|
|
Artiom Rudniew dziękuje Mateuszowi Możdżeniowi za asystę przy drugiej bramce (fot. Andrzej Grupa)
|
Trzy bramki Artioma Rudniewa dały piłkarzom Lecha Poznań wygraną nad Zagłębiem Lubin w ostatnim tegorocznym spotkaniu ekstraklasy. Kolejorz zwyciężył na Bułgarskiej 3:2, ale do końca nie mógł być pewien wywalczenia kompletu punktów.
Dla Łotysza był to czwarty hat-trick w sezonie! Napastnik poznańskiego zespołu ma już na koncie 18 zdobytych goli w 17 meczach. W całej ekstraklasie jest siedem drużyn, które do tej pory nie zgromadziły na koncie takiej liczby bramek, a dwie kolejne mają tyle samo! W klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców Rudniew wyprzedza następnych zawodników o 9 trafień. Piłkarz Kolejorza to prawdziwy fenomen tego sezonu.
Mimo to, lechici w poniedziałkowy wieczór do końca musieli drżeć o wynik. Zamykające tabelę Zagłębie pokazało się bowiem w Poznaniu z bardzo dobrej strony. - Myślę, że zgaraliśmy jeden z lepszych meczów w rundzie - oceniał później pomocnik gości Damian Dąbrowski. Jego zespołu nie załamała stracona w 21. minucie bramka. Po ładnym dośrodkowaniu Aleksandara Tonewa, głową piłkę do siatki skierował wówczas Rudniew. Gol był efektem przewagi Kolejorza w pierwszej fazie spotkania. Wcześniej w poprzeczkę trafił Semir Stilić, a Mateusz Możdżeń przegrał pojedynek z Bojanem Isailoviciem. Końcówka tej odsłony należała już jednak do Zagłębia, które przez kilka minut zepchnęło gospodarzy do defensywy. Groźnie z dystansu uderzał wówczas Arkadiusz Woźniak, a bliski skierowania futbolówki do własnej bramki był Grzegorz Wojtkowiak.
Gdy w 52. minucie Rudniew wykorzystał dośrodkowanie Możdżenia i podwyższył na 2:0, wydawało się że piłkarze z Lubina już się nie podniosą. A jednak odpowiedzieli błyskawicznie. Łukasz Hanzel nie dał się złapać na spalonym i został w polu karnym sfaulowany przez Jasmina Buricia. Sędzia Szymon Marciniak bez wahania podyktował "jedenastkę', a Bośniaka ukarał żółtą kartką. Bramkarz Lecha wyczuł wprawdzie intencje Darvydasa Sernasa, ale nie był w stanie sięgnąć precyzyjnie uderzonej piłki.

Dłonie Rudniewa ułożone w "serduszko" po zdobyciu trzeciego gola (fot. Andrzej Grupa)
Powtórka takiego scenariusza miała miejsce w po 80. minucie spotkania. Najpierw Rudniew wykorzystał fatalny błąd debiutującego w ekstraklasie Ariela Famulskiego i nie dał szans Isailoviciowi, a już 120 sekund później ten sam zawodnik Zagłębia zrehabilitował się skutecznym strzałem z dystansu. Pomógł mu przy tym jednak rykoszet od Manuela Arboledy. Kolumbijski obrońca powrócił do składu Lecha po czteromiesięcznej przerwie, spowodowanej kontuzją, której doznał w sierpniowym meczu z... Zagłębiem. Niestety, nie był to zbyt udany powrót. W kilku sytuacjach stoper Kolejorza interweniował bardzo niepewnie. W końcówce niewiele brakowało, by jego błąd wykorzystał Mouhamadou Traore. Jeszcze lepszą sytuację zmarnował Sernas w ostatniej minucie doliczonego czasu. Po podaniu Davida Abwo miał przed sobą tylko bramkę, ale posłał piłkę głową obok słupka! - To była wymarzona okazja, dzięki której mogliśmy zdobyć cenny punkt na ciężkim terenie. Wyszło, jak wyszło. Wcześniej udawało nam się strzelać te bramki i do końca byliśmy "w grze". Rudniew dziś wszystko strzelał, ale napastnik musi mieć trochę szczęścia. My mamy Darvydasa, który jest dobrym piłkarzem, lecz ma go mniej - komentował Damian Dąbrowski. - Wygraliśmy szczęśliwie, bo ta ostatnia sytuacja mogła wyglądać inaczej i mielibyśmy tylko remis - przyznawał z kolei Rafał Murawski, który chwalił gości z Lubina. - Zaskakuje pozycja, którą zajmują w tabeli. To dobry, młody zespół i naprawdę fajnie grają w piłkę - oceniał pomocnik Kolejorza, który na boisku pojawił się dopiero w drugiej odsłonie.
Po wygranej z Zagłębiem lechici awansowali na 5. miejsce w tabeli ekstraklasy. Do liderującego Śląska Wrocław tracą 9 punktów. Ponownie na boisko wybiegną dopiero w lutym. W ciągu najbliższego tygodna wyjaśni się, czy nadal pod wodzą Jose Marii Bakero. Kolejorz wygrał wprawdzie ostatnie dwa mecze w tym roku, ale swoją postawą nadal nie do końca przekonuje.
LECH POZNAŃ - ZAGŁĘBIE LUBIN 3:2 (1:0)
Bramki: 1:0 Rudniew (21.), 2:0 Rudniew (53.), 2:1 Sernas (55. k), 3:1 Rudniew (81.), 3:2 Famulski (82.).
LECH: Burić Ż - Wojtkowiak, Arboleda Ż, Kamiński, Henriquez - Możdżeń (61. Murawski), Injac (42. Wołąkiewicz), Kriwiec - Stilić (70. Wilk), Rudniew, Tonew.
ZAGŁĘBIE: Isailović - Kowalczyk, Horvath, Hanek Ż, Nhamoinesu - Woźniak (77. Abwo), Rachwał (86. Traore), Hanzel, Dąbrowski (63. Famulski), Pawłowski - Sernas.
|