|
|
.
|
Bardzo pechowa okazała się dla piłkarzy KS Gniezno 13. kolejka I ligi futsalu. Wielkopolanie przegrali z zajmującym ostatnią lokatę w tabeli Mareksem Chorzów 4:5.
Już sam wyjazd na zasypany śniegiem Śląsk rozpoczął się niefortunnie. W okolicach Ostrowa Wlkp. awarię miał bus, którym zespół z Gniezna jechał na mecz. Na szczęście udało się go naprawić, ale dalsza podróż zaśnieżonymi i śliskimi drogami również nie była najłatwiejsza. Trudno jednoznacznie wyrokować czy zdarzenia te miały wpływ na późniejszą postawę zawodników gości. Trzeba jednak stwierdzić, że zwłaszcza w pierwszej połowie spotkania gnieźnianie nie potrafili znaleźć właściwego sobie rytmu gry. A rywale od początku zagrali ambitnie, wysokim pressingiem uniemożliwiając biało-czerwonym konstruowanie szybkich ataków pozycyjnych. Kończyło się to czestymi stratami piłki w środkowej strefie boiska i groźnymi kontratakami chorzowian.
Już w 3. minucie jedna z takich akcji zakończyła się zdobyciem gola przez Michała Męczeńskiego. Pod koniec pierwszej połowy prowadzenie podwyższył Robert Gładczak. Chwilę później drużyna z Gniezna miała idealną okazję do zdobycia kontaktowego gola. Rzutu karnego za faul na Mariuszu Sawickim nie wykorzystał jednak Wojciech Brenk. Uderzył silnie ale blisko środka bramki i Łukasz Ambroży nie miał większych problemów z obroną. Na domiar złego, bramkarz gospodarzy błyskawicznie zainicjował kolejny kontratak, który celnym strzałem w sytuacji "sam na sam" zakończył Krzysztof Piskorz, ustalając wynik pierwszej połowy na 3:0.
Po zmianie stron gra Wielkopolan była już nieco lepsza, chociaż wynikało to także z braku tak zdecydowanego, jak wcześniej pressingu gospodarzy. Piłkarzom KS wystarczyło jednak zaledwie kilkadziesiąt sekund, by odrobić... wszystkie straty! Serię rozpoczął w 25. minucie Filip Mójta, który zdecydował się na indywidualną akcję lewym skrzydłem i strzelił precyzyjnie w przeciwległy narożnik bramki. Chwilę później dośrodkowanie Sebastiana Śniegowskiego wykorzystał Sawicki, a w kolejnej akcji obaj zamienili się rolami i był już remis 3:3! Kiedy wydawało się, że kolejne gole dla gości są kwestią czasu, w 34. minucie doszło do bardzo kontrowersyjnej sytuacji. Podczas przeprowadzania ataku pozycyjnego sfaulowany został Brenk. Gnieźnianie spodziewali się rzutu wolnego, a tymczasem sędziowie nie przerwali gry i Robert Gładczak lobem posłał piłkę do bramki gości. KS błyskawicznie odrobił straty, bowiem tuż po wznowieniu indywidualną akcję zakończoną golem przeprowadził Sawicki. Ostatnie słowo w tym spotkaniu należało jednak do piłkarzy z Chorzowa. Ich kolejny kontratak przyniósł trafienie Piskorza. W końcowce gnieźnianie wycofali bramkarza, zastępując go piątym zawodnikiem w polu, ale uważnie grający w obronie gospodarze nie dali już sobie odebrać zwycięstwa.
Marex Chorzów - KS Gniezno 5:4 (3:0)
Bramki: 1:0 Męczeński (3.), 2:0 Gładczak (17.), 3:0 Piskorz (18.), 3:1 Mójta (25.), 3:2 Sawicki (26.), 3:3 Śniegowski (26.), 4:3 Gładczak (34.), 4:4 Sawicki (34.), 5:4 Piskorz (35.)
KS: Wasielewski, Kasprzyk - Sander, Śniegowski, Sawicki, Rychłowski, Mójta, Greser, Jedliński, Bogucki, Brenk, Bartnicki.
|