|
|
Podopieczni Jacka Zielińskiego najprawdopodobniej zmierzą się ze Spartą Praga (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Zwycięzca rywalizacji między Spartą Praga i łotewskim Metalurgiem Lipawa będzie potencjalnym rywalem piłkarzy Lecha Poznań w III rundzie kwalifikacji Ligi Mistrzów. Jej losowanie odbyło się w szwajcarskim Nyonie. Zespół Kolejorza najpierw musi jednak przypieczętować swój awans w rewanżu z Interem Baku.
Już w czwartek wieczorem UEFA dokonała podziału na koszyki. Dzięki temu wiadomo było, że mistrzowie Polski - jeśli oczywiście zakwalifikują się do kolejnego etapu, nie trafią na teoretycznie najgrożniejszego rywala - Anderlecht Bruksela. Groźnych przeciwników w zestawie jednak nie brakowało. Choćby Hapoel Tel-Awiw, który bardzo dobrze radził sobie ostatnio w Lidze Europy czy Sparta Praga lub FC Bazylea. I najprawdopodobniej właśnie Czesi będą rywalem Lecha. W pierwszym spotkaniu pokonali bowiem Łotyszy na wyjeździe 3:0. - Jeśli się spotkamy, to na pewno będzie wyrównany dwumecz. Myślę, że jest to rywal w naszym zasięgu i jeśli zagramy na swoim dobrym poziomie, to mamy szansę go pokonać - ocenia losowanie obrońca Lecha Marcin Kikut. - Na zgrupowaniu graliśmy ze Slavią Praga, więc mieliśmy małe przetarcie i wiemy czego mniej-więcej się spodziewać. Oczywiście nie jesteśmy huraoptymistami, ale jeśli chcemy wejść do Ligi Mistrzów, to takich przeciwników trzeba pokonać - dodaje piłkarz Kolejorza. - Fajny rywal i na pewno z nim powalczymy, choć jest to zespół bardziej ograny w pucharach od nas - podkreśla natomiast Grzegorz Wojtowiak.
Jeśli obaj faworyci nie zawiodą, to do pierwszego starcia Sparty i Lecha dojdzie 28 lipca w Pradze. Rewanż zostanie rozegrany tydzień później na Bułgarskiej. - Jest to dobry układ i warto go wykorzystać. Trzeba uzyskać jak najlepszy wynik na wyjeździe i u siebie, przy wsparciu kibiców powalczyć o awans - komentuje Kikut.
Z wyniku losowania na pewno zadowolony jest kierownik zespołu Lecha - Łukasz Mowlik, który będzie się zajmować logistycznym przygotowaniem wizyty Kolejorza w stolicy Czech. - Nie ma porównania z wyprawą do Baku. To bardzo bliski wyjazd, żadnych obaw o posiłki czy hotele. To prawie jak mecz ligowy, tylko że polecimy na niego samolotem, a nie pojedziemy autokarem - mówi Mowlik. Odległość sprzyja także kibicom mistrzów Polski. Według wstępnych informacji, na trybunach Generali Arena (dawna Letna) będzie mogło zasiąść 3000-3500 sympatyków Lecha.
|