|
|
.
|
Przykrą porażką na własnym boisku z Miedzią Legnica 1:3 rozpoczęli nowy sezon piłkarze Tura Turek. Gospodarzom nie pomógł nawet fakt, że od 5. minuty prowadzili 1:0.
Pewnym usprawiedliwieniem dla Wielkopolan może być fakt, że zagrali w obronie zagrali w mocno eksperymentalnym zestawieniu. Już wcześniej wiadomo było, że z powodów formalnych nie będzie mogła wystąpić trójka Brazylijczyków. Trener Tomasz Wichniarek z konieczności na prawej obronie musiał wystawić nominalnego skrzydłowego Tomasza Ostalczyka. Kolejną niespodzianką była obecność w bramce 19-letniego Michała Przybyła. Powodem tej decyzji była choroba Dawida Kręta, który nie trenował z zespołem w ubiegłym tygodniu. Były gracz Młodej Ekstraklasy Ruchu Chorzów pokazał jednak, że jest wartościowym zawodnikiem i kilka razy ratował swoją drużynę przed jeszcze wyższą porażką.
Mecz zaczął się dla Tura wręcz idealnie. Już w 5. minucie po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Mateusza Roszaka, najwyżej w polu karnym wyskoczył Michał Steinke i głową umieścił piłkę w bramce. Jak się jednak okazało były to miłe złego początki. Już kilka minut później idealną sytuację do wyrównania miał Marcin Garuch, ale jego strzał kapitalnie odbił Przybył. Zresztą gdyby nie jego interwencje, to już po pierwszej połowie Miedź mogła wygrywać kilkoma bramkami. W 26. minucie sparował uderzenie z woleja Patryka Spaczyńskiego, a chwilę później był górą w sytuacji "sam na sam" z Marcinem Orłowskim. W 35. minucie był już jednak bez szans. Filigranowy Garuch najpierw oszukał Davida Topolskiego, a później z ostrego kąta trafił do siatki.
Po przerwie nadal stroną przeważającą byli goście. Piętnaście minut po wznowieniu gry udało im się to udokumentować kolejnym golem. Ładnym uderzeniem z rzutu wolnego popisał się Orłowski. Najlepszą okazję do wyrównania zaprzepaścił w 74. minucie Topolski. Jego strzał głową minimalnie minął bramkę Mirko Stamenkovicia. A chwilę później Miedź rozstrzygnęła ostatecznie losy meczu. Błąd w środku pola popełnił doświadczony Bartosz Hinc, a akcję Miedzi pewnym strzałem wykończył Wojciech Bzdęga.
- Mamy zawodników, ale zespołu jeszcze nie. To musi jeszcze troszeczkę potrwać, bo mieliśmy w zasadzie tydzień na zgranie. I było to dzisiaj widać. Tworzyliśmy zagrożenie w zasadzie tylko po stałych fragmentach. Popełnialiśmy też zdecydowanie za dużo błędów. Miedź zasłużenie wygrała - komentował po meczu trener Tomasz Wichniarek, który liczy, że w następnym meczu z GKS Tychy będą już mogli wystąpić wspomniani wcześniej Brazylijczycy.
Tur Turek - Miedź Legnica 1:3 (1:1)
Bramki: 1:0 Steinke (5.), 1:1 Garuch (35.), 1:2 Orłowski (60.), 1:3 Bzdęga (80.)
Tur: Przybył - Ostalczyk, Steinke, Topolski, Mitka (68. Bednarczyk) - Jóźwiak (72. Łączny), Hinc, Roszak, Sędziak - Wrzeszcz Ż (77. Izydorczyk), Kmiecik
Miedź: Stamenković - Żółtowski, Paszliński, Kucharzak Ż+Ż=Cz, Piotrowski (75. Zieliński) - Balicki (46. Bzdęga), Cissé, Spaczyński Ż, Garuch Ż, Kowal Ż - Orłowski
|