|
|
Na razie Grzegorza Wojtkowiaka zastępuje Marcin Kikut (fot. A. Grupa)
|
Lech Poznań musi wznowić poszukiwania prawego obrońcy. W zespole Kolejorza nie zagra bowiem testowany w ostatnich dniach Serb Marjan Marković, a także sprawdzany zimą w Turcji jego rodak Miodrag Stosić. - Szukamy dalej - mówi trener Franciszek Smuda.
Klub musi znaleźć prawonożnego defensora ze względu na kontuzję Grzegorza Wojtkowiaka, który wróci do gry najwcześniej w połowie rundy jesiennej kolejnego sezonu, czyli na przełomie września i października. Na razie zastępuje go Marcin Kikut, który spisuje się bardzo dobrze. Potrzebuje jednak konkurencji, bo jest osamotniony. Szczególnie, że Dawid Kucharski częściej ostatnio gra w Młodej Ekstraklasie, a nie w pierwszym zespole.
Dlatego w ubiegły wtorek na testy przyjechał Marjan Marković. Lech postanowił sprawdzić piłkarza, który miał całkiem niezłe piłkarskie CV. Przede wszystkim z Dynamem Kijów zagrał kilka spotkań w elitarnej Lidze Mistrzów. Ma też na koncie 16 gier w reprezentacji Serbii. Kilka wspólnych treningów z drużyną wystarczyło, żeby został skreślonym przez sztab szkoleniowy. Smuda jako główny argument przeciwko zatrudnieniu 28-letniego Serba podał warunki fizyczne. Rzeczywiście, obrońca ma zaledwie 170 centymetrów wzrostu. - Jest trochę za mały. A ja nie mogę już sobie pozwolić na dalsze obniżanie składu, bo za dużo graczy w wyjściowej jedenastce nie imponuje w pojedynkach w powietrzu - przyznaje trener, który jednak natychmiast dodaje: - Żeby była jasność, umiejętności czysto piłkarskie także nas nie zadowalały do końca.
Ostatecznie zatem Marković nie wzmocni poznańskiej ekipy. Podobnie jak Miodrag Stosić, który był testowany podczas zimowego zgrupowania w Turcji. Temat miał wrócić latem, kiedy skończy się kontrakt Serba z Vovjoviną Nowy Sad. Wtedy Lech miał potwierdzić, czy jest zainteresowany zatrudnieniem tego gracza. Zrobił to jednak wcześniej. - Już nie ma tematu zatrudnienia Stosicia - ucina spekulacje dyrektor sportowy klubu Marek Pogorzelczyk. Klub argumentuje, że chce wzmacniać skład, a nie tylko uzupełniać.
Poszukiwania będą zatem trwały dalej. Nie tylko prawego obrońcy, ale także lewego defensora, bramkarza i napastnika. Ostatnio Manuel Arboleda przywiózł kasety z występami kolegów, którzy grają w reprezentacji Kolumbii. Smuda ogląda materiały i ma zdecydować, czy będzie zainteresowany sprowadzeniem któregoś z Latynosów.
|