiec oborniczanek.
 
Aussie Latocha Sambor Tczew - Sparta Oborniki 33:27 (17:13)
 
Sparta: Wozińska - Gładecka 7, Filoda 6, Cieśla 6, Celka 4, Kacprzak 2, Walkowiak 1, Urbaniak 1, Borkowska, Kowalewska.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=8178&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-24 00:11:31</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Derbowe radości i smutki</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=8170</link>
    <description>Pierwszoligowe derby piłkarek ręcznych dla MKS MOS Gniezno. Beniaminek rozgrywek po pełnym emocji meczu pokonał AZS AWF Volkswagen Poznań 30:29. 
 
Starcie dwóch najsłabszych zespołów sezonu miało spore znaczenie dla dalszej rywalizacji o pozostanie w I lidze. Wprawdzie przed drużynami z dołu tabeli jeszcze druga część zmagań, ale przystąpią one do niej z zaliczeniem punktowej zdobyczy z rundy zasadniczej. Dlatego wynik niedzielnych derbów był dla obu ekip bardzo ważny. W ich październikowym meczu, który odbył się w Poznaniu lepsze (22:19) były akademiczki. Tym razem z kompletu punktów cieszyły się szczypiornistki z Gniezna.
 
Całe spotkanie było jednak bardzo wyrównane. Przez większośc pierwszej połowy inicjatwę miały poznanianki, ale zespół gospodarzy nie pozwalał, by przewaga AZS AWF była zbyt duża. A przed przerwą sam objął prowadzenie po rzucie karnym, skutecznie wykonanym przez znakomice dysponowaną tego dnia Joannę Różańską. Po drugiej stronie w roli głównej występowała z kolei Agata Wasiak. To właśnie rozgrywająca akademiczek ustaliła wynik pierwszej połowy - 11:11. Po przerwie obraz gry się nie zmienił. Na parkiecie nadal trwała zacięta i wyrównana walka, w której żadna z drużyn nie mogła być pewna końcowego sukcesu, a dwubramkowe przewagi każdej ze stron szybko były niwelowane przez drużynę rywala. W bramce gnieźnieńskiego zespołu dobrze spisywała się Daria Tarczyńska i na pewno kilka jej interwencji miało wpływ na ostateczne rozstrzygnięcie. Na finiszu minimalnie lepsze były bowiem zawodniczki beniaminka, wygrywając 30:29.
 
- Nie wykorzystałyśmy zbyt wielu stuprocentowych sytuacji. To zemściło się w końcówce meczu i niestety z tego pojedynku wyszłyśmy jako przegrany zespół - komentowała kołowa gości Weronika Łakomy. Porażka mocno skomplikowała sytuację jej drużyny w walce o utrzymanie. Akademiczki mają już bowiem cztery punkty straty do MKS MOS. - Wiele osób na pewno nas już skreśli, ale do końca sezonu zostało jeszcze kilka meczów, więc nie czas się poddawać - dodawała Łakomy. - Było to bardzo cenne zwycięstwo, które przybliża nas do upragnionego pozostania w I lidze. Obie ekipy wiedziały o co grają. Pierwsza połowa była zła w naszym wykonaniu. Graliśmy wolno w ataku i nieporadnie w obronie. Dobrze, że w bramce wynik trzymała nam Daria Tarczyńska. Druga połowa była już szybsza w ataku, przez co akcje mogły się podobać publiczności - oceniał z kolei trener gnieźnianek Roman Solarek.
 
MKS MOS Gniezno - AZS AWF Volkswagen Poznań 30:29 (11:11)
 
MKS MOS: Tarczyńska, Kowalczewska - Różańska 10, Szwedek 4, Podrzycka 4, Bigoszewska 4, Jerzakowska 3, Burdzińska 2, Stachowiak 2, Łuczak 1.
 
AZS AWF: Gała, Pawlak - Wasiak 10, Kwiecień 5, Kujawa 5, Matyja 5, Szymańska 2, Łakomy 1, Bartkowiak 1.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=8170&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-23 03:24:52</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Spadkowicz lepszy</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=8110</link>
    <description>Piłkarki ręczne AZS AWF Volkswagen Poznań przez 40 minut toczyły w miarę wyrównany bój z Samborem Tczew. Później zdecydowanie lepszy był już spadkowicz z Superligi i akademiczki ostatecznie uległy 25:33.

Zamykające pierwszoligową tabelę poznanianki sobotnie spotkanie z faworyzowanym rywalem zaczęły całkiem nieźle, obejmując dość niespodziewanie prowadzenie 2:0. Wprawdzie długo nie udało się go utrzymać, ale do końca pierwszej połowy na parkiecie aż tak bardzo nie było widać różnicy pomiędzy obiema drużynami. Do przerwy AZS AWF przegrywał tylko 13:16. Nadzieję na sprawienie niespodzianki akademiczki mogły mieć jeszcze przez 10 minut po zmianie stron, gdy traciły do rywalek zaledwie dwie bramki (17:19), a dodatkowo na ławkę kar seryjnie wędrowały zawodniczki z Tczewa. Niestety zespół gospodarzy nie do końca potrafił to wykorzystać. I wtedy nastąpił kluczowy moment spotkania - Sambor zdobył pięć goli z rzędu i już do końca kontrolował wydarzenia na boisku.

- Nawet z najlepszym przeciwnikiem potrafimy zagrać dobre fragmenty, co pokazałyśmy chociażby w sobotę. Naszym problemem jest jednak to, że w szybkim tempie tracimy kilka bramek pod rząd i nie utrzymujemy ciężko wypracowanego wyniku. Szkoda, bo ten mecz mógł potoczyć się nieco inaczej - komentowała Agnieszka Kwiecień. Dla jej zespołu zdecydowanie większy ciężar gatunkowy ma kolejne spotkanie, w którym zmierzą się na wyjeździe z wyprzedzającym je w tabeli MKS MOS Gniezno. Wynik derbów będzie miał olbrzymie znaczenie dla losów walki o utrzymanie w I lidze.

AZS AWF Volkswagen Poznań - Sambor Tczew 25:33 (13:16)

AZS AWF: Pawlak - Wasiak 11, Matyja 5, Kwiecień 4, Kujawa 3, Łakomy 1, Bartkowiak 1, Szymańska, Karasiewicz.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=8110&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-15 19:35:06</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Jesteśmy Spartankami</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=8102</link>
    <description>Bramka Dominiki Walkowiak zdobyta w ostatnich sekundach meczu dała szczypiornistkom Sparty Oborniki remis 26:26 w starciu z UKS PM Kościerzyna. Drugą bohaterką wielkopolskiego zespołu była bramkarka Ewa Wozińska. 
 
To właśnie jej interwencje pozwoliły Sparcie odrobić w końcówce sześciobramkową stratę. Przez większość sobotniego meczu ekipie gospodarzy szło bowiem jak po grudzie. - Obawiałem się tego spotkania, bo przystępowaliśmy do niego po długiej przerwie - mówił trener oborniczanek Tomasz Konitz. - Liga w tym sezonie jest mocno &quot;poszarpana&quot; i nie można złapać rytmu meczowego. A Kościerzyna po połączeniu z Gdańskiem ma solidny zespół. Od początku wyłączyli nam z gry Ulę Filodę i nie było dziewczyny, która przejęłaby na siebie ciężar gry. W pierwszej połowie ciężko było nam zdobyć bramkę i popełnialiśmy za dużo błędów własnych. A rywalki to wykorzystywały - dodał szkoleniowiec Sparty.
 
Jego podopieczne prowadziły tylko raz - po trafieniu Joanny Gładeckiej w... 1. minucie było 1:0. Później inicjatywę przejeły szczypiornistki z Kościerzyny. W tej cześci spotkania w ich szeregach skutecznymi rzutami popisywały się przede wszystkim Romana Fornalik i Natalia Brzezińska. Do przerwy drużyna gości wygrywała 16:11. - Troszeczkę zawaliłyśmy tę pierwszą połowę. W ogóle nerwowo zaczęłyśmy mecz. Bardzo chciałyśmy wygrać i odskoczyć Kościerzynie w tabeli, a przy okazji nadgonić te dwa zespoły, które nas wyprzedzają - oceniała bramkarka Sparty Ewa Wozińska.
 
Początek drugiej odsłony niestety nie wskazywał na zmianę obrazu gry. W 42. minucie oborniczanki traciły do rywalek już sześć bramek (14:20). Później wprawdzie zaliczyły trzy trafienia z rzędu, ale po serii prostych strat i skutecznych kontrataków UKS sytaucja wróciła do punktu wyjścia (17:23). - Grałyśmy wtedy w osłabieniu, a rywalki wyszły wysoko z obroną. Trochę się pogubiłyśmy, było kilka złych podań i stąd taka przewaga - tłumaczyła Dominika Walkowiak. Do końca spotkania pozostawało niewiele ponad 10 minut.
 
I wtedy wreszcie coś zaczęło się zmieniać. Kilka razy znakomicie interwniowała Wozińska, w dwóch akcjach dopisało jej szczęście (przeciwniczki trafiły w słupek i poprzeczkę), a po drugiej stronie problemów ze zdobywaniem bramek nie miały Justyna Cieśla i Adriana Celka. W 57. minucie - po skutecznie wykonanym przez tę ostatnią karnym - był już remis 25:25! Za chwilę Wozińska obroniła &quot;siódemkę&quot; i to Sparta miała szansę na objęcie prowadzenia. Nie wykorzystała jej, a po chwili UKS znów wygrywał jednym golem. Gdy w ostatniej minucie Magda Borkowska trafiła w słupek, wydawało się, że nic nie jest już w stanie oborniczanek uratować. Rywalki jednak za szybko chciały zakończyć swoją akcję. Rzut był niecelny, a Sparta miała niewiele ponad 10 sekund na przeprowadzenie swojej. Ku radości miejscowych kibiców udało się! Prawie równo z syreną ze skrzydła trafiła Walkowiak i spotkanie zakończyło się remisem. - Nawet nie wiem, jak to rzuciłam. Myślałam tylko o tym, żeby chociaż ten jeden punkt zdobyć. W pewnym momencie traciłyśmy już wiarę, że uda się odrobić straty. Ale jesteśmy Spartankami i się nie poddałyśmy. W takiej sytuacji remis cieszy, ale nie da się ukryć, że chciałyśmy wygrać - mówiła zdobywczyni ostatniej bramki, dla której było to... jedyne trafienie w meczu!
 
Sparta Oborniki - UKS PM Kościerzyna 26:26 (11:16)
 
Sparta: Wozińska, Cieśla 7, Filoda 5, Gładecka 4, Celka 4, Borkowska 3, Kowalewska 2, Walkowiak 1, Niedzielska, Kacprzak.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=8102&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-01-15 10:30:00</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Zła passa przerwana</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=7915</link>
    <description>Szczypiornistki MKS MOS Gniezno przerwały passę porażek. Beniaminek I ligi pokonał na własnym boisku AZS PWSZ Jutrzenkę Płock 26:22 i odbił się od dna tabeli.
 
Gnieźnianki sprawiły sporą niespodziankę, bowiem rywalki były zdecydowanym faworytem tej konfrontacji. W pierwszym meczu pewnie zwyciężyły MKS na własnym parkiecie 23:16. Na dodatek trapiony przez kontuzje wielkopolski zespół miał za sobą serię siedmiu kolejnych przegranych spotkań. Po 20 minutach starcia z akademiczkami raczej nic nie wskazywało na to, że zostanie ona przerwana. Po wyrównanym początku inicjatywę przejęła bowiem ekipa gości, która wykorzystując brak skuteczności zawodniczek z Gniezna objęła prowadzenie 11:7. Trenerski duet gospodarzy Robert Popek i Roman Solarek poprosił wówczas o czasi i okazało się, że przerwa przyniosła nadspodziewany efekt. Do końca pierwszej połowy gnieźnianki nie dały sobie bowiem rzucić... żadnej bramki, a same zdobyły ich pięć! Znakomicie w tym okresie spisywała się defensywa MKS MOS z jej filarem w bramce - Daria Tarczyńską. W ataku skutecznością popisywała się z kolei Paulina Stachowiak i na przerwę beniaminek schodził, wygrywając 12:11.
 
Po powrocie do gry szczypiornistki z Gniezna nadal pozytywnie zaskakiwały swoją postawą. Przez siedem minut zatrzymywały ataki akademiczek, a same powiększały przewagę. Jedynym powodem do zmartwień był uraz Stachowiak, która musiała opuścić parkiet po skręceniu stawu skokowego. Mimo to, MKS zwiększał dystans. W 46. minucie wynosił on już 6 trafień (21:15). Dopiero wtedy przebudziły się zawodniczki z Płocka. Zdołały zmniejszyć straty, ale na odebranie sobie zwycięstwa już im beniaminek nie pozwolił.
 
- Dziewczyny dziś naprawdę pokazały charakter. Wiara w zwycięstwo była tak silna, że nie mogły jej się przeciwstawić. Wszystkie rozegrały znakomite zawody, ale wielkie uznanie należy się bramkarce Darii Tarczyńskiej, znakomicie grającej Asi Różańskiej oraz Kasi Podrzyckiej. Mieliśmy dziś znakomitą obronę i dobrą skuteczność. To dało nam upragnione zwycięstwo - cieszyli się trenerzy Popek i Solarek. Sobotnia wygrana pozwoliła ich zespołowi opuścić ostatnią pozycję w pierwszoligowej tabeli. Swój derbowy mecz w Obornikach przegrały bowiem szczypiornistki AZS AWF Volkswagen Poznań i to ich kosztem beniaminek z Gniezna odbił się od dna.
 
MKS MOS Gniezno - AZS PWSZ Jutrzenka Płock 26:22 (12:11)
 
MKS MOS: Kowalczewska, Tarczyńska - Różańska 9, Stachowiak 8, Podrzycka 3, Szwedek 2, Burdzińska 2, Żabierek 1, Różewska 1, Jerzakowska, Ławniczak, Bigoszewska, Łuczak, Dębicka.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=7915&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-12-12 12:30:00</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Sparta znów lepsza</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=7913</link>
    <description>Już po raz drugi w sezonie piłkarki ręczne Sparty Oborniki okazały się lepsze w derbach od akademiczek z Poznania. Tym razem na własnym parkiecie zwyciężyły 29:24.
 
- Obawiałem się tego meczu z dwóch względów - mówił trener Sparty Tomasz Konitz. - Po pierwsze dwie moje zawodniczki grały po chorobie, a dwie kolejne dochodziły do siebie po kontuzjach. Na dodatek podczas rozgrzewki staw skokowy skręciła Dominika Walkowiak. Po drugie brakuje nam ogrania. Ostatnie spotkanie mieliśmy 19 listopada, a po derbach na następne będziemy czekać do połowy stycznia - dodał szkoleniowiec szczypiornistek z Obornik. Jego obawy początkowo wydawały się być uzasadnione. AZS AWF prowadził 2:0, a później jeszcze 3:1. Od tego momentu inicjatywę przejęła jednak drużyna gospodarzy. Znakomicie radziła sobie zwłaszcza Urszula Filoda, która do przerwy zdobyła 8 bramek. Po drugiej stronie rzuty swoich byłych koleżanek broniła Ewa Wozińska. Do 25. minuty poznanianki starały się jeszcze trzymać w miarę bliski dystans, ale końcówka tej odsłony należała zdecydowanie do Sparty, która na przerwę schodziła prowadząc 16:9.
 
W drugiej połowie akademiczki ograniczyły możliwości Filody indywidualnym kryciem, ale do siatki trafiały wtedy inne zawodniczki z Obornik. W 50. minucie wygrywały 25:16 i wtedy dopadł je lekki kryzys. Poznańska drużyna zdołała wówczas zmniejszyć trochę straty, rzucając nawet w pewnym momencie pięć bramek z rzędu. Trener Konitz poprosił jednak o czas i po powrocie na parkiet Sparta już na więcej ekipie gości nie pozwoliła.
 
- Były bardzo dobre momenty w naszej grze, ale zdecydowanie czegoś zabrakło. Rozpoczęłyśmy mecz od kilku udanych akcji i pomimo błędów, które się zdarzyły długo trzymałyśmy kontakt z przeciwnikiem. Potem coś się na kilka minut zacięło, a Sparta to wykorzystała. Druga połowa była wyrównana, ale rywalki nie pozwoliły nam na już więcej - komentowała Agnieszka Kwiecień z AZS AWF. - Cieszą dwa punkty, ale jakość gry mniej. Jest to jednak spowodowane tymi przerwami w rozgrywaniu spotkań oraz wspomnianymi kłopotami kadrowymi - oceniał z kolei trener Konitz.
 
W sobotni wieczór akademiczki zmartwiła nie tylko własna porażka w derbach. Niekorzystny dla nich wynik padł bowiem w starciu MKS MOS Gniezno z AZS PWSZ Jutrzenka Płock. Zwycięstwo wielkopolskiego beniaminka sprawiło, że poznanianki świąteczno-noworoczną przerwę spędzą na ostatniej pozycji w pierwszoligowej tabeli. Rezultat z Gniezna ucieszył z kolei Spartę, która umocniła się na trzecim miejscu w zestawie, mając na dodatek jedno spotkanie rozegrane mniej. Do dalszej walki o punkty szczypiornistki wrócą 14 stycznia.
 
Sparta Oborniki - AZS AWF Volkswagen Poznań 29:24 (16:9)
 
Sparta: Wozińska, Galczewska - Filoda 10, Gładecka 8, Cieśla 6, Kowalewska 3, Niedzielska 1, Kacprzak 1, Borkowska, Celka, Szczęsna.
 
AZS AWF: Gała - Kwiecień 9, Kujawa 5, Wasiak 3, Szymańska 2, Król 2, Łakomy 1, Bartkowiak 1, Łyszczyk 1, Matyja, Karasiewicz.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=7913&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-12-12 10:30:00</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Bez szans w Słupsku</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=7867</link>
    <description>Zgodnie z przewidywaniami nie było emocji w wyjazdowym spotkaniu piłkarek ręcznych MKS MOS Gniezno ze Słupią Słupsk. Wielkopolski beniaminek I ligi uległ wyraźnie jednemu z faworytów rozgrywek 22:42.
 
Szczypiornistki z Gniezna nie miały praktycznie nic do powiedzenia w starciu z wiceliderem tabeli. W całym meczu remisowały tylko raz - w 4. minucie po rzucie Martyny Szwedek było 1:1. Później przez dłuższy czas trafiały tylko zawodniczki gospodarzy, wykorzystując fakt, że MKS grał wolno i nieskutecznie. W 14. gnieźnianki przegrywały już 1:11, a po całej pierwszej połowie traciły do rywalek 12 bramek (7:19).
 
Zdecydowanie lepiej zespół gości spisywał się na początku drugiej odsłony. Agresywną obroną wymuszał błędy przeciwniczek i gra się wyrównała. Przez ponad kwadrans drużyna z Gniezna odrobinę nawet zmniejszyła straty (18:28), ale poźniej sił i argumentów już zabrakło. Inicjatywę ponownie przejęła Słupia, która do końca niepodzielnie rządziła na parkiecie, kończąc spotkanie z dwudziestobramkową przewagą.
 
Słupia Słupsk - MKS MOS Gniezno 42:22 (19:7)
 
MKS MOS: Tarczyńska, Kowalczewska - Stachowiak 7, Jerzakowska 5, Szwedek 4, Podrzycka 3, Żabierek 1, Różańska 2, Dębicka,  Ławniczak, Łuczak.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=7867&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-12-05 16:55:44</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Rewanżu nie było</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=7856</link>
    <description>Od porażki 23:28 z UKS PCM Kościerzyna rozpoczęły rundę rewanżową I ligi piłkarki ręczne AZS AWF Volkswagen Poznań. O przegranej zadecydowała słaba postawa zespołu gospodarzy w drugiej połowie meczu.
 
Akademiczki bardzo chciały rozpocząć drugą część sezonu od mocnego uderzenia i przy okazji zrewanżować się rywalkom za dość dotkliwą porażkę sprzed dwóch miesięcy (22:30). I początkowo wydawało się, że są na dobrej drodze do realizacji celu. Poznanianki mądrze rozgrywały piłkę i nie popełniały zbyt dużo błędów w obronie. To głównie dzięki ich konsekwentnej grze wynik przez 30 minut oscylował wokół remisu. Do przerwy minimalnie lepsza (12:11) była drużyna z Kościerzyny.
 
Taki obraz gry utrzymywał się jednak jeszcze tylko przez 3 minuty po zmianie stron. Wtedy AZS AWF nie wykorzystał rzutu karnego, a ekipa gości po chwili zdobyła cztery bramki z rzędu. I choć była to dopiero 39. minuta spotkania, to akademiczkom już nie udało się tej przewagi zniwelować. Tym samym szczypiornistki z Poznania doznały swojej szóstej porażki w sezonie. - Kolejny mecz, w którym w drugiej połowie robimy zbyt dużo błędów. Pierwsza część spotkania pokazała, że potrafimy walczyć i grać na dobrym poziomie. Nie wiem, jak tłumaczyć naszą słabszą grę po przerwie. Tak naprawdę zwycięstwo było w zasięgu ręki, a przegrywamy kolejny mecz na własne życzenie. To smutne, bo ten zespół naprawdę stać na więcej - martwiła się kołowa AZS AWF Weronika Łakomy.
 
- Sama zadaję sobie pytanie, co stało się w drugiej połowie i nic nie przychodzi mi do głowy. Możemy się tylko pocieszać, że przed nami jeszcze dużo grania i możliwości zdobycia kolejnych punktów. Będzie ciężko, ale na pewno się nie poddamy - dodała Agnieszka Kwiecień. Już za tydzień wielkopolskich kibiców szczypiorniaka czekają emocje derbowe. AZS AWF zmierzy się bowiem w Obornikach ze Spartą.
 
AZS AWF Volkswagen Poznań - UKS PCM Kościerzyna 23:28 (11:12)

AZS AWF Volkswagen: Gała, Cierech - Wasiak 6, Kujawa 6, Kwiecień 5, Szymańska 3, Łakomy 2, Matyja 1, Bartkowiak, Karasiewicz, Peda.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=7856&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-12-04 15:00:25</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kościerzyna wzięła rewanż</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=7782</link>
    <description>Od porażki rozpoczęły rundę rewanżową I ligi piłkarki ręczne MKS MOS Gniezno. Wielkopolski zespół uległ na wyjeździe UKS PCM Kościerzyna 23:28.
 
W starciu dwóch beniaminków tym razem lepsza okazała się ekipa z Kościerzyny, rewanżując się MKS za porażkę sprzed niespełna dwóch miesięcy. Po ostatnich kłopotach kadrowych tym razem sytuacja gnieźnieńskiego zespołu wyglądała już trochę lepiej i szkoleniowy duet Robert Popek i Roman Solarek miał do swojej dyspozycji 11 zawodniczek. Mimo to, początek meczu należał zdecydowanie do zespołu gospodarzy, który wykorzystując brak skutecznośc szczypiornistek z Gniezna prowadził w 12. minucie już 7:1, a później nawet 10:3. Dopiero od tego momentu MKS MOS zaczął zdecydowanie lepiej radzić sobie w ataku i w obronie. Dzięki temu do przerwy drużynie gości udało się trochę zmniejszyć dystans do rywalek.
 
Gdy na początku drugiej odsłony gnieźnianki szybko zdobyły dwie bramki, wydawało się że są na dobrej drodze do odrobienia wszystkich strat. Niestety, po chwili znów seryjnie zaczęły trafiać zawodniczki z Kościerzyny i w 39. minucie UKS wygrywał wysoko 21:13. MKS znalazł jeszcze siły na jeden szturm - bramki zdobywały Martyna Szwedek oraz Paulina Stachowiak i wielkopolski beniaminek zmniejszył dystans do zaledwie dwóch trafień (21:23). Na więcej jednak już rywalki nie pozwoliły.
 
UKS PCM Kościerzyna - MKS MOS Gniezno 28:23 (15:9)
 
MKS MOS: Tarczyńska - Stachowiak 7, Szwedek 6, Burdzińska 4, Jerzakowska 3, Podrzycka 2, Łuczak 1, Bigoszewska, Żabierek, Ławniczak.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=7782&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-11-22 16:57:26</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Przygasiły Jutrzenkę</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=7779</link>
    <description>Od pewnego zwycięstwa nad AZS PWSZ Jutrzenką Płock rozpoczęły rundę rewanżową piłkarki ręczne Sparty Oborniki. Ponownie na parkiet wybiegną dopiero za... trzy tygodnie. 
 
Oborniczanki przerwały tym samym serię zwycięstw akademiczek, które wygrały cztery ostatnie spotkania. I uczyniły to bez większych problemów. Od początku spotkania inicjatywa należała do zespołu gospodarzy, który do starcia z wiceliderem przystąpił mocno zmobilizowany. - Uczulałem dziewczyny, że ewentualna porażka może nam podciąć skrzydła i skutkować problemami z wywalczeniem miejsca w czołowej czwórce. Podeszły do meczu skoncentrowane i udowodniły, że potrafią dobrze grać - komentuje trener Sparty Tomasz Konitz.
 
Jego podpieczne po pierwszych minutach wygrywały 8:2, a do przerwy powiększyły jeszcze swoją przewagę do ośmiu bramek. - Dobrze graliśmy w obronie i skutecznie kończylismy kontrataki - relacjonuje szkolenowiec wielkopolskich szczypiornistek. Do tego między słupkami często udanie interweniowała Ewa Wozińska. W drugiej odsłonie drużyna gospodarzy spokojnie kontrolowała przebieg wydarzeń i z każdym kolejnym trafieniem odbierała rywalkom chęć do gry. Ostatecznie Sparta mogła się cieszyć ze zwycięstwa aż 14 bramkami.
 
Po udanej inauguracji rundy rewanżowej oborniczanki czeka teraz trzytygodniowa przerwa. W kolejny weekend I liga nie gra, a później spartanki pauzują. Do walki o punkty wrócą dopiero 10 grudnia, gdy w derbach zmierzą się z poznańskimi akademiczkami.
 
Sparta Oborniki - AZS PWSZ Jutrzenka Płock 33:19 (18:10)
 
Sparta: Wozińska, Kowalewska -  Celka 8, Cieśla 6, Filoda 5, Kacprzak 4, Borkowska 4, Walkowiak 3, Gładecka 2, Niedzielska 1.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=7779&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-11-21 00:08:41</dc:date>
</item>
<item>
    <title>I znów przestój</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=7714</link>
    <description>Szczypiornistkom Sparty Oborniki nie udał się atak na pozycję wicelidera. Na własnym parkiecie przegrały ze Słupią Słupsk 27:31, bo po raz kolejny w tym sezonie przytrafił im się trwający kilka minut przestój. 
 
Na czele tabeli z kompletem zwycięstw znajduje się Sambor Tczew. Za plecami spadkowicza z ekstraklasy toczy się jednak zacięta walka o kolejną lokatę. W sobotę doszło w Obornikach do bezpośredniej konfrontacji drugiej i trzeciej ekipy w pierwszoligowym zestawie. W poprzednich rozgrywkach oborniczanki dwukrotnie na swoim boisku okazały się lepsze od Słupii. Tym razem z kompletu punktów cieszyła się drużyna gości.
 
I już po raz trzeci w ostatnim okresie o porażce Sparty zadecydował dość długi okres niemocy jej zawodniczek w ataku. W 36. minucie - po trafieniu Adriany Celki z rzutu karnego - zespół gospodarzy prowadził 20:17 i wydawało się, że jest na dobrej drodze do zwycięstwa. Niestety, od tego momentu Słupia zdobyła pięć bramek z rzędu. Nie do zatrzymania była między innymi Anna Ilska. Wprawdzie przestój wielkopolskiej drużyny zakończyła Justyna Cieśla, ale za moment kolejne dwa trafienia zanotowały szczypiornistki gości. W 49. minucie rywalki prowadziły 26:22 i inicjatywy nie oddały już do końca. Spartę stać było jedynie na dwukrotne zmniejszenie dystansu do dwóch bramek. Na trzy minuty przed końcem było jeszcze 27:29, ale finisz spotkania należał do zespołu ze Słupska.
 
Zresztą ekipa gości także w pierwszej połowie prezentowała się odrobinę lepiej. Wygrywała już nawet 12:8, ale oborniczanki doprowadziły do remisu dzięki świetnej postawie Joanny Gładeckiej, która w końcówce tej odsłony zdobyła sześć bramek z rzędu! Do przerwy było 16:16, a początek drugiej cześci meczu należał do Sparty. Niestety, po sześciu minutach zaczął się jednak wspomniany wcześniej okres ich strzeleckiej niemocy.
 
Sparta Oborniki - Słupia Słupsk 27:31 (16:16)
 
Sparta: Wozińska, Galczewska - Gładecka 8, Celka 7, Cieśla 4, Walkowiak 3, Filoda 2, Borkowska 2, Kacprzak 1, Niedzielska, Kowalewska.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=7714&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-11-14 01:05:30</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Pogrom po grypie</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=7715</link>
    <description>Prawdziwego pogromu doznały piłkarki ręczne MKS MOS Gniezno w Tczewie. Wielkopolski beniaminek uległ tamtejszemu Samborowi aż 8:49! Zespół gości pojechał jednak na Pomorze w zaledwie ośmioosobowym składzie.
 
W gnieźnieńskiej ekipie już od dłuższego czasu nie brakuje kontuzji. Na dodatek przed sobotnim starciem ze spadkowiczem z ekstraklasy część szczypiornistek MKS MOS dopadła grypa żołądkowa. To wszystko sprawiło, że na parkiecie lidera I ligi pojawiło się zaledwie osiem zawodniczek gości! W takiej sytuacji o nawiązaniu jakiejkolwiek walki z faworyzowanym zespołem gospodarzy nie mogło być mowy. Jedyną zagadką były tylko rozmiary jego zwycięstwa.
 
Drużyna gości swoją pierwszą bramkę zdołała zdobyć dopiero po ośmiu minutach gry - przy stanie 0:8. Przez całe spotkanie Sambor bezlitośnie wykorzystywał błędy młodych zawodniczek z Gniezna, które z biegiem czasu - pozbawione możliwości zmian w polu - miały także coraz mniej sił. W końcówce meczu trafienia Pauliny Stachowiak pozwoliły jedynie na poprawienie skromnej zdobyczy MKS MOS. Ale pogromu nie udało się uniknąć.
 
Aussie Latocha Sambor Tczew - MKS MOS Gniezno 49:8 (25:4)
 
MKS MOS: Siudeja, Kowalczewska - Stachowiak 6, Urbańska 2, Różewska, Ławniczak, Kostencka, Bigoszewska.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=7715&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-11-14 01:40:32</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Smutny koniec rundy</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=7700</link>
    <description>Na przedostatnim miejscu w tabeli zakończyły pierwszą rundę sezonu piłkarki ręczne AZS AWF Volkswagen Poznań. W sobotę przegrały na własnym parkiecie z AZS PWSZ Jutrzenka Płock 16:23.
 
- Nie tak miał potoczyć się ten mecz. Płock cieszy się ze zwycięstwa, a my zostajemy z problemem - co zrobić, żeby przed drugą rundą  poprawić swoją grę. Może trochę przesadziłyśmy z motywowaniem siebie, bo wiadomo było, że mecz był z gatunku tych &quot;za cztery punkty&quot; - zastanawiała się kapitan poznańskiej drużyny Karolina Peda. Jej zespół nie rozpoczął jednak spotkania źle. Wprawdzie w 11. minucie rywali wygrywały 5:2, ale AZS AWF szybko odrobił straty, a nawet objął prowadzenie 6:5. Niestety w końcówce pierwszej połowy poznanianki zmarnowały dwa rzuty karne, na co przyjezdne odpowiedziały kolejnymi trafieniami i wygrały tę część meczu 10:7.
 
Druga odsłona to prawie kopia pierwszej. Dla poznanianek wszystko układało się dobrze do 46. minuty, kiedy traciły do rywalek tylko jedną bramkę. W tym momencie jednak w drużynie gospodarzy coś się zacięło i do siatki trafiały już głównie zawodniczki Jutrzenki. Szczypiornistkom AZS AWF tylko dwukrotnie jeszcze udało się pokonać bramkarkę gości. To zdecydowanie za mało, by liczyć na sukces nawet w starciu z beniaminkiem I ligi. - Brakuje mi słów. Przegrałyśmy na własne życzenie - nie ukrywała po meczu poznańska kołowa Weronika Łakomy. - Byłyśmy bardzo zmobilizowane i chciałyśmy zdobyć te dwa punkty. Już na początku meczu wiadomo było, że łatwo nie będzie. Zabrakło nam trochę szczęścia, obijałyśmy słupki i poprzeczkę. Niewykorzystane karne zaważyły na takim, a nie innym wyniku. Mimo wszystko uważam, że mecz był ciekawy i wart obejrzenia - podsumowała z kolei rozgrywająca AZS AWF Marta Łyszczyk.
 
Tym meczem poznanianki zakończyły pierwszą rundę spotkań. W tabeli zajmują przedostatnią pozycję, mając tyle samo punktów, co debiutujący na tym szczeblu MKS MOS Gniezno.
 
AZS AWF Volkswagen Poznań - AZS PWSZ Jutrzenka Płock 16:23 (7:10)
 
AZS AWF: Gała, Pawlak - Wasiak 5, Kwiecień 4, Łakomy 3, Matyja 1 , Kujawa 1, Łyszczyk 1, Peda 1, Szymańska, Karasiewicz.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=4&amp;pod=30&amp;idn=7700&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-11-13 15:28:49</dc:date>
</item>
<atom:link href="http://www.wielkopolskisport.pl/pilka-reczna,30,I-liga-kobiet,rss.html" rel="self" type="application/rss+xml" />
</channel>
</rss>
