|
|
Haris Handzić tym razem zagrał na lewej stronie pomocy (fot.M. Opala)
|
W kolejnym sparingowym meczu rozegranym w ramach zgrupowania w Niemczech, piłkarze Lecha Poznań pokonali Dynamo Czeskie Budziejovice 2:0. Pierwsze trafienie w barwach Kolejorza zanotował Krzysztof Chrapek, który zaledwie dzień wcześniej dołaczył do zespołu.
Z meczami kontrolnymi podczas zgrupowań często jest sporo zamieszania. W piątek lechici mieli zmierzyć się z Viktorią Pilzno w Bischofshofen, ale ostatecznie zagrali w Bad Reichenhall. W niedzielę z kolei mieli wziąć udział w miniturnieju w miejscowości, w której przebywają na zgrupowaniu. Rano okazało się jednak, że pojadą do... Bischofshofen. Na miejscu zmieniły się natomiast plany dotyczące rywali - z turnieju wyszły nici, bo nie dojechał rumuński zespół Uniwersitatea Craiova. Dlatego doszło do 90-minutowego sparingu z czeskim Dynamem Czeskie Budziejovice.
Z myślą o turnieju trener Jacek Zieliński podzielił zespół na dwie jedenastki. Obie były o zbliżonym potencjale. Do tej pory raczej od początku grał skład zbliżony do optymalnego. Ze sobą na poszczególnych pozycjach współpracowały pary, których pozycje w zespole są właściwie niezagrożone. Tym razem było to wymieszane. Na przykład szkoleniowiec chciał popatrzeć, jak w środku obrony Zlatko Tanevski spisuje się z Manuelem Arboledą i Bartoszem Bosackim. Pomieszani zostali także napastnicy. Hernan Rengifo grał u boku Tomasza Mikołajczaka, a Robert Lewandowski biegał w przedniej formacji z Krzysztofem Chrapkiem. - W czwartek w ostatnim sparingu przeciwko TSV Monachium wystawię skład już zbliżony do optymalnego. To będzie bowiem nasz ostatni sprawdzian przed walką o Superpuchar Polski z Wisłą Kraków. A na razie pozwalam sobie na eksperymenty - opowiadał Zieliński.
Szkoleniowiec Kolejorza planował, że tylko dwóch zawodników zagra pełne 90 minut. To Tanevski i Mateusz Szałek. Rano na treningu okazało się jednak, że nie będzie mógł wystąpić Luis Henriquez. Panamczyka znów bowiem zabolał mięsień, przez który nie mógł normalnie przygotowywać się do sezonu już w Polsce. W Niemczech zagrał z Viktorią. W niedzielę musiał jednak odpuścić. Z tego powodu cały mecz czekał również Harisa Handzicia. I to na lewej stronie pomocy! Trzeba przyznać, że był to bardzo przyzwoity występ Bośniaka. Chyba najlepszy w Lechu. Młody napastnik pokazał kilka udanych zagrań. Raz ładnie wyłożył piłkę Sławomirowi Peszce - ten jednak nie trafił z bliska do siatki.
Przed przerwą padł jeden gol. Jego autorem był Rengifo, dla którego to pierwsze trafienie podczas przygotowań. - Cieszy mnie to, że przełamał się wreszcie - mówił trener Zieliński. Peruwiańczyk spokojnie przyjął piłkę w polu karnym, odwrócił się i płaskim strzałem nie dał szans bramkarzowi.
Na wydarzenia po przerwie ogromny wpływ miała sytuacja z 57.minuty. Wówczas plac gry musiał opuścić Dimitrije Injac. Serb sfaulował przeciwnika w rewanżu za zachowanie jednego z rywali, który potraktował lechitę nieładnie kilkadziesiąt sekund wcześniej. Sędzia nie wyciągnął czerwonej kartki, ale usunął Injaca z boiska i pozwolił zastąpić go innym zawodnikiem. Na murawę wrócił Mikołajczak. Od tego momentu ustawienie Lecha było już mocno eksperymentalne. W ataku ten ostatni biegał z Chrapkiem, a do środka pomocy cofnięty został... Lewandowski. Odpowiadał za tę strefę razem z Semirem Stiliciem. Siła ofensywna była zatem ogromna, gorzej natomiast z defensywą. Czesi mieli sporo swobody w środku i dzięki temu stwarzali dobre sytuacje. Dobrze jednak bronił Krzysztof Kotorowski albo rywalom brakowało precyzji. Warto dodać, że tym razem odpoczywał Grzegorz Kasprzik. A to tylko pokazuje, że rywalizacja wśród bramkarzy nie jest wciąż rozstrzygnięta. - Pewnie, że nie. Cała trójka ma takie same szanse. Każdy może się pokazać i dopiero w ostatnim tygodniu przed meczami o stawkę będzie decyzja, który z nich będzie bronił - tłumaczy trener Lecha.
Kolejorzowi udało się jednak w końcówce zepchnąć rywala do defensywy i podwyższyć prowadzenie. Cieszy to, że krótko na debiutanckiego gola musiał czekać Krzysztof Chrapek. Filigranowy napastnik w sobotę pojawił się w Niemczech, a w niedzielę już pomógł Lechowi w zwycięstwie. - Pokazał swój największy atut, czyli szybkość - opowiadał Zieliński. To może być doskonała broń Kolejorza. Zagrania Stilicia za plecy obrońców, niesamowity start do piłki Chrapka, wyprzedzenie rywali i spokojne wykorzystanie sytuacji sam na sam. Tak było właśnie w niedzielne popołudnie. Chrapek zdobyłby pewnie także drugiego gola, bo czekał na piłkę przed pustą bramką. Lewandowski szarżujący z prawej strony i zupełnie niepilnowany przesadził jednak z mocą zagrania. Piłka wyszła poza boisko.
Zieliński chce Chrapka sprawdzać również - podobnie jak Handzicia - na lewej stronie. Szczególnie, że po kontuzji Andersona Cueto właściwie żadnej konkurencji nie ma tam Jakub Wilk. - Trenerzy próbowali mnie przestawiać do pomocy. Po jednym meczu na lewej flance wracałem jednak do ataku. Tam jest chyba moje miejsce - śmiał się były gracz Podbeskidzia.
W poniedziałek do Bad Reichenhall ma przyjechać Jan Zapotoka. To Słowak, który awizowany jest już od kilku tygodni. Sztab szkoleniowy chce go sprawdzić i wydać ostateczną opinię, czy warto go kupować z Dubnicy. - Ja go widziałem do tej pory tylko na płytce DVD. Teraz chcę mu się przyjrzeć z bliska. Dlatego zagra w dwóch sparingach - mówi Zieliński, który chciałby sprowadzić jeszcze dwóch piłkarzy latem. Kogoś do obrony i zawodnika ofensywnego. Tym drugim może być Zapotoka, jeśli pokaże się w Niemczech z dobrej strony.
Lech Poznań - Dynamo Czeskie Budejovice 2:0 (1:0)
Bramki: 1:0 Rengifo (28.), 2:0 Chrapek (83.)
Lech (I połowa): Burić - Szałek, Tanevski, Bosacki, Djurdjević - Peszko, Machaj, Bandrowski, Handzić - Rengifo, Mikołajczak.
Lech (II połowa): Kotorowski - Kikut, Tanevski, Arboleda, Wilk - Szałek, Injac (57. Mikołajczak), Stilić, Handzić - Lewandowski, Chrapek.
|