|
|
W nowym sezonie Warta Poznań już nie będzie mogła rozgrywać meczów ligowych na swoim kameralnym obiekcie przy Drodze Dębińskiej (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Warta Poznań ze względu na zaostrzone kryteria nie będzie miała szans na grę w nowym sezonie na własnym obiekcie przy Drodze Dębińskiej. Dlatego w złożonym w środę wniosku licencyjnym podała stadion miejski przy Bułgarskiej. - Nie mamy innego wyjścia, bo przez kilka miesięcy nikt nam nie wybuduje stadionu, który będzie spełniał wymogi - mówi dyrektor sportowy Zielonych Zbigniew Śmiglak.
Od sezonu 2010/2011 w pierwszej lidze obowiązywać będą nowe przepisy licencyjne, dotyczące infrastruktury stadionowej. Wyszczególniono 26 punktów, które klub musi spełnić, aby móc otrzymać pozwolenie na występy na zgłoszonym we wniosku stadionie. - Nasz obiekt przy Drodze Dębińskiej nie ma żadnych szans na to, żeby otrzymać pozwolenie na organizowanie na nim spotkań pierwszoligowych - stawia sprawę jasno dyrektor sportowy Warty Zbigniew Śmiglak. - Zresztą zostaliśmy już o tym poinformowani, żeby potem nie było żadnej niespodzianki - dodaje.
Dyrektor poznańskiego klubu w środę specjalnie pojechał do Warszawy na wezwanie Polskiego Związku Piłki Nożnej. - Złożyliśmy wniosek licencyjny, ale komisja chciała już wiedzieć, gdzie będziemy grali, jeśli nie przy Drodze Dębińskiej. Dlatego zgłosiłem stadion miejski przy Bułgarskiej - przyznaje jeden z szefów sekcji piłkarskiej.
Warta do tej pory rozgrywała swoje mecze o punkty na obiekcie nazywanym popularnie „ogródkiem”. W ubiegłym roku niemal w ostatniej chwili udało się załatwić licencję na rozgrywanie na nim spotkań. Udało się to głównie dlatego, że udało się otrzymać od miasta przenośną trybunę na ponad 900 miejsc. W ten sposób udało się nieco na siłę dostosować do przepisów. - To było jednak pozwolenie warunkowe. Drugi raz nikt już nie ma takiej możliwości. Szczególnie, że zaostrzone zostały wymogi dotyczące infrastruktury - mówi Śmiglak.
Warta zrobiła dokładne rozeznanie i z 26 punktów nie spełnia w tym momencie sześciu. Niestety, w tym są właściwie te najważniejsze i kluczowe. Już pierwszy punkt zakłada, że trzeba posiadać stadion piłkarski, z aktualnym zezwoleniem na organizowanie imprez masowych, mający minimum 2000 indywidualnych miejsc siedzących z oparciami, z czego co najmniej 500 miejsc zadaszonych. O końcówkę tego zdania głównie się rozchodzi. Bo przy Drodze Dębińskiej 2 tysiące osób zmieści się, ale pod dachem mieści się zaledwie 30 z nich (to prowizoryczna trybuna VIP, znajdująca się za ławkami dla rezerwowych). Skoro jesteśmy już przy VIP-ach, to przechodzimy do innego punktu - dla nich musi być 50 miejsc, w tym 20 dla drużyny przyjezdnej oraz 4 miejsca dla przedstawicieli PZPN. Wszystkie muszą być pośrodku trybuny głównej. Tutaj jest problem, podobnie jak przy zapewnieniu 30 miejsc w loży prasowej, w tym co najmniej 15 z nich wyposażonych w pulpity z łączami ISDN. Z tym wiąże się także punkt dotyczący 5 stanowisk dla komantatorów radiowych i telewizyjnych.
To jeszcze nie koniec. Kłopot jest bowiem również z szatniami dla gospodarzy i gości. Według nowych przepisów, muszą bowiem mieć po 60 metrów kwadratowych każda, a wyposażone być w co najmniej 5 kabin prysznicowych, 2 toalety, umywalkę oraz stół do masażu i tablicę do rysowania rozwiązań taktycznych. I na koniec dochodzimy do ogrodzenia - zewnętrzne musi być stabilne i mieć 2,5 metra wysokości oraz ogrodzenia płyty boiska (między 110 a 220 centymetrów).
To wszystko spowodowało, że Warta nie ma szans na grę przy Drodze Dębińskiej od nowego sezonu. Oczywiście wiosną będzie jeszcze mogła występować u siebie, bo w lipcu otrzymała licencję na całe obecne rozgrywki. Na sezon 2010/2011 zgłosiła stadion miejski przy Bułgarskiej, gdzie występuje ekstraklasowy Lech Poznań. - Nie mamy innego wyjścia, bo przez kilka miesięcy nikt nam nie wybuduje obiektu, który będzie spełniał wymogi - przekonuje Śmiglak. Pierwszoligowiec rozmawiał w tej sprawie z miastem, ale w perspektywie kilku lat nie ma szans na pozytywną decyzję. Musiałby sam unieść ciężar sfinansowania inwestycji, a nie od dziś wiadomo, że Warta ma problem ze znalezieniem środków pieniężnych na bieżącą działalność, a co dopiero na budowę nowego stadionu.
Problemem jest nawet kameralny obiekt, który spełniałby te wyżej wymienione wymogi. Wszystko zatem wskazuje na to, że od nowego sezonu Zielonych czeka przeprowadzka. Choć oczywiście muszą sobie zdać sprawę z tego, że wynajem Bułgarskiej nie będzie tani. Po zbudowaniu stadionu na Euro miasto bowiem planuje stosować ceny rynkowe użyczania. - Dlatego my w ogóle nie myślimy o całym obiekcie, to nie wchodzi w grę. W naszym przypadku chodzi na przykład o jedną trybunę i to też tylko na kilka godzin w dniu rozgrywania spotkania. My nie mamy takich ambicji, jak Lech, który chce mieć przy Bułgarskiej wszystkie swoje biura - podkreśla prezes sekcji piłkarskiej Warty Janusz Urbaniak.
|