<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:taxo="http://purl.org/rss/1.0/modules/taxonomy/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
<description></description>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pl</dc:language>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Copyright WielkopolskiSport.pl All rights reserved</dc:rights>
<image>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<url>http://www.wielkopolskisport.pl/images/logo_top.jpg</url>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
</image>
<item>
    <title>Real i Barcelona w Grodzisku</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4958</link>
    <description>W 85. minucie między Polską a Hiszpanią w eliminacjach do Mistrzostw Europy U-21 Thiago Alcantara z Barcelony przerzucił piłkę nad murem polskich obrońców, a Sergio Canales z Realu Madryt pokonał Michała Gliwę z Polonii Warszawa. W taki sposób goście zdobyli w Grodzisku Wlkp. zwycięskiego gola.

 
Mecz Polski z Hiszpanią kończył fazę grupową do przyszłorocznych młodzieżowych Mistrzostw Europy. Polacy nie mieli już szans na awans do fazy play-off, Hiszpanie - tak. Wcześniej stracili jednak okazję do wygrania grupy (wyprzedziła ich Holandia), musieli starać się o to, by być jedną z czterech najlepszych ekip z drugich miejsc. Grup było aż 10.
 
Do owej 85. minuty Hiszpanie mieli ogromną przewagę, ale groźnych sytuacji pod bramką Gliwy nie było zbyt dużo. Przed przerwą w dobrej pozycji strzeleckiej znalazł się Bojan Krkić - piłkarz Barcelony został jednak zablokowany przez obrońcę Śląska Wrocław Tadeusza Sochę. Po przerwie Krkić zmarnował syttuację sam na sam, zaś as Realu Madryt, niedawno pozyskany z Racingu Santander Segio Canales z 15 metrów nie trafił w bramkę. Oprócz Krkicia i Canalesa na boisku byli jeszcze m.in. mistrz świata z RPA Juan Mata, zwycięzca Ligi Europejskiej z Atletico Madryt David de Gea czy Diego Capel z Sevilli. Do tego dodajmy jeszcze graczy Sportingu Gijon, Espanyolu Barcelona czy wielu innych znakomitych klubów. Przeciwko nim na boisko wyszli zawodnicy, którzy często mają problem ze znalezieniem się w składzie polskich drużyn z ekstraklasy.
 
Zdobyty gol dał Hiszpanom mnóstwo radości. - Cieszyli się, jakby już zdobyli mistrzostwo Europy - mówił trener reprezentacji Polski Andrzej Zamilski. Jego podopieczni zajęli w grupie czwarte miejsce - za Holandią, Hiszpanią i Finlandią, a tylko przed Liechtensteinem.
 
Polska - Hiszpania 0:1 (0:0)
Bramka: 0:1 Sergio Canales (85. minuta)

Polska: Gliwa - Socha, Siebert, Płotka, Marciniak Ż - Makuszewski (84. Wodecki), Borysiuk Ż,  Pietrowski, Poźniak (57. Wilczek), Kupisz - Sobiech (78. Chałas).

Hiszpania: de Gea - Azpilicueta Ż, Botia, Ruiz, Canella (83. Herrera) - Capel (60. Lopez), Parejo (46. Canales), Thiago Alcantara, Javier Martinez - Krkić, Juan Mata.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4958&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-09-07 00:06:52</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Długa przerwa Bandrowskiego</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4949</link>
    <description>Tomsz Bandrowski to już trzeci piłkarz Lecha, który doznał kontuzji w przerwie na mecze reprezentacyjne. Jego uraz jest jednak najpoważniejszy - na pewno nie zagra przez trzy najbliższe tygodnie.

 
Bandrowski doznał kontuzji podczas sobotniego meczu z Ukrainą - został kopnięty w okolice kostki. Dziś w klinice Rehasport przeszedł badanie USG. - Wykazało ono uszkodzenie więzadła w stawie skokowym. Tomek przez trzy tygodnie nie będzie trenował, tylko rehabilitował staw - mówi klubowy lekarz dr Andrzej Pyda. &quot;Bander&quot; nie wystąpi więc w meczu z Juventusem Turyn, ligowych starciach ze Śląskiem Wrocław i Legią Warszawa, a także meczu Pucharu Polski z GKS Tychy. Być może zdoła się wykurować na mecz z Red Bull Salzburg (30 września).
 
W Turynie raczej nie zagra też Jacek Kiełb, który w ubiegłym tygodniu doznał kontuzji kolana na zgrupowaniu kadry w Grodzisku Wlkp. Normalnie ćwiczyć może za to bramkarz Jasmin Burić.
 
 </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4949&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-09-06 16:58:13</dc:date>
</item>
<item>
    <title>AFC najlepsza w Wielkopolsce</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4946</link>
    <description>Piłkarze Akademii FC Pniewy triumfowali w Mistrzostwach Wielkopolski w futsalu. W finałowym meczu turnieju, który odbył się w Komornikach pokonali Red Dragons Pniewy 3:2.
 
W imprezie wystartowało sześć drużyn z naszego regionu. Faworytem był oczywiście zespół AFC, który po odwołaniu zaplanowanego na ten weekend spotkania o Superpuchar mógł w mistrzostwach wystawić silny skład. - To taka mieszanka młodzieży z bardziej doświadczonymi zawodnikami. Młodzi mogli się ogrywać, a Frane Despotović i Ronaldo wrócili po kontuzjach - mówi trener akademików Klaudiusz Hirsch. Na parkiecie pojawił się także inny nowy piłkarz jego zespołu - Czech Jan Janovsky, który zostały wybrany najlepszym piłkarzem turnieju.
 
Wbrew pozorom, na końcowy sukces Akademia musiała się napracować. W fazie grupowej stoczyła zacięty mecz z pierwszoligowym KS Gniezno (2:1), a w finale wygrała tylko jednym golem z inną ekipą z Pniew - Red Dragons. Po stronie strat mistrzów Polski trzeba jednak zapisać kolejny uraz Despotovicia. - Znów podkręcił staw skokowy, z którym miał wcześniej problemy. Mam nadzieję, że na inauguracyjny mecz ligowy z Wisłą będzie już gotowy - mówi Hirsch. Spotkanie w Krakowie ostatecznie odbędzie się w najbliższy piątek.
 
Występ Czerwonych Smoków w spotkaniu o pierwsze miejsce można uznać za pewną niespodziankę. Zwłaszcza, że w półfinale pniewianie przegrywali z faworyzowanym KS Gniezno już 0:2. Zdołali jednak odrobić straty, a następnie okazali się lepsi w rzutach karnych. - Ten mecz pokazał, jak wiele moi zawodnicy muszą się jeszcze uczyć - komentował trener Jarosław Marchewka. - Ale poza tym jestem z naszego występu zadowolony. Zwłaszcza z meczu z Akademią. Ten turniej był generalnym sprawdzianem dla naszych nowych zawodników przez startem ligi. Mamy ich w drużynie czterech. Na pewno musimy jeszcze popracować nad organizacją ataku, bo obrona wygląda coraz lepiej - dodał opiekun gnieźnieńskiego pierwszoligowca. Jego podpopieczni zajęli ostatecznie trzecią pozycję w zawodach.
 
Królem strzelców mistrzostw został Dimitrij Zagorodnyj (AFC), który zdobył... 3 bramki. Wystarczyło to jednak do pierwszego miejsca w klasyfikacji. Najlepszym zawodnikem został jego klubowy kolega Jan Janovsky, a bramkarzem Mariusz Sikorski (Medan Gniezno).
 
Wyniki turnieju:
 
grupa A
 
Kadet Futsal Team Poznań - KS Gniezno 0:0
Kadet Futsal Team Poznań - Akademia FC Pniewy 0:3
Akademia FC Pniewy - KS Gniezno 2:1
 
grupa B
 
Red Dragons Pniewy - UKS Medan Gniezno 0:0
Auto-Wicherek Oborniki - UKS Medan Gniezno 0:3
Auto-Wicherek Oborniki - Red Dragons Pniewy 0:3
 
półfinały
 
UKS Medan Gniezno - Akademia FC Pniewy 0:4
KS Gniezno - Red Dragons Pniewy 2:2 rzuty karne 0:2
 
mecz o 5. miejsce
 
Auto-Wicherek Oborniki - Kadet Futsal Team Poznań 0:1
 
mecz o 3. miejsce
 
UKS Medan Gniezno - KS Gniezno 1:1 rz.k. 4:5
 
finał
 
Akademia FC Pniewy - Red Dragons Pniewy 3:2</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4946&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-09-06 14:28:47</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Tur lepszy od Lecha</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4909</link>
    <description>Bartosz Bosacki i Seweryn Gancarczyk wrócili do składu Lecha Poznań podczas towarzyskiego meczu z Turem w Turku - to dobra wiadomość. Zła jest taka, że Kolejorz... przegrał z drugoligowcem 1:2. 
 
Dochód ze spotkania został w całości przeznaczony na pomoc powodzianom z Bogatyni. Cel charytatywny był niezwykle ważnym elementem widowiska piłkarskiego, którego świadkami byli  kibice w Turku. Na stadionie pojawiło się blisko tysiąc osób, co jest niezłym wynikiem zważywszy na to, że niemal przez cały czas padał deszcz. W przerwie fani, którzy kupili cegiełkę za 100 złotych, mieli okazję strzelać rzuty karne Janowi Tomaszewskiemu, a także Krzysztofowi Kotorowskiemu. Ten drugi na licytację przeznaczył bluzę bramkarską, w której bronił przeciwko Interowi Baku w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Została sprzedana za 750 zł, a nabywcą okazał się pomagający wielkopolskiemu drugoligowcowi Jakub Andrzej Grajewski. - Warto też zaznaczyć, że piłkarze Lecha zrobili w szatni zbiórkę pieniędzy i uzbierali 3 tysiące złotych, które także zostaną oczywiście przeznaczone na pomoc powodzianom - mówił Grajewski.
 
Sam mecz zakończył się sensacyjnym wynikiem. Tur wygrał bowiem 2:1, bo krótko po przerwie w odstępie 60 sekund strzelił dwa gole. Zazwyczaj trenerzy mówią po takich spotkaniach, że wynik nie jest najważniejszy. Jacek Zieliński jednak podszedł inaczej do tego starcia. W przerwie został zaproszony do mikrofonu przez spikera i powiedział: - To jest spotkanie towarzyskie, ale nie traktujemy go jako piknik. Na pewno tak nie jest, bo to etap przygotowań do europejskich pucharów - stwierdził. Mimo osłabienia wyjazdem 10 kadrowiczów, Lech zatem grał na poważnie. I przegrał! Szkoleniowiec mistrzów Polski spróbował wariantu 1-4-4-2, w ataku biegali Joel Tshibamba i Artur Wichniarek. Obaj jednak nie spisali się zbyt dobrze. Zieliński nie chciał mówić o konkretnych zawodnikach, ale skomentował: - Chcieliśmy spróbować dzisiaj kilku rozwiązań, przyjrzeć się kilku zawodnikom. Nie sprawdziło się to jednak zupełnie i nie mogę być zadowolony. Cieszyć się może natomiast z tego, że do składu wrócili po kontuzjach Bartosz Bosacki i Seweryn Gancarczyk.
 
Obaj ostatnio pauzowali - Bosacki nie grał od kilku tygodni, bo w pierwszej kolejce ekstraklasy zderzył się z obrońcą Widzewa Ugo Ukahem. Doznał wstrząśnienia mózgu i lekarze zalecili odpoczynek. Z kolei Gancarczyk miał rozciętą nogę pod kolanem i sztab medyczny założył mu kilka szwów. Dzisiaj jednak obaj biegali 90 minut. Ciekawostka jest taka, że kapitan zespołu w pierwszej połowie grał na prawej obronie. Wynikało to z tego, że Marcin Kikut ma lekką kontuzję. - Od poniedziałku już powinienem wrócić do treningów - mówił lechita, który przyjechał z kolegami do Turku. Brakuje też Grzegorza Wojtkowiaka, który jest na zgrupowaniu kadry. Po Bosackim w ogóle nie było widać przerwy, a już tym bardziej jakiegoś strachu podczas gry. Kilka dni temu mówił, że na treningach stara się nie odbijać piłki głową. Wczoraj już natomiast z tym elementem nie miał problemów. Wchodził nawet w pole karne przeciwnika przy stałych fragmentach gry. Po przerwie wrócił na pozycję stopera, towarzyszył mu wówczas młody Marcin Ankudowicz.
 
Gancarczyk biegał natomiast tradycyjnie na lewej stronie defensywy. - Mam jeszcze trochę braków kondycyjnych, czułem w końcówce zmęczenie. A do tego ze zdrowiem jeszcze nie jest do końca w porządku. W pewnym momencie zostałem uderzony kolanem i odpadł mi strupek z rany. To jednak na szczęście nic groźnego - opowiadał piłkarz Kolejorza.
 
W Turku doszło do pojedynku rodzinnego - trenerem Tura jest bowiem Tomasz Wichniarek, który jest kuzynem napastnika Lecha, Artura Wichniarka. Lepszy okazał się ten pierwszy. - W drugiej lidze gra się inaczej, tam nastawione jest wszystko na wybicie za wszelką cenę rywalowi argumentów z ręki. Lech prezentuje natomiast zupełnie inną kulturę gry i moi zawodnicy mogli przy poznaniakach pokazać swoje umiejętności - stwierdził szkoleniowiec drugoligowca.
 
Tur Turek - Lech Poznań 2:1 (0:1)
 
Bramki: 0:1 Zapotoka (39.), 1:1 Muscalu (50.), 2:1 Witczak (51.)
 
Tur: Kręt (46. Przybył) - Kamiński (46. Ailton), Jamaica, Topolski, Mitka - Sędziak, Roszak, Ostalczyk (79. Izydorczyk), Bieniek (46. Marcelo) - Bednarczyk (46. Muscalu, 85. Zimny), Witczak (72. Łączny).
 
Lech: Kotorowski (46. Kasprzik) - Bosacki, Arboleda (46. Ankudowicz), Djurdjević, Gancarczyk - Wolkiewicz (62. Olejniczak), Injac (46. Drewniak), Zapotoka, Wilk - Tshibamba (72. Wolkiewicz), Wichniarek.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4909&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-09-02 20:42:43</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Trzech z Lecha na Ukrainę?</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4893</link>
    <description>Trzech piłkarzy Lecha Poznań zagrało dziś w teoretycznie silniejszej jedenastce podczas wewnętrznej gierki reprezentacji Polski. Jest więc duża szansa, że Sławomir Peszko, Grzegorz Wojtkowiak i Tomasz Bandrowski wybiegną też na boisko w sobotnim meczu z Ukrainą.

 
Nie ma wątpliwości, że trener Franciszek Smuda ma słabość do piłkarzy, których prowadził w Lechu Poznań. Dlatego w podstawowym składzie przeciwko Ukraińcom wybiec może aż pięciu takich graczy. Oprócz wymienionej wyżej trójki Peszko, Wojtkowiak i Bandrowski, trzeba jeszcze doliczyć Rafała Murawskiego (obecnie Rubin Kazań) i Roberta Lewandowskiego (teraz Borussia Dortmund). - Widać chyba, że trener Smuda liczy na nasze zgranie z czasów starego Lecha - mówił po zajęciach Bandrowski. Ta piątka podczas dzisiejszej gierki wystąpiła bowiem w jednej druzynie - grajęcej w dresach. Oprócz lechitów i ekslechitów w składzie byli jeszcze: Artur Boruc, Łukasz Piszczek, Michał Żewłakow, Sebastian Boenisch, Maciej Iwański i Ireneusz Jeleń.
 
Pecha miał za to Jacek Kiełb, który wystąpił w drużynie bez znaczników. Po jednym z wślizgzów Ireneusza Jelenia doznał bowiem kontuzji kolana, która prawdopodobnie zakończy jego udział w zgrupowaniu w Grodzisku. - To się okaże po badaniu USG - powiedziała nam rzecznik prasowy PZPN Agnieszka Olejkowska.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4893&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-08-31 13:28:44</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Odszedł Henryk Czapczyk</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4890</link>
    <description>Jak poinformował portal gazeta.pl zmarł Henryk Czapczyk - ostatni z żyjących członków legendarnego tercetu napastników Lecha Poznań - ABC. Miał 88 lat.
 
Teodor Anioła, Edmund Białas i właśnie Henryk Czapczyk tworzyli słynną trójkę bramkostrzelnych piłkarzy tego klubu na przełomie lat czterdziestych i piędziesiątych ubiegłego wieku. Skrót ABC powstał od ich nazwisk. Zanim trafił do Lecha bronił barw innych poznańskich klubów - HCP oraz Warty. Z tą ostatnią wywalczył w 1949 roku mistrzostwo Polski. Dwa lata później przeniósł się do Kolejorza, w którym występował do 1953 roku. Zdobył w tym czasie 14 goli. W okresie 1956-1961 był także trenerem Lecha i awansował z nim do ekstraklasy. Jako szkoleniowiec pracował również w Olimpii Poznań, Polonii Nowy Tomyśl, Polonii Leszno i Ostrovii.
 
Barwne życie Henryka Czapczyka wiązało się nie tylko z futbolem. W trakcie II wojny światowej aktywnie działał w podziemiu. Brał udział w Powstaniu Warszawskim, a po jego upadku trafił do hitlerowskich obozów na terenie Niemiec. Po wyzwoleniu na chwilę mieszkał w Holandii, by w 1946 roku wrócić do Polski.
 
Cześć Jego Pamięci!
 
Pogrzeb Henryka Czapczyka odbędzie się w piątek o godzinie 11.45 na cmentarzu przy ul.Nowina na Ogrodach</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4890&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-08-30 21:06:43</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Dotarli do ćwierćfinału</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4863</link>
    <description>Akademicka Reprezentacja Polski w futsalu dotarła do ćwierćfinału Akademickich Mistrzostwach Świata. Po zaciętym meczu ekipa prowadzona przez trenera Klaudiusza Hirscha uległa Ukrainie 1:5.

Akademicka Reprezentacja w świetnym stylu wygrała swoją grupę. Już w pierwszym meczu zremisowali (tracąc gola kilka sekund przed zakończeniem spotkania) 2:2 z obrońcą tytułu sprzed dwóch lat Portugalią. W kolejnych pojedynkach pokonali Urugwaj 4:1 oraz Czarnogórę 3:1. Dziś w walce o półfinał polegli z Ukrainą 1:5. Honorowe trafienie dla Polski zaliczył Filip Mójta. 

Barw Akademickiej Reprezentacji Polski bronil także inni zawodnicy aktualnego mistrza Polski, Akademii Futsal Club Pniewy - Łukasz Błaszczyk oraz Mateusz Mika. W ostatniej chwili z wyjazdu musiał zrezygnować kontuzjowany Cleverson.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4863&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-08-27 19:58:16</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kolejorz w grupie śmierci</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4860</link>
    <description>Juventus Turyn, Manchester City oraz FC Salzburg będą przeciwnikami poznańskiego Lecha w fazie grupowej Ligi Europejskiej. Losowanie odbyło się w Monaco.

Lech przed losowaniem znalazł się w ostatnim czwartym koszyku z klubami, który miały najniższy współczynnik z rozgrywek pucharowych w trakcie ostatnich pięciu lat. Niebiesko-biali trafili do bardzo trudnej grupy w której zmierzą się między innymi z Juventusem Turyn oraz Manchesterem City. Pozytywem tej sytuacji jest fakt, iż przeciwnicy tej klasy przyciągną na trybuny zapewne komplet widzów. Za miesiąc na poznańskim stadionie będzie mogło zasiąść 43 tysiące widzów.

Mecze Lecha w grupie A:

16 września - Juventus FC - Lech Poznań
30 września - Lech Poznań - FC Salzburg
21 października - Manchester City - Lech Poznań
4 listopada - Lech Poznań - Manchester City
1 grudnia - Lech Poznań - Juventus FC
16 grudnia - FC Salzburg - Lech Poznań


Grupa A: Juventus Turyn, Manchester City, FC Salzburg, Lech Poznań

Grupa B: Atletico Madryt , Bayer Leverkusen, Rosenborg Trondheim, Aris Saloniki

Grupa C: Sporting Lizbona, OSC Lille, Levski Sofia, Gent

Grupa D: Villareal, Club Brugge, Dinamo Zagrzeb, PAOK Saloniki

Grupa E: AZ Alkmaar, Dynamo Kijów, BATE Borysów, Sheriff Tyraspol

Grupa F: CSKA Moskwa, US Palermo, Sparta Praga, FC Lausanne

Grupa G: Zenit Sankt Petersburg, Anderlecht Bruksela, AEK Ateny, Hajduk Split

Grupa H: VFB Stuttgart, Getafe, OB,  Young Boys Berno

Grupa I: PSV Eindhoven, Sampdoria Genua, Metalist Charków,  VSC Debreczyn

Grupa J: FC Sevilla, PSG, Borussia Dortmund,  Karpaty Lwów

Grupa K: FC Liverpool, Steaua Bukareszt, SC Napoli, FC Utrecht

Grupa L: FC Porto, Besiktas Istambuł, CSKA Sofia, Rapid Wiedeń</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4860&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-08-27 13:37:18</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Lech awansował!</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4858</link>
    <description>Lech Poznań awansował do fazy grupowej Ligi Europejskiej! Dzięki jednobramkowej zaliczce wywalczonej w pierwszym meczu IV rundy kwalifikacyjnej piłkarze Kolejorza mogli pozwolić sobie na remis w spotkaniu rewanżowym. Tak też się stało. Poznaniacy po ciężkim i dość chaotycznym spotkaniu bezbramkowo zremisowali z drużyną Dnipro Dniepropietrowsk.

 
To był twardy bój, w którym lechitom zależało tylko na jednym - wytrwaniu przez 90 minut z korzystnym rezultatem. Udało się to zrobić, choć w kilku momentach zrobiło się naprawdę bardzo nerwowo. Szczególnie w pierwszym kwadransie - wtedy piłkarze z Dniepropietrowska zaatakowali zdecydowanie i Lech został zmuszony do głębokiej defensywy. Sytuacji stuprocentowych goście jednak nie mieli. A z upływem czasu udało się oddalić zagrożenie od własnego pola karnego. Rozpoczął się wtedy bój na całego w środkowej strefie boiska. Poznaniacy próbowali szybkich wypadów z własnej połowy boiska, ale bardzo rzadko swoje akcje kończyli strzałami. Zresztą na nierównej murawie raczej nie rozgrywali kombinacyjnie, a starali się stosować długie przerzuty. - Fatalna murawa nie pozwala na finezyjne rozwiązywanie akcji - tłumaczył później trener Jacek Zieliński. Wielkiego zagrożenia nie było także dlatego, że słabo spisywał się napastnik Joel Tshibamba, który dostał szansę od pierwszej minuty. Na ławce rezerwowych usiadł Artur Wichniarek. - Zobaczyłem na treningach, że Joel jest w lepszej dyspozycji, dlatego postawiłem na niego - mówił poznański szkoleniowiec. Po wejściu Wichniarka nastąpiło ożywienie w ofensywie, ale spowodowane także tym, że Ukraińcy już odkryli się, szukając odrobienia strat. Lechitom udało się jednak dotrwać do końca i podobnie jak dwa lata temu awansowali do fazy grupowej europejskich pucharów.
 
Kolejorz był bardzo mądrze ustawiony. Nazwiska zawodników były niemal zgodne z przewidywaniami, ale pozycje na boisku - już nie. Chodziło jednak o to, aby wytrącić Ukraińcom atuty z ręki. Dlatego na prawej obronie w Lechu wystąpił Grzegorz Wojtkowiak, a przed nim Marcin Kikut, który rozpoczynał karierę od pozycji pomocnika, ale w ostatnich latach została przestawiony do defensywy. Chodziło jednak o powstrzymanie groźnego duetu Dnipro: lewego obrońcy Witalija Denisowa oraz Jewhena Konoplianki, czyli lewoskrzydłowego, który wrócił po pauzie za kartki. - Byłem trochę mniej widoczny z przodu. ale miałem wyraźne zalecenia, by skupić się na grze defensywnej. Mieliśmy z Grześkiem Wojtkowiakiem wyłączyć lewą stronę rywala. Konoplianka był chyba w ostatnim ich ligowym meczu z Dynamem Kijów najlepszym zawodnikiem. Ale dziś sobie nie pograł, więc robotę chyba wykonaliśmy dobrze - mówił Kikut. Trener pochwalił obu graczy: - Konoplianka miał udany początek, kiedy oddał dwa, na szczęście, niezbyt groźne strzały. A po przerwie już w ogóle był niewidoczny. Natomiast Denisow dobrze wykonywał tylko wyrzuty z autu, poza tym moi piłkarze radzili sobie z nim doskonale.
 
To ustawienie prawej strony to tylko jeden z pomysłów. Zieliński zapewne zauważył też, że Ivan Djurdjević znacznie lepiej czuje się w roli obrońcy niż defensywnego pomocnika. W tej ostatniej roli Serb wypadł słabo choćby przeciwko Interowi Baku w rewanżu. Natomiast doświadczenie, umiejętność ustawiania się i dyrygowania kolegami sprawdza się w sytuacji, kiedy jest stoperem. I dzisiaj znów doskonale wywiązał się ze swojej roli. Za to zupełnie niespodziewanie pauzującego za kartki Dimitrije Injaca w roli defensywnego pomocnika zastąpił Siergiej Kriwiec. To była dla niego nowość i było to widać. Białorusin walczył ambitnie, ale miał wiele nieudanych zagrań i strat. Najlepszym piłkarzem Kolejorza w czwartkowy wieczór był Jacek Kiełb. Nie bał się na połowie przeciwnika brać odpowiedzialności, odważnie wchodził w drybling, próbował tez strzelać.
 
Ukraińcy musieli przełknąć gorzką pigułkę. A szczególnie trener Wołodymir Bezsonow, który po pierwszym meczu powiedział, że po tym, co widział w drugiej połowie, o awans jest spokojny. Tymczasem lechici utarli mu nosa. - Powiedziałem tak, bo nasza gra wyglądała dobrze, a poza tym wiedziałem, że zagramy rewanż w optymalnym składzie - tłumaczył dzisiaj Bezsonow, który również dodał: - Lech wypracował sobie przewagę już w poprzednim meczu, dlatego tym razem skupił się wyłącznie na grze obronnej i swój cel osiągnął. Osobiście nie mam żadnych zastrzeżeń do gry mojej drużyny. Poprawiliśmy błędy w ustawieniu, które popełniliśmy w pierwszym meczu, ale to nie wystarczyło. W trakcie meczu wprowadziłem do gry drugiego napastnika, ale to również nie przyniosło spodziewanego efektu. Szkoda.
 
Szczęśliwy był za to szkoleniowiec gospodarzy. - Cel był taki, żeby awansować do fazy grupowej i cel został zrealizowany. Liczył się przecież dwumecz, a nie tylko rewanżowe spotkanie. Jestem bardzo zadowolony z gry obronnej, a tym razem to było najważniejsze.Zneutralizowaliśmy grę najgroźniejszych zawodników rywala, poradziliśmy sobie również ze stałymi fragmentami gry. To złożyło się na nasz sukces - powiedział Zieliński. Na koniec pozwolił sobie również na małą uszczypliwość. - Usłyszałem ostatnio, że oceniono mnie jako nauczyciela wuefu. Absolutnie nie wstydzę się tego, iż uczyłem wuefu w szkole. Skoro tak, to dziś wszyscy nauczyciele w-f w Polsce mogą być bardzo dumni - stwierdził.
 
Lech Poznań awansował do fazy grupowej Ligi Europejskiej. Przeciwników pozna dzisiaj o godzinie 13. Wtedy w Monaco odbędzie się losowanie. Poznaniacy znaleźli się w ostatnim, czwartym koszyku.
 
LECH POZNAŃ - DNIPRO DNIEPROPIETROWSK 0:0
 
LECH: Burić - Wojtkowiak, Arboleda, Djurdjević, Henriquez Ż - Kriwiec (90. Zapotoka), Bandrowski Ż - Kikut, Stilić (84. Drygas), Kiełb - Tshibamba (68. Wichniarek Ż).
 
DNIPRO: Kanibołocki - Mandziuk, Rusoł Ż, Czeberiaczko Ż, Denisow - Krawczenko Ż, Holek - Kałynyczenko (55. Homeniuk), Rotań, Konoplianka - Sełezniow (61. Hładky).
 
Sędziował: Bas Nijhuis (Holandia).
 
Widzów: 13 500.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4858&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-08-26 21:00:00</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Pozostał tylko krok...</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4853</link>
    <description>Dnipro Dniepropietrowsk może sobie bez problemów pozwolić na transfer za 7 milionów dolarów, czyli połowę budżetu Lecha Poznań. Ponieważ jednak pieniądze, to w piłce to nie wszystko, Kolejorz udowodnił już tydzień temu. Wygrał bowiem na Ukrainie 1:0 i jeśli dzisiaj wieczorem (początek o godz. 20.15) obroni tę zaliczkę - zagra w fazie grupowej Ligi Europejskiej.
 
Dnipro Dniepropietrowsk na brak pieniędzy nie narzeka. Niedawno kupiło za 7 mln dolarów Ołeksandra Hładky'ego z Szachtara Donieck. - Nie jest wart tych pieniędzy - mówili nam na lotnisku Ławica ukraińscy dziennikarze. Zresztą Hładky usiądzie zapewne na ławce rezerwowych. Tydzień temu trener Wołodymir Bezsonow zdecydował się na wariant z dwoma napastnikami, ale częściej do gry wypuszcza jednego: Jewhena Sełezniowa. - Jesteśmy gotowi na oba rozwiązania - zapewnił trener poznaniaków Jacek Zieliński. Dnipro chce awansować do fazy grupowej, bo liczy, że pokaże się w Europie. Pieniądze są na drugim planie. Na Ukraińcach 900 tysięcy od UEFA za osiągnięcie tego celu nie robi większego wrażenia. W Lechu jest inaczej - dla mistrza Polski będzie to pokaźny zastrzyk w budżecie. Mają też o co grać piłkarze, bo według nieoficjalnych informacji, mogą liczyć na pół miliona złotych premii. - O pieniądzach, czy premiach w ogóle nie rozmawiamy w szatni. Grając mecz o awans do fazy grupowej nie ma mowy o pieniądzach, ważne są też inne wartości - mówił Zieliński.
 
Finanse zatem zostawmy, bo to nie one decydują o wyniku. Lechici w środę mieli ostatni treningi przed meczem. Ze względu na wykopaną dziurę na bocznym boisku, mieli przenieść się na główną murawę stadionu przy Bułgarskiej. Okazało się jednak, że została podjęta decyzja o tym, by zasypać dziurę. Po południu nie było już po niej śladu, położona została także trawa, więc piłkarze mogli pójść ostatecznie na plac treningowy. - Polak potrafi - śmiał się szkoleniowiec, który ciekawie wybrnął z odpowiedzi na pytanie, czy zespół ćwiczył rzuty karne, które mogą zadecydować o awansie. - Nie, bo dziura nam przeszkadzała - zażartował Zieliński.
 
Jeśli Lech podtrzyma dzisiaj jedną ze swoich serii, to najwcześniej odpadnie właśnie po serii jedenastek. O co chodzi? Otóż poznaniacy w ostatnich 32 spotkaniach tracili najwyżej jednego gola! Ostatni raz dali sobie wbić więcej 25 września 2009 roku, kiedy grali w lidze przy Łazienkowskiej z Legią Warszawa (0:2). Przedłużenie tej passy będzie oznaczać, że Dnipro wygra najwyżej 1:0 i wtedy dojdzie do karnych. Nikt jednak oczywiście nie zakłada takiego scenariusza. Szczególnie, że Ukraińcy mają ostatnio problem ze strzelaniem goli. W ostatnich trzech meczach (ligowych z Metalistem Charków i Dynamem Kijów oraz pucharowym z Kolejorzem) nie trafili ani razu. Mimo tego, po przylocie zapewniali, że są w dobrych nastrojach. Nic nie można było dowiedzieć się od trener Bezsonowa, który stwierdził, że zgadza się na konferencję prasową tylko po spotkaniu. Na lotnisku nie chciał rozmawiać.
 
Wiadomo jednak, że goście przywieźli nieco inny skład niż zaprezentowali tydzień temu. Do meczowej kadry wrócił kontuzjowany w meczu towarzyskim Ukrainy z Holandią Rusłan Rotań. Dzisiaj ma szansę wystąpić. Po pauzie za kartki wraca z kolei Jewhen Konoplianka, niezwykle groźny skrzydłowy. Sami lechici wypowiadają się o nim z respektem. Ukrainiec jest bowiem przede wszystkim niesamowicie szybki. Brakuje natomiast Osmara Ferreyry, który miał w środę operację w Niemczech. A jeszcze tydzień temu grał w podstawowym składzie. W Dniepropietrowsku został kontuzjowany Pawło Paszajew, który także był w jedenastce na pierwszy mecz. Od tego meczu może zależeć przyszłość Bezsonowa. Media ukraińskie już bowiem spekulują, że jeśli zespół odpadnie, to trener może pożegnać się z posadą.
 
W Lechu trenowało 18 piłkarzy. Nie zagrają piłkarze, o których było wiadomo już wcześniej, że nie będą do dyspozycji sztabu szkoleniowego. Zawieszony przez UEFA jest Sławomir Peszko, za kartki pauzuje Dimitrije Injac, na razie w europejskich pucharach nie może grać Artjoms Rudnevs, a po urazach w pełni sił nie są jeszcze Bartosz Bosacki i Seweryn Gancarczyk. Obaj w środę pracowali indywidualnie. W porównaniu do niedzielnego pogromu przeciwko Cracovii (5:0) Injaca zastąpi w środku pomocy zapewne Ivan Djurdjević. Za Peszkę do linii pomocy wskoczy Siergiej Kriwiec, a w ataku biegać będzie Artur Wichniarek. - Jest już gotowy na sto procent - potwierdził Zieliński.
 
Wszyscy zastanawiają się nad tym, jak powinien zagrać Lech. Bronić wyniku, czy jednak spróbować, podobnie jak na Ukrainie, zaskoczyć przeciwnika i zaatakować. - Nie ma sensu się bronić, bo jeśli tak się robi, to często kończy się potem porażką - przyznaje pomocnik Kolejorza, Jacek Kiełb. Jedno jest pewne: lechitom nie zabraknie motywacji. - Musi być wojna zarówno na boisku, jak i na trybunach. Został nam jeden krok i musimy go zrobić. Nie może zaprzepaścić szansy, jaka otworzyła się przed nami tydzień temu - dodał Marcin Kikut. Mówiąc o tej wojnie miał na myśli m.in. zachowanie Ukraińców podczas pierwszego meczu. Został na przykład uderzony łokciem i lekarze musieli mu założyć trzy szwy. Teraz chce się odegrać, ale w sportowy sposób. - I dobrze, że piłkarze tak mówią. Bo żeby awansować, musimy pójść na wojnę. Na wojnę w cudzysłowie, sportową. Mecz musi jednak wyzwolić bojowego ducha - przytaknął swoim piłkarzom trener Zieliński.
 
 
Mecz Lech - Dnipro na stadionie przy ul. Bułgarskiej dzisiaj o godzinie 20.15. Co ciekawe, w środę wieczorem w kasach pozostało jeszcze blisko półtora tysiąca biletów. Wejściówki są tym razem drogie (kosztują 90 i 80 zł) i może dlatego sprzedają się gorzej niż zwykle. Dzisiaj będą dostępne od rana we wszystkich punktach sprzedaży. Natomiast od godz. 18 będzie je można kupić w kasach pod IV trybuną na obiekcie. Arbitrem będzie tym razem Holender Bas Nijhuis. Osoby, które nie wybierają się na stadion, zapraszamy do śledzenia relacja tekstowej na na żywo na naszej stronie: www.wielkopolskisport.pl.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4853&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-08-25 21:39:41</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Dnipro pokonane!</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4813</link>
    <description>Lech Poznań jest blisko fazy grupowej Ligi Europejskiej! W pierwszym spotkaniu rundy play-off mistrzowie Polski pokonali na wyjeździe Dnipro Dniepropietrowsk 1-0. Złotą bramkę zdobył w 5. minucie spotkania Manuel Arboleda.
 
 - Pamiętam, że jeden z rywali chciał mnie przewrócić. Szarpał kilka sekund, a ja chciałem się tylko utrzymać na nogach i oddać strzał. Udało się, później byłą już tylko wielka radość - wspominał po meczu tę sytuację kolumbijski stoper Lecha. Jego gol sprawia, że za tydzień poznaniacy będą potrzebowali tylko remisu w meczu rewanżowym. - Tego gola dedykuję kibicom. Niepotrzebnie na nas krzyczeli, domagali się ambicji. A przecież przed meczem powinni nas wspierać. To bramka dla nich, niech więc teraz nas już tylko wspierają, bo świetnie potrafią to robić - mówił Arboleda.
 
Czy wygrana w Dniepropietrowsku będzie oznaczała dla Lecha wyczekiwane przełamanie, tego jeszcze nie wiemy. Jest jednak dobry symptom, bo choć poznaniacy na Ukrainie nic wielkiego nie pokazali, to zagrali bardzo ambitnie i konsekwentnie. Mieli plan przejęcia środka pola i do 70. minuty rozbijali ataki Dnipro w bezpiecznej strefie. Później znów opadli z sił, ale trzeba wierzyć, że z każdym meczem i z tym będzie lepiej.
 
Lech znakomicie rozpoczął spotkanie - przycisnął, miał cztery rzuty rożne. Już w 4. minucie Antona Kanibołockiego mógł zaskoczyć Joel Tshibamba, ale dwukrotnie został zablokowany. Później nadeszła wielka chwila Arboledy i wrzucającego futbolówkę z rzutu wolnego Semira Stilicia, a dodajmy, że w 14. minucie Kolumbijczyk mógł skopiować swój wyczyn. Tym razem nieznacznie się jednak pomylił.
 
Dnipro długo nie mogło się przełamać - na fatalnej murawie stadionie w Dniepropietrowsku zawodziły skrzydła gospodarzy. A szczególnie Argentyńczyk Ferreyra, zwykle mocny punkt drużyny. - Zapewniał, że jest gotowy na sto procent. A nie był w ogóle, to nas mocno osłabiło - wściekał się po meczu trener gospodarzy Władymir Biessonow.
 
Ukraińcy przed przerwą oddali tylko jeden groźny strzał na bramkę Jasmina Buricia - próbował Jewhen Czeberiaczko, ale nieskutecznie. Lech miał jeszcze dwie okazje - Marcin Kikut źle przyjął piłkę w polu karnym, ale i tak omal nie zaskoczył bramkarza Dnipro, zaś po kontrataku Jacek Kiełb uderzył mocno, ale w Kanibołockiego.
 
W drugiej połowie już tak różowo nie było. Do 70. minuty poznaniacy jeszcze się jakoś trzymali, choć kwadrans wcześniej Burić dwukrotnie ratował Kolejorza po strzałach z bliska. W końcówce napór wicelidera ukraińskiej Wyższej Ligi był już ogromny - w doliczonym czasie poznaniaków najpierw uratował słupek, a po chwili - poprzeczka. Udało się wygrać, choć np. trener Biessonow i tak był optymistą. - Te sytuacje, które mieliśmy po przerwie, pozwalają mi przypuszczać, że nie będziemy mieli problemów z awansem - stwierdził.
 
Lechici po meczu byli zadowoleni i mówili o przełamaniu. - Wreszcie ono nastąpiło. Dobrze zagraliśmy w pierwszej połowie, gdy graliśmy konsekwentnie. Potem było gorzej, ale liczy się końcowy wynik - mówił Dimitrije Injac, którego zabraknie w rewanżu. Dziś zobaczył bowiem drugą żółtą kartkę w tej edycji Ligi Europejskiej. - Widać w końcu, że nowi zawodnicy zaczynają z nami grać. Dziś wszedł Jacek Kiełb i spisał się znakomicie. Tak samo Joel Tshibamba. To cieszy. Mamy pierwszy krok zrobiony do fazy grupowej, ale też pierwszy krok do wyjścia z kryzysu - stwierdził z kolei Ivan Djurdjević. Rewanż w czwartek w Poznaniu - początek o godz. 20.15. 
 
DNIPRO DNIEPROPIETROWSK - LECH POZNAŃ 0:1 (0:1)
 
Bramka: 0:1 - Manuel Arboleda (5.)
 
DNIPRO: Kanibołocki - Łobżanidze, Rusoł, Czeberiaczko, Denisow - Holek - Paszajew (58. Homeniuk), Kałynyczenko, Ferreyra (46. Krawczenko) - Sełezniow, Hładky (66. Szachow)
 
Rezerwowi: Lastuwka, Mandziuk, Fedorczuk, Nazarenko.
 
LECH: Burić - Kikut, Arboleda, Djurdjević, Henriquez - Injac Ż, Bandrowski - Kiełb (72. Wilk), Stilić (90. Możdżeń), Kriwiec - Tshibamba Ż (86. Zapotoka)
 
Rezerwowi: Kotorowski, Kamiński, Drygas, Wichniarek.
 
Sędziował: Martin Ingvarsson (Szwecja)</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4813&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-08-19 19:00:00</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Lech czeka na cud</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4805</link>
    <description>Poznańscy piłkarze znów bronią honoru polskiej piłki. Jeśli nie awansują do fazy grupowej Ligi Europejskiej, po raz drugi z rzędu klubu z naszego kraju już we wrześniu nie będzie na europejskich boiskach! Dziś w Dniepropietrowsku pierwszy mecz Dnipro - Lech.

 
Poznaniacy dotarli do tego ukraińskiego miasta w środę przed południem. Odpoczęli w hotelu, zjedli obiad i pojechali na nowoczesny stadion Dnipro Arena. Murawa na nim jest porównywalna do tej w Poznaniu, albo i jeszcze gorsza. Reszty nie ma co już porównywać - Dnipro jest znacznie bogatsze od Lecha, a jego właściciel, milioner Ihor Kołomojski, wydał właśnie siedem milionów dolarów na kupno z Szachtara Donieck napastnika Ołeksandra Hładky'ego. To ponad dwa razy więcej niż wydał właściciel Lecha Jacek Rutkowski na wszystkich zawodników  ściągniętych do Lecha po przejęciu tego klubu w 2006 roku.
 
Lech jest w słabej formie, w tym sezonie wygrał tylko jedno spotkanie. Trener Jacek Zieliński podczas konferencji prasowej w Dniepropietrowsku mówił, że jest przekonany, iż jego podopieczni staną na wysokości zadania i wywalczą korzystny wynik. Czyli taki, który sprawę awansu do fazy grupowej pozostawi otwartą przed rewanżem w Poznaniu. Zieliński chciałby również, by Lech strzelił bramkę, bo zdaje sobie sprawę, że w rewanżu może być o to trudno. Zwłaszcza wtedy, gdy Dnipro ustawi się defensywne, a obronę ma niezłą. Jeszcze lepszy jest jednak atak - z trzema reprezentantami Ukrainy, Argentyńczykiem Ferreyrą i teraz na dodatek Hładkym.
 
Wielką niewiadomą jest to, jak spisze się obrona Lecha. Zabraknie w niej Bartosza Bosackiego, Grzegorza Wojtkowiaka i Seweryna Gancarczyka - zastąpią ich Marcin Kikut, Ivan Djurdjević oraz Luis Henriquez. Na prawej pomocy miejsce zawieszonego Sławomira Peszki zajmie Jacek Kiełb. - Kiedyś w Koronie Kielce trener Marcin Sasal sadzał mnie czasami na ławce, bym za bardzo nie obrósł w piórka. Byłem zły, ale nie na cały świat, a w pozytywnym sensie. Trener chciał mnie wypuścić w odpowiednim momencie, bym na tej złości mógł zrobić coś więcej. Teraz też nadszedł taki moment - zapowiada Kiełb. - Lech jest mocno osłabiony, doskonale o tym wiemy. Ale to mistrz Polski, na pewno mają więc godnych zastępców - mówił trener Dnipro Włodimir Biessonow, kiedyś reprezentant ZSRR.
 
Dnipro straciło w sobotę pozycję lidera ukraińskiej Wyższej Ligi, bo w kontrowersyjnych okolicznościach (nieuznana bramka) przegrało z Metalistem Charków. Ten mecz pokazał jednak, że czwarta drużyna poprzedniego sezonu na Ukrainie nie jest w wybitnej formie. Lech nie stoi na straconej pozycji, ale musi zagrać co najmniej o klasę lepiej niż w ostatnich tygodniach.
 
Początek czwartkowego meczu w Dniepropietrowsku o godz. 19 polskiego czasu. Zapraszamy na relację NA ŻYWO w portalu www.wielkopolskisport.pl</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4805&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-08-19 00:05:00</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Nawrocik zagra w okręgówce?</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4759</link>
    <description>Damian Nawrocik, były piłkarz m.in. Lecha Poznań, ŁKS Łódź i Arki Gdynia, szuka pracy w niższych ligach. Niewykluczone, że ją znajdzie w podpoznańskich Owińskach.

 
30-letni wychowanek &quot;Kolejorza&quot; w ekstraklasie rozegrał 95 spotkań - w poprzednim sezonie był zawodnikiem pierwszoligowego ŁKS Łódź. Skończył mu się jednak kontrakt - ŁKS go nie przedłużył.
 
Nawrocik wrócił do Wielkopolskim, choć wciąż liczy jeszcze na angaż na zachód od polskiej granicy. W lipcu zagrał sparing w barwach szóstoligowego (klasa okręgowa Mawitu Lwówek), ostatnio trenuje i gra w występujących w tej samej lidze Błękitnych Owińska. - Zarząd klubu prowadzi intensywne i zaawansowane rozmowy z piłkarzem na temat jego transferu do Błękitnych - informuje klub z Owińsk na swojej stronie internetowej. Nawrocik jednak nie ukrywa, że ma także propozycje z klubów z wyższych lig, ale póki co - gra w Błękitnych.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4759&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-08-10 12:03:56</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Na Zielono w obiektywie</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4756</link>
    <description>Ciemne chmury nad stadionem miejskim w Poznaniu w minioną sobotę mogły spowodować to, że widoczność na murawie byłaby bardzo kiepska. Tak się jednak nie stało. Pierwszoligowa Warta zagrała przy sztucznym oświetleniu. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, iż był to pierwszy oficjalny mecz rozgrywany przy nowym oświetleniu stadionu przy ul. Bułgarskiej!


Nie zabrakło nas na tym spotkaniu. Specjalnie dla naszych czytelników  przygotowaliśmy galerię z pojedynku Warty z Odrą Wodzisław Śląski. Jeśli chcesz zobaczyć  wszystkie galerie - kliknij tutaj.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4756&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-08-09 11:00:00</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Dnipro rywalem Kolejorza</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4739</link>
    <description>Dnipro Dniepropietrowsk będzie rywalem Lecha Poznań w IV rundzie eliminacji Ligi Europejskiej. Losowanie par odbyło się w piątek w Nyonie.
 
Już przed południem UEFA podzieliła 74 drużyny na grupy. W gronie potencjalnych przeciwników Kolejorza znalazły się Juventus Turyn, holenderski AZ Alkmaar, hiszpańskie Getafe, AEK Ateny i Dnipro. Ostatecznie los sprawił, że Lech zmierzy się z Ukraińcami. Mecze tej rundy odbędą się 19 i 26 sierpnia. Pierwszy Kolejorz rozegra na wyjeździe. Zwycięzca rywalizacji zagra w fazie grupowej.
 
W poprzednim sezonie ukraińskiej ekstraklasy drużyna Dnipro zajęła czwartą pozycję. W III rundzie kwalifikacji Ligi Europejskiej wyeliminowała serbski Spartak Subotica. (porażka 1:2 na wyjeździe i wygrana 2:0 u siebie). Co ciekawe, barwy zespołu z Dniepropietrowska są takie same, jak Lecha czyli niebiesko-białe.
 </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=44&amp;idn=4739&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-08-06 12:16:01</dc:date>
</item>
<atom:link href="http://www.wielkopolskisport.pl/pilka-nozna,44,Inne,rss.html" rel="self" type="application/rss+xml" />
</channel>
</rss>