|
|
Manuela Arboledę znów czeka przerwa w treningach - tym razem na szczęście znacznie krótsza niż ostatnio (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Pech nie opuszca obrońcy Lecha Poznań Manuela Arboledy. Kolumbijczyk w trakcie dzisiejszego treningu na boisku ze sztuczną nawierzchnią przy ulicy Przepadek skręcił staw skokowy. - Serce mocniej mi zabiło - mówi trener Kolejorza Jacek Zieliński. Na szczęście, wieści nie są tym razem dramatyczne. Lekarze zalecili dwa dni odpoczynku, a w poniedziałek Manu ma już lekko trenować.
Lechici po powrocie z Hiszpanii mieli wolny czwartek, a dzisiaj trenowali dwa razy. Rano spotkali się na siłowni, a po południu pojechali na boisko ze sztuczną trawą przy ulicy Przepadek. Murawa jest tam w doskonałym stanie. Śnieg został usunięty niemal w całości - zalega tylko przy liniach końcowych. Dlatego poznaniacy skorzystali z przenośnych bramek, które wysunęli w stronę środka.
I tak jednak ta nawierzchnia okazała się pechowa dla Manuela Arboledy. Przypomnijmy, że Kolumbijczyk ze względu na naderwanie mięśnia w nodze pauzował od połowy września. We wtorek po długiej rehabilitacji wreszcie pojawił się na boisku. Na koniec zgrupowania w Hiszpanii wszedł na ostatnie pół godziny sparingu z norweskim Tromso IL. Był plan, by w Turcji grał już przez pełne 90 minut. Lider poznańskiej defensywy może jednak mówić o wielkim pechu, bo podczas gierki na dzisiejszym treningu znów doznał urazu. Tym razem skręcił staw skokowy. - Serce mocniej mi zabiło, kiedy to się stało - mówi trener Jacek Zieliński. - Wszystko wskazuje jednak na to, że nie ma na szczęście dramatu. Owszem, jest skręcenie, ale niezbyt mocne. Dlatego liczę na to, że tym razem skończy się zaledwie na kilkudniowej pauzie - dodaje szkoleniowiec.
Natychmiast Arboledą zajął się fizjoterapeuta Kolejorza, Maciej Łopatka. Kolumbijczyk utykając zszedł z boiska do szatni. - Jest skręcenie, ale na razie wiele nie można powiedzieć. Jedziemy do kliniki Rehasport na dokładniejsze badania, choć źle to nie wygląda - uspokajał. Po nich przyszły rzeczywiście wieści uspokajające. Na razie Latynos ma dwa dni odpocząć. Od poniedziałku powinien już natomiast lekko trenować. Pojedzie takze z zespołem na zgrupowanie do Turcji.
Na pewno jednak Arboleda nie zagra w jutrzejszym sparingu z Zawiszą Bydgoszcz. Nie tylko jego zabraknie. Odpoczywać będą również Ivan Djurdjević, Grzegorz Wojtkowiak i Seweryn Gancarczyk. Ten ostatni ma dopiero w Turcji wejść w trening z resztą drużyny. Z kolei Wojtkowiak doznał lekkiego urazu kolana w poniedziałek i jest w tej chwili oszczędzany. Również na drobne problemy narzeka ostatnio Serb. - Nie będę ryzykował w sobotę ich zdrowia, bo nie do końca ufam tym sztucznym nawierzchniom, o czym dzisiaj mogliśmy się doskonale przekonać - mówi Zieliński.
Sparing Lecha Poznań z Zawiszą Bydgoszcz jutro w Grodzisku Wielkopolskim. Początek o godzinie 14. Wszyscy piłkarze mają zagrać po 45 minut. Po przerwie na boisku pojawią się głównie młodzi zawodnicy. Sztab szkoleniowy zabiera bowiem kilku piłkarzy z Młodej Ekstraklasy. Oczywiście oprócz tych, którzy byli z zespołem w Hiszpanii.
|