Koszykówka - PLKK: Inea AZS Poznań - Odra Brzeg 53:65, Energa Toruń - MUKS Poznań 90:81 Siatkówka - I liga kobiet: PLKS Pszczyna - Piecobiogaz Murowana Goślina 0:3 Piłka ręczna - I liga mężczyzn: GSPR Gorzów - Arot Astromal Leszno 29:25 Piłka nożna - mecze sparingowe: Jarota Hotel Jarocin - Zagłębie Lubin (ME) 0:0, Nielba Wągrowiec - Sokół Kleczew 3:1
|
Niespełna miesiąc temu Jagiellonia Białystok pokonała 1:0 Lecha Poznań w meczu o Superpuchar. Wtedy jednak Kolejorz nie był w formie, a do tego wystąpił w okrojonym składzie, bo szykował się do rewanżu ze Spartą Praga w eliminacjach Ligi Mistrzów. Teraz dyspozycja jest wreszcie odpowiednia, lechici awansowali właśnie do fazy grupowej Ligi Europejskiej. Można zatem spodziewać się lepszego wyniku.
Opadły już emocje związane z walką o awans do Ligi Europejskiej i piątkowym losowaniem fazy grupowej, w której Lech Poznań trafił na Juventus Turyn, Manchester City i Red Bull Salzburg. Kibice już z niecierpliwością czekają na starcia z europejskimi potęgami. Zanim to jednak nastąpi, trzeba rozegrać kolejne mecze ligowe. Dzisiaj - przeciwko Jagiellonii w Białymstoku. Trener Jacek Zieliński krótko ocenił losowanie, a potem już dodał: - Zanim jednak będą wielkie emocje pucharowe, czeka nas Jagiellonia. Skupiam się tylko na tym - mówił w piątkowe popołudnie. - Juventus i Manchester na razie zostawiamy. Cóż, postaramy się je jak najlepiej rozpracować. Chyba nie będzie z tym problemów, a na razie na tapecie jest Jagiellonia - śmiał się szkoleniowiec.
Jeśli Kolejorz wygra mecz w Białymstoku, to awansuje na czwarte miejsce w tabeli - tuż za Wisłę Kraków, GKS Bełchatów i Polonię Warszawa. Dla Jagiellonii stawka jednak również jest spora, bo może wskoczyć na pozycję lidera - potrzebuje jednak wygranej nad poznaniakami. Fachowcy nie mają wątpliwości, że klub ze wschodniej Polski może być czarnym koniem rozgrywek. Takim samym, jak Ruch Chorzów w poprzednim sezonie. Drużyna trenera Michała Probierza niedawno zadebiutowała w europejskich pucharach i na pewno nie przyniosła wstydu - u siebie była porażka z Arisem Saloniki 1:2, za to na wyjeździe padł remis 2:2. A jeszcze na kwadranr przed końcem Jagiellonia prowadziła i miała w kieszeni dogrywkę.
Zespoły, które zmierzą się w niedzielne popołudnie, zagrały przeciwko sobie niespełna miesiąc temu. 1 sierpnia w Płocku rywalizowały o Superpuchar. Białostocczanie okazali się wówcza lepsi, wygrali 1:0 po golu w końcówce niezawodnego Tomasza Frankowskiego. Trzeba jednak pamiętać, że Kolejorz wówczas zagrał w rezerwowym składzie, bo miał w perspektywie rewanż ze Spartą Praga w kwalifikacjach Ligi Mistrzów. Teraz należy spodziewać się zupełnie innego spotkania. Przede wszystkim dlatego, że mistrz Polski zagra w niemal optymalnym składzie, a do tego poznaniacy są w zupełnie innej formie niż jeszcze kilka tygodni temu. Nie dość, że wyeliminowali Dnipro Dniepropietrowsk, to jeszcze rozbili w ekstraklasie Cracovię 5:0. - Humor znów wrócił do szatni - ocenia atmosferę w zespole Zieliński.
Lechici pojechali do Białegostoku pociągiem. Wystartowali z Poznania w sobotę o godzinie 8. Wracać będą natomiast autokarem. Oczywiście należy spodziewać się zmian w wyjściowym składzie w porównaniu do rewanżu z Ukraińcami. Do kadry meczowej wrócili bowiem Dimitrije Injac, Sławomir Peszko i Artjoms Rudnevs. Ten pierwszy pauzował za kartki, drugi jest zawieszony przez UEFA, a trzeci nie mógł grać w kwalifikacjach europejskich pucharów, bo wcześniej grał na tym etapie w węgierskim Zalaegerszegi TE. Łotysz powinien wyjść w ataku, Peszko zająć miejsce na prawym skrzydle, a Injac w środku pomocy. Tym razem w osiemnastce meczowej zabrakło miejsca dla dwójki młodych graczy: Marcina Kamińskiego i Mateusza Możdżenia. - Chcemy, żeby zagrali w ten weekend w Młodej Ekstraklasie - tłumaczy trener poznaniaków. Do Białegostoku nie pojechali Bartosz Bosacki i Seweryn Gancarczyk, którzy po urazach na razie trenują indywidualnie.
Lech świetnie sobie ostatnio radzi przeciwko Jagiellonii. Kolejorz wygrał pięć z rzędu ligowych starć przeciwko tej drużynie. W poprzednim sezonie w Białymstoku było 3:2, choć goście przegrywali już 0:2. Zwycięskiego gola wbił wtedy w końcówce Manuel Arboleda. Kolumbijczyk świetnie grał przeciwko Dnipro. Jeśli podtrzyma dyspozycję, to może i tym razem zapewni Lechowi trzy punkty. Z kolei na wiosnę w Poznaniu był wynik 2:0. Wtedy trafili Robert Lewandowski i Tomasz Mikołajczak. Obu już nie ma w klubie z Bułgarskiej - ten pierwszy został sprzedany do Borussii Dortmund, a drugi wypożyczony do Polonii Bytom. Można jednak w ataku liczyć na Rudnevsa, który ma świetny start w polskiej lidze. W trzech meczach zdobył trzy bramki. - Boisko w Białymstoku nam ostarnio służy, bo wygrywamy tam. Jagiellonia jest wyżej w tabeli, ale to my jednak będziemy faworytem. Chcemy zrewanżować się za Superpuchar i zwyciężyć. To może być naprawdę ciekawe spotkanie, bo oba zespoły lubią ofensywną piłkę - stwierdził Peszko.
Mecz Jagiellonii Białystok z Lechem Poznań rozpocznie się dzisiaj o godzinie 17. Sędziować będzie Szymon Marciniak z Płocka, który podczas starcia o Superpuchar pełnił funkcję arbitra technicznego. My tradycyjnie zapraszamy na relację tekstową na żywo z przebiegu meczu: www.wielkopolskisport.pl. |
| (emsi) |

