|
|
Abraham Loliga zdobył w Jarocinie wyrównującego gola dla Warty Poznań (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Remisem 1:1 zakończyło się sparingowe spotkanie rozegrane na boisku ze sztuczną nawierzchnią w Jarocinie. Walczyła miejscowa drugoligowa ekipa Jaroty i pierwszoligowa Warta Poznań. W drużynie Zielonych na boisku pojawili się zawodnicy, którzy w poprzednich meczach kontrolnych w tym roku grali mało albo w ogóle. Szansę na angaż w poznańskiej ekipie ma młody bramkarz Jakub Miszczuk.
Jeszcze dzisiaj rano nie było wiadomo, czy sparing się odbędzie. A wszystko przez kolejny atak zimy, który przetoczył się przez Polskę. Padający śnieg mógł zburzyć plany obu wielkopolskim zespołów. A jednak udało się zorganizować spotkanie. - Dbamy o boisku ze sztuczną trawą. Usunęliśmy śnieg i można było normalnie biegać. Tylko pod koniec zrobiło się trochę ślisko, ale jakoś udało się przetrwać 90 minut. Na pewno z pożytkiem dla obu zespołów - mówi trener Jaroty Czesław Owczarek.
Kiedy oba zespoły wychodziły na plac gry, można było znaleźć potwierdzenie informacji, że Paweł Iwanicki jednak nie pojechał na testy do Zagłębia Lubin. Pomocnik ekipy Zielonych wybiegł bowiem w podstawowym składzie swojego klubu podczas starcia w Jarocinie. Na razie nie ma zatem tematu jego przenosin do ekstraklasy. Iwanicki brał zresztą udział w najciekawszej akcji w pierwszej połowie. Po podaniu Abrahama Loligi wbiegł w pole karne i został sfaulowany. Sędzia bez wahania podyktował jedenastkę. Nie wykorzystał jej jednak Marcin Mazurek, dlatego wciąż było 0:0.
Poznaniacy w ogóle zagrali w składzie dalekim od optymalnego. - Zabrałem tym razem na mecz zawodników, którzy w poprzednich tegorocznych sparingach występowało bardzo mało albo wcale. Do tego skorzystałem z najzdolniejszych juniorów. A podstawowi piłkarze mieli dzisiaj o godzinie 13.30 normalny trening - tłumaczy trener Warty Marek Czerniawski. Na pierwsze 45 minut w bramce pojawił się Jakub Miszczuk, dla którego miał to być decydujący sprawdzian. - Znów nie wpuścił gola, więc pod tym względem było ok. Natomiast z drugiej strony, ciężko go ocenić, bo nie miał właściwie w ogóle pracy - mówi szkoleniowiec Zielonych.
W czwartek wyjaśni się przyszłość bramkarza. - Będę rozmawiał na ten temat z prezesem i dyrektorem. Dowiem się wtedy, czy stać nas w ogóle na szukanie innego zawodnika. A ponieważ wiem, jaka jest nasza sytuacja finansowa, to chyba lepszym rozwiązaniem będzie zatrzymanie dwóch młodych zawodników jako alternatywy dla Łukasza Radlińskiego. Szczególnie, że Adrian Lis dzisiaj także bronił nieźle - opowiada Czerniawski. Można być właściwie pewnym, że szefostwo klubu z Drogi Dębińskiej będzie za rozwiązaniem, żeby nie szukać kolejnego bramkarza, bo i tak nie będzie na niego pieniędzy. Miszczuk ma zatem wielką szansę zostać. Chyba, że zwycięży opcja o trzymaniu dwóch bramkarzy w kadrze pierwszego zespołu.
Warta ma zresztą większe zmartwienia, bo musi znaleźć sponsorów na kontrakty Krzysztofa Strugarka i Damiana Seweryna. - Oni będą nadal z nami trenować i czekać na to znalezienie się pieniędzy. Natomiast chcemy wypożyczyć na rundę wiosenną Krzysztofą Sikorę, a także Sebastiana Przybyszewskiego - mówi Czerniawski.
Z juniorów od początku grali Adrian Laskowski i Maciej Wichtowski. Po przerwie dołączyli do nich Lis, Mateusz Świergiel i Łukasz Rojewski. - Wypadli naprawdę przyzwoicie, w końcu to są chłopcy urodzeni w 1991 roku i młodsi. Mają teraz wielką szansę się ogrywać. Szczególnie spodobał mi się napastnik, czyli Rojewski. Będę mu się naprawdę uważnie przyglądać i na pewno dostanie szansę w kolejnych meczach. Widać, że ma talent - przyznaje trener Zielonych. W tej drugiej połowie padły oba gole. Gospodarze objęli prowadzenie po kontrataku i trafieniu Szymona Matuszewskiego. Poznaniacy w końcówce odpowiedzieli bramką Loligi, który wykorzystał dośrodkowanie Iwanickiego. - Bardzo pożyteczny sparing. Mogłem przyjrzeć się dublerom i wyselekcjonować tych, którzy będą tym bezpośrednim zapleczem dla graczy z podstawowego składu - podsumowuje Czerniawski.
A Jarota? - My nie mamy takiego komfortu, jak Warta, bo jednak kadrę mamy bardzo skromną. Dlatego nie mogłem sobie pozwolić na wystawienie dublerów. Dzisiaj dałem szansę wszystkim zawodnikom, włącznie z najlepszymi juniorami, którzy z nami trenują. Uzbierało się 17 nazwisk - komentuje trener drugoligowca Czesław Owczarek. Gospodarze pokazali kilka ciekawych akcji, ale jednak inicjatywa należała do pierwszoligowców. - Wynik jest jednak mimo wszystko sprawiedliwy - mówi opiekun ekipy z Jarocina, który chciałby jeszcze tej zimy pozyskać napastnika.
Kolejne mecze oba zespoły zagrają w sobotę. Warta pojedzie do Wągrowca i tam zmierzy się najpierw z Nielbą (godz. 13), a potem z zespołem Młodej Ekstraklasy GKS-u Bełchatów (15). - W tym pierwszym spotkaniu zagra ten nasz podstawowy skład - mówi Czerniawski. Z kolei Jarota o godzinie 14 walczyć będzie na własnym boisku z Piastem Kobylin.
Jarota Jarocin - Warta Poznań 1:1 (0:0)
Bramki: 1:0 Matuszewski (73.), 1:1 Loliga (86.)
JAROTA: Brzostowski - Oczkowski, Piróg, Kieliba, Juracki - Matuszewski, Czabański, Pacyński, Skokowski - Gościniak, Bryll. Grali także: Szybiak, Majusiak, Skowron, Garbarek, Śliwa, Danielak.
WARTA: Miszczuk (46. Lis) - Ignasiński, Wichtowski, Strugarek, Smuniewski - Miklosik, Laskowski - Jerszyński (46. Świergiel), Loliga (87. Mazurek), Iwanicki - Mazurek (46. Rojewski).
|