|
|
Chaos - tak najkrócej można określić ofensywną grę Lecha przeciwko Piastowi (fot. Andrzej Grupa)
|
- Zdecydowanie zasłużyliśmy dzisiaj na krytykę - przyznał po meczu z Piastem Gliwice kapitan Lecha Poznań Bartosz Bosacki. Kolejorz zaledwie zremisował we Wronkach 1:1 i nie wykorzystał w ten sposób wielkiej szansy zbliżenia się do ścisłej czołówki piłkarskiej ekstraklasy. Za tydzień ostatnie spotkanie w tym roku, a rywalem będzie Korona Kielce.
W piątek Zagłębie Lubin urwało punkty Legii Warszawa. W sobotę PGE GKS Bełchatów w ostatniej chwili uratował remis przeciwko Polonii Bytom. W niedzielę odbędzie się spotkanie Ruchu Chorzów z Wisłą Kraków. Ktoś zatem musi w tej parze zgubić punkty. Lechici zatem doskonale wiedzieli, że mogą być największymi wygranymi 16. kolejki i wykonać wreszcie skuteczny skok na podium. Niestety, tym razem zupełnie zawiedli. - Ten remis to jak porażka - nie miał wątpliwości Bosacki. Wielka szkoda, bo cztery ostatnie spotkania przed własną publicznością Kolejorz wygrał. Teraz natomiast potknął się na przeciwniku teoretycznie najsłabszym spośród tych, z którymi grał we Wronkach od początku października.
- Nie jesteśmy w dobrych humorach, nie ma co do tego wątpliwości. Straciliśmy bowiem bardzo ważne punkty. Zabrakło nam takich czysto piłkarskich atutów. Ciężko gra się z takim zespołem jak Piast, kiedy trzeba gonić wynik. A my to robiliśmy przez 90 minut. Bo przecież nie mogliśmy się zadowalać podziałem punktów - komentował trener Jacek Zieliński. Szkoleniowiec w ostatniej chwili zmienił zamiary. Nie zdecydował się na wystawienie na prawej stronie defensywy debiutanta Mateusza Szałka. Cofnął za to z linii pomocy Dimitrije Injaca, czyli piłkarza bardziej doświadczonego. Coś za coś jednak. W środku boiska biegał kolejny nastolatek Mateusz Możdżeń. I od razu dodajmy, że prezentował się bardzo poprawnie. Grał u boku Semira Stilicia, bo Lech zastosował nieco inne od tradycyjnego ustawienie 1-4-1-4-1. Kiedy Zieliński zdecydował się na zmianę w drugiej połowie, ściągnął właśnie wyjątkowo bezbarwnego Bośniaka. Możdżeń grał natomiast do końca. - Mam do siebie pretensję za sytuację z pierwszej połowy. Za długo zwlekałem ze strzałem i obrońca zdążył mi wybić wtedy piłkę spod nóg. Muszę też trochę panować nad emocjami, bo dostałem niepotrzebną żółtą kartkę - oceniał osiemnastolatek, który musi szczególnie uważać przy wślizgach. Tylko w pierwszym kwadransie wykonał trzy bardzo niebezpieczne. Tylko pobłażliwości arbitra zawdzięcza to, że nie został już wtedy ukarany. Doigrał się dopiero po przerwie, kiedy chwyvił przeciwnika za koszulkę.
- Na młodych zawodników nie dam złego słowa powiedzieć. To nie oni spowodowali, że nie wygraliśmy tego spotkania - stwierdził Zieliński. Ivan Djurdjević również chwalił młodych kolegów. Uważał jednak, że warto było zaryzykować z Szałkiem. - Od kilku dni mówiło się o tym, że może on zagrać. I to byłoby chyba dobre rozwiązanie. Bo Dima Injac mógłby grać wtedy w pomocy. Szczególnie, że ostatnio to świetnie funkcjonowało. A dzisiaj niestety mieliśmy w środkowej linii dziurę - komentował serbski, niezwykle doświadczony obrońca.
- Konsekwencja - to słowo na pomeczowej konferencji kilka razy powtarzał trener gości Dariusz Fornalak. - Byłbym szaleńcem i samobójcą, gdybym grał przeciwko Lechowi na wyjeździe otwartą piłkę. Trzeba było znaleźć dobry sposób na przeciwnika i nam udało się dzięki temu wywalczyć bardzo ważny punkt - dodawał. Nie da się ukryć, że Piast nie mają w ręku zbyt wielu argumentów, postawił na kurczową defensywę. I wytrwał dzięki temu do końcowego gwizdka z korzystnym dla siebie rezultatem. Momentami goście bronili się nieco chaotycznie, grali też na czas, ale dopięli swego. - Ich cały pomysł na grę polegał na tym, żeby posyłać długie piłki w stronę Sebastiana Olszara. A reszta stanęła na linii własnego pola karnego i tylko uprzykrzała nam życie - tłumaczył Sławomir Peszko. Do pomocnika Lecha jako jednego z nielicznych nie można mieć pretensji. Nie dość, że strzelił pięknego gola z rzutu wolnego, to jeszcze był motorem napędowym wielu akcji. Mógł też zdobyć drugą bramkę po wrzutce z lewej strony. Uderzał głową - niestety niecelnie. - Miałem to zrobić inaczej. Niestety, za późno wyskoczyłem i nie zdołałem skontrować piłki. Stąd niecelna próba - stwierdził.
- Piast po stracie piłki był już w dziewiątkę na własnej połowie. Przy takim ustawieniu niezwykle ważna jest gra obrońców. Boczni defensorzy muszą się często włączać do akcji ofensywnych. A nam tego dzisiaj zabrakło. Taki Marcin Kamiński nie ma jeszcze wystarczająco doświadczenia, żeby hasać po skrzydle. Wolał skupiać się na pracy w defensywie, żeby nie popełnić błędu - tłumaczył Zieliński. Efekt był taki, że widzieliśmy klasyczne piłkarskie bicie głową w mur. Kiedy w poprzednich spotkaniach Lech tracił punkty, to można było przyczepić się do skuteczności. W sobotę jednak nie można poruszać tego elementu, bo brakowało stuprocentowych sytuacji. I to powinno martwić najbardziej. Zresztą wymowna jest wypowiedź Macieja Nalepy. Ten bramkarz w swoim debiucie w polskiej lidze został okrzyknięty bohaterem Piasta. - Bez przesady, ja wcale nie miałem aż tak dużo pracy - szczerze wyznał golkiper z Gliwic.
- Jak nie idzie gra w ataku pozycyjnym, to trzeba spróbować wykorzystać chociaż jakiś stały fragment gry. I mieliśmy ku temu okazje, ale ich nie wykorzystaliśmy - mówił Peszko. Raz udało się i dało to w ostatecznym rozrachunku punkt. Tyle, że było to już w 12. minucie. Właśnie wtedy pięknie przymierzył pomocnik Kolejorza. Kilka minut przed końcem piłka stała w podobnej odległości od bramki Piasta. Była to jednak sytuacja dla piłkarza lewonożnego i dlatego Peszko nie zdecydował się na strzał. - Poza tym, na boisku był Anderson Cueto. A on na treningach trafia 8 na 10 takich sytuacji. Kiedy jednak doszedł stres meczowy, nie potrafił być już tak skuteczny - komentował prawoskrzydłowy ekipy z Bułgarskiej. Choć niewiele brakowało, bo pierwsza próba trafiła w mur i młody Peruwiańczyk spróbował raz jeszcze. Wtedy po rykoszecie piłka mogła zaskoczyć Nalepę. Spisał się on jednak doskonale.
Lechowi na pewno nie pomagała śliska murawa. - Nawet ci, którzy założyłi długie kołki, mieli problem z utrzymanie równowagi - mówił Możdżeń. - To nie było boisko tylko lodowisko - dodał Robert Lewandowski. Ten ostatni wykonywał znów kawał dobrej roboty, ale tym razem na nic się ona zdała. Zresztą Mateusz Kowalski i Kamil Glik świetnie powstrzymali lidera klasyfikacji strzelców. - Ja chcę grać w Lechu - potwierdził po końcowym gwizdku Glik. Trzeba jednak pamiętać, że Piast zbytnio nie chce go puścić. - Nie było jeszcze żadnej rozmowy z prezesem. Czekam na nią. Ma odbyć się po ostatnim tegorocznym meczu - wytłumaczył środkowy obrońca z Gliwic.
- Trzeba wygrać bezwzględnie za tydzień z Koroną. A potem w zimie spokojnie przygotować się do następnych spotkań. Potrzebuję trzech nowych zawodników. I to takich, którzy wskoczą do podstawowej jedenastki. Nie rezerwowych, nie jokerów, tylko takich, którzy będą dla nas naprawdę wzmocnieniem - na koniec stwierdził Zieliński. Trudno się z nim nie zgodzić. W tym składzie może uda się wywalczyć awans do europejskich pucharów, ale na mistrzostwo Polski obecny skład jest jednak chyba zbyt słaby. Chyba, że wszyscy zawodnicy będą zdrowi i do dyspozycji, a tak dobrze w Poznaniu nie było już dawno.
LECH POZNAŃ - PIAST GLIWICE 1:1 (1:1)
BRAMKI
0:1 Sławomir Szary (4.)
Wrzutka z rzutu rożnego na głowę wbiegającego Sławomira Szarego i Jasmin Burić bez szans.
1:1 Sławomir Peszko (12.)
Fantastyczne uderzenie Sławomira Peszko z rzutu wolnego! Piłka jak zaczarowana poszybowała nad murem, potem nad interweniującym Nalepą, aż w końcu jak spadający liść wpadła do trzepoczącej siatki bramki Piasta!
SKŁADY
Lech: Burić - Injac, Bosacki, Djurdjević, Kamiński - Bandrowski - Peszko, Możdzeń Ż, Stilić (63. Mikołajczak), Wilk (68. Cueto) - Lewandowski.
Rezerwowi: Kasprzik, Szałek, Zapotoka, Tanevski, Henriquez.
Piast: Nalepa - Michniewnicz, Kowalski, Glik Ż, Szary Ż - Smektała, Gamla, Muszalik, Łudziński Ż (59. Pietroń), Biskup - Olszar (90.+5 Maciejak).
Rezerwowi: Szmatuła, Krzycki, Lenartowski, Podgórski, Matuszek.
Sędziował: Piotr Siedlecki (Warszawa).
|