Z pierwszej ręki:

Koszykówka - PLKK: Inea AZS Poznań - Odra Brzeg 53:65, Energa Toruń - MUKS Poznań 90:81         Siatkówka - I liga kobiet: PLKS Pszczyna - Piecobiogaz Murowana Goślina 0:3         Piłka ręczna - I liga mężczyzn: GSPR Gorzów - Arot Astromal Leszno 29:25         Piłka nożna - mecze sparingowe: Jarota Hotel Jarocin - Zagłębie Lubin (ME) 0:0, Nielba Wągrowiec - Sokół Kleczew 3:1

ARANDO DLB
Patronat klubom
Okoń na półkach
3 lutego nakładem Wydawnictwa Red Box w oficjalnej sprzedaży ukazała się książka...... więcej »
Kolejorz znów liderem! 15.05.2009
Luis Henriquez (z prawej) walczy o piłkę z Piotrem Wiśniewskim
(fot. Krzysztof Kaczyński)

Lech Poznań przynajmniej do niedzielnego popołudnia będzie liderem piłkarskiej ekstraklasy. Awans na pierwsze miejsce dało Kolejorzowi zwycięstwo nad Lechią Gdańsk 1:0. Bohaterem poznańskiej ekipy został Robert Lewandowski, który w 84. minucie zdobył jedynego gola. Reprezentant Polski trafił w czwartym ligowym występie z rzędu.

 

Jak po grudzie idzie poznaniakom w tej rundzie na stadionie przy ulicy Bułgarskiej. Pierwsze ligowe spotkanie w tym roku wygrali. Było to 8 marca, kiedy pokonali Jagiellonię Białystok 1:0. Któż mógł się wtedy spodziewać, że na następny triumf przed własną publicznością będą czekali ponad dwa miesiące? Były cztery kolejne remisy - z Arką Gdynia, Wisłą Kraków, Łódzkim Klubem Sportowym i Ruchem Chorzów. Po 66 dniach wreszcie przyszło przełamanie. - I to jest najważniejsze. Trudno było spodziewać się, że wygramy 4:0 lub 5:0. Trzeba cieszyć się z trzech punktów. Takie są właśnie mecze w końcówce sezonu. Kiedy przyjeżdża zdesperowany rywal, to trzeba się mocno napracować, żeby zwyciężyć - komentował trener Lecha Franciszek Smuda.

 

Szkoleniowiec wyszedł z założenia, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Postawił na tych samych piłkarzy, którzy kilka dni wcześniej pokonali na wyjeździe Śląsk Wrocław 2:0. Znów zatem lechici mieli atakować głównie skrzydłami. Tam biegali Sławomir Peszko i Jakub Wilk. O ile jednak poznaniacy często przeprowadzali swoje akcje prawą stroną, czyli tam gdzie biegał Peszko, o tyle lewą flanką szturmowali bramkę gości rzadko. Rozpoczęli zresztą ze sporym animuszem. Po minucie gry wyprowadzili błyskawiczny kontratak. Peszko w pełnym biegu zgrał piłkę w pole karne do wbiegającego Hernana Rengifo. Peruwiańczykowi zabrakło centymetrów, żeby uprzedzić Pawła Kapsę.

 

Ta sytuacja mogła mieć spory wpływ na przebieg rywalizacji. Rengifo, z którym w składzie gra się poznaniakom zdecydowanie łatwiej, został bowiem przypadkowo uderzony w okolice żeber i już po kilkudziesięciu sekundach potrzebował pomocy lekarskiej. Wrócił na boisko, ale kiedy minęły dwa kwadranse gry znów nie był w stanie biegać. Zszedł za linię boczną i został nawet odprowadzony na ławkę rezerwowych. A do gry był gotowy Semir Stilić. Okazało się jednak, że Peruwiańczyk może grać dalej. - Ma problem z jednym z żeber. Wydawało nam się, że potrzebna będzie zmiana. Hernan postanowił jednak grać dalej. I to nawet mimo bólu, jaki odczuwał - tłumaczył później lekarz klubowy, doktor Tomasz Piontek. Rengifo wytrzymał aż do doliczonego czasu gry, więc nie powinno być przeszkód, żeby zagrał także we wtorkowym finale Remes Pucharu Polski.

 

Stilić natomiast niewiele dłużej musiał czekać na wejście na boisko. Pojawił się od początku drugiej połowy, bo wtedy wciąż było 0:0. Lechia nastawiła się na obronę remisu, czyli podobnie jak kilka innych zespołów, które tutaj przyjechały wcześniej. I goście grali niesamowicie konsekwentnie, a poza tym potrafili kraść cenne sekundy. Co kilka minut leżeli na murawie i zwijali się z bólu. - Ale i tak grali chyba najlepiej spośród tych zespołów z dołu tabeli, które tutaj występowały w ostatnim czasie. Starali się utrzymywać długo przy piłce i w ten sposób nas wybijać z rytmu - opowiadał później pomocnik Lecha Dimitrije Injac. - Jak chce się zdobyć punkty przeciwko Lechowi na jego terenie, to trzeba mu strzelić choć jednego gola. Nam to się nie udało - wytłumaczył przyczyny porażki doświadczony gracz Lechii Łukasz Surma.

 

Lech przy zmasowanej obronie gości rozgrywał przed przerwą swoje akcje nieco zbyt wolno. Dzięki temu rywale mieli czas, żeby się dobrze ustawić. Poznaniacy nie wykonywali w pierwszych 45 minutach żadnego rzutu rożnego, strzały celne oddali dopiero w końcówce tej części gry. Najpierw Kapsę spróbował zaskoczyć najbardziej aktywny z lechitów, Rafał Murawski. Później także kopnął celnie z dystansu Marcin Kikut. I to wszystko. Smuda musiał w przerwie zareagować. - Trzeba było rzucić wszystko na jedną szalę - mówił później poznański szkoleniowiec. Wszedł Stilić, który miał odpoczywać przed finałem Remes Pucharu Polski. Pojawił się także Injac, który miał uporządkować grę w środku pola.

 

I zaczęło się kotłować w polu karnym gości. Niesamowitymi interwencjami popisywał się jednak Kapsa. Bramkarz Lechii bronił doskonale. Odbił na przykład bardzo mocny strzał Stilicia, który uderzał z lewej strony w sytuacji, kiedy był w ogóle niepilnowany. Z kolei po stałym fragmencie gry piłka spadła pod nogi Kikuta. Przed nim był spory tłok. Lechita uderzył mocno i pewnie piłka by znalazła drogę do siatki, gdyby nie golkiper Lechii. Instynktownie zdołał on wypiąstkować piłkę. - Chcieliśmy szybko zdobyć bramkę i na pewno wtedy grałoby nam się zdecydowanie łatwiej. Nie udało się tego zrobić, a potem z każdą minutą było już coraz bardziej nerwowo - stwierdził później Kikut.

 

Zanosiło się na piąty z rzędu ligowy remis u siebie. Nadeszła jednak 84. minuta. Niesamowicie ambitnie grający Murawski przejął piłkę pod własnym polem karnym. Popędził z nią kilkadziesiąt metrów. Wymienił podania z Rengifo. Obrońcy mogli wybić piłkę, ale nie uczynili tego. Dlatego Muraś jeszcze raz dopadł do futbolówki i przerzucił ją nad bramkarzem. Zamykający akcję Robert Lewandowski głową wpakował piłkę do siatki. - Kiedy poprzednio zdobyłem bramkę głową? Ojej, nie pamiętam - przyznał reprezentant Polski, dla którego było to pierwsze w tym sezonie ligowe trafienie tą częścią ciała. Najważniejsze jest jednak to, że lechita zapewnił niezwykle cenne trzy punkty. I podtrzymał swoją serię. Strzelił bowiem gola w czwartym z rzędu występie w ekstraklasie. Jego passa trwa od spotkania z Legią Warszawa na stadionie przy ul. Łazienkowskiej. - To już nieważne, w jaki sposób udało się trafić. Najważniejsza jest ta wygrana. Wciąż jesteśmy w grze o mistrzostwo Polski i to tylko to się liczy - mówił Lewandowski.

 

Lech zatem wygrał 1:0 i został liderem ekstraklasy. Do kiedy? Przynajmniej do niedzieli, bo wtedy swój mecz rozegra Wisła Kraków. Jeśli wygra, wróci na pierwsze miejsce. Jeśli nie, to palmę pierwszeństwa będzie dzierżyć Kolejorz. Wynik Legii Warszawa schodzi na plan dalszy, bo nawet jeśli pokona Polonię Bytom, to tylko zrówna się punktami z poznaniakami, którzy mają lepszy bilans bezpośrednich spotkań od ekipy ze stolicy. - Ważna jest dla nas przede wszystkim Wisła. Myślę, że postawiliśmy ją dzisiaj trochę pod ścianą. Presja będzie na nich ciążyć podczas niedzielnego spotkania w Łodzi. Choć akurat moim zdaniem, walka o tytuł będzie trwała do ostatniej chwili - podsumował Injac.

 

Lech Poznań - Lechia Gdańsk 1:0 (0:0)

 

Bramka: 1:0 Lewandowski (84.)

 

LECH: Turina - Kikut, Tanevski, Arboleda Ż, Henriquez Ż - Murawski Ż, Bandrowski (46. Injac) - Peszko, Lewandowski Ż, Wilk (46. Stilić) - Rengifo (90. Djurdjević).

 

LECHIA: Kapsa - Bąk Ż, Wołąkiewicz, Cvirik (86. Manuszewski), Andruszczak - Wiśniewski (70. Kowalczyk), Surma, Piątek Ż, Kaczmarek - Rybski (87. Buzała), Zabłocki.

 

Sędziował: Włodzimierz Bartos z Łodzi

 

Widzów: 17 000



emsi





Rekord zdobytych punktów nie dał koszykarkom MUKS Poznań zwycięstwa w Toruniu. Zespół Iwony Jabłońskiej przegrał z rozpędzoną Energą 81:90.     ... więcej
Siatkarki Piecobiogazu Murowana Goślina wygrały siódmy mecz z rzędu. W środę pewnie pokonały na wyjeździe PLKS Pszczyna 3:0.   Po raz ostatni wielkopolski... więcej
Koszykarki Inei-AZS Poznań nie potwierdziły dziś tego, że ich sensacyjne zwycięstwo w Bydgoszczy było efektem zwyżki formy. Po tragicznej długimi momentami grze przegrały z Odrą Brzeg... więcej
Zwycięstwem berlińskiej Tasmanii zakończył się turniej U-11 Grześkowiak Kórnik Cup 2012. Impreza została zorganizowana przez działaczy miejscowej Kotwicy. - Po... więcej
Paskudnie wyglądająca kontuzja pomocnika Lecha Poznań i reprezentacji Polski Rafała Murawskiego nie będzie miała tak opłakanych skutków, jakie mogła mieć. Piłkarza czeka... więcej
Chcesz być informowany o wydarzeniach związanych
z portalem WielkopolskiSport.PL?

Podaj swój adres e-mail:
WS FB
AGNIESZKA JERZYK
AGNIESZKA JERZYK

Triathloniska leszczyńskiego klubu 64-sto jest jedną z najlepszych kobiet uprawiających tę dyscyplinę w naszym kraju. Robi systematyczne postępy od kilku lat, a jej celem są Igrzyska Olimpijskie 2012 w Londynie. więcej »
"Umiemy się skoncentrować na dobrych zespołach i spiąć się, kiedy jest "sytuacja podbramkowa". A jak już wychodzimy na prostą, to dostajemy w dupę."
Rafał Walczak
Trener szczypornistów Grunwaldu Poznań po porażce z Pomezanią Malbork
Wszelkie prawa zastrzeżone. | Project by Arando - Created by MadKittens