Koszykówka - PLKK: Inea AZS Poznań - Odra Brzeg 53:65, Energa Toruń - MUKS Poznań 90:81 Siatkówka - I liga kobiet: PLKS Pszczyna - Piecobiogaz Murowana Goślina 0:3 Piłka ręczna - I liga mężczyzn: GSPR Gorzów - Arot Astromal Leszno 29:25 Piłka nożna - mecze sparingowe: Jarota Hotel Jarocin - Zagłębie Lubin (ME) 0:0, Nielba Wągrowiec - Sokół Kleczew 3:1
Lech Poznań w swojej ligowej historii zaledwie osiem razy pokonał na wyjeździe Legię Warszawa. Czy w niedzielę kibice Kolejorza doczekają się dziewiątego triumfu? Jeśli tak, to poznański zespół zrobi milowy krok w kierunku mistrzostwa Polski. - Zadowoli mnie każdy wynik, oczywiście poza porażką - przyznaje trener Franciszek Smuda.
Sytuacja w tabeli zrobiła się ekscytująca. Po piątkowej wygranej nad Górnikiem Zabrze liderem została Wisła Kraków, która ma punkt przewagi nad Legią i dwa nad Lechem Poznań. To tylko pokazuje, jak ważne jest niedzielne starcie. Smuda oczywiście jak zwykle walczył będzie o zwycięstwo. Zapytany o to, czy jego podopieczni zagrają defensywnie, czy ofensywnie, odpowiada: - Defensywnie przecież nie umiemy.
To pokazuje, że lechici będą dążyli przy Łazienkowskiej do zdobycia trzech punktów. Franz wie, że to rozwiązanie w kontekście walki o mistrzostwo jest idealne. Bo na pięć kolejek przed końcem znów wszystko będzie wtedy w rękach poznaniaków. Trener jednak opowiada o tym, że zadowoli go również remis z tego powodu, że wtedy wszystko będzie wciąż otwarte. W takim przypadku bowiem Wisła będzie miała tyle samo punktów, co Legia, a Lech będzie tylko punkt z tyłu. Smuda analizuje dokładnie terminarz i uważa, że na wyprzedzenie tej dwójki otworzy się szansa w 27. kolejce. Wtedy Kolejorz zagra we Wrocławiu, a w Krakowie dojdzie do bezpośredniej konfrontacji krakowian z warszawiakami. Trzeba jednak pamiętać o tym, że są to tylko i wyłącznie teoretyczne rozważania. Co innego boiskowa rzeczywistość. - To jest tylko takie gdybanie. Pewne jest tylko to, że w niedzielę nie poznamy mistrza Polski. Do końca będzie bowiem jeszcze pięć kolejek - przekonuje Smuda.
- Faworytem tego spotkania jest Legia, która jest liderem i gra u siebie - stwierdził w czwartek napastnik Lecha Robert Lewandowski. Nie jest odosobniony w tym stwierdzeniu. To wszystko wynika z tego, że trener chce za wszelką cenę ściągnąć presję ze swoich piłkarzy. Dlatego za faworyta uważa legionistów. Sami piłkarze dodaję też od siebie, że to nie będzie decydujący mecz w walce o majstra. Podobnie zresztą zachowują się zawodnicy Legii, którzy bardzo ostrożni są w przewidywaniach.
Smuda był zupełnie wyluzowany przed wyjazdem do Warszawy. Co prawda, nie mógł spać po nocach z nerwów, ale na konferencji prasowej co chwilę żartował. - Skład? Nie podam, bo tak umówiłem się z Jankiem Urbanem. Trener Legii swojego też wcześniej nie ogłosi - uśmiechał się szkoleniowiec, który dodał: - Nasza jedenastka jest przecież znana. Zmian nie należy się spodziewać. Jeśli miałbym kogoś zdjąć, to chyba tylko siebie - wypalił.
Jak zatem będzie wyglądać zestawienie Kolejorza? Na pewno nie będzie Hernana Rengifo, który wciąż nie jest w pełni sił. W piątek na zajęciach zszedł po zaledwie godzinie, kiedy jego koledzy rozpoczynali grę wewnętrzną. - Jak będzie gotowy za tydzień na Ruch, to będę szczęśliwy - komentuje Smuda. Do podstawowego składu wraca natomiast Rafał Murawski, który jest już gotowy do walki w stu procentach. Kogo zastąpi? W porównaniu do ubiegłotygodniowego meczu z Łódzkim Klubem Sportowym, na ławce usiądzie ktoś z trójki: Dimitrije Injac, Tomasz Bandrowski i Jakub Wilk. - Tak naprawdę zdecyduję o tym dopiero w ostatniej chwili. Muszę sobie bowiem wszystko spokojnie poukładać - mówi trener, który dodaje: - Gdyby grał Hernan, to wyszlibyśmy na boisko tak jak w Rotterdamie przeciwko Feyenoordowi. Muszę jednak zastosować inny wariant.
W Legii do podstawowego składu wraca Dickson Choto, który był ostatnio kontuzjowany. Już zatem wiadomo, że niesamowicie ciężka, wręcz fizyczna walka czeka Lewandowskiego. Za to w ostatniej chwili trenerowi Urbanowi wypadł Tomasz Jarzębowski. Defensywny pomocnik w ubieglym tygodniu w Gliwicach doznał urazu, w środku tygodnia wydawało się, że wszystko będzie dobrze. Na ostatnich zajęciach przed hitem z Kolejorzem znów pojawiły się problemy zdrowotne. Jarzębowski miał pilnować indywidualnie Semira Stilicia. Teraz będzie musiał to robić kto inny.
Jeśli chodzi o Stilicia, to na pewno nie jest ostatnio w dobrej formie. W tym tygodniu mobilizował go Bartosz Bosacki. - Podszedłem przed treningiem do niego i pogadałem szczerze. Powiedziałem mu, że gra przeciwko Legii to idealny moment na przełamanie. Nie da się ukryć, że Semir nie jest w takiej formie jak chociażby jesienią - mówi środkowy obrońca ekipy z Bułgarskiej. Bosacki mówi zresztą, że w szatni roboty mobilizacyjnej nie ma tym razem zbyt wiele. - Wszyscy doskonale wiedzą, co znaczą dla poznaniaków mecze przeciwko Legii. Także obcokrajowcy doskonale zdają sobie z tego sprawę. Mówił zresztą o tym w jednym z wywiadów Ivan Djurdjević. Stwierdził, że w Poznaniu można przegrać z każdym, byle tylko nie z Legią. Dlatego sprawa jest jasna, motywacji nam nie zabraknie - opowiada Bosy.
Bosackiego czeka w niedzielę jubileusz. Zagra mecz numer 300 w polskiej ekstraklasie i wejdzie do elitarnego Klubu 300. - Odhaczymy tylko ten jubileusz. A za dwa tygodnie zagram we Wrocławiu i wtedy będzie to mój trzysetny występ w polskiej lidze od pierwszej minuty. Taka statystyka nie jest udziałem zbyt wielu piłkarzy, dlatego jest się naprawdę z czego cieszyć. Choć przeciwko Legii nigdy nie zdobyłem gola i fajnie byłoby zrobić to w niedzielę - mówi piłkarz, który tydzień temu z ŁKS uratował remis. Setny występ w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce czeka natomiast Marcina Kikuta. - Ja mam niezły bilans z Legią w barwach Lecha. Trzy wygrane i jeden remis, dlatego fajnie byłoby utrzymać tę serię - uśmiecha się lechita.
Kolejorz wygrał w Warszawie do tej pory osiem razy, w tym także w poprzednim sezonie. W historii. mimo niewielu triumfów, zdarzało się wygrywać poznaniakom dwa razy z rzędu. Tak było w 1949 i 1950 roku oraz dwa razy w 1984 - najpierw w maju, potem w sierpniu. Dlaczego zatem teraz nie miałoby być powtórki?
Początek meczu Legii Warszawa z Lechem Poznań w niedzielę o godzinie 17. Na stronie www.wielkopolskisport.pl nie zabraknie relacji live z przebiegu rywalizacji. Zapraszamy! |
||
| emsi |

