|
|
Powrót do pełnych treningów zajmie Jakubowi Wilkowi bardzo dużo czasu (fot. Andrzej Grupa)
|
Jakub Wilk jest już po operacji barku. Pomocnika Kolejorza czeka jednak teraz trzymiesięczna rehabilitacja. Dopiero po niej będzie mógł wrócić do pełnych treningów. To oznacza, że nie zdąży na początek rundy wiosennej ekstraklasy. Niewiadoma dotyczy też obrońców, dlatego dopiero w styczniu wyjaśni się przyszłość Zlatko Tanevskiego.
Wilk jest ostatnim tej jesieni pechowcem w ekipie Lecha Poznań. Dwa dni przed spotkaniem z Koroną Kielce przewrócił się na treningu tak nieszczęśliwie, że zwichnął bark. W ten sposób był siódmym graczem pierwszego zespołu, który został wyeliminowany na ostatni mecz w tym roku. Lekarze natychmiast zajęli się leczeniem pomocnika Kolejorza. Od razu jednak stwierdzili, że potrzebny będzie zabieg operacyjny. Odbył się on w tym tygodniu.
- Wszystko poszło zgodnie z planem. Kuba jednak będzie musiał trochę poczekać na powrót do pełni sił i na boisko - mówi lekarz klubowy, doktor Tomasz Piontek. Rehabilitacja ma rozpocząć się w połowie stycznia. Potrwa do trzech miesięcy, dopiero po tym czasie lechita będzie mógł trenować z pełnym obciążeniem. To oznacza, że straci prawdopodobnie początek rundy wiosennej, zaplanowanej na ostatni weekend lutego. Raczej będzie mógł pomóc kolegom w ekstraklasie w kwietniu.
To oczywiście poważnie komplikuje możliwości kadrowe Lecha. Choćby z tego powodu prawdopodobnie zostanie w Poznaniu Anderson Cueto, który początkowo miał zimą zmienić pracodawcę. Trener Jacek Zieliński widzi jednak nadal młodego Peruwiańczyka w drużynie. Lech zainteresował się również lewoskrzydłowym Januszem Gancarczykiem, któremu w czerwcu wygasa kontrakt ze Śląskiem Wrocław. Mało jednak prawdopodobne, aby już tej zimy trafił do Poznania.
Niewiadoma dotycząca terminu powrotu na boisku nie dotyczy tylko Wilka, ale również obrońców: Manuela Arboledy, Grzegorza Wojtkowiaka i Marcina Kikuta. We wszystkich przypadkach nie można podać na razie nawet przybliżonego terminu wejścia w stuprocentowy trening. Lech podjął zatem decyzję dotyczącą innego zawodnika - Zlatko Tanevskiego. - Ma on wolną rękę w poszukiwaniu nowego pracodawcy. Dopóki jednak nie będzie wiadomo, co z Arboledą i Wojtkowiakiem, nie puścimy go nigdzie. Musimy bowiem mieć pewność, że nie zabraknie nam obrońców - tłumaczy dyrektor sportowy Kolejorza Marek Pogorzelczyk. Najpóźniej zatem Macedończyk odejdzie w czerwcu, kiedy wygaśnie jego kontrakt.
Oczywiście Lech chce wzmocnić defensywę już tej zimy. Tyle, że na razie rozmowy nie toczą się w takim kierunku, jak powinny. Choć na przykład nie zostały zerwane negocjacje w sprawie Tomasza Jodłowca z Polonii Warszawa. I to mimo tego, że warszawianie chcą za gracza aż 1,5 mln euro. Według nieoficjalnych informacji, są jednak skłonni obniżyć żądania. Szczególnie, że sam Jodłowiec bardzo chce przejść do Kolejorza.
|