|
|
9. minuta - Sergiusz Prusak fauluje Pawła Iwanickiego, ale poza polem karnym. To kluczowe zdarzenie dla losów meczu (fot. Andrzej Grupa)
|
Warta Poznań pokonała Flotę Świnoujście 3:1 w meczu, w którym było dziewięć żółtych kartek, jedna czerwona oraz dwa rzuty karne. Poznaniacy dzięki wygranej są najlepsi w rundzie rewanżowej! Zapewnili już sobie także ostatecznie utrzymanie w pierwszej lidze piłkarskiej. Nie ma już nawet matematycznych możliwości, by znaleźli się w strefie barażowo-spadkowej.
Przed meczami 31. kolejki było jasne, że Warta nie spadnie bezpośrednio z pierwszej ligi. Była jeszcze możliwość, że będzie musiała grać w barażach. Aby jednak już w sobotę móc świętować, musiała pokonać Flotę Świnoujście i liczyć na stratę punktów przez GKS Katowice, który otwierał strefę barażową. Ekipa ze Śląska sensacyjnie jednak pokonała Widzew Łódź 3:2 i wciąż ma szansę być wyżej od poznaniaków (ze względu na korzystniejszy bilans bezpośrednich spotkań). Z pomocą Zielonym przyszła jednak drużyna GKS Jastrzębie - po remisie 2:2 z Podbeskidziem Bielsko-Biała osunęła się do grona zespołów, które są zagrożone barażami. A ponieważ na trzy kolejki przed końcem jastrzębianie tracą do poznaniaków aż 11 punktów, możemy zespołowi Bogusława Baniaka pogratulować zapewnienia sobie utrzymania!
Warta jest zatem pewna miejsca w pierwszej lidze w następnych rozgrywkach. Pytanie tylko, czy fatalna sytuacja finansowa nie stanie na przeszkodzie. Kibice w sobotę wywiesili zresztą transparent, na którym było napisane: Miasto Poznań: Wasza opieszałość = nasz upadek! - Fani ostatnio wykonują niesamowitą robotę. Nie towarzyszy nam zainteresowanie na miarę Lecha Poznań, ale na naszych meczach pojawia się coraz więcej osób. Szkoda byłoby to zmarnować - apelował po końcowym gwizdku trener Baniak. - Dedykujemy po raz kolejny te trzy punkty kibicom. Dzisiaj nie było ich za dużo, ale pewnie wpływ miała na to fatalna pogoda - dodał Marcin Klatt. - Bardzo liczymy na pomoc miasta. Dlatego do końca będziemy walczyć o jak najwyższą pozycję. Teraz jesteśmy na ósmym miejscu, może uda się wskoczyć jeszcze wyżej- komentował z kolei Przemysław Otuszewski.
Na razie Zieloni wszystkie problemy zostawiają w szatni. Świadczą o tym wyniki, które są w ostatnim czasie wręcz rewelacyjne. - Nie ma chyba zespołu w pierwszej lidze, który może się pochwalić takim bilansem - cieszył się Baniak. Rzeczywiście, od soboty poznaniacy są liderami rundy rewanżowej! Zgromadzili aż 30 punktów w 14 meczach. Są lepsi o dwa punkty od Widzewa Łódź. - O, nie wiedziałem, że jesteśmy na pierwszym miejscu. Niedawno przeglądałem właśnie tabelę rundy wiosennej i zajmowaliśmy trzecią pozycję. To miła niespodzianka - stwierdził Otuszewski. Znów nie zabrakło pytań o to, co by było, gdyby jesienią nie zdarzył się przestój i pięć z rzędu porażek. - Nie bądźmy zachłanni. Przecież jeszcze kilkanaście kolejek temu byliśmy niemal na dnie - uśmiechał się Klatt.
Rzeczywiście, byłaby to sytuacja niesamowita, gdyby klub z takimi problemami finansowymi liczył się w walce o awans do ekstraklasy. Na razie powinno cieszyć kolejne zwycięstwo. Negatywnym bohaterem był z pewnością arbiter Mariusz Podgórski z Wrocławia. Podjął szereg błędnych decyzji. Trzeba jednak jasno powiedzieć, że mylił się w obie strony. - Przede wszystkim wprowadził nerwową atmosferę na boisku - mówił opiekun Warty.
Najważniejsza była z pewnością sytuacja z 9. minuty. Wtedy wyrzucony z boiska został bramkarz Floty Sergiusz Prusak. Bez dwóch zdań, faulował on Pawła Iwanickiego, który wychodził na czystą pozycję. Załączone do tej informacji zdjęcie przesądza jednak, że przewinienie było poza polem karnym. Dlatego Warcie należał się rzut wolny, a nie rzut karny. Jedenastkę na gola pewnie zamienił Klatt, który później ustalił także w końcówce wynik na 3:1. Ładnie wtedy przyjął piłkę w polu karnym, minął obrońcę i strzelił nie do obrony. W trzech ostatnich występach wpisywał się zatem na listę strzelców cztery razy. Sam jednak również miał pretensje do sędziego. - Ten pan w fioletowym stroju spowodował, że nie będę miał szansy na podtrzymanie dobrej passy. Dostałem bowiem niesłusznie siódmą żółtą kartkę i będę musiał w następnej kolejce pauzować - mówił napastnik Warty.
- Jestem pełen uznania dla moich zawodników, że w dziesiątkę walczyli tak dzielnie i byli nawet blisko remisu. I tyle mam do powiedzenia - w taki sposób skomentował spotkanie trener Floty Petr Nemec. Jego zespół przegrywał 0:1, a do tego grał w dziesiątkę. A mimo tego, potrafił wyrównać. Wynikało to trochę z faktu, że gospodarze mając jednego zawodnika więcej, przestali właściwie atakować. - Wtedy chcieliśmy piłkę ładnie rozgrywać od obrony. I daliśmy się, niestety, uśpić - mówił Otuszewski. Efekt był taki, że zespół ze Świnoujścia dostał rzut karny. I tutaj nastąpił kolejny błąd arbitra. W obrębie szesnastki nastąpiła bowiem sytuacja, jakich wiele w trakcie gry. Do piłki wyskoczyli Omar Jarun i Krzysztof Strugarek. Gracz Floty przewrócił się, a Podgórski wskazał na wapno. W powtórkach naprawdę trudno było dopatrzyć się jakiegoś popchnięcia. Paweł Buśkiewicz po chwili wyrównał na 1:1.
Przed przerwą była jeszcze jedna kontrowersyjna sytuacja. Marcin Wojciechowski wrzucił piłkę w pole karne, a rezerwowy bramkarz Floty Łukasz Gądek nie zdołał złapać piłki. Ta odbiła się za nim, niemal na pewno już za linią bramkową. Asystent sędziego jednak nie zareagował i gola nie było. - To była jedyna sytuacja, w której Łukasz popełnił błąd. Poza tym bronił bardzo dobrze. Trzeba pamiętać, że to bardzo młody chłopak - oceniał Nemec.
Po zmianie stron Warta zmieniła ustawienie. Grała już tylko z jednym defensywnym pomocnikiem. Było widać, że gospodarze walczą o trzy punkty. Mieli kilka dobrych sytuacji, ale na prowadzenie wyszli po stałym fragmencie gry. Na boisku zameldował się kapitan zespołu Tomasz Magdziarz. I popisał się asystą. Dośrodkował z rzutu rożnego wprost na głowę Otuszewskiego. Obrońca ładnym strzałem głową pokonał Gądka. - Dopiero od niedawna mogę biec w pole karne rywala przy stałych fragmentach. Dlatego to moje pierwsze trafienie - cieszył się Otuszewski i dodawał: - Do tej pory radość sprawiały mi asysty. Teraz jest wielka frajda także po golu - dodawał.
Chwilę później Tomasz Bekas wybił piłkę z linii bramkowej. A potem trwał festiwal żółtych kartek. Razem było ich dziewięć. Oba zespoły niesamowicie walczyły i z pewnością kar nie było za mało. Natomiast sędzia udzielał upomnień w sytuacjach, w których nie musiał tego robić. A płazem puszczał sytuacje, które bezwzględnie powinny być karane. Baniak nie ukrywał pretensji do Podgórskiego. I omal nie przypłacił tego odesłaniem na trybuny. Uspokoił się, kiedy dostał ostatnie ostrzeżenie. W końcówce mógł już czekać spokojnie na gwizdek sędziego, bo w 88. minucie Klatt ostatecznie zapewnił poznaniakom trzy punkty.
Warta Poznań - Flota Świnoujście 3:1 (1:1)
Bramki: 1:0 Klatt (13. z karnego), 1:1 Buśkiewicz (39. z karnego), 2:1 Otuszewski (75. głową), 3:1 Klatt (88.).
WARTA: Radliński - Ignasiński, Steinke Ż, Strugarek, Otuszewski Ż - Ngamayama, Bekas Ż - Wojciechowski (61. Magdziarz), Batata (71. Wan), Iwanicki Ż (90. Sikora) - Klatt Ż.
FLOTA: Prusak Cz - Burliga, Fechner Ż, Jarun, Rygielski - Andraszak (74. Sojka), Niewiada, Łazar Ż, Pietruszka Ż - Buśkiewicz Ż (79. Magdziński), Dziuba (13. Gądek).
Sędzia: Mariusz Podgórski z Wrocławia.
Widzów: 800.
|