|
|
Tomasz Kędziora (z lewej) nieźle radził sobie na lewej obronie (fot. Andrzej Grupa)
|
Przerwana została seria trzech kolejnych sparingowych zwycięstw Lecha Poznań. Kolejorz przegrał ze szwajcarskim drugoligowcem FC Chiasso 0:1, ale tym razem trener Jose Marii Bakero dał szansę głównie młodzieży.
Początkowo lechici mieli zagrać w sobotnie popołudnie z Dynamem Kijów, ale już w piątek Ukraińcy zrezygnowali. Sztabowi szkoleniowemu Lecha zależało jednak na tym, żeby z kimś zagrać dzień po ćwierćfinale Marbella Cup. Chodziło bowiem o to, żeby rezerwowi oraz młodzi zawodnicy mogli zaliczyć więcej niż tylko kilkuminutowy epizod. Ostatecznie udało się znaleźć sparingpartnera - był nim zespół FC Chiasso, który występuje w drugiej lidze szwajcarskiej. Mecz odbył się w Dona Julia na boisku, które jest na czas zgrupowania do dyspozycji ekipy Kolejorza.
Poznaniacy przegrali 0:1, a zatem przerwana została passa trzech kolejnych zwycięskich gier towarzyskich, która trwała od porażki (również 0:1) z FC Vaduz, czyli kolejnego przedstawiciela II ligi w Szwajcarii. - W tym meczu główny cel był taki, żeby młodzi zawodnicy pograli, pozbierali minuty i znaleźli się pod tym względem na równi ze starszymi kolegami. To się udało - mówił dyrektor sportowy Andrzej Dawidziuk. Oczywiste jest natomiast, że jedenastka na mecze ligowe wybierana jest bardziej na podstawie takich starć, jak ze Spartą Praga (3:0) i FC Timisoara (5:0), niż z Chiasso.
Szwajcarzy gola wbili po przerwie, kiedy rozegrali szybką akcję na 3-4 kontakty z piłką. W końcu Mirco Graf w sytuacji sam na sam pokonał Jasmina Buricia. Lech miał więcej dogodnych okazji, ale Bartosz Ślusarski, Mateusz Możdżeń, Kamil Drygas, Vojo Ubiparip czy też Artjom Rudniew oraz Aleksandyr Tonew, którzy pojawili się na placu gry na ostatnie pół godziny, nie umieli wpakować piłki do siatki. A kiedy zrobił to w końcu Łotysz, sędzia dopatrzył się spalonego. Świetnie grał Semir Stilić, który pojawił się na boisku bardzo szybko, w miejsce największego pechowca, czyli Drygasa. Ten po jednym ze starć z przeciwnikiem nie był w stanie kontynuować gry.
Kto z młodych zawodników zasłużył na pochwały? Przede wszystkim Marcin Kamiński, choć to żadna niespodzianka, a poznańskiego stopera należy już traktować jako doświadczonego ligowca. Obok niego biegał Karol Zaniewski, który w wieku 17 lat pojechał na swój pierwszy obóz z Kolejorzem. - Nie ukrywam, że miałem tremę. Potem było już lepiej. Pomagało mi to, że koledzy ciągle mi podpowiadali - dzielił się wrażeniami. Nie ustrzegł się jednak błędów i sporo czasu minie zanim będzie w stanie zagrozić podstawowym defensorom. Bardzo dobrze za to wypadł Szymon Drewniak, który wciąż czeka na debiut w ekstraklasie. Młody pomocnik nie bał się brać gry na siebie, dobrze też współpracował ze Stiliciem. Potrafił dokładnie zagrywać, ale też nieźle dryblować. Poradził sobie również na lewej stronie obrony Tomasz Kędziora.
Kolejny mecz Lech rozegra w poniedziałek - rywalem będzie Rubin Kazań, a stawką będzie finał Marbella Cup. Początek rywalizacji o godz. 18.30.
|