|
|
Tomasz Bandrowski i Sławomir Peszko wybiegli na boisko w podstawowym składzie (fot. Andrzej Grupa)
|
Piłkarska reprezentacja Polski wreszcie strzeliła gola, ale wystarczyło to tylko do remisu 1:1 w towarzyskim meczu z Ukrainą. Na stadionie Widzewa w Łodzi w podstawowym składzie drużyny Franciszka Smudy pojawiła się trójka graczy Lecha Poznań: Tomasz Bandrowski, Grzegorz Wojtkowiak i Sławomir Peszko.
W ogóle blisko połowę pierwszej jedenastki stanowli gracze, których selekcjoner doskonale zna z Kolejorza. Do trójki wciąż występującej przy Bułgarskiej trzeba bowiem doliczyć również Rafała Murawskiego (obecnie Rubin Kazań) i Roberta Lewandowskigo (Borussia Bortmund). Polacy po porażkach klęskach z Hiszpanią i Kamerunem wreszcie zagrali niezłe spotkania. Co ważne, wreszcie przełamali niemoc strzelcką - po 428 minutach wbili gola. Uczynił to w 41. minucie Ireneusz Jeleń, który wykorzystał dobre podanie Jakuba Błaszczykowskiego. Akcja zaczęła się od Murawskiego i Peszki. Napastnik Auxerre mógł ustrzelić nawet hat-tricka, bo miał także kolejne szanse. Za nieskuteczność gospodarze zostali jednak ukarani w doliczonym czasie gry - wyrównał wówczas Jewhen Sełezniow, napastnik Dnipro Dniepropietrowski, czyli klubu, który niedawno rywalizował z Lechem Poznań o awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej. Był jedynym zawodnikiem tego zespołu, który zagrał w Łodzi.
Z lechitów 90 minut na boisku przebywali Grzegorz Wojtkowiak i Sławomir Peszko. Ten pierwszy ustawiony został na środku obrony i spisał się bardzo dobrze - kilka razy potrafił skutecznie powstrzymać nawet najlepszego ukraińskiego piłkarza Andrija Szewczenkę. Stracie bramki nie mógł zapobiec, błąd popełnił wtedy debiutujący w polskim zespole Sebastian Boenisch, a także Michał Żewłakow. Z kolei Peszko miał sporo strat, bo dryblingi nie wychodziły mu tak, jak zwykle. W pierwszej części miał świetną okazję do trafienia, ale niepotrzebnie chciał w polu karnym podawać do Jelenia. Po zmianie stron znakomicie wyłożył piłkę napastnikowi Auxerre, ale ten trafił w bramkarza. W końcówce prawoskrzydłowy wbiegł w pole karne i płasko uderzył, ale golkiper gości był czujny.
Tylko 45 minut biegał natomiast Tomasz Bandrowski, którego w przerwie zmienił Adam Matuszczyk. Roszada defensywnego pomocnika nie wynikała z tego, że grał źle. W 30. minucie lechita został kopnięty przypadkowo przez Anatolija Tymoszczuka. Odczuł to zagranie, przez chwilę nawet wydawało się, że będzie musiała nastąpić zmiana. Bandrowski wrócił jednak na boisko i dotrwał do przerwy. Potem już na murawie się nie pojawił.
Tymczasem w piątek rozpoczęły się eliminacje Euro 2012. Występowali również lechici. Artjoms Rudnevs wszedł na ostatnie 27 minut meczu Łotwy z Chorwacją (0:3). Z kolei Semir Stilić i Siergiej Kriwiec całe spotkania spędzili na ławkach rezerwowych, ale ich drużyny odniosły zwycięstwa. Bośniacy pokonali na wyjeździe Luksemburg 3:0, a bardzo cenną wygraną odnotowała Białoruś, która ograła w Paryżu Francję 1:0. Gola wbił w końcówce Siergiej Kisliak, który niedawno był przymierzany do Lecha Poznań. Warto dodać, że 90 minut w ekipie narodowej Panamy zaliczył Luis Henriquez. Jego ekipa zremisowała z Kostaryką 2:2.
|