|
|
Tym razem Manuela Arboledy w starciu z Bełchatowem na pewno zabraknie (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Badanie USG wykazało, że Manuel Arboleda nie ma naderwania mięśnia dwugłowego, który ucierpiał w sobotnim meczu z Cracovią. Pojawił się jednak obrzęk, który powoduje kilkudniową przerwę w treningach. - Na pewno nie zagra w Bełchatowie, nie ma na to szans. Powinien być za to gotowy na spotkanie z Jagiellonią Białystok - powiedział nam trener Lecha Poznań Jacek Zieliński.
Kolumbijski obrońca musiał opuścić murawę już w 21. minucie meczu. - Rozjechał się na tym fatalnym boisku. Nie było to spowodowane nawet starciem z rywalem - tłumaczył zaniepokojony trener Kolejorza Jacek Zieliński. Przeprowadzone dzisiaj badania wykazały, że kontuzja nie jest groźna. - Zrobiliśmy już USG, które nie wykazało naderwania mięśnia. Pojawił się natomiast obrzęk, za trzy dni zrobimy kolejne kontrolne badanie. Manuela czeka kilkudniowa przerwa w treningach. W tym czasie będzie pracował z fizjoterapeutą - informuje na klubowej stronie internetowej lekarz Lecha, doktor Andrzej Pyda.
Przypomnijmy, że wcześniej pechowy Kolumbijczyk pauzował blisko pół roku przez naderwanie mięśnia czworogłowego. Podczas zgrupowania w tureckim Belek doznał z kolei lekkiego urazu łydki. Teraz ma kłopoty z mięśniem dwugłowym. Na szczęście, tym razem nie ma naderwania i jest szansa, że w czwartek lechita już będzie mógł pracować indywidualnie.
Nie ma jednak szans, żeby Arboleda zagrał w niedzielnym spotkaniu przeciwko GKS. - Na pewno Manu nie zagra w Bełchatowie. Byłoby to zbyt duże ryzyko, szczególnie przy tych ciężkich boiskach, które w tej chwili mamy w Polsce. Powinien natomiast być gotowy na następną kolejkę i starcie z Jagiellonią Białystok w Poznaniu - powiedział nam trener Zieliński. W Bełchatowie w środku obrony wystąpi prawdopodobnie Ivan Djurdjević, a na lewej stronie defensywy będzie biegał Seweryn Gancarczyk.
|