|
|
.
|
Mimo bramki zdobytej już w pierwszej minucie, piłkarze pierwszoligowego Tura Turek zremisowali ostatecznie na własnym boisku z Odrą Opole 1:1. Gospodarze prawie całą drugą polowę grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Benjamina Imeha.
Już w 24.sekundzie meczu świetne podanie otrzymał stojący na lini pola karnego Rafał Bałecki. Zawodnik Tura precyzyjnym lobem pokonał Mateusza Sławika. Zresztą cała pierwsza część spotkania wyglądała w wykonaniu gospodarzy przyzwoicie. Piłkarze z Turku znacznie dłużej utrzymywali się przy piłce, nie pozwalając zawodnikom z Opola na swobodne rozgrywanie akcji.
Podopieczni Przemysława Cecherza nie mieli zamiaru poprzestać na jednej bramce i w dalszym ciągu atakowali. W 26.minucie dobrą okazję miał Imeh, jednak jego strzał w dolny róg instynktownie wybronił Sławik. Sześć minut później popularny „Bemek” ukarany został żółtą kartką za odkopnięcie piłki. Jak się później okazało, był to wbrew pozorom ważny moment meczu. Do przerwy wynik nie uległ zmianie i Tur po niezłej grze prowadził z Odrą 1:0.
W 52. minucie doszło do kuriozalnej sytuacji, która wpłynęła na losy spotkania. Popychany przez rywala Imeh padł na boisko, po czym uderzył w murawę pięściami. Za to zachowanie Nigeryjczyk otrzymał od warszawskiego sędziego Marcina Roguskiego drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Czym sobie na nią zasłużył, wie chyba tylko sam arbiter. Schodzący do szatni piłkarz zdążył jeszcze sobie po drodze "podyskutować" z kibicami gości oraz z sędzią technicznym. Za to otrzymał później... drugi czerwony kartonik! Poinformowano o tym po spotkaniu.
- Grając w dziesiątkę jest bardzo ciężko bronić się przez 40 minut. Odra zmieniła ustawienie i grała trójką napastników - powiedział po meczu Cecherz. Szkoleniowiec Tura zdjął z boiska Bałeckiego, a w jego miejsce pojawił się Radosław Pruchnik. Zmiana miała na celu zagęszczenie środka pola i odsunięcie piłkarzy z Opola od bramki gospodarzy. Ta taktyka jednak „wzięła w łeb” w 78. minucie meczu, kiedy po strzale Artura Monasterskiego piłka trafiła najpierw w poprzeczkę, a po dobitce Piotra Adamczyka znalazła się w siatce.
Kolejnego gola Odra na szczęście już nie zdołała strzelić i mecz zakończył się podziałem punktów. - Chłopaki się nabiegali, napracowali i tym jestem podbudowany. Remis u siebie jest dla nas porażką, ale w tych okolicznościach uważam, że moi zawodnicy na niego zasłużyli. Mogło być lepiej, mogło być również i gorzej - podsumował całe spotkanie Przemysław Cecherz.
Tur Turek - Odra Opole 1:1 (1:0)
Bramki: 1:0 Bałecki (1'), 1:1 Adamczyk (79')
Tur: Janicki - Grabowski Ż, Madera, Kiczyński Ż, Kasprak - Olszewski, Łagiewka, Hyży (75' Bartos), Stachowiak (81' Sędziak) - Bałecki (63' Pruchnik), Imeh Ż+Ż=CZ.
Odra: Sławik - Orłowicz, Kiciński, Król, Kalinowski (62' Adamczyk) - Rogowski, Odrzywolski, Felipe, Monasterski - Cieluch (84' Szwagra), Nwagu.
Sędziował: Marcin Roguski (Warszawa)
Widzów: 2400
|