|
|
Przygotowując się do sezonu, kaliszanie liczyli na lepsze wyniki (fot. M.Ostajewski)
|
Piłkarze trzecioligowej Calisii rozegrali ostatni mecz w tym roku. W piątek w Łodzi zmierzyli z Widzewem. Kaliszanie gładko ulegli liderowi Unibet 1 ligi 0:6. Spotkanie było jednak przede wszytkim okazją do sprawdzenia potencjalnych graczy obu drużyn.
W Kaliszu grę z Widzewem planowano jeszcze przed startem obecnego sezonu. Wówczas jednak meczu nie udało się zorganizować. Obie ekipy spotkały się więc na zakończenie jesieni. Wielkopolanie pojechali do Łodzi dość liczną grupą. Do autokaru wsiadło w sumie 22 piłkarzy, w tym kilku zawodników, którym trener Grzegorz Dziubek dopiero się przygląda. Wśród nich znalazł się Mariusz Gostyński z Warty Sieradz. 31-letni obrońca przygodę z futbolem zaczynał w podkaliskich Błaszkach, a latach 2002-2003 był zawodnikiem... Widzewa. W barwach czterokrotnego mistrza Polski wystąpił 19 razy. W piątkowym sparingu nie zagrał za to inny widzewiak, który obecnie znajduje się w kadrze kaliskiego zepsołu. Bramkarz Marcin Ludwikowski już wyleczył kontuzję, ale nie chciał ryzykować jej odnowienia i z powrotem na boisko postanowił poczekać do stycznia.
Samo spotkanie od początku toczyło się właściwie pod dyktando jednej drużyny. Już w 30 minucie po bramkach Łukasza Grzeszczyka, Marcina Robaka i Darvydasa Sernasa łodzianie prowadzili 3:0. - Pogubiliśmy w tej początkowej fazie meczu. W drugiej połowie wyglądało to już trochę lepiej, ale presję u moich chłopaków było widać cały czas. Zwłaszcza, że wielu testowanych graczy, występuje na co dzień w ligach niższych niż trzecia. Dla niektórych walka z zespołem, który za chwilę będzie występował w ekstraklasie, była sporym przeżyciem - mówi szkoleniowiec Calisii. Zanim jednak kaliszanie wyszli na drugą połowę, czwartego gola wbił im Piotr Grzelczak.
Po przerwie trener gospodarzy Paweł Janas wymienił całą jedenastkę. Na boisku pojawili się m.in. przymierzani do łódzkiej ekipy Tomasz Swędrowski (Warta Sieradz), Piotr Dąbrowski (Pilica Białobrzegi) i Sebastian Radzio (Wigry Suwałki). Właśnie ten ostatni zdobył w 79. min. piątą bramkę dla Widzewa. Chwilę potem kapitalnym strzałem zza pola karnego popisał się Łukasz Zając, który ustalił wynik spotkania.
Grzegorz Dziubek również dał pograć wszystkim, których zabrał do Łodzi. Już w pierwszej połowie na boisku pojawili się wspomniany Gostyński oraz testowani Kamil Urbaniak (KKS 1925 Kalisz), Karol Gąszczak (LKS Jankowy) i Mateusz Mikołajczyk (KP Opatówek). W meczu wystąpił też pomocnik Piasta Błaszki Mateusz Maraszek. - Na pewno była to dla nich wszystkich fajna przygoda i cenne doświadczenie. Co do wyniku, można było się spodziewać, że w tym meczu nie będzie łatwo o dobry rezultat - podsumowuje ze spokojem Dziubek.
Sparing z Widzewem był ostatnim spotkaniem, jakie tej jesieni rozegrali kaliszanie. Trudno więc wyobrazić sobie lepszy moment na podsumowanie ostatnich kilku miesięcy. - Ósma pozycja w tabeli nie jest zła, ale na pewno powinniśmy być wyżej. Stać nas na to. Szkoda zwłaszcza tych głupio straconych punktów w meczach z Koninem czy w Gnieźnie. Na pewno zimą się wzmocnimy dwoma- trzema zawodnikami. Mamy dobrą pozycję wyjściową do tego, żeby się utrzymać, ale lekki niedosyt jest - mówi szkoleniowiec beniaminka. Gracze Calisii treningi wznowią 11 stycznia. Jeszcze przed startem rundy wiosennej kaliszanie planują ponownie zmierzyć się z Widzewem. Spotkanie, podobnie jak piątkowe, ma odbyć się w Łodzi. Bardzo prawdopobne, że wówczas łodzianie zagrają w mocno rezerwowym składzie.
Widzew Łódź - KP Calisia Kalisz 6:0 (4:0)
Bramki: 1:0 Grzeszczyk (5.), 2:0 Robak (21.), 3:0 Sernas (30.), 4:0 Grzelczak (43.), 5:0 Radzio (79.), 6:0 Zając (80.)
KP Calisia (skład wyjściowy): Frontczak - Wiącek, Gostyński, Mikołajczak, Janicki- Kaniewski, Sobczak, Urbaniak, Ciesielski- Gąszczak, Stawiński.
|