|
|
Marcin Hercog strzelił w tym sezonie cztery gole - wszystkie w ostatnich pięciu dniach (fot. Andrzej Grupa)
|
Hat-trick Marcina Hercoga i dwa gole Macieja Manelskiego dały Jarocie Jarocin zwycięstwo 5:1 nad ostatnim zespołem grupy zachodniej drugiej ligi - Chemikiem Police. Gra Wielkopolan była jednak daleka od idealnej.
Dla obu zespołów było to niezwykle ważne spotkanie. Policzan już tylko cud może uratować przed bezpośrednią degradacją - gdyby wygrali w Jarocinie, mogliby zachować jeszcze jakieś nadzieje na kolejne mecze, w których głównie grają z innymi zespołami zagrożonymi spadkiem. Jarota, po sobotniej wpadce w Słubicach, na kolejną porażkę już sobie pozwolić nie mógł. Tym bardziej z kolejnym zespołem z dołu tabeli. Zespół trenera Czesława Owczarka wciąż ma więc realne szanse utrzymania się w lidze bez dodatkowych spotkań, ale teraz poprzeczka idzie wyżej - kolejne trzy spotkania zagra z ekipami walczącymi o awans.
Sam Owczarek wyciągnął wnioski z sobotniej porażki w Słubicach. Na ławkę rezerwowych powędrował m.in. bramkarz Radosław Hołubiec, który przepuścił strzał z... rzutu rożnego. Zastępujący go młody Tomasz Haze może nie bronił zbyt pewnie, ale dość szczęśliwie. - Jak wybijasz piłkę z piątki to krzyczysz "Manel" (do Macieja Manelskiego - red.), a jak wyskakujesz do dośrodkowania, to jesteś cicho. Dlaczego nie krzyczysz? - pytał swojego bramkarza trener Owczarek. Była wtedy 80. minuta meczu, a goście zmarnowali chyba ostatnią szansę na odwrócenie losów meczu. Haze zawahał się bowiem przy dośrodkowaniu w pole karne i za późno wybiegł z bramki. Piotr Garbarek przegrał pojedynek główkowy z Przemysławem Ciołkiem, ale piłka po uderzeniu głową tego ostatniego przeleciała nad poprzeczką. Jarota prowadził wtedy 3:1, ale gdyby stracił bramkę...
Posadzenie na rezerwie Hołubca nie było jedyną nowinką w składzie gospodarzy - na ławce usiedli także Bartosz Kieliba, Paweł Lisiecki i Jacek Pacyński. Być może te roszady wywołały sportową złość w ekipie z Jarocina - przez 20 minut gospodarze zdecydowanie dominowali, a już pierwszą oskrzydlającą akcję uwieńczyli golem. Po dośrodkowaniu Krzysztofa Gościniaka zdobył go Maciej Manelski. Po chwili Gościniak znów ładnie dośrodkował, Piotr Nieć efektownie uderzył piłkę głową, ale futbolówka minimalnie minęła bramkę.
O ile do gry w ataku Jaroty nie można mieć większych zastrzeżeń, to gra w obronie szwankowała. Efektem tego była bramka Michała Szałka - zdobyta po wcześniejszym dośrodkowaniu w pole karne z rzutu wolnego i strzale Rafała Jarymowicza. To uderzenie Haze obronił, dobitki już nie dał rady. Gospodarze zupełnie się pogubili i gdyby nie nierozważny faul Łukasza Kargola we własnym polu karnym na Gościniaku, do przerwy pewnie byłby remis. A tak Jarota prowadził, bo z 11 metrów - w sam środek bramki - pewnie strzelił Hercog.
Po przerwie goście mieli kilka znakomitych okazji do wyrównania. Najpierw w sytuacji, gdy Haze złapał piłkę zagraną przez Huberta Oczkowskiego. Po rzucie wolnym pośrednim z 5 metrów (na linii bramkowej stanęli prawie wszyscy zawodnicy Jaroty) bramkarz zrehabilitował się jednak za ten błąd. W 53. minucie potężne uderzenia Jarymowicza zatrzymało się na poprzeczce, osiem minut później Michał Szałek źle trafił w piłkę, choć do bramki rywali miał pięć metrów...
Gdy minęła 65. minuta meczu, gospodarze trochę się otrząsnęli. Zaczęli przynajmniej kontratakować, choć i do tych ataków można mieć sporo zastrzeżeń. No bo jeżeli akcja czterech piłkarzy Jaroty przeciwko trzem rywalom nie kończy się nawet strzałem, to z czego się cieszyć? Akcja w 74. minucie też nie była zbyt dobrze wykonana, ale zakończyła się dla gospodarzy szczęśliwie. Jackowi Pacyńskiemu rywale wybili piłką, ale Manelski pięknie uderzył z linii pola karnego - prawie w okienko. To już szósty gol pomocnika Jaroty w ostatnim miesiącu! A gdy goście z Polic kompletnie stracili siły i wiarę w dobry wynik, gospodarze ich dobili.
W sobotę o punkty Jarocie będzie znacznie trudniej - zagra w derbach Wielkopolski z Nielbą Wągrowiec na jej stadionie.
Jarota Jarocin - Chemik Police 5:1 (2:1)
Bramki: 1:0 Manelski (5.), 1:1 Michał Szałek (24.), 2:1 Hercog (36., z rzutu karnego), 3:1 Manelski (74.), 4:1 Hercog (82., z rzutu karnego), 5:1 Hercog (90.+1.)
Jarota: Haze - Oczkowski, Garbarek, Piróg, Grzegorzewicz, Manelski (87. Wiła), Czabański (46. Stefaniak), Idzikowski, Hercog, Gościniak, Nieć (59. Pacyński).
Chemik: Ochal - Kargol (78. Jóźwiak), Szałek, Janicki (82. Erlich), Brzeziński, Stefaniak Ż, Jarymowicz, Krzyżanowski, Mateusz Szałek Ż, Ciołek, Sajewicz (68. Jakuszczonek).
Sędziował: Janusz Zalewski z Opola.
Mecz bez udziału widzów.
|