|
|
Wciąż nie wiadomo, czy Hernan Rengifo zagra w nowym sezonie w Lechu Poznań (fot. A. Grupa)
|
Fiaskiem zakończyła się pierwsza tura negocjacji z Hernanem Rengifo w sprawie nowego kontraktu z Lechem. Z Poznania wyjechał w poniedziałek menedżer zawodnika Ricky Schanks. - Daliśmy mu dwa tygodnie na odpowiedź, czy akceptuje zaproponowane przez nas warunki - mówi dyrektor sportowy Kolejorza Marek Pogorzelczyk.
Rengifo kontrakt wygasa w czerwcu 2010 roku. A ponieważ klub za wszelką cenę chciałby uniknąć sytuacji, w której Peruwiańczyk odejdzie za darmo, już teraz postanowiono przeprowadzić z nim rozmowy na temat przedłużenia umowy. Rozwiązania są dwa. Jeśli kontrakt będzie przedłużony, napastnik w nowym sezonie nadal będzie występował w klubie z Bułgarskiej. Jeśli natomiast obie strony nie osiągną kompromisu, to wówczas w najbliższym okienku transferowym 26-letni zawodnik zostanie sprzedany.
I na razie nie jest bliżej... żadnej z tych opcji. Lech najpierw musiał długo czekać na menedżera Rengifo, Ricky'ego Schanksa. Ten w końcu zjawił się prawie dwa tygodnie temu. W ciągu ostatnich dni przeprowadzono rozmowy, które na razie nie przyniosły rozstrzygnięcia. Nie ma wątpliwości, że do pozostania w Poznaniu piłkarza może skusić tylko podwyżka. Klub się z tym liczy i dlatego zaproponował nowe warunki finansowe. Według nieoficjalnych informacji, Rengifo miałby zarabiać za sezon gry 300 tysięcy euro. - Na razie nasza oferta nie została przyjęta - mówi dyrektor sportowy Lecha Marek Pogorzelczyk. - Schanks twierdzi, że bez problemów może znaleźć kluby, które będą w stanie zapłacić więcej Hernanowi - dodaje.
Menedżer wyjechał z Polski. Tymczasem Lech postawił ultimatum. Na decyzję Peruwiańczyk ma czas do końca następnego tygodnia. - Do spotkania z Polonią Warszawa 23 maja musimy wiedzieć, czy Hernan chce przedłużyć kontrakt. Dłużej nie możemy czekać, bo musimy budować skład na nowy sezon, a Rengifo jest tutaj ważnym elementem - tłumaczy Pogorzelczyk.
Na razie Peruwiańczyk nie ma konkretnych propozycji. Schanks wspominał tylko o ofertach z Anglii, Włoch i Rosji. W tej chwili brakuje jeszcze konkretów, co może wskazywać na to, że jednak piłkarz zostanie w Poznaniu. Sęk w tym, że Lech nie może czekać w nieskończoność. Bo musi podjąć także inne decyzje. Kogo ewentualnie kupić w zamian? I co zrobić na przykład z Robertem Lewandowskim? Młodego napastnika chce sciągnąć Borussia Dortmund. Jednak nie zostanie puszczony, jeśli miałby odejść Rengifo.
O wiele bardziej konkretnie wygląda sytuacja dwóch Serbów: Ivana Djurdjevicia i Dimitrije Injaca. Obaj wkrótce powinni podpisać nowe kontrakty. Ten pierwszy ma związać się z Kolejorzem roczną umową, w której znajdzie się klauzula o przedłużeniu na kolejne 12 miesięcy. Z kolei Injac ma parafować dwuletni kontrakt. W obu przypadkach ustalane są ostatnie szczegóły.
|