|
|
Adrian Citko strzela pierwszego gola dla Tacho Toruń (fot. Roman Strugalski)
|
Piłkarze KS Gniezno nie sprostali wiceliderowi I ligi futsalu. W niedzielę ulegli na wyjeździe Tacho Toruń 0:2, ale pozostawili po sobie dobre wrażenie.
Końcowe zwycięstwo nie przyszło bowiem faworyzowanym gospodarzom łatwo, choć oczywiście to oni nadawali ton wydarzeniom na parkiecie. - Pierwsza połowa to całkowita dominacja zawodników z Torunia. Niestety nie mieliśmy w niej zbyt dużo do powiedzenia - relacjonuje obecny na meczu zastępca prezesa wielkopolskiego klubu Mariusz Przybysz. Zepchnięci do defensywy goście skutecznie jednak się bronili. Popełnili tylko jeden błąd i od 18. minuty drużyna Tacho prowadziła 1:0.
Po przerwie podopieczni Jarosława Marchewki, który jeszcze do niedawna był... szkoleniowcem toruńskiej drużyny, zmienili nieco taktykę. - Druga połowa to o wiele ciekawszy mecz. Wynik zmusił nas do większej agresywności, co zaowocowało stworzeniem kilku stuprocentowych okazji. Niestety zawiodła skuteczność. W końcówce zaryzykowaliśmy grę z wycofanym bramkarzem i w ostatniej minucie, po naszym błędzie straciliśmy drugą bramkę. Szkoda straconej szansy na sprawienie niespodzianki - podsumowuje Przybysz.
Być może uda się za tydzień, bowiem 20 marca piłkarze z Gniezna podejmować będą na własnym parkiecie lidera tegorocznych rozgrywek - Red Devils Chojnice. Początek meczu w hali GOSiR przy ulicy Paczkowskiego zaplanowano na godzinę 18.00.
Tacho Toruń - KS Gniezno 2:0 (1:0)
Bramki: 1:0 Citko (18.), 2:0 Grube (40.)
KS Gniezno: Wasielewski, Fitt, Konieczny, Rychłowski, Sawicki, Andrzejewski, Kaźmierczak, Śniegowski, Kapsa, Tym.
|