|
|
Taki wykop zastali dzisiaj piłkarze Lecha Poznań, kiedy pojawili się na treningu (fot. Maciej Opala/www.lechpoznan.pl)
|
Dwa dni przed rewanżowym meczem z Dnipro Dniepropietrowsk o awans do fazy grupowej Ligi Europejskiej piłkarze Lecha Poznań nie mieli gdzie trenować! Na boisku treningowym zastali bowiem wykopaną dziurę i leżące stalowe konstrukcje.
Jak się później okazało, był to jeden z trzech fundamentów pod naprężenie słupa meteorologicznego, który stanie obok. Potrzebny jest on do konstrukcji dachu, jaki został założony nad trybunami modernizowanego obiektu. Ostatecznie zajęcia się odbyły, choć do dyspozycji było tylko 3/4 boiska, znajdującego się pod Laskiem Marcelińskim. Wykop znajdował się bowiem dokładnie na skraju pola karnego.
- To wszystko wygląda jak jakiś kiepski żart. Mamy dwa dni do najważniejszego meczu i nie mamy gdzie trenować. Nie było już szans na znalezienie nowego boiska treningowego. A wystarczyło, żeby tylko ktoś nam powiedział, że jest taka sytuacja. Wtedy na przykład piłkarze pojechaliby tym razem na zajęcia do Wronek - wkurzał się dyrektor sportowy Lecha, Marek Pogorzelczyk. - A najciekawsze jest to, że można przestawić ten słup o kilka metrów i nie byłoby żadnego kłopotu. Nikt o tym jednak nie pomyślał - dodał.
To boisko było ostatnim treningowym, jakie pozostało przy Bułgarskiej. - Nikt nie spodziewał się tego, że może dojść do takiej sytuacji. Przyszliśmy do pracy i nikomu nie przyszło nawet do głowy, żeby sprawdzać boisko. Szczególnie, że dostęp do niego jest bardzo utrudniony, trzeba przedzierać się przez błoto i róne wykopy, które robią budowlańcy. Szliśmy zatem na trening na pewniaka. Tymczasem zastaliśmy niemiłą niespodziankę - opowiadał kierownik zespołu, Łukasz Mowlik. - W ten sposób zostaliśmy pozbawieni ostatniego miejsca, gdzie możemy w miarę w normalnych warunkach trenować - dodał.
Zapowiedział też, że w środę lechici będą musieli trenować na głównej płycie stadionu przy Bułgarskiej, choć wcześniej planowali zajęcia na bocznym placu gry. Rozpocząć mają o godzinie 17, a godzinę później swój rozruch zaplanowane miało Dnipro Dniepropietrowsk. - Poprosimy ich, żeby przesunęli początek o pół godziny - uzupełnił kierownik poznańskiego zespołu.
Co będzie dalej? Wszystko wskazuje na to, że szkoda zostanie naprawiona. Tak przynajmniej zapewnia Michał Prymas, pełnomocnik prezydenta Poznania ds. Euro 2012 i jednocześnie wiceprezes spółki Euro Poznań 2012, która odpowiada za modernizację stadionu. - Zrobimy wszystko, by tę szkodę jak najszybciej naprawić - zapewnił Prymas. - Ten maszt jest potrzebny, by mierzyć deszcz i wiatr. To niezbędne w wypadku budowy tego typu dachów. I niestety musi stać w tym miejscu. Jednakże ustalenia były takie, że boisko treningowe zostanie zabrane Lechowi dopiero wtedy, gdy powstaną dwa nowe pod Laskiem Marcelińskim. Jest to ze strony budowlańców wykroczenie poza teren budowy. Nie powinni byli tego robić - wytłumaczył.
|