|
|
W meczu z Arką zagra Krzysztof Kotorowski (fot.A.Grupa)
|
Ivan Turina czy Krzysztof Kotorowski? Po ostatnim ligowym meczu Kolejorza w Zabrzu, dyskusja na temat obsady pozycji bramkarza w Lechu Poznań po raz kolejny przybrała na sile.
Temat powraca po każdym straconym przez poznaniaków golu, przy którym można mieć pretensje do bramkarskiej interwencji. Tak było w przypadku trafienia Adama Marciniaka, który w niedzielę pokonał Kotorowskiego uderzeniem z 40 metrów. - Nie uważam, że byłem źle ustawiony - komentował później lechita. - W końcu nie stałem na dziesiątym metrze. Piłkarzowi Górnika taki strzał nie wyjdzie już nigdy. Nawet na treningu - tłumaczył się Kotorowski. Część kibiców przypomina jednak, że to nie pierwsza taka bramka wpuszczona przez "Kotora" podczas jego występów w Lechu. "Strzały życia" wychodziły między innymi Dariuszowi Dźwigale czy Mariuszowi Dzienisowi.
- Nie winię Krzysztofa za tego gola - mówi odpowiedzialny za bramkarzy w Lechu Tomasz Muchiński. - Dzisiaj trzeba grać bardzo wysoko, czasami nawet na 14-15 metrze, bo takie są wymogi współczesnego futbolu. Strzał, który Kotorowski przepuścił w meczu z Górnikiem zdarza sie raz na 100 uderzeń. Krzysiek wcale nie był zbyt daleko wysunięty. Stał w polu bramkowym, a zatem najwyżej pięć metrów od linii końcowej. To było dobre miejsce, bo przecież w dziewięciu na dziesięć przypadków w takiej sytuacji jest dośrodkowanie. Błędem byłoby sugerowanie mu innych zachowań na boisku. Na przykład tego, żeby trzymał się linii bramkowej. To bez sensu, nikt czegoś takiego nie stosuje. Jedyne co mu mogę doradzić, to zwiększenie koncentracji. Musi być czujny i spodziewać się takich zachowań rywali - opowiada Muchiński.
Zresztą wpuszczenie między słupki Ivana Turiny też nie gwarantuje kibicom spokoju. Chorwat co prawda lepiej spisuje się przy dośrodkowaniach i na przedpolu, ale także potrafi popełniać błędy. Wystarczy przypomnieć gola, którego ostatnio w Bełchatowie strzelił mu Mariusz Ujek. Na dodatek ostatnio zmagał się z grypą. - W czwartek pierwszy raz uczestniczył w zajęciach. W tej chwili raczej nie jest jeszcze do końca przygotowany pod względem fizycznym na grę w meczu mistrzowskim - podkreśla Muchiński. W spotkaniu z Arką między słupkami znów zagra więc Kotorowski.
- Chyba zakręcę ruletką - tak Franciszek Smuda odpowiadał niedawno na pytanie, kogo wystawi w bramce. Problem z walczącym o mistrzostwo Lechem jest taki, że żadne z pól, na którym może wylądowac kulka, nie gwarantuje wygranej.
|