|
|
Czy Śląsk Wrocław znajdzie w piątek sposób na Artjoma Rudniewa? (fot. Mariusz Cwojda)
|
Dobra wiadomość dla Lecha Poznań przed 8. kolejką piłkarskiej ekstraklasy jest taka, że Śląsk Wrocław nie przenosi się jeszcze na nowy stadion, wybudowany na Euro 2012. Piątkowe spotkanie odbędzie się na kameralnym obiekcie przy Oporowskiej. Na nim lechici radzą sobie bardzo dobrze - od powrotu wrocławian do najwyższej klasy rozgrywkowej grali tam trzy razy i za każdym razem zwyciężali.
Śląsk wrócił do ekstraklasy w sezonie 2008/2009. Na wiosnę tych rozgrywek poznaniacy wygrali z nim na wyjeździe 2:0. Rok później było jeszcze lepiej - walczący o mistrzostwo Polski Kolejorz rozbił wrocławian 3:0. Najniższy był triumf we wrześniu 2010 roku - wówczas przy Oporowskiej padł rezultat 2:1 dla poznaniaków, a gola na wagę trzech punktów strzelił Artjom Rudniew. Łotysz jest teraz postrachem ekstraklasy, bo w siedmiu spotkaniach wbił aż 11 bramek! Jest zdecydowanym liderem rywalizacji o koronę króla strzelców. Pytanie brzmi, czy obrońcy Śląska będą go w stanie zatrzymać? Co ważne, supersnajper będzie wypoczęty, bo we wtorek w Pucharze Polski w Głogowie pojawił się na boisku na niespełna 20 minut.
W ogóle więcej zawodników Kolejorza miało okazję odpocząć. Semir Stilić, Aleksandar Tonew, Krzysztof Kotorowski, Dimitrije Injac - część z nich w ogóle we wtorek nie pojawiła się na boisku, inni natomiast przebywali na nim krótko. Dotyczy to też Huberta Wołąkiewicza, który zagrał 45 minut. - Moje zdrowie? Jest dobrze, a oby było jeszcze lepiej - uśmiechał się środkowy obrońca, który staje się powoli liderem poznańskiej defensywy. On wiosennego meczu ze Śląskiem (2:2) nie wspomina zbyt miło. Najpierw spowodował karnego, choć powtórki przekonały, że faulował przed polem karnym, a na koniec wyleciał z boiska z czerwoną kartką. Wcześniej reprezentant Polski grał przeciwko Śląskowi w barwach Lechii Gdańsk. - Podczas tych spotkań na trybunach był piknik, bo kibice obu drużyn przyjaźnią się. Nam zawsze ta rywalizacja się układała dobrze. Postaram się teraz, żeby podobnie było również w barwach Lecha - mówi.
Śląsk i Lech to dzisiaj sąsiedzi w tabeli. Zajmują drugie i trzecie miejsce z dorobkiem 13 punktów. W piątek zatem ktoś będzie miał szansę odskoczyć. - To mocny rywal, nie musi grać ładnie, by wygrywać swoje spotkania. To zespół, który gra agresywnie, w sposób zorganizowany. Potrafi bardzo, bardzo groźnie kontrować. Jedziemy jednak do Wrocławia wygrać - zapewnia trener Kolejorza Jose Maria Bakero. Wydaje się w tym momencie, że piłkarze zapomnieli już o dwóch przegranych z rzędu. Pokonali bowiem wyraźnie Jagiellonię Białystok oraz pewnie awansowali w Pucharze Polski. - Takim meczem, w którym zawodnicy wystąpili poniżej moich oczekiwań, była pierwsza połowa meczu z Górnikiem, a także pół godziny meczu z Wisłą - od 15. minuty do końca pierwszej połowy. Cóż, musimy cały czas dopracowywać system 4-3-3. Ta zmiana taktyki powoduje, że przejęcie inicjatywy w środku pola czasem kosztuje nas sporo sił - opowiada szkoleniowiec. Przed starciem przy Oporowskiej fachowcy są zdania, że zespół, który będzie posiadał inicjatywę w środku boiska, okaże się lepszy.
W tej formacji Kolejorz ma ogromny potencjał, ale większość zawodników nastawiona jest na ofensywę. I najważniejsze jest znalezienie równowagi, by nie cierpiała gra w destrukcji. Od początku tygodnia chorował Rafał Murawski, który akurat łączy obie cechy - potrafi być skuteczny zarówno pod bramką przeciwnika, jak i na własnej połowie, kiedy trzeba starać się odebrać piłkę. Bakero zapewnia, że reprezentant kraju będzie do jego dyspozycji w piątek. Sam piłkarz także jest optymistycznie nastawiony, mimo dokuczliwego przeziębienia. Z kolei Dimitrije Injac był przez kilka dni w Serbii, gdzie jego żona urodziła córeczkę. Ciekawe, jak Hiszpan zdecyduje się ustawić zespół. I to nie tylko w drugiej linii, ale również w defensywie. Zabraknie w tej formacji Ivana Djurdjevicia, który już wznowił treningi po drobnej kontuzji nogi, ale nie załapał się do kadry meczowej. Opcje są zatem dwie - Marciano Bruma na prawej stronie i wówczas Grzegorz Wojtkowiak jako stoper z Wołąkiewiczem. Ewentualnie Wojtkowiak na boku defensywy i wówczas w środku zagrałby młody Marcin Kamiński. To jednak mniej prawdopodobne rozwiązanie ze względu na wiek i co za tym idzie małe doświadczenie tego ostatniego.
Początek meczu Śląska Wrocław z Lechem Poznań w piątek (23 września) o godzinie 20.30. Sędziować będzie Szymon Marciniak z Płocka.
|