<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:taxo="http://purl.org/rss/1.0/modules/taxonomy/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
<description></description>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pl</dc:language>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Copyright WielkopolskiSport.pl All rights reserved</dc:rights>
<image>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<url>http://www.wielkopolskisport.pl/images/logo_top.jpg</url>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
</image>
<item>
    <title>Puchar nie dla Lecha</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=8681</link>
    <description>Piłkarze Lecha Poznań pożegnali się z Pucharem Polski. W rewanżowym meczu ćwierćfinałowym Kolejorz przegrał w Krakowie z Wisłą 0:1. Tydzień temu w takim samym stosunku uległ jej na Bułgarskiej. Szanse na grę lechitów w europejskich pucharach zmalały do minimum.
 
Kadrowe roszady w wyjściowym składzie nie pomogły. Trener Mariusz Rumak posadził na ławce Semira Stilicia, a rolę ofensywnego pomocnika powierzył Siergiejowi Kriwcowi. Na prawej obronie Grzegorza Wojtkowiaka zastąpił Marcin Kikut, a w środku boiska za defensywę odpowiadał tym razem Ivan Djurdjević. Niestety, na postawę Kolejorza specjalnie to nie wpłynęło. O niekorzystnym wyniku po raz kolejny zadecydowały błędy w obronie i brak skuteczności w ataku.
 
O tym, że w tyłach będzie nerwowo można się było przekonać już w pierwszych pięciu minutach. Manuel Arboleda zdążył w tym czasie popełnić trzy błędy, z których przynajmniej jeden mógł dać gospodarzom prowadzenie. Jasmin Burić w ostatniej chwili wyłapał jednak piłkę spod nóg Cwetana Genkowa. Kolumbijski stoper Lecha grał w tej fazie meczu fatalnie. Świadomi tego rywale często starali się pressingiem wymusić kolejny jego błąd. Z biegiem czasu Arboleda spisywał się już lepiej i w drugiej odsłonie zanotował kilka udanych interwencji, ale w pamięci zostaną raczej kiksy z początku spotkania. W 25. minucie Kolumbijczyk nie wyskoczył do lecącej nad nim piłki i Genkow strzałem głową zmusił Buricia do kapitulacji. W tym momencie sytuacja lechitów w pucharowej rywalizacji zrobiła się wręcz beznadziejna.
 
Kolejorz musiał bowiem zdobyć dwa gole, by awansować do półfinału. A ze strzelaniem bramek nie idzie mu ostatnio najlepiej. Wtorkowy mecz znów to potwierdził. W pierwszej połowie poznaniacy stworzyli tak naprawdę tylko jedną groźną akcję - w 13. minucie Ślusarski rozegrał piłkę z Artiomem Rudniewem i pognał z nią na pole karne Wisły. Mając przed sobą tylko Siergieja Pareikę posłał jednak futbolówkę ponad poprzeczką. Później bramkarz krakowian miał co robić dopiero w końcówce spotkania, gdy lechici postawili już wszystko na jedną kartę. Po wrzutce Stilicia (pojawił się na boisku w drugiej połowie), główkował Marcin Kamiński, a Pareiko zbił piłkę na poprzeczkę. Chwilę później, po kolejnym dośrodkowaniu Bośniaka futbolówki nie sięgnęli Ślusarski i Rudniew. Ten pierwszy (ze wszystkich piłkarzy Kolejorza spisywał się tego dnia najlepiej) w doliczonym czasie gry trafił jeszcze w słupek. Szczęście jednak sprzyja lepszym, a poznaniacy na pewno na takie miano w pucharowym dwumeczu z Wisłą nie zasłużyli.
 
Być może w środę Kolejorz zamknął sobie drogę do występu w europejskich pucharach. Ostatnią nadzieją pozostają rozgrywki ligowe, ale w tabeli ekstraklasy od miejsca gwarantującego awans dzieli obecnie lechitów 9 punktów. Nawet biorać pod uwagę, że poznaniacy mają do rozegrania zaległy mecz z Górnikiem Zabrze, jest to dosyć spory dystans. Chętnych do miejsca na podium nie brakuje, a obecna gra Lecha na optymizm raczej nie pozwala.
 
 
WISŁA KRAKÓW - LECH POZNAŃ 1:0 (1:0)
 
Bramka: Genkow (25.) 
 
WISŁA: Pareiko - Jaliens (10. Jovanović), Chavez, Bunoza, Palijć - Wilk, Nunez - Iliev (66. Biton Ż), Melikson Ż (79. Brud), Kirm - Genkow.
 
LECH: Burić - Kikut, Kamiński, Arboleda, Henriquez - Murawski (52. Stilić), Djurdjević Ż (81. Injac) - Możdżeń (61. Wojtkowiak), Kriwiec, Ślusarski - Rudniew.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=8681&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-03-20 20:00:00</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Samolotem do Krakowa</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=8628</link>
    <description>W Lechu Poznań nie chcą zaniedbać żadnego szczegółu, więc nawet podróże są bardzo dokładnie planowane. Zdecydowano, że na rewanżowy mecz Pucharu Polski przeciwko Wiśle Kraków (wtorek, godz. 18.30) piłkarze polecą samolotem, żeby byli jak najbardziej wypoczęci.
 
Rozgrywki w Polsce nabrały ekspresowego tempa. Zespoły, które wciąż jeszcze uczestniczą w Pucharze Polski, muszą rozgrywać mecze co trzy dni. W tym gronie jest również Kolejorz, który na dodatek musi w ostatnim czasie sporo podróżować. W miniony piątek lechici byli pod Wawelem na ligowym starciu z wiślakami (0:0) - musieli zatem pokonać ponad 450 kilometrów w jedną stronę. We wtorek grali z krakowskim zespołem przy Bułgarskiej (0:1 w PP). Teraz czeka ich ponad pół tysiąca kilometrów do Białegostoku, a po zaledwie trzech dniach znów udadzą do Krakowa na rewanż pucharowy. Zmęczenie takimi wyprawami zaczyna się coraz bardziej nakładać, więc nic dziwnego, że w klubie zaczęto myśleć o tym, żeby jak najbardziej ulżyć piłkarzom, by ci na boisko wychodzili wypoczęci.
 
- Początkowo mieliśmy plan, żeby po spotkaniu przeciwko Jagiellonii w ogóle nie wracać do Poznania, tylko zorganizować krótkie zgrupowanie gdzieś w okolicach Warszawy i potem przenieść się od razu do Krakowa. Zdecydowaliśmy się jednak na inne rozwiązanie - mówi kierownik poznańskiego zespołu Dariusz Motała. Lechici ostatecznie zaraz po meczu w Białymstoku udadzą się jednego z ośrodków na Podlasiu i tam przejdą odnowę biologiczną. Potem ruszą w podróż do Poznania, a w poniedziałek wyruszą do Krakowa. Wybrano drogę lotniczą - dzięki temu wyprawa skróci się z około siedmiu godzin do zaledwie nieco ponad 60 minut, bo tyle samolot leci z Ławicy na lotnisko Balice. Trening przedmeczowy zostanie przeprowadzony na miejscu w Krakowie.
 
Potem problem będzie już mniejszy, bo trzy kolejne spotkania Kolejorz rozegra przy Bułgarskiej - rywalami będą Śląsk Wrocław (25 marca), Górnik Zabrze (28 marca, zaległa potyczka z 20. kolejki) oraz Cracovia (31 marca). Mecze co trzy dni czekają potem jeszcze ewentualnie w kwietniu, ale to zależy od tego, czy uda się awansować do półfinału Pucharu Polski.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=8628&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-03-15 15:51:38</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Głosy po pierwszej połowie</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=8615</link>
    <description>W pierwszym spotkaniu ćwierćfinałowym Pucharu Polski piłkarze Lecha Poznań przegrali na Bułgarskiej z Wisłą Kraków 0:1. Obie strony podkreślały jednak, że to dopiero pierwsza część rywalizacji i kwestia awansu jeszcze nie jest ostatecznie rozstrzygnięta. Poniżej prezentujemy komentarze obu trenerów oraz piłkarzy. 
 
Michał Probierz (Wisła Kraków): Może nie graliśmy jakiegoś wielkiego meczu ale pokazaliśmy charakter i byliśmy dobrze zorganizowani. Momentami zbyt szybko traciliśmy piłkę, jednak co jest pozytywne, na tak trudnym boisku stworzyliśmy kilka sytuacji. Istotna jest bramka, którą zdobyliśmy, bo jest to bardzo ważne przed meczem rewanżowy. Dlatego na pewno jesteśmy zadowoleni z tego korzystnego wyniku, ale nie cieszymy sie jeszcze, że jesteśmy jedną nogą dalej. Wiemy jak trudnym przeciwnkiem jest Lech i jak grał ostatnio w Krakowie. Cieszy, że zdobywamy bramki, a do tego trzeci mecz gramy na zero z tyłu.
 
Mariusz Rumak (Lech Poznań): Cieszę się, że tak dużo ludzi przyszło na stadion. To było duże wsparcie. Skończyliśmu pierwszą połowę tego spotkania, druga rozegra się w Krakowie. Na pewno nie wolno się cieszyć, że przegraliśmy , ale dostrzegam też pewne pozytywy. Nie będziemy opowiadać ile mieliśmy sytuacji, bo tak naprawdę nie na sytuacje się gra, ale na to co wpada do siatki. Dziś zespół Wisły zagroził nam przy stałych fragmentach gry i ten jeden wykorzystał. Myślę, że w Krakowie sytuacja będzie otwarta.
 
Łukasz Garguła (Wisła Kraków): To jest dopiero pierwszy mecz. Za tydzień mamy rewanż i to na pewno też będze ciężkie spotkanie. Dziś zarówno Lech, jak i my mieliśmy sytaucje i mogliśmy pokusić się o bramki. Strzeliliśmy tę jedną z czego jesteśmy zadowoleni. Wiedzieliśmy, że będzie ciężko. Musieliśmy zagęścić środek pola, zneutralizować boki Lecha, odciąć od podań Rudniewa i starać się o swoje sytuacje. Walka o awans nie jest rozstrzygnięta, choć na pewno jesteśmy w lepszej sytuacji. 
 
Marcin Kamiński (Lech Poznań): Jeszcze jest rewanż. Dziś straciliśmy bramkę w głupi sposób. Piłka odbijała się i spadła idealnie pod nogi Bunozy. Mieliśmy swoje sytuacje, ale nie udało się nic strzelić i tego szkoda najbardziej. Gdybyśmy strzelili w pierwszej połowie bramkę, na pewno wszystko wyglądałoby inaczej.
 
Rafał Murawski (Lech Poznań): Na pewno teraz Wisła ma łatwiej, bo wygrała to spotkanie. Ale tak naprawdę to dopiero pierwsza połowa. Daliśmy z siebie wszystko, brakowało tylko bramki. Mieliśmy sytuacje, niestety znów ich nie wykorzystaliśmy. Gra jest dobra. Oczywiście znajdą się mankamenty do poprawki, ale idzie ku dobremu.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=8615&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-03-14 01:32:51</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Półfinał się oddalił</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=8612</link>
    <description>Lech dalej od półfinału Pucharu Polski. W pierwszym meczu ćwierćfinałowym Kolejorz przegrał na Bułgarskiej z krakowską Wisłą 0:1. Rewanż za tydzień pod Wawelem. 
 
Ponad 16 tysięcy widzów, którzy zasiedli na trybunach stadionu przy ul. Bułgarskiej zobaczyło Lecha walczącego, ale nadal nieskutecznego i popełniającego błędy w obronie. I niestety te dwa ostatnie elementy zadecydowały o wyniku wtorkowego spotkania. Poznaniacy w tym roku nie zdobyli jeszcze gola. Można oczywiście mówić o pechu, bowiem po strzałach Semira Stilicia i Aleksandara Tonewa piłka uderzała w poprzeczkę, ale w kilku innych sytuacjach brakowało precyzji i pomysłu na wykończenie niezłych akcji ofensywnych. Wciąż nie może się odblokować Artiom Rudniew, który w pierwszej połowie dwukrotnie posyłał piłkę ponad bramką, a w drugiej był mało widoczny. Szanse miał także Stilić, ale zbyt długo zwlekał z oddaniem strzału. W końcówce z bliska główkował Manuel Arboleda, lecz ku rozpaczy kibiców też nie trafił do siatki.
 
I być może skończyłoby się to identycznym wynikiem, jak piątkowy mecz ligowy obu drużyn w Krakowie (0:0), gdyby nie błędy Kolejorza w defensywie. Zabrakło w niej tym razem Huberta Wołąkiewicza, który pod Wawelem złamał nos. W wyjściowym składzie zastąpił go Arboleda, ale widać że po długiej przerwie spowodowanej kontuzją Kolumbijczyk daleki jest od formy. Parę razy w prosty sposób tracił piłkę i narażał gospodarzy na kontrę Wisły. Wydawało się, że pewniejszy jest Marcin Kamiński, ale to właśnie po jego kiksie tuż przed przerwą świetnej okazji nie wykorzystał Dudu Biton. Jego strzał odbił Krzysztof Kotorowski. Niestety, bramkarz Lecha w drugiej odsłonie spisywał się już gorzej. Dwukrotnie nie radził sobie ze strzałami Łukasza Garguły z rzutów wolnych. Gdy w 52. minucie &quot;wypluł&quot; piłkę przed siebie, obrońcy zdołali jeszcze ją wybić na róg. W drugim przypadku już tyle szczęścia nie miał i z bliska do siatki trafił Gordan Bunoza. Po tym golu Wisła cofnęła się głębiej do defensywy i już nie dała sobie odebrać zwycięstwa.
 
Za walkę kibice nagrodzili Lecha brawami. Po raz kolejny na boisku oglądaliśmy bowiem bój, w którym nikt nie odstawiał nogi. Ostre wejścia krakowian urazami okupili Tonew oraz Siergiej Kriwiec. Szkoda zwłaszcza Bułgara, który zmienił w przerwie bezbarwnego Mateusza Możdżenia i swoimi akcjami sprawiał obrońcom Wisły sporo problemów. Po 26 minutach musiał go jednak zastąpić Bartosz Ślusarski. Na razie nie wiadomo, jak poważne są kontuzje obu piłkarzy Lecha.
 
Rewanżowe spotkanie już za tydzień w Krakowie. Wynik pierwszego meczu sprawia, że na pewno większe szanse na awans do półfinału ma Wisła. Wydaje się jednak, że potencjał obu ekip jest obecnie podobny i Kolejorz wciąż może mieć nadzieję na odrobienie strat. Musi jednak do walki dołożyć jeszcze skuteczność i lepszą postawę w defensywie.
 
Lech Poznań - Wisła Kraków 0:1 (0:0)
 
Bramka: Bunoza (71.)
 
Lech: Kotorowski - Wojtkowiak, Kamiński, Arboleda, Henriquez - Możdżeń (46. Tonew, 72. Ślusarski), Injac, Murawski, Stilić, Kriwiec (77. Ubiparip Ż) - Rudniew
 
Wisła: Pareiko - Jaliens, Chavez, Bunoza, Diaz Ż - Iliev (79. Paljić), Wilk Ż, Nunez Ż, Jirsak Ż (46. Garguła), Kirm - Biton (89. Czekaj)
 
Sędziował: Marcin Borski (Warszawa)
 
Widzów: 16.000</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=8612&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-03-13 20:21:06</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Stilić wreszcie odżył</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=8599</link>
    <description>- U trenera Mariusz Rumaka wyraźnie odżyłem - mówi pomocnik Kolejorza Semir Stilić, który wreszcie wrócił na swoją ulubioną pozycję ofensywnego pomocnika. Nieźle zagrał w piątek w Krakowie, czy podobnie zaprezentuje się przeciwko Wiśle we wtorkowym spotkaniu Pucharu Polski?
 
W dwóch pierwszych wiosennych meczach (z GKS Bełchatów oraz Ruchem Chorzów) Semir Stilić usiadł na ławce rezerwowych. W piątek przeciwko wiślakom pod Wawelem (0:0) wrócił jednak do podstawowego składu i to od razu na ulubioną pozycję ofensywnego pomocnika, ustawionego za plecami jedynego wysuniętego napastnika. - U trenera Mariusza Rumaka na pewno wyraźnie odżyłem - przyznaje Bośniak, który bez wahania komentuje swoją sytuację u poprzedniego szkoleniowca, czyli Jose Maria Bakero.  - U niego pracowałem tak samo, jak teraz, czyli dobrze i profesjonalnie. Tyle, że on tego nie zauważał, czułem się u niego niedowartościowany. Teraz wróciłem na swoją ulubioną pozycję i jest dobrze - uśmiecha się lechita, który przyznaje również, że czuje się świetnie również pod względem fizycznym. - Dobrze nam zrobiło to, że przełożony został mecz z Górnikiem Zabrze. Dzięki temu mogliśmy spokojnie potrenować i jesteśmy gotowi do tego, żeby teraz grać co trzy dni - zapewnia Stilić. Przed Lechem teraz faktycznie maraton - potyczki w systemie środa-sobota-środa czekają go co najmniej do końca marca, a w przypadku awansu do półfinału Pucharu Polski, nawet do połowy kwietnia.
 
Stilić nie ma najmniejszych wątpliwości, że poznańskim piłkarzom znacznie bardziej odpowiada obecny styl gry. - Gramy teraz zupełnie inną piłkę. Przede wszystkim wreszcie atakujemy bramkę. Nasza taktyka nie polega już tylko na utrzymywaniu się przy piłce z dala od pola karnego, gdzieś z tyłu. Jesteśmy wreszcie groźni w ataku, co było widać chociażby w ostatni piątek - komentuje pomocnik, który odpowiada za kreowaniu gry w ofensywie. O współpracy z Rumakiem mówi: - Wszystko zmierza w dobrym kierunku, bo wróciliśmy do systemu, którym graliśmy choćby 2-3 lata temu. Wtedy potrafiliśmy zdobyć mistrzostwo, czy Puchar Polski. Teraz też musi przyjść dobry wynik, tylko trzeba trochę poczekać, po kilku dniach nie zagramy jeszcze niczego wielkiego.
 
Wisła? - To będzie inny mecz niż ten w lidze, bo o awansie decydują dwa spotkania, czyli aż 180 minut walki. Oczywiście chcemy wygrać to pierwsze spotkanie, ale musimy bardzo uważać, żeby nie stracić gola, bo to może nas postawić w trudnej sytuacji przed rewanżem - mówi Stilić.

 
Początek wtorkowego ćwierćfinałowego meczu Pucharu Polski pomiędzy Lechem Poznań a Wisłą Kraków o godzinie 18.30. Potyczkę na stadionie przy Bułgarskiej poprowadzi Marcin Borski z Warszawy. Przypomnijmy też, że spotkanie będzie miało specjalną oprawę związaną z 90. urodzinami Kolejorza. Między innymi piłkarze zagrają w specjalnych strojach retro, wzorowanych na tych z lat 70.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=8599&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-03-12 18:32:59</dc:date>
</item>
<item>
    <title>W ćwierćfinale z Wisłą!</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7776</link>
    <description>Wisła Kraków będzie rywalem Lecha Poznań w ćwierćfinale piłkarskiego Pucharu Polski. Mecze tej fazy odbędą się w marcu przyszłego roku.
 
Losowanie par przeprowadzono w siedzibie ITI w Warszawie. Kolejorz był pierwszym zespołem, który wyciągnęła ze szklanej wazy dziennikarka TVN Meteo Agnieszka Cegielska. Za moment w rękach drugiego trenera reprezentacji Polski Jacka Zielińskiego pojawiła się karteczka z napisem Wisła Kraków. Pierwsze spotkania ćwierćfinałowe odbędą się 13 i 14 marca, rewanże zaplanowano tydzień później. Oba zespoły najpierw zagrają na Bułgarskiej w Poznaniu.
 
Lech i Wisła już w tym sezonie miały okazję ze sobą zagrać. Na początku września, w spotkaniu 6. kolejki T-Mobile Ekstraklasy poznaniacy ulegli na swoim stadionie mistrzom Polski 0:1, a jedyną bramkę meczu zdobył wówczas Izraelczyk Dudu Biton.
 
Pary ćwierćfinałowe Pucharu Polski
 
Lech Poznań - Wisła Kraków 
Ruch Zdzieszowice - Ruch Chorzów 
Arka Gdynia - Śląsk Wrocław 
Gryf Wejherowo - Legia Warszawa</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7776&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-11-21 20:48:59</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Ćwierćfinał po dogrywce</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7578</link>
    <description>Piłkarze Lecha Poznań awansowali do ćwierćfinału Pucharu Polski. Kolejorz po dogrywce pokonał w Bytomiu tamtejszą Polonię 3:1, ale przez wiekszość spotkania prezentował się bardzo słabo. Bohaterem Lecha był Grzegorz Wojtkowiak, który zdobył jedną bramkę i wypracował rzut karny.
 
Co ciekawe obrońca poznańskiego zespołu wcale nie zanotował jakiegoś nadzwyczaj dobrego występu. Przez większość 120 minut, które przyszło jego drużynie spędzić na boisku dostosował się poziomem do reszty kolegów. A ci prezentowali się fatalnie. Zwłaszcza do przerwy Kolejorz grał statycznie, wolno i niedokładnie. Zawodził nawet Artiom Rudniew, który dwukrotnie nie wykorzystał dobrych okazji do zdobycia gola. W 23. minucie najpierw wprawdzie ładnie minął w polu karnym obrońcę Polonii, ale później posłał piłkę obok słupka. Z kolei przed przerwą - po wrzutce Luisa Henriqueza - w ogóle nie trafił w piłkę. Były to jedyne groźne akcje Lecha w tej części spotkania!
 
Bytomianie mieli ich tyle samo, ale jedną potrafili wykorzystać. Już w 15. minucie zaskoczyli poznańską defensywę szybkim wykonaniem rzutu wolnego. W pole karne wpadł Damian Mąką, który strzelił z dość ostrego kąta. Jasmin Burić odbił piłkę wprost pod nogi Jeana Paulisty, a ten wpakował ją do siatki. Bośniacki bramkarz zdecydowanie lepiej spisał się w 36. minucie, gdy instynktownie odbił uderzenie Mąki.
 
Trener Jose Marii Bakero nie miał wyjścia i musiał sięgnąć po oszczędzanych pierwotnie na zbliżąjący się mecz Legią Semira Stilicia oraz Huberta Wołąkiewicza. Ten pierwszy miał rozruszać niemrawą ofensywę gości, drugi wzmocnić obronę, której postawa też pozostawiała wiele do życzenia. Roszady pomogły, bowiem większość drugiej połowy toczyła się pod dyktando poznaniaków. Efektem ich przewagi był wyrównujący gol Grzegorza Wojtowiaka, który w 57. minucie wykończył trójkową akcję ze Stiliciem i Siergiejem Kriwcem. Chwilę później powinno być już 2:1 dla Kolejorza, ale po strzale głową Rudniewa niepotrzebnie piłkę dotknął będący na pozycji spalonej Jakub Wilk. Później Łotysz jeszcze raz się pomylił, z bliska posyłając futbolówkę ponad poprzeczką. I gdy wydawało się, że kolejny gol dla gości jest kwestią czasu, boisko opuścił... Stilić. Bośniak mocno kopnięty przez jednego z rywali sam poprosił o zmianę, nie chcąc ryzykować poważniejszego urazu. Wraz z jego zejściem Lech... wrócił do piłkarskiej &quot;mizerii&quot;, jaką prezentował w pierwszej połowie. I zamiast dobić Polonię, musiał się jeszcze męczyć w dogrywce.
 
W niej znów przebłysk w ofensywie miał Wojtkowiak. Wbiegającego w pole karne lechitę sfaulował Paweł Alancewicz. Sędzia Marcin Borski podyktował &quot;jedenastkę&quot;, a zawodnika gospodarzy ukarał drugą żółtą kartką. Pomocnik Polonii schodząc z boiska płakał, bo wiedział, że jego zagranie raczej pozbawiło bytomian szans na sprawienie niespodzianki. I rzeczywiście - Rudniew pewnie wykorzystał karnego, a osłabiony pierwszoligowiec nie był w stanie już odrobić strat. Zwłaszcza, że Łotysz dobił go jeszcze jednym trafieniem po ładnym podaniu Rafała Murawskiego.
 
Kolejorz awansował do ćwierćfinału Pucharu Polski, ale swoją postawą mocno rozczarował. Próba osiągnięcia celu jak najmniejszym nakładem sił okazała się mocno nieudana. Lechici musieli przez to długo drżeć o wynik i spędzić na boisku dodatkowe pół godziny. Nie nastraja to zbyt optymistycznie przed zaplanowanym na niedzielę prestiżowym meczem z rozpędzoną warszawską Legią. 
 
Polonia Bytom - Lech Poznań 1:3 pd. (1:0, 1:1)
 
Bramki: 1:0 Paulista (15.), 1:1 Wojtkowiak (57.), 1:2 Rudniew (101. rzut karny), 1:3 Rudniew (108.)
 
Polonia: Kiełpin (46. Balaz) - Sinclair, Kulpaka Ż, Killar, Chomiuk - Vascak (87. Matusiak) Pokotyluk Ż, Alancewicz Ż+Ż=Cz, Świerczok Ż, Mąka Ż - Paulista (69. Michalak).
 
Lech: Burić - Bruma (46. Wołąkiewicz), Wojtkowiak, Kamiński, Henriquez Ż - Wilk, Injac Ż, Murawski, Drygas (46. Stilić, 75. Ubiparip Ż), Kriwiec - Rudniew.
 </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7578&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-10-25 20:27:38</dc:date>
</item>
<item>
    <title>W pucharze do Bytomia</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7367</link>
    <description>Lech Poznań zagra z Polonią Bytom w 1/8 finału piłkarskiego Pucharu Polski. Spotkanie zostanie rozegrane na boisku pierwszoligowca. Losowanie par tego etapu rozgrywek odbyło się w piątek wieczorem i było transmitowane na antenie stacji telewizyjnej TVN Turbo.
 
Spotkania o awans do ćwierćfinału Pucharu Polski zostały zaplanowane między 18 a 20, ewentualnie 25 a 27 października. Wchodzą zatem pod uwagę daty między wtorkiem a czwartkiem. Nie wiadomo jeszcze, kiedy dokładnie na boisko wyjdą lechici.
 
Podczas losowania 1/8 finału nie rozstawiono żadnego z zespołów. Do jednego koszyka wrzucono kulki z nazwami 16 drużyn: 10 z T-Mobile Ekstraklasy 2 pierwszoligowych, 2 drugoligowych oraz 2 trzeciligowych. Teoretycznie mogło zatem dojść do starcia najniżej notowanych zespołów, czyli Gryfa Wejherowo oraz Limanovii Limanowa. Wiadomo było tylko, że ekipa z niższej klasy rozgrywkowej będzie gospodarzem spotkania. W przypadku ekip z ekstraklasy decydowała natomiast kolejność losowania. Lech został wybrany w czwartej parze, a los przydzielił finaliście poprzedniej edycji ekipę Polonii Bytom, która jeszcze w poprzednim sezonie grała w ekstraklasie.
 
Bytomianie po spadku zajmują w I lidze 16. miejsce - w 10 spotkaniach drużyna prowadzona przez Dariusza Fornalaka zgromadziła 8 punktów. Do Pucharu Polski Polonia przystąpiła od 1/16 finału i pokonała na wyjeździe Puszczę Niepołomice po rzutach karnych 5-4. Po 120 minutach gry był remis 1:1. Warto dodać, że w obecnych rozgrywkach przeciwko śląskiej ekipie grała już Warta Poznań, która zwyciężyła na obiekcie przy Olimpijskiej 1:0 po trafieniu Krzysztofa Gajtkowskiego.
 
PARY 1/8 FINAŁU PUCHARU POLSKI
 
Legia Warszawa - Widzew Łódź
Podbeskidzie Bielsko-Biała - Śląsk Wrocław
Ruch Zdzieszowice - MKS Kluczbork
Polonia Bytom - Lech Poznań
Arka Gdynia - Polonia Warszawa
Ruch Chorzów - Cracovia
Gryf Wejherowo - Górnik Zabrze
Limanovia Limanowa - Wisła Kraków</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7367&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-09-30 18:10:31</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Zrobili swoje</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7307</link>
    <description>Piłkarze Lecha Poznań bez problemu awansowali do 1/8 finału Pucharu Polski. We wtorek pokonali w Głogowie drugoligowy zespół tamtejszego Chrobrego 3:0. 
 
Wbrew wcześniejszym zapowiedziom trener Kolejorza Jose Marii Bakero dał jednak pograć zmiennikom. Na ławce rezerwowych usiedli Semir Stilić, Artjoms Rudnevs czy Hubert Wołąkiewicz. Zabrakło także chorego Rafała Murawskiego i Dimitrije Injaca, który w ogóle do Głogowa nie pojechał. W wyjściowym składzie poznańskiego zespołu pojawili się za to między innymi Vojo Ubiparip i Kamil Drygas. Serb wypracował i zdobył w 22. minucie pierwszego gola dla Lecha, ale ogólnie swoją postawą znów nie zachwycił. Zmarnował między innymi kolejną sytuację sam na sam z Łukaszem Zarembą. Lepiej na pewno wypadł, występujący na pozycji defensywnego pomocnika Drygas.
 
Kolejorz tradycyjnie długo starał się rozgrywać piłkę i budować akcje ofensywne. Początkowo nie przynosiło to efektu, ale po trafieniu Ubiparipa gościom było już łatwiej. Poza wspomnianą okazją Serba, szansę na zdobycie gola miał w tej części jeszcze Siergiej Kriwiec, ale jego strzał złapał Zaremba. Chrobry w pierwszej odsłonie stworzył dwie groźne sytuacje - na samym początku i pod koniec połowy. Już w 30. sekundzie sam na sam z Jasminem Buriciem (zastąpił między słupkami Krzysztofa Kotorowskiego) znalazł się Michał Bukarba. Zawodnik gospodarzy zupełnie się jednak pogubił i fatalnie spudłował. Z kolei w 38. minucie bramkarz Kolejorza wygrał pojedynek z Przemysławem Stasiakiem.
 
Po przerwie długo z boiska wiało nudą. Gospodarze nie potrafili bowiem poważniej zagrozić bramce Lecha, a zadowoleni z wyniku poznaniacy nie forsowali tempa. Nawet pojawienie się na boisku Stilicia nie zmieniło specjalnie obrazu gry. Dopiero gdy wszedł na nie Rudnevs, Kolejorz dobił rywala. Już po minucie Łotysz został zdaniem arbitra sfaulowany w polu karnym przez Michała Michalca. Jedenastkę wykorzystał Stilić, choć Zaremba był bliski obrony jego niezbyt mocnego uderzenia. A sam Rudnevs trafił do siatki już w doliczonym czasie gry, gdy wykończył bardzo ładną, zespołową akcję swojego zespołu. Później jeszcze Kriwiec strzelił w poprzeczkę i mecz zakończył się pewnym zwycięstwem poznaniaków. 
 
Chrobry Głogów - Lech Poznań 0:3 (0:1)
 
Bramki: 0:1 Ubiparip (22.), 0:2 Stilić (73. rzut karny), 0:3 Rudnevs (90.)
 
Chrobry: Zaremba - Ziemniak, Michalec, Sylwestrzak, Samiec - Kaczmarek (46. Wan), Hałambiec, Niedźwiedź (73. Filbier), Stasiak, Bukraba (62. Machaj) - Grzybowski.
 
Lech: Burić - Bruma (46. Wołąkiewicz), Wojtkowiak, Kamiński, Henr&iacute;quez - Wilk, Drygas, Kriwiec, Możdżeń, Ślusarski (58. Stilić) - Ubiparip (71. Rudnevs).</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7307&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-09-20 16:33:15</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Chrobry rywalem Kolejorza</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7160</link>
    <description>Chrobry Głogów będzie rywalem Lecha Poznań w 1/16 finału piłkarskiego Pucharu Polski. Losowanie par tej fazy rozgrywek odbyło się w siedzibie telewizji nSport w Warszawie.
 
Na tym etapie rywalizacji do zwycięzców z I rundy dolosowano 16 ekip z ekstraklasy (według stanu z poprzedniego sezonu). Rozegrane zostanie tylko jedno spotkanie (20, 21 lub 22 września), którego gospodarzem będzie drużyna z niższej ligi.
 
Chrobry to beniaminek grupy zachodniej II ligi. Do szczebla centralnego pucharowych zmagań przedzierał się przez rozgrywki na poziomie Dolnośląskiego ZPN. W rundzie przedwstępnej głogowianie wyeliminowali Czarnych Żagań (na boisku wygrali 2:1, ale później otrzymali walkower 3:0 za występ w ekipie rywali nieuprawnionego zawodnika), następnie po dogrywce zwyciężyli Miedź Legnica 3:2 oraz... bez walki przeszli I rundę. Ich przeciwnik - Odra Wodzisław - wycofał się bowiem z rywalizacji.
 
Lech jest jedyną drużyną z Wielkopolski, która pozostała w Pucharze Polski. Wcześniej odpadły Nielba Wągrowiec, Tur Turek, Jarota Jarocin, Sokół Kleczew oraz Warta Poznań, a Polonia Nowy Tomyśl w ogóle nie przestąpiła do rozgrywek na szczeblu centralnym.
 
Pary 1/16 finału Pucharu Polski
 
Chrobry Głogów - Lech Poznań 
Rozwój II Katowice - Legia Warszawa 
Okocimski KS Brzesko - Śląsk Wrocław 
OKS 1945 Olsztyn - Widzew Łódź 
Dolcan Ząbki - Górnik Zabrze 
Gryf Wejherowo - Korona Kielce 
Podbeskidzie Bielsko-Biała - GKS Bełchatów 
Ruch Zdzieszowice - Jagiellonia Białystok 
Limanovia Limanowa - Lechia Gdańsk 
Olimpia Elbląg - Arka Gdynia 
MKS Kluczbork - Zagłębie Lubin 
Flota Świnoujście - Wisła Kraków
Puszcza Niepołomice - Polonia Bytom 
Łódzki KS - Ruch Chorzów 
OKS 1945 Olsztyn - Widzew Łódź 
Dolcan Ząbki - Górnik Zabrze 
Gryf Wejherowo - Korona Kielce 
Piast Gliwice - Cracovia 
Ruch Radzionków - Polonia Warszawa</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7160&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-08-24 22:26:44</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Pierwszy i ostatni</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7113</link>
    <description>Pierwszy mecz piłkarzy Jaroty Hotel Jarocin w tegorocznym Pucharze Polski okazał się zarazem ostatnim. Drużyna Czesława Owczarka po dogrywce uległa Dolcanowi Ząbki 0:1.
 
Dwie wcześniejsze rundy wielkopolska drużyna przeszła bez gry. Najpierw bowiem z rywalizacji wycofał się jej pierwszy przeciwnik - Ilanka Rzepin, a następnie zespół Czesława Owczarka miał wolny los. Na tym limit szczęścia Jaroty jednak się wyczerpał. W środowym starciu z pierwszoligowym Dolcanem los bardziej łaskawym okiem spojrzał już na rywala. - Zabrakło nam szczęścia. Powinniśmy to spotkanie rozstrzygnąć na swoją korzyść, ale jesli się nie wykorzystuje takich sytuacji, jakie mieliśmy, to nie można wygrać meczu - mówił później bramkarz gospodarzy Dariusz Brzostowski.
 
Do przerwy przewagę miała drużyna z Jarocina, a strzałów na bramkę Dolcanu nie brakowało. Rafała Leszczyńskiego próbowali zaskoczyć między innymi Michał Grobelny, Mateusz Śliwa i Karol Danielak. Ich uderzenia były jednak zbyt słabe. Goście odpowiedzieli tylko raz, ale groźny strzał jednego z piłkarzy z Ząbek poszybował tuż nad bramką. - Założenie było takie, aby w pierwszej połowie się bronić, a dopiero w drugiej zaatakować. I faktycznie udało nam się to, bo bramki nie straciliśmy. Jedyne, do czego można się przyczepić, to zbyt wiele strat - oceniał trener Owczarek.
 

 Krzysztof Bartoszak nie mógł jakoś pokonać bramkarza rywali (fot. Magdalena Sobkowiak)
 
Na początku drugiej odsłony to goście mieli dwie dogodne sytuacje do objęcia prowadzenia. Najpierw Grzegorz Piesio uderzył minimalnie nad jarocińską bramką, a chwilę później piłka po strzale Łukasza Sierpiny trafiła w poprzeczkę. Później znów do głosu doszli gospodarze. Aktywny był zwłaszcza Krzysztof Bartoszak, który jednak tego dnia ze skutecznością był mocno na bakier. Najpierw w 67. minucie uderzył nad wychodzącym z bramki Leszczyńskim i trafił tuż obok słupka. Na początku dogrywki zmarnował najlepszą sytuację w meczu. Po minięciu golkipera Dolcanu, zamiast posłać piłkę do siatki próbował z nią wbiec do pustej bramki. Na linii czubkiem buta futbolówkę wybił mu jednak obrońca rywali! - To co wyprawiał Bartoszak, to kuriozum! - irytował się po meczu Owczarek. Napastnik Jaroty miał jeszcze jedną okazję, ale po jego strzale znakomitą paradą popisał się Leszczyński.
 

 Maciej Tataj zdobywa gola na wagę awansu (fot. Magdalena Sobkowiak)
 
Losy rywalizacji rozstrzygnęły się w 118. minucie. Maciej Tataj otrzymał wówczas świetne podanie z głębi pola, uciekł obrońcom gospodarzy i ze spokojem zmusił do kapitulacji Brzostowskiego. Na ewentualne odrobienie straty ekipe z Jarcona zabrakło już czasu. - Szkoda tej straconej bramki, bo zostawiliśmy na boisku wiele zdrowia. Mieliśmy tyle sytuacji, że moglibyśmy nimi obdzielić kilka spotkań - komentował po końcowym gwizdku bramkarz Jaroty. 
 
Jarota Hotel Jarocin - Dolcan Ząbki 0:1 (0:0, 0:0)
 
Bramka: Tataj (118.)
 
Jarota Hotel: Brzostowski - Oczkowski, Skowron, Garbarek, Śliwa, Majusiak Ż (52. Kamiński Ż), Danielak, Nawrocki Ż (71. Owczarek), Grobelny Ż, Tomkowiak (46. Pawlak), Bartoszak.
 
Dolcan: Leszczyński - Dadacz (46. Pulkowski), Ciesielski Ż, Hirsch, Grzelak Ż, Sierpina Ż, Piesio Ż (54. Wielądek Ż), Głowacki, Koziara (76. Tataj Ż), Osoliński, Świerblewski.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7113&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-08-17 21:57:53</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Koniec pięknej przygody</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7114</link>
    <description>Piłkarze Sokoła Kleczew pożegnali się z Pucharem Polski. W środę na własnym boisku ulegli MKS Kluczbork 0:2. Gospodarzom nie pomógł fakt, że rywale w końcówce grali w dziesiątkę, a w ich bramce musiał stanąć zawodnik z pola. 
 
- Piękna przygoda się skończyła - żałował trener wielkopolskiego trzecioligowca Andrzej Ostański. Po wyeliminowaniu Polonii Słubice i Lecha Rypin, jego podopieczni nie sprostali już spadkowiczowi z zaplecza ekstraklasy. Choć gdyby nie kłopoty ze skutecznością, to mieliby sporą szansę na sprawienie kolejnej niespodzianki. W pierwszej połowie gospodarze nie wykorzystali bowiem trzech stuprocentowych okazji do zdobycia gola!
 
W drugiej odsłonie przewagę osiągnęli z kolei goście. Do siatki trafili jednak dopiero z rzutu karnego, podyktowanego za faul Łukasza Urbana na Karolu Fryzowiczu. Jedenastkę wykorzystał Adam Deja. - Musieliśmy &quot;się otworzyć&quot; i gonić wynik - podkreślał Ostański. Znów jednak zawiodła skutecznośc, zabrakło też trochę szczęścia - raz MKS od straty gola uratował słupek. Szanse drużyny z Kleczewa zwiększyły się w 83. minucie, gdy za uderzenie jednego z piłkarzy Sokoła, czerwoną kartkę otrzymał bramkarz gości Łukasz Jarosiński. Ponieważ zespół z Kluczborka wykorzystał już limit zmian, między słupkami musiał stanąć gracz z pola. Rękawice założył napastnik Arkadiusz Półchłopek. Niestety, gospodarzom nie udało się go zmusić do kapitulacji, a tuż przed końcem spotkania rywale dobili Wielkopolan drugim trafieniem.
 
Sokół Kleczew - MKS Kluczbork 0:2 (0:0)
 
Bramki: 0:1 Deja (59. rzut karny), 0:2 Glanowski (90.)
 
Sokół: Roszyk - Kwiatkowski (63. Kopaniarz), Jędras, Augustyniak, Pingot Ż, Głowala Ż (65. Śmiałek Ż), Dębowski, Urban, Goiński, Lisiecki, Woźniak (70. Jankowiak).
 
MKS: Jarosiński Cz - Stawowy, Wilusz, Sudoł, Nitkiewicz, Pajączkowski, Fryzowicz, Deja (65. Półchłopek), Galdino (72. Glanowski), Krysian (46. Niziołek), Tuszyński.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7114&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-08-17 22:34:35</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Warta znów odpadła</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7112</link>
    <description>Już po raz trzeci z rzędu Warta Poznań pożegnała się z Pucharem Polski w pierwszej rundzie. W środę w Elblągu zremisowała z Olimpią 1:1, ale przegrała konkurs rzutów karnych 3:4.

Po raz ostatni Zieloni zdołali przejść pierwszą przeszkodę w Pucharze Polski trzy lata temu - po dogrywce pokonali wówczas Huragan Morąg. Kolejny rywal, występujący w ekstraklasie Ruch Chorzów, był już zbyt silny. Na pewno jednak za silne dla Warty nie były jedenastki Hetmana Zamość (2009) i OKS Olsztyn (2010), które też eliminowały poznaniaków z pucharowych zmagań. W obu przypadkach trzeba było rozegrać dogrywkę, a w Zamościu nawet strzelać rzuty karne. W środę w Elblągu tradycji stało się zadość - Warta znów odpadła, zresztą po dogrywce i rzutach karnych. Tyle że wcale do nich dojść nie musiało.

Warciarze powinni potraktować występ w Pucharze Polski wyjątkowo poważnie - to była spora szansa, aby w kolejnej rundzie zmierzyć się przy Bułgarskiej z mocnym klubem z ekstraklasy, np. Lechem, Legią czy Wisłą. Stadion Miejski mógłby się wypełnić, klub zarobiłby na biletach. Trener Czesław Jakołcewicz nie eksperymentował ze składem - wystawił mocną jedenastkę. W 10. minucie prowadzenie Warcie mógł dać Krzysztof Gajtkowski, który po dośrodkowaniu Macieja Wichtowskiego miał tylko kilka metrów do bramki. Strzelił jednak tuż obok słupka. Gospodarze, którzy w pierwszej lidze nie wygrali jeszcze spotkania, przebudzili się w ostatnim kwadransie pierwszej połowy. Za każdym razem świetnie interweniował jednak Dominik Sobański, w poprzednim sezonie bramkarz Olimpii. Bardzo groźne było zwłaszcza uderzenie z dystansu Andrzeja Matwijowa - Sobański zdołał jednak zbić piłkę na rzut rożny.

Tuż po przerwie świetną okazję zmarnował Daniel Koczon, ale wtedy do ataku ruszyła Warta. Poznaniacy stworzyli kilka wyśmienitych okazji, sam Gajtkowski mógł ustrzelić hat-tricka. W 54. minucie napastnik Zielonych uderzył piłkę głową - futbolówka odbiła sie od poprzeczki i spadła pod nogi  &quot;Gajtka&quot;. Poprawka była minimalnie niecelna. W 69. minucie zawodnik gości w podobnej sytuacji znów nie trafił w bramkę. Wtedy jednak poznaniacy prowadzili już 1:0, bo po dośrodkowaniu Piotra Reissa Milosza Budakovicia pokonał Maciej Scherfchen.

Tak doświadczony zespół jak Warta powinien minimalne prowadzenie utrzymać do końca meczu. Tyle że na trzy minuty przed końcem drugiej połowy obrońcy Zielonych pozwolili oddać strzał Mateuszowi Kołodziejskiemu, choć ten stał tyłem do bramki. Sobański dał się zaskoczyć - doszło więc do dogrywki. W niej tempo było powolne, oba zespoły jakby czekały na konkurs rzutów karnych. W 118. minucie przed wielką szansą stanął Reiss - znalazł się sam na sam z bramkarzem rywali, ale jego uderzenie z dość ostrego kąta nie mogło zaskoczyć Serba. Za to po chwili pod drugą bramkę stuprocentową sytuację zmarnował Paweł Buśkiewicz - on z kolei nie trafił w bramkę.

Rzuty karne lepiej wykonywali gospodarze - pomylili się tylko raz, podczas gdy w Warcie spudłowali dwaj piłkarze - Michał Ciarkowski  i Filip Marciniak. W kolejnej rundzie zagra więc klub z Elbląga.


Olimpia Elbląg - Warta Poznań 1:1 (1:1, 0:0), rzuty karne 4:3
 
Bramki: 0:1 Scherfchen 66., 1:1 Kołodziejski 87.

Rzuty karne: 0:1 Reiss, 1:1 Dremluk, 1:2 Sasin, 2:2 Matwijów, (2:2) Ciarkowski (poprzeczka), 3:2 Lubenow, (3:2) F. Marciniak (słupek), (3:2) Kołodziejski (nad bramką), 3:3 Iwanicki, 4:3 Buśkiewicz

Olimpia: Budaković - Żuraw Ż, Pacan (46. Wojciechowski), Dremluk, Jacak - Pawlak (91. Bartosiak), Matwijów, Muszalik, Ljubenow, Kołodziejski - Koczon (74. Buśkiewicz).

Warta: Sobański - Wichtowski Ż, Sobieraj, Jasiński Ż, Otuszewski (91. F. Marciniak) - Scherfchen, Goliński - Białożyt (65. Sasin), Reiss Ż, Iwanicki - Gajtkowski (80. Ciarkowski).

WYGRAJ BILETY: Chcesz obejrzeć pierwszy mecz Warty w tym sezonie w   roli gospodarza? Zapraszamy do udziału w naszej zabawie. Dla naszych   czytelników mamy do wygrania dwie podwójne wejściówki na mecz z Piastem   Gliwice - 21 sierpnia, godz. 16.00 na obiekcie przy ul. Droga Dębińska   12 w Poznaniu. Wystarczy odpowiedzieć na pytanie: kto jest aktualnym   trenerem piłkarzy Zielonych? Odpowiedzi prosimy przesyłać na adres email   konkursy@wielkopolskisport.pl.   Email poza poprawną odpowiedzią powinien zawierać imię i nazwisko   nadawcy oraz telefon kontaktowy. Zabawa potrwa do piątku (19 sierpnia)   do godziny 18.00. Po tym terminie poinformujemy laureatów o sposobie   odbioru biletów. </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7112&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-08-17 20:16:20</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Każdy chce awansować</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7104</link>
    <description>Trzy wielkopolskie zespoły wystapią w środowych meczach I rundy piłkarskiego Pucharu Polski. O awans do kolejnej fazy rozgrywek walczyć będą Sokół Kleczew, Jarota Hotel Jarocin i Warta Poznań.
 
Kolejne futbolowe święto szykuje się w Kleczewie. Beniaminek III ligi wyeliminował już Polonię Słubice oraz Lecha Rypin, a teraz ma ochotę sprawić następną niespodziankę w potyczce w MKS Kluczbork. - Na pewno faworytem są rywale. W tym meczu nie możemy pozwolić sobie nawet na chwile niefrasobliwości. O ile bowiem w poprzednich spotkaniach pucharowych udawało nam się odrabiać straty z pierwszej połowy, o tyle w starciu z zespołem tej klasy będzie to niemożliwe - podkreśla trener Andrzej Ostański. W jego drużynie ze względu na kartki pauzować musi pomocnik Norbert Grzelak. - Bardzo chcielibyśmy awansować i sprawić sobie oraz kibicom nagrodę w postaci wizyty w kolejnej rundzie ekipy z ekstraklasy. To byłoby wielkie wydarzenie w Kleczewie - dodaje opiekun Sokoła. Mecz na stadionie przy ul. 600-lecia zaplanowano o godzinie 17:00.
 
Dla Jaroty Hotel Jarocin środowe starcie z Dolcanem Ząbki będzie inauguracją występów w pucharowych zmaganiach. Dwie wcześniejsze rundy wielkopolska drużyna przeszła bez gry. Najpierw bowiem z rywalizacji wycofał się jej pierwszy przeciwnik - Ilanka Rzepin, a następnie zespół Czesława Owczarka miał wolny los. Teraz na własnym boisku będzie podejmował pierwszoligowca, który na starcie sezonu radzi sobie całkiem nieźle. - Trenerem jest tam mój kolega Robert Podoliński, który pewnie wystawi do gry kilku zmienników. Ale mają na tyle szeroką kadrę, że i tak czeka nas ciężki mecz. Chcemy jednak wygrać i awansować dalej - mówi szkoleniowiec Jaroty, który na pewno nadal nie będzie mógł skorzystać z kontuzjowanych Patryka Cierniewskiego i Bartosza Kieliby. Pod znakiem zapytania stoi też występ Krzysztofa Czabańskiego, który w ostatnim meczu ligowym z GKS Tychy skręcił staw skokowy. - Wraca za to do składu Karol Danielak - dodaje Owczarek. Początek spotkania na stadionie przy ul. Sportowej o godzinie 17:00.
 
Po raz pierwszy do walki w pucharze przystąpi też poznańska Warta. Pierwszoligowiec ze stolicy Wielkopolski, który rozpoczyna swój udział w rozgrywkach pojedzie do Elbląga na spotkanie z tamtejszą Olimpią. To właśnie z tego klubu przyszedł przed sezonem do Zielonych bramkarz Dominik Sobański. - Ironia losu. Nie chciałem nich trafić. Znam część tych chłopaków i wiem, że zrobią wszystko, by utrudnić Warcie życie na boisku. Ale na pewno z mojej strony nie mogą liczyć na żadne sentymenty - mówi piłkarz Warty, który nadal między słupkami zastępować będzie Łukasza Radlińskiego. Trener Czesław Jakołcewicz chce też w Elblągu dać szansę gry piłkarzom, którzy w lidze pojawiali się rzadziej. Także to spotkanie rozpocznie się o godzinie 17:00.

WYGRAJ BILETY: Chcesz obejrzeć pierwszy mecz Warty w tym sezonie w roli gospodarza? Zapraszamy do udziału w naszej zabawie. Dla naszych czytelników mamy do wygrania dwie podwójne wejściówki na mecz z Piastem Gliwice - 21 sierpnia, godz. 16.00 na obiekcie przy ul. Droga Dębińska 12 w Poznaniu. Wystarczy odpowiedzieć na pytanie: kto jest aktualnym trenerem piłkarzy Zielonych? Odpowiedzi prosimy przesyłać na adres email konkursy@wielkopolskisport.pl. Email poza poprawną odpowiedzią powinien zawierać imię i nazwisko nadawcy oraz telefon kontaktowy. Zabawa potrwa do piątku (19 sierpnia) do godziny 18.00. Po tym terminie poinformujemy laureatów o sposobie odbioru biletów. </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7104&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-08-16 15:28:54</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Warta do Elbląga</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7048</link>
    <description>Piłkarze Warty Poznań są myślami przy sobotnim, wyjazdowym spotkaniu I ligi z Pogonią Szczecin. Dzisiaj poznali jednak rywala w pierwszej rundzie Pucharu Polski. Zieloni zmierzą się w Elblągu z miejscową Olimpią. Na tym etapie zagrają jeszcze dwa wielkopolskie zespoły: Sokół Kleczew podejmować będzie MKS Kluczbork, a Jarota Jarocin - Dolcan Ząbki.
 
Losowanie odbyło się w siedzibie Polskiego Związku Piłki Nożnej. Przystąpiło do niego 14 zwycięzców rundy wstępnej oraz 18 zespołów, które w poprzednim sezonie występowały w I lidze. A wśród nich także Warta. Los przydzielił drużynie Czesława Jakołcewicza Olimpię Elbląg. To beniaminek zaplecza ekstraklasy, który w II lidze triumfował prowadzony przez Jarosława Araszkiewicza. Po sezonie zastąpił go jednak Grzegorz Wesołowski. W obecnej edycji Pucharu Polski Olimpia najpierw awansowała walkowerem, bo Ruch Wysokie Mazowieckie nie przystąpił do gry, a następnie ograła Świt Nowy Dwór Mazowiecki 2:0. Z kolei w lidze zgromadziła na razie punkt po remisie w Katowicach z GKS 1:1. Na inaugurację przegrała natomiast 0:2 w Łęcznej przeciwko Bogdance. Ubiegłoroczni pierwszoligowcy obligatoryjnie muszą grać na wyjeździe, dlatego Zielonych czeka w połowie sierpnia wyprawa do Elbląga.
 
W pierwszej rundzie wystąpią jeszcze dwa inne zespoły z Wielkopolski. Sokół Kleczew trafił na MKS Kluczbork, który spadł II ligi, ale ma ambicje, żeby szybko z powrotem awansować. Z kolei Jarota Hotel Jarocin walczyć będzie na własnym obiekcie z Dolcanem Ząbki. Dla drużyny Czesław Owczarka będzie to... pierwsze starcie w tym PP. Najpierw bowiem awansowała walkowerem (Ilanka Rzepin nie zagrała), a potem miała wolny los.
 
Mecz tego etapu zostaną rozegrane 16 i 17 sierpnia. Zwycięzcy 16 par awansują do drugiej rundy, czyli 1/16 finału. Wtedy do gry włączą się już ekipy, które w minionych rozgrywkach rywalizowały w ekstraklasie, czyli także Lech Poznań. Termin tych spotkań, to 20-22 września. Jeszcze w tym roku poznamy ćwierćfinalistów.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=34&amp;idn=7048&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2011-08-04 17:18:59</dc:date>
</item>
<atom:link href="http://www.wielkopolskisport.pl/pilka-nozna,34,Puchar-Polski,rss.html" rel="self" type="application/rss+xml" />
</channel>
</rss>
