|
|
Bartosz Łeszyk atakuje bramkę Gwiazdy Ruda Śląska (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Piłkarze Akademii Futsal Club Pniewy po raz kolejny zapewnili publiczności emocje do ostatnich akcji meczu. Cztery sekundy przed końcową syreną spotkania z Gwiazdą mogli stracić bardzo cenne punkty. Ostatecznie wygrali w Rudzie Śląskiej 2:1 i utrzymali przewagę w tabeli nad grupą pościgową.
Jeżeli ktoś sądził, że lider Ekstraklasy zwycięży na Śląsku spokojnie i bez większego wysiłku, pomylił się ogromnie. - Z takimi zespołami broniącymi się przed spadkiem często gra się o wiele trudniej niż z bezpośrednim rywalem do tytułu. Mimo, iż Gwiazda nie stworzyła dziś wielu sytuacji podbramkowych to grała bardzo agresywnie i szczególnie w pierwszej połowie nie mogliśmy sobie z tym poradzić - mówił po meczu II trener pniewian Bartosz Bochiński.
Zawodnicy Gwiazdy zagrali z dużym poświęceniem i nie pozwolili kandydatowi do mistrzostwa rozwinąć skrzydeł. Gra toczyła się głównie na środku boiska. Dopiero w 10. minucie piekielnie mocne uderzenie w rzutu wolnego w wykonaniu Bartosza Łeszyka mogło zaskoczyć Tomasza Cielestę. Kilka minut później kapitan pniewskiej ekipy trafił w słupek. Goście rozkręcali się z każdą minutą, ale defenywa podopiecznych Arkadiusza Grzywaczewskiego była szczelna. Pierwsza odsłona zakończyła się bezbramkowym remisem, zapowiadającym emocje po przerwie.I tak też się stało.
Goście zaczęli grać pressingiem i wkrótce przyniosło to efekt w postaci upragnionych goli. Oba trafienia dla Akademii padły w 31. minucie. Najpierw Klaudiusz Hirsch ze stoickim spokojem ograł Cielestę i uzyskał prowadzenie. Po chwili Łukasz Pieczyński w swoim stylu podwyższył je na 2:0. Do końca pozostało 9 minut. W tym momencie mecz nabrał rumieńców. Ostatnia drużyna tabeli nie miała nic do stracenia. Gracze Gwiazdy wycofali bramkarza i w 35. minucie Jędrzej Jasiński zdobył kontaktowego gola. Trzy minuty później doszło do niecodziennej sytuacji. Rafał Franz walcząc w defensywie najpierw sfaulował Jasińskiego, ale sędziowie puścili grę. Po chwili ponownie według sędziów niezgodnie z przepisami powstrzymał Damiana Ficka. Arbitrzy orzekli podwójne przewinienie. Był to piąty i szósty faul Akademii w drugiej połowie. Decyzja mogła być tylko jedna - rzut karny dla Gwiazdy. Do piłki podszedł Jasiński, strzelił i piłka poszybowała nad poprzeczką bramki strzeżonej przez Nicolae Neagu! - Przed strzałem czułem się pewnie. Z materiałów filmowych wiedziałem jak uderza przeciwnik. Ustawiłem się, wyczekałem i maksymalnie zasłoniłem dostęp do bramki - powiedział po końcowej syrenie bramkarz AFC, który w ostatnich sekundach ofiarną interwencją uratował trzy punkty dla swojej drużyny.
- Lepiej zagrać trochę słabiej i zwyciężyć, niż rozegrać bardzo dobre spotkanie i tylko zremisować - podsumował Dariusz Pieczyński.
GWIAZDA RUDA ŚLĄSKA - AKADEMIA FUTSAL CLUB PNIEWY 1:2 (0:0)
Bramki: 0:1 Hirsch (31.), 0:2 Ł.Pieczyński (31.), 1:2 Jasiński (35.)
Gwiazda: Cielesta - Miozga, Łągiewka, Ficek, Jasiński, Zięcik, Hewlik, Satora, Siadul, Cygnarowski P, Rakowski, Robczak
Akademia: Neagu, Błaszczyk - Łeszyk, Mójta, Cygnarowski M, Lebiedziński, Derik, Franz, Cleverson, Pieczyński Ł, Pieczyński D, Hirsch
|