|
|
Vojo Ubiparip raz zdołał oszukać dobrze grającego kapitana Zagłębia Adama Banasia (fot. Andrzej Grupa)
|
Lech Poznań pokonał Zagłębie Lubin 2:0 w swoim pierwszym tegorocznym sparingu. Mecz we Wronkach odbywał się w zimowej scenerii - przez cały czas padał śnieg.
Poznaniacy mają doświadczenie w grze w takich warunkach - w śnieżnej zamieci wywalczyli remis 1:1 z Juventusem Turyn, który dał im awans do 1/16 finału Ligi Europejskiej, a później w tej fazie - także w śniegu - pokonali 1:0 Sporting Braga.
Dla Lecha było to pierwsze spotkanie sparingowe w tym roku - przypadło po tygodniu dość ciężkich treningów we Wronkach. Zagłębie od połowy poprzedniego tygodnia przebywało na zgrupowaniu w Grodzisku Wlkp. i tam zdążyło już zagrać trzy mecze - z pierwszo- i drugoligowcami. Wszystkie wygrało, nie straciło nawet bramki. Lech okazał się jednak zespołem silniejszym od choćby Warty Poznań czy MKS Kluczbork, choć w pierwszej połowie Zagłębie było ekipą dużo lepszą od Kolejorza. O dziwo, to jednak poznaniacy wygrali tę część 1:0. Już w 6. minucie Artjom Rudniew zagrał z prawej strony w pole karne, Aleksandar Tonew zdołał przyjąć piłkę w powietrzu, a później bez trudu pokonał testowanego przez Zagłębie byłego golkipera... Lecha Radosława Cierzniaka.
Poznaniacy mieli spore problemy z utrzymaniem piłki w środku pola. Trener Jose Mari Bakero dał szansę gry wyjściowym składzie dwóm młodym piłkarzom - obrońcy Tomaszowi Kędziorze i pomocnikowi Szymonowi Drewniakowi. Ten ostatni razem z Dimitrije Injacem powinni zatrzymywać ataki rywali środkiem - mieli z tym jednak spore kłopoty. Podobnie jak i Kędziora, który zbiegał do środka boiska by pomagać Marcinowi Kamińskiemu, ale wówczas wiele miejsca na rajdy zostawiał obrońcy Zagłębia Bartoszowi Rymaniakowi. Niepewnie w defensywie radził sobie też Manuel Arboleda. Zawodnicy z Lubina dwukrotnie byli bliscy zdobycia gola, ale Mouhamadou Traore nie trafiał w piłkę. Z kolei strzały Szymona Pawłowskiego bronił Jasmin Burić.
W drugiej połowie Lech zagrał lepiej, a Bakero zmienił wszystkich piłkarzy. Dość szybko po wznowieniu gry mógł wyrównać Darvydas Sernas (trafił w poprzeczkę), a po nim Marcin Kowalczyk (uderzył za wysoko). Przynajmniej trzykrotnie lubinianie domagali się podyktowania rzutu karnego i co najmniej raz mieli rację. Za to w 69. minucie Lech podwyższył na 2:0. Kierowana przez bardzo dobrze grającego Adama Banasia obrona Zagłębia zaspała po dośrodkowaniu Marcina Kikuta. Vojo Ubiparip miał sporo miejsca i czasu by precyzyjnym strzałem nie dać szans Cierzniakowi.
W środę o godz. 11.30 Lech zagra we Wronkach z Piastem Gliwice. Dwa dni później poznaniacy wyjadą na zgrupowanie do Hiszpanii.
Lech Poznań - Zagłębie Lubin 2:0 (1:0)
Bramki: 1:0 Tonew (6.), 2:0 Ubiparip (69.)
Lech: (I połowa) Burić - Wojtkowiak, Arboleda, Kamiński, Kędziora - Injac, Drewniak - Tonew, Kriwiec, Ślusarski - Rudniew (II połowa) Kotorowski - Kikut, Wołąkiewicz, Djurdjević, Henriquez - Murawski, Drygas - Wolski, Możdżeń, Stilić - Ubiparip.
Zagłębie: Cierzniak - Rymaniak (46. Kowalczyk), Widanow (61. Reina), Banaś, Nhamoinesu (46. Małkowski) - Dąbrowski - Pawłowski (61. Sloboda), Rakowski (46. Wilczek), Hodur, Lira - Traore (46. Sernas).
Sędziował: Remigiusz Lewandowski z Poznania.
Widzów: 90.
|