|
|
Tomasz Magdziarz i jego koledzy na pewno nie tak wyobrażali sobie finisz sezonu (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
W ostatnim swoim meczu sezonu, piłkarze Warty Poznań ulegli na wyjeździe zdegradowanej już Stali Stalowa Wola 0:1. Zieloni zakończyli rozgrywki na 10. miejscu w pierwszoligowej tabeli.
Drużyna Stali już wcześniej musiała się pogodzić ze spadkiem. Z kolei pewni zachowania ligowego bytu poznaniacy w przypadku zwycięstwa mogli jeszcze awansować nawet na szóstą pozycję w ligowym zestawie. Swój indywidualny cel miał Piotr Reiss, który wciąż liczył się w walce o tytuł najlepszego strzelca sezonu. Ani jednego, ani drugiego planu nie udało się niestety zrealizować. Warta w przegrała w kiepskim stylu, a jej najskuteczniejszy zawodnik nie zdołał trafić do siatki. Pewnym usprawiedliwieniem dla Zielonych może być fakt, że do Stalowej Woli nie pojechali kontuzjowani Alain Ngamayama, Tomasz Bekas, Arkadiusz Miklosik, Błażej Jankowski oraz Łukasz Radliński. Na dodatek z powodu kłopotów finansowych klubu, w prawie 500-kilometrową podróż piłkarze udali się dopiero w dniu meczu.
Oba zespoły zagrały słabiutko, a groźne sytuacje bramkowe można było policzyć na palcach jednej ręki. W pierwszej odsłonie lekką przewagę mieli gospodarze, a najlepszą okazję do umieszczenia piłki w siatce zmarnował w 16. minucie Kamil Gęśla, który przegrał jednak pojedynek z debiutującym w ligowym spotkaniu Jakubem Miszczukiem. Ze strony gości warto jedynie wspomnieć o ładnym uderzeniu z woleja Tomasza Magdziarza i zablokowanym w ostatniej chwili strzale Pawła Iwanickiego.
Po zmianie stron to z kolei poznaniacy stwarzali większe zagrożenie. Próbował Reiss i ponownie Iwanicki, ale najbliżej szczęścia był Szymon Kaźmierowski, który w 57. minucie nie wykorzystał błędu obrońców Stali. I gdy wydawało się, że spotkanie zakończy się remisem, to gospodarze zdołali przeprowadzić decydującą akcję. W 79. minucie Piotr Szymiczek wykorzystał podanie Iwana Łytwyniuka i z bliska pokonał Miszczuka. Trener Marek Czerniawski wprowadził szybko na boisko Damiana Pawlaka, ale Zieloni nie zdołali już wyrównać.
- Z przebiegu meczu wynikało, że to my bylismy lepsi. Stworzyliśmy sobie kilka sytuacji, oddawalismy minimalnie niecelne strzały, potrafiliśmy zamknąc Stal na ich połowie. Gdyby to nam udało sie otworzyć wynik, mielibyśmy mecz pod kontrolą. Mimo tego, że wiele godzin spędziliśmy w autokarze, pokazalismy sie z niezłej strony. Zabrakło nieco determinacji, agresji i walki. Ten mecz nie był do zremisowania, powinniśmy go wygrać - skomentował spotkanie na klubowej stronie internetowej Czerniawski.
Zwycięstwo Stali sprawiło, że nie zakończyła ona sezonu na ostatniej pozycji w tabeli. Zdołała bowiem wyprzedzić Motor Lublin. Warta nie wykorzystała z kolei szansy awansu na szóste miejsce. Wyniki pozostałych spotkań ułożyły się bowiem dla Zielonych bardzo korzystnie, choć poznaniacy musieliby jeszcze czekać na rezultat przełożonego meczu Sandecji Nowy Sącz z GKP Gorzów Wlkp. Teraz przed warciarzami dłuższa przerwa, podczas której klub z Dolnej Wildy musi poukładać sobie nie tylko sprawy sportowe, ale przede wszystkim organizacyjne.
Stal Stalowa Wola - Warta Poznań 1:0 (0:0)
Bramka: Szymiczek (79.)
Stal: Zarzycki - Szymiczek, Maciorowski, Lebioda, Myszka (74. Wieprzęć) - Gilar (46 Uwakwe), Łętocha, Łytwyniuk, Czpak - Gęśla (80. Paprocki), Wasilewski.
Warta: Miszczuk - Marciniak, Wichtowski, Przybyszewski, Otuszewski - Magdziarz, Laskowski, Seweryn (74. Ignasiński), Reiss, Iwanicki (80. Pawlak) - Kaźmierowski (61. Mazurek).
|