<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:taxo="http://purl.org/rss/1.0/modules/taxonomy/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
<description></description>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pl</dc:language>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Copyright WielkopolskiSport.pl All rights reserved</dc:rights>
<image>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<url>http://www.wielkopolskisport.pl/images/logo_top.jpg</url>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
</image>
<item>
    <title>Stracona szansa Zielonych</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4922</link>
    <description>Piłkarze Warty Poznań nie wykorzystali szansy dołączenia do czółówki pierwszoligowej tabeli. W sobotę na Bułgarskiej zaledwie zremisowali z Flotą Świnoujście 2:2, choć prowadzili już 2:0. Na dodatek rzutu karnego dla Zielonych nie wykorzystał Tomasz Magdziarz.  
 
Warta przegrała w dość dziwnych okolicznościach. Do10. minuty poznaniacy mieli problemy ze skonstruowaniem akcji, za to goście kilka razy próbowali pokonać Łukasza Radlińskiego. Gdy jednak Zieloni nieco się pozbierali, w krótkim odstępie czasu zdobyli dwie bramki. Najpierw Piotr Reiss huknął z ponad 25 metrów - piłka trafiła niemal w okienko bramki Krzysztofa Żukowskiego, który ruszył do lecącej piłki, ale z rzucenia się już zrezygnował. Na skuteczną interwencję i tak nie miał szans - uderzenie było bowiem najwyższej klasy. Chwilę wcześniej poznaniacy też mogli zdobyć gola - po rzucie rożnym. Przed dośrodkowaniem Marcina Wojciechowskiego przy bliższym słupku ustawili się Reiss i Łukasz Jasiński. Ten pierwszy zbiegł w kierunku chorągiewki - za nim podążył Przemysław Rygielski. Przy Jasińskim pozostał Sławomir Mazurkiewicz, który tylko patrzył, jak stoper Zielonych uderzał piłkę głową. Wtedy jeszcze niecelnie. W 24. minucie mieliśmy kopię tej sytuacji - Rygielski znów pobiegł za Reissem, a przy Jasińskim pozostał Mazurkiewicz. I po raz drugi ten zawodnik zaspał, a Jasiński z metra posłał piłkę do siatki. - Za pierwszym razem mieliśmy sporo szczęścia, ale nie wyciągneliśmy z tego żadnych wniosków - przyznał po meczu Pruchnik. - Mój zespół trochę był chyba przytłoczony wielkością tego stadionu i przespał początek meczu - próbował tłumaczyć graczy trener Floty Petr Nemec.
 

Piłka jest okrągła? Od kiedy to...
 
Czy można wyobrazić sobie lepszy układ spotkania? Chyba nie. A jednak Warta nie wykorzystała tego świetnego początku i dwubramkowego prowadzenia. Obie drużyny popełniały sporo błędów w obronie, sytuacje mieli jedni i drudzy. Gola zdobyła Flota - także po stałym fragmencie gry. Były piłkarz Dyskobolii Grodzisk Wlkp. Michał Ciarkowski dośrodkował piłkę z narożnika boiska, a Pruchnik wyskoczył najwyżej i uderzeniem głową pokonał Łukasza Radlińskiego. - Mamy wyćwiczone takie zagrania - zapewniał zawodnik gości. Warta wiedziała, że jej sobotni rywal jest najgroźniejszy właśnie po stałych fragmentach gry. Drugą bramkę również jednak straciła w podobny sposób - znów strzelcem był Pruchnik. - Nie powinny nam się takie błędy zdarzyć, zabrakło konsekwencji - powiedział kapitan Warty Tomasz Magdziarz.
 

Ensar Arifović (z lewej) i Marcin Wojciechowski
 
Szkoleniowiec Warty Marek Czerniawski był po meczu zły: - Uczulałem zespół na te stałe fragmenty. I co? I tracimy dwie bramki - mówił. Był też zły na sędziego Tomasza Garbowskiego z Kluczborka, który podyktował dla poznaniaków jeden rzut karny, a powinien dwa. W 65. minucie tuż przy bocznej linii pola karnego wyraźnie faulowany był Reiss - sytuację spowodowało złe zachowanie barmkarza Floty, a jego kolega z obrony dał się Reissowi oszukać. Gdy napastnik Warty chciał biec w kierunku bramki, został przez rywala złapany za nogę. Upadł, bo biec nie był już w stanie. Warta nie dostała jednak karnego, a Reiss... zobaczył żółtą kartkę. - Chyba nawet ślepy by zobaczył ten faul - stwierdził po meczu napastnik poznańskiej drużyny.
 

 Radość Radosława Pruchnika po drugiej bramce dla Floty

 
Poznaniancy doczekali się jedenastki pięć minut później - po kolejnym ewidentnym faulu, tym razem na Zbigniewie Zakrzewskim. Wykonawcą był Magdziarz - zmylił bramkarza Floty, ale nie trafił w bramkę. - Nie będę się tłumaczył, biorę winę na siebie. Powinienem trafić, ale zaryłem w dziurę i cała noga wpadła mi aż po kostkę, skręciłem przedstopie - przyznał po meczu pomocnik Warty. Trener Czerniawski wciąż miał żal do arbitra: - Jak jest dziesięć fauli na rzut karny, to powinno być podyktowanych dziesięć rzutów karnych. Nie można sobie ich wybierać - wściekał się. - Piotrek Reiss był po meczu poobijany. Zresztą non stop jest poobijany, na achillesach i łydkach ma ślady kopnięć. Sędzia za to z uśmiechem na ustach mówi mu co chwilę, że nic nie było - dodał.
 

 Tomasz Magdziarz pomylił się o centymetry...

 
Poznaniacy stracili więc dwa punkty, a szkoda - w przypadku wygranej byliby na czwartym miejscu w tabeli. Teraz Wartę czekają trzy mecze wyjazdowe. - Szkoda, bo gdybyśmy wygrali, to i rywale inaczej by na nas patrzyli, z większym szacunkiem - stwierdził po meczu Reiss.
 

Paweł Iwanicki (z lewej) i ekslechita Jacek  Paczkowski
 
Warta Poznań - Flota Świnoujście 2:2 (2:1)

 
Bramki: 1:0 Reiss (16.), 2:0 Jasiński (24.), 2:1 Pruchnik (32.), 2:2 Pruchnik (52.)
 
Warta: Radliński - Ngamayama Ż, Wichtowski, Jasiński (89. Zawadzki), Kosznik, Wojciechowski Ż, Szałas Ż (68. Miklosik), Magdziarz, Iwanicki, Reiss Ż, Zakrzewski Ż.
 
Flota: Żukowski - Rygielski, Udarević, Mazurkiewicz, Paczkowski Ż, Ciarkowski (88. Dylewski), Pruchnik Ż, Bodziony (77. Niewiada), Niedziela Ż, Arifović (71. Magdziński), Nwaogu.
 

Alain Ngamayama w wygranym pojedynku z Jackiem Magdzińskim</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4922&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-09-04 15:00:00</dc:date>
</item>
<item>
    <title>W Warcie jest wesoło</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4917</link>
    <description>- Jeśli zagramy tak dobrze, jak w Ostrowcu, to powinniśmy Flotę pokonać - zapowiada przed sobotnim meczem z &quot;Wyspiarzami&quot; ze Świnoujścia trener Warty Poznań Marek Czerniawski. Oba kluby sąsiadują z sobą w tabeli, ale w przypadku wygranej Warta wyprzedzi rywala. Początek spotkania na Stadionie Miejskim - o godz. 14.

 
- Ostatnio gramy co trzy dni, przejechaliśmy dwa tysiące kilometrów, a zespół wygląda bardzo dobrze pod względem przygotowania fizycznego. Mimo tego, że nie mieliśmy żadnego obozu przed sezonem. Dla nas to duży plus - mówi najbardziej doświadczony gracz Warty Piotr Reiss. Poznaniacy mają więc znakomity humor - głównie dzięki dwóm cennym zwycięstwom w meczach ligowych. Sytuacja finansowa w klubie powodów do zadowolenia nie daje. - Co nam pozostaje, tylko się śmiać - dodaje Reiss.
 
Doświadczony napastnik miał wyjatkowo dobry humor podczas czwartkowej konferencji. Zauważył też, że tuż przed wejściem do siedziby Wielkopolskiego Związku Piłki Nożnej (tam odbywała się konferencja) stanął piękny autokar poznańskiego Lecha, którym mistrzowie Polski mieli pojechać na spring do Turku. - Nasi sąsiedzi zza miedzy chcieli nam pokazać, czym jeżdżą. My jeździmy za to swoimi samochodami po kilkaset kilometrów - mówił Reiss. Trener Marek Czerniawski zdradził, że w środę z Wartą trenowali Senegalczycy. - I tak ich nie można już pozyskać, najwcześniej w styczniu. Podeszła do mnie ich opiekunka i powiedziała, bym potraktował ich trochę luźniej. Dlatego, że przed chwilą przyjechali pociągiem z Warszawy. Oni jechali dwie godziny i 20 minut klimatyzowanym pociągiem, co dla nas jest spacerkiem. Zwłaszcza przy podróżach z Olsztyna czy Ostrowca - opowiadał Czerniawski.
 
Warciarzom humory więc dopisują, a to głównie dzięki dwóm wygranym. Jeśli w sobotę poznaniacy pokonają Flotę, nastroje będą jeszcze lepsze. - Mam informację z ostatniego meczu, że Flota to zespół bardzo dobry w grze obronnej. Stać nas jednak na wygraną, ale musimy opanować środek pola, długo utrzymywać się przy piłce - mówi Czerniawski i przypomina mecz z wiosny, który Warta szczęśliwie wygrała 2:0. Szczęśliwie, bo po trzech minutach to Flota mogła wygrywać 2:0. Zmarnowała swoje sytuacje, a sama zdobyłą gola po samobójczym strzale rywala. Na dodatek w drugiej połowie czerwoną kartkę dostał bramkarz Floty, a Reiss podwyższył z karnego na 2:0. Zresztą dwie ostatnie wizyty Floty w Poznaniu kończyły się czerwonymi kartkami dla jej bramkarzy.
W meczu z Flotą nie zagra tylko kontuzjowany Adrian Laskowski. - Szkoda chłopaka, bo znów czeka go artroskopia kolana. Martwi mnie to, bo u tak młodego zawodnika takie urazy nie powinny pojawiać się tak często - przyznaje Czerniawski.
 
Mecz Warta - Flota rozpocznie się o godz. 14, a bilety wstępu kosztują 15 i 10 zł.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4917&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-09-03 11:21:05</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Reiss zbawił Wartę</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4869</link>
    <description>Trzy dni po katastrofie w Pucharze Polski Warta Poznań potrafiła pokonać na wyjeździe KSZO Ostrowiec Świętokrzyski. Gola na wagę trzech punktów zdobył Piotr Reiss, który dobił strzał Zbigniewa Zakrzewskiego.

 
To druga z rzędu wygrana Warty Poznań w lidze, a przecież w środę &quot;Zieloni&quot; przegrali w Pucharze Polski z drugoligowym OKS Olsztyn. Co się zmieniło w grze Warty, że stać ją było na wygranie meczu wyjazdowego ze znacznie bogatszym od siebie klubem? - No cóż, w Olsztynie przespaliśmy pierwsze 60 minut meczu, a później graliśmy dobrze przez kolejne 30 i całą dogrywkę. Gdybyśmy zagrali w Olsztynie tak jak dzisiaj, to wygralibyśmy wysoko już pierwszą połowę. Cały czas brakuje nam jednak skuteczności - ocenił trener poznańskiej ekipy Marek Czerniawski.
 
Wygraną Warty ciężko było wyrokować. Poznaniacy w czwartek przyjechali z Olsztyna, ale do Ostrowca nie udali się dzień przed sobotnim pojedynkiem, by się dobrze wyspać i rozprostować kości. W tę długą, ponad czterystukilometrową podróż poznaniacy wyruszyli w... sobotę rano. Na szczęście dużym autokarem, a nie prywatnymi samochodami, jak niedawno do Katowic. Inny przykład świadczący o różnicy między KSZO a Wartą. Pracy w Poznaniu lub w okolicach szukał Damian Nawrocik, były gracz Lecha, którego trener Czerniawski w ciemno wziąłby do swojej drużyny. - Nie byliśmy w stanie spełnić wymagań Damiana, choć ja go widziałem w zespole. Zarząd klubu przedstawił mi dość jasne stanowisko, że Warty nie stać na kolejnego zawodnika - tłumaczy szkoleniowiec. Nawrocik dostał propozycję z Ostrowca, pojechał do KSZO na rozmowy i szybko podpisał kontrakt. Dziś wybiegł na boisko w podstawowym składzie.
 
Na szczęście sport ma to do siebie, że bogatszy klub nie zawsze wygrywa, choć przeważnie ma więcej atutów. - To jest całe piękno sportu. Ludzie pamiętają ciebie na podstawie twojego ostatniego meczu. Jesteśmy w większości na dorobku - ja trenerskim, chłopaki na zawodniczym. Jedziemy więc na tym samym wózku, musimy robić postępy, a to widać po miejscu w tabeli - opowiada trener Warty. Czerniawski chwalił swój zespół za konsekwencję w grze, może z wyjątkiem pierwszych 25 minut tego spotkania. Wtedy dwie świetne okazje miał doświadczony Krystian Kanarski - w pierwszej sytuacji lepszy od niego okazał się Łukasz Radliński, w drugiej napastnik KSZO fatalnie spudłował.
 
Poznaniacy też potrafili zagrozić rywalom, a wreszcie aktywny był Zbigniew Zakrzewski, o którym trener Czerniawski osiem dni temu mówił, że wreszcie zaczyna się budzić. - Przeciwko ŁKS miał już bardzo dobre momenty, w Olsztynie było trochę gorzej, ale dziś Zbyszek grał tak, jak tego oczekuję. Był aktywny, szukał piłki - mówił Czerniawski. To Zakrzewski w 10. minucie zmarnował świetną sytuację, gdy z kilku metrów nie trafił w bramkę KSZO. W drugiej połowie znakomicie podał jednak do Tomasza Magdziarza, który kopnął piłkę w słupek bramki rywali, a wreszcie to strzał &quot;Zakiego&quot; odbity przez Michała Wróbla dobił Piotr Reiss. Wtedy do końca meczu pozostał kwadrans - piłkarze z Ostrowca mieli więc jeszcze sporo czasu, by wyrównać. - Nie dość, że nie oddali żadnego strzału, to nie stworzyli nawet sytuacji. Bezładnie wrzucali piłkę w pole karne - mówił szkoleniowiec Warty. 
 
Warta wygrała drugi mecz z rzędu, ma osiem punktów po pięciu kolejkach. - Apetyt rośnie, ale w tej chwili najważniejsza jest dla nas stabilizacja w grze i w klubie. To działa kojąco na psychikę zawodników - zakończył trener Czerniawski.
 
KSZO OSTROWIEC ŚWIĘTOKRZYSKI - WARTA POZNAŃ 0:1 (0:0)
 
Bramka: 0:1 Piotr Reiss (75. minuta)
 
KSZO: Wróbel - Kardas Ż, Skórnicki, Dybiec, Lasocki - Cieciura, J. Białek, Dziewulski (88. Kapsa), Nawrocik (81. Persona) - W. Białek, Kanarski (65. Frańczak)
 
Warta: Radliński - Zawadzki Ż, Jasiński, Wichtowski, Kosznik - Magdziarz, Szałas (72. Miklosik), Wojciechowski, Reiss, Iwanicki (81. Pawlak) - Zakrzewski Ż.

Sędziował: Wojciech Krztoń z Olsztyna.
 </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4869&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-08-28 22:33:47</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Warta gromi ŁKS!</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4819</link>
    <description>Warta Poznań odczarowała stadion przy ul. Bułgarskiej. Dzięki kapitalnej grze w drugiej połowie Zieloni rozgromili ŁKS Łódź 4:1. Ten wynik bardzo cieszy, bo przecież rywal to jeden z faworytów w walce o ekstraklasę.


Gdy wszyscy pozostali piłkarze opuścili już murawę, powoli schodzili z niej także dwaj zawodnicy ŁKS - rezerwowy Michał Łabędzki oraz Marcin Smoliński. Ten ostatni mówił: - Prowadziiliśmy i mieliśmy chyba z 10 sytuacji sam na sam. I przegraliśmy 1:4. Wstyd na całą Polskę. To oddaje sytuację łodzian, którzy po meczu musieli być wstrząśnięci. W pierwszej połowie gra układała się po ich myśli. Może to i Warta szybciej stworzyła dogodną sytuację bramkową (Tomasz Magdziarz z dość ostrego kąta uderzył w tzw. długi róg bramki, ale niecelnie), ale tak naprawdę lepiej spisywał się ŁKS. Młody Jakub Kosecki co chwilę oszukiwał na lewej flance Michała Zawadzkiego, a strzał za strzałem oddawał Marcin Mięciel.
Pomocy łodzianom udzielili jednak sami poznaniacy, bo po nieporozumieniu Łukasza Jasińskiego (popełnił ogromny błąd) z Łukaszem Radlińskim, Krzysztof Mączyński kopnął piłkę do prawie pustej bramki. - Widać było, że po tym błędzie byliśmy 10 minut poza grą - stwierdził trener Warty Marek Czerniawski. Chwilę później Mięciel próbował zdobyć gola przewrotką (uderzył za wysoko), a w 34. minucie Smoliński z Mięcielem zmarnowali kolejną idealną okazję. - Mogliśmy zdobyć zdecydowanie więcej niż jedną bramkę - smucił się trener ŁKS Andrzej Pyrdoł.
 
 
 
Warta znów zwycięska. Maciej Wichtowski celebruje zdobycie gola (fot. Krzysztof Kaczyński)
 
Co się stało, że w drugiej połowie Warta zagrała tak odmieniona? Już w 47. minucie po dośrodkowaniu Pawła Iwanickiego wyrównał precyzyjnym strzałem głową Maciej Wichtowski, a osiem minut później rajd przeprowadził sam Iwanicki, który w polu karnym ŁKS minął zwodem Mariusza Mowlika i pokonał Bogusława Wyparłę. - Jak się dostaje bramkę tak szybko i po takim błędzie, to wszystko może się szybko odwrócić. A drugiego gola straciliśmy po kontrataku, choć wcześniej to my sami straciliśmy piłkę w kontrze - narzekał Pyrdoł. Oba zespoły dążyły do strzelenia kolejnego gola - mecz był żywy i ładny dla oka. Kilka razy próbował Mięciel, sprzed linii bramkowej piłkę wybijał też Alain Ngamayama. Warta nawet bramkę zdobyła, ale nie zaliczył jej arbiter. Po strzale z dystansu Wyparło sparował piłkę na słupek, ta wróciła jednak na piąty metr. Do futbolówki najbliżej miał Wichtowski, ale wyprzedził go Zakrzewski i strzelił do siatki. Sęk w tym, że &quot;Zaki&quot; był na pozycji spalonej, a jego kolega z drużyny - nie. W 78. minucie Zakrzewski świetnie uderzył obok Wyparły i gdy już mógł zacząć cieszyć się z bramki, sprzed linii w stylu karate wybił piłkę Piotr Klepczarek. Tego samego zawodnika sześć minut później Zakrzewski minął jednak zwodem i podwyższył na 3:1. Wynik meczu ustalił kapitalnym strzałem z rzutu wolnego Piotr Reiss. - Bardzo cieszy to zwycięstwo, bo dawno nie wygrałem na tym stadionie i dawno nie strzeliłem bramki w meczu ligowym. Te wolne często ćwiczę na treningach, wtedy też wpadają. W lidze nie miałem jednak ostatnio okazji by strzelać - mówił Reiss.
 
 
(fot. Andrzej Grupa)
 
Poznaniacy po raz pierwszy w tym sezonie mogli się cieszyć z trzech punktów, a trener  Czerniawski promieniał ze szczęścia. - Powiedziałem chłopakom zeby zobaczyli, jak wygodnie się gra, gdy się prowadzi i można wyprowadzać kontrataki. A tak to w każdym meczu my musieliśmy gonić wynik - mówił i dodawał: - W drugiej połowie mecz ułożył się po naszej myśli, a zawodnicy schodzili z boiska wyczerpani. Tak właśnie powinno być.
 
WARTA POZNAŃ - ŁKS ŁÓDŹ 4:1 (0:1)
 
Bramki: 0:1 Mączyński (21.), 1:1 Wichtowski (47.), 2:1 Iwanicki (55.), 3:1 Zakrzewski (84.), 4:1 Reiss (87.)
 
WARTA: Radliński - Zawadzki (46. Ngamayama), Wichtowski, Jasiński, Kosznik, Wojciechowski (65. Laskowski), Szałas (74. Miklosik), Magdziarz, Iwanicki, Reiss, Zakrzewski
 
ŁKS: Wyparło - Adamski, Mowlik (77. Kujawa), Woźniczka Ż, Klepczarek, Mączyński Ż, Obem (59. Romańczuk), Smoliński, Mięciel, Kłus, Kosecki Ż.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4819&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-08-20 19:00:00</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Do trzech razy sztuka?</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4808</link>
    <description>Warta Poznań szuka pierwszego w tym sezonie zwycięstwa. W piątek na Bułgarskiej zagra z ŁKS Łódź, klubem uważanym za głównego kandydata do awansu. - Widzę szansę, bo my lepiej gramy z drużynami, które nie tylko się bronią, ale też atakują - mówi trener Warty Marek Czerniawski.

 
Zieloni nie mają szczęścia do stadionu miejskiego - nie wygrywali tu w poprzednich sezonach, gdy kilka razy przyszło im wystąpić na tym obiekcie, nie udało się to na razie i w obecnych rozgrywkach. Czyżby klątwa tego obiektu? - Skądże znowu. Pamiętam taki mecz w 1994 czy 1995 roku, gdy grałem w Lechu i Warta na tym stadionie z nami wygrała 2:1. My mieliśmy za sobą zwycięstwo w Warszawie z Legią, pokonaliśmy Widzew, a przegraliśmy z Wartą, której wtedy już nic nie mogło uratować - wspomina Czerniawski.
 
Trener Warty ma specjalną radę dla swoich piłkarzy: - Muszą myśleć na boisku i grać z głową. Tego często nie robimy od początku sezonu. Jako zespół musimy grać blisko siebie i się asekurować. Widzę symptomy, że się Zaki zaczyna budzić, liczę że to się stanie już w piątek.
 
ŁKS jest wiceliderem rozgrywek - z bilansem dwóch zwycięstw i jednego remisu. Warta ma dwa remisy i porażkę. ŁKS w każdym meczu strzelał po dwie bramki, Zieloni dwie bramki zdobyli w sumie we wszystkich tych trzech spotkaniach. No i ŁKS ma w swoim składzie Marcina Mięciela, na którego Warta będzie musiała uważać. Snajper ŁKS zdobył już trzy bramki. Kluczem do sukcesu, zdaniem trenera Czerniawskiego, będzie większe zaangażowanie piłkarzy. - Do tej pory wyglądało to tak, że rywale schodzili z boiska na kolanach, a my sprawialiśmy jeszcez wrażenie ludzi mających siły na połowę kolejnego meczu. Tak nie moze być. Mój zespół nie jest jeszcze w takie formie, bym mógł zapewnić, że wywalczy trzy punkty. Ale mam taką drużynę, która odpowiednio grając jest w stanie wygrać - twierdzi Czerniawski. Treningi w jego drużynie wznowił już Łukasz Radliński, poznaniacy powinni więc wystąpić w najsilniejszym składzie. Początek meczu o godz. 19. </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4808&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-08-20 07:32:43</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kswarta.pl: raport zdrowotny</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4801</link>
    <description>W najbliższy piątek piłkarze poznańskiej Warty rozegrają kolejne spotkanie ligowe na Stadionie Miejskim w Poznaniu. Jak wygląda sytuacja kadrowa w obozie Zielonych?

Wiele wskazuje na to, że w piątkowej potyczce ligowej Warty z ŁKS trener Marek Czerniawski będzie mógł skorzystać z usług wszystkich zawodników znajdujących się w kadrze. W Katowicach w starciu z jednym z piłkarzy GKS ucierpiał Łukasz Radliński. - Nie jest to jednak uraz, który wykluczałby udział &quot;Radliny&quot; w piątkowym meczu - powiedział Dawid Rynkowski, masażysta Warty Poznań.

- Nie ma co rozwodzić się nad drobnymi urazami innych piłkarzy. Na dzień dzisiejszy każdy z nich jest zdolny do gry - dodaje Rynkowski.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4801&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-08-18 15:59:43</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Samochodami po punkt</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4773</link>
    <description>W pierwszym wyjazdowym spotkaniu nowego sezonu, piłkarze Warty Poznań zremisowali z GKS Katowice 1:1. Zawodnicy Zielonych na Śląsk pojechali prywatnymi samochodami.
 
To nie pierwszy tego typu przypadek w poznańskim pierwszoligowcu. Rok temu swoimi autami musieli dotrzeć m.in. do Łęcznej. Wówczas nie sprostali Górnikowi, ulegając 0:2. Tym razem udało im się wywalczyć cenny punkt. Zawdzięczają go przede wszystkim bardzo dobrej postawie Łukasza Radlińskiego w bramce i przytomności umysłu Piotra Reissa.
 
Ten pierwszy wieokrotnie ratował swój zespół przed utratą gola, choć już po niespełna kwadransie musiał wyciągać piłkę z siatki. Efektownym lobem zmusił go do kapitulacji Paweł Olkowski. Ale już przy uderzeniach Przemysław Pitrego czy Krzysztofa Kaliciaka górą był bramkarz Warty. Zawodnicy z Katowic przez godzinę gry mieli przygniatającą przewagę, której jednak nie potrafili udokumentować kolejnymi trafieniami.
 
Pod względem skuteczności zdecydowanie lepsi okazali się pozananiacy. W 63. minucie, jedna z nielicznych ofensywnych akcji gości przyniosła bowiem... wyrównanie. W zamieszaniu na polu karnym GKS najlepiej zachował się Reiss, który dobił strzał Zbigniewa Zakrzewskiego po instynktownej obronie Jacka Gorczycy. Chwilę później przed Wartą pojawiła się nawet szansa na sprawienie jeszcze większej niespodzianki, gdyż po drugiej żółtej kartce boisko musiał opuścić Olkowski. Zieloni woleli jednak nie ryzykować przypadkowej straty punktu i do szturmu na bramkę katowiczan specjalnie jakoś się nie rzucili. Z kolei osłabionych gospodarzy nie było już stać na zmianę wyniku.
 
GKS Katowice - Warta Poznań 1:1 (1:0)
 
Bramki: 1:0 Olkowski (14.), 1:1 Reiss (63.)
 
GKS: Gorczyca - Olkowski Ż+Ż=Cz, Kowalczyk, Napierała, Niechciał - Piechniak Ż (80. Chwalibogowski), Plewnia, Hołota Ż (87. Cholerzyński), Goncerz - Pitry (60. Nowak), Kaliciak Ż.
 
Warta: Radliński - Zawadzki Ż, Wichtowski, Jasiński Ż, Kosznik (70. Ngamayama) - Magdziarz, Szałas (73. Miklosik), Wojciechowski (85. Świergiel), Iwanicki Ż - Zakrzewski, Reiss.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4773&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-08-13 04:48:04</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kswarta.pl: raport zdrowotny</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4763</link>
    <description>Rozpoczynamy dziś cykliczną publikację raportów zdrowotnych dotyczących piłkarzy poznańskiej Warty. 

Przed meczem z GKS Katowice kontuzje omijają graczy Zielonych. Jedynym zawodnikiem, którego występ stoi pod znakiem zapytania jest Maciej Wichtowski.
 
- Ucierpiał w starciu z jednym z zawodników Odry w sobotnim meczu, przez co w przerwie musiał opuścić boisko. Ma założone szwy w okolicach kolana, miał dośc głeboką ranę. Zobaczymy, czy da radę zagrać w piątek - mówi masażysta poznańskiego klubu Dawid Rynkowski, .

Najbliższy mecz Warta rozegra w Katowicach w piątek o godzinie 20.15.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4763&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-08-11 14:10:20</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Odra nad Wartą</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4743</link>
    <description>Warta Poznań znów zawiodła. W drugim spotkaniu sezonu Zieloni ulegli na Bułgarskiej Odrze Wodzisław 1:2, choć prowadzili 1:0. Po dwóch pierwszych meczach rozgrywek zespół Marka Czerniawskiego ma na koncie tylko jeden punkt, choć dwukrotnie wystąpił na własnym boisku. 

 
Sobotnia porażka martwi tym bardziej, że rywal również swoją postawą nie zachwycił. - Jeśli nie wygrywamy z tak słabym przeciwnikiem, to w tej lidze będzie nam ciężko - nie ukrywał Piotr Reiss. Problem w tym, że gospodarze zagrali jeszcze słabiej - zwłaszcza po przerwie. - Odra w drugiej połowie panowała na boisku, a my spisywaliśmy się fatalnie - dodał doświadczony zawodnik Zielonych.
 
Zresztą cały mecz stał na kiepskim poziomie. Nudy w pierwszej odsłonie zrekompensowały na szczęście dwie piękne bramki. Najpierw w 30. minucie można było obejrzeć efektowną akcję trójki najbardziej doświadczonych gracz Warty. Reiss zagrał na prawe skrzydło do Tomasza Magdziarza, a ten wrzucił piłkę w pole karne. Pierwszy strzał głową Zbigniewa Zakrzewskiego zdołał jeszcze instynktowanie odbić Michał Buchalik, ale wobec dobitki napastnika Zielonych był już bezradny. Gospodarze z prowadzenia cieszyli się jednak niespełna dziesięć minut. Pefekcyjnie wykonanym rzutem wolnym popisał się bowiem Błażej Radler. Uderzona przez niego z około 20 metrów piłka poszybowała w samo &quot;okienko&quot; bramki Łukasza Radlińskiego. 
 

Łukasz Radliński za moment skapituluje po strzale Błażeja Radlera (fot. Krzysztof Kaczyński)
 
Niestety po przerwie gospodarze spisywali się już bardzo słabo. - Nie mogliśmy znależć recepty na dobrze broniącego się  przeciwnika, a on radził sobie z minuty na minutę coraz lepiej. Odra grała coraz pewniej, czego konsekwencją była druga bramka - oceniał Reiss. Gol dla gości padł jednak nie z akcji, a po rzucie karnym podyktowanym za zagranie ręką Adriana Laskowskiego. &quot;Jedenastkę&quot; pewnie wykorzystał Andrzej Rybski. Poznaniacy rzucili się jeszcze do odrabiania strat, ale nie potrafili stworzyć sobie żadnej naprawdę groźnej sytuacji pod bramką Buchalika. To nawet goście bliżej byli podwyższenia, gdy Łukasz Białożyt trafił w dobrej pozycji w boczną siatkę.
 
- Zagraliśmy bardzo słabe spotkanie, zwłaszcza w drugiej połowie - oceniał po meczu Zakrzewski. - Fajnie, że udało mi się strzelić bramkę i mam nadzieję, że będę dokładał kolejne. Ale nie może być tak, że nasz gra koncentruje się na trzech zawodnikach - dodał zdobywca gola dla Warty. - Jeśli każdy nie zrobi sobie rachunku sumienia i nie postara się wnieść czegoś do zespołu, to będzie nam naprawdę ciężko - dodał Reiss. Poznaniacy po dwóch pierwszych kolejkach nowego sezonu mają na koncie zaledwie punkt. A oba mecze rozegrali na własnym boisku. - To &quot;własne&quot; to trzeba wziąć w cudzysłów. Nie czujemy się na Bułgarskiej dobrze. Gdy przychodzi znikoma liczba kibiców, to &quot;giną&quot; na tym dużym stadionie. Wolelibyśmy grać dla nich w Ogródku. Na pewno nie tak wyobrażaliśmy sobie początek ligi - kończy Reiss.
 
 
 
WARTA POZNAŃ - ODRA WODZISŁAW ŚLĄSKI 1:2 (1:1)
 
Bramki: 1:0 Zakrzewski (30.), 1:1 Radler (39.), 1:2 Rybski (83. rzut karny)
 
Warta: Radliński - Zawadzki, Wichtowski (46. Laskowski), Jasiński, Kosznik - Magdziarz, Ngamayama, Wojciechowski (84. Miklosik), Reiss, Iwanicki (74. Świergiel) - Zakrzewski
 
Odra: Buchalik - Pielorz, Radler, Markowski, Słodowy, Białożyt, Kuranty, Kokoszka (71. Figiel), Szałek (78. Sobik Ż), Rybski, Hanzel (46. Odunka).</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4743&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-08-07 14:30:11</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Z Kosznikiem na Odrę</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4741</link>
    <description>Po raz drugi w sezonie, piłkarze pierwszoligowej Warty Poznań wystąpią na stadionie przy ul.Bułgarskiej. W sobotę ich rywalem będzie spadkowicz z ekstraklasy - Odra Wodzisław. W drużynie gospodarzy ma szansę zadebiutować Rafał Kosznik.
 
Po ubiegłotygodniowym, bezbramkowym remisie z LKS Nieciecza, w ekipie Zielonych panował spory niedosyt. - Wynik nie jest satysfakcjonujący. Szkoda, że nie wykorzystaliśmy kilku doskonałych sytuacji, bo jedna bramka dałaby nam trzy punkty, a tak straciliśmy dwa na własnym boisku - mówił Piotr Reiss. Jeszcze bardziej rozczarowani inauguracją rozgrywek mogą być zawodnicy z Wodzisławia. Odra, z której po spadku odeszło kilku ważnych piłkarzy, uległa Piastowi Gliwice aż 0:3. Dlatego sobotnie starcie będzie dla obu zespołów bardzo ważne. Chocby ze względów psychologicznych, bowiem ewentualne kolejne &quot;potknięcie&quot; jednego z nich, może na dłużej umiejscowić drużynę w dolnej połowie tabeli.
 
Trener Marek Czerniawski ma do dyspozycji praktycznie wszystkich piłkarzy. Od piątku szkoleniowiec Warty może też trochę spokojniej spoglądać na spędzającą mu ostatnio sen z powiek pozycję lewego obrońcy. Nowym piłkarzem Zielonych został bowiem Rafał Kosznik. Niespełna 27-letni wychowanek Kaszubii Kościerzyna, wiosnę spędził w Lechii Gdańsk, występując w pięciu spotkaniach ekstraklasy.
 
Szkoleniowiec poznańskiego pierwszoligowca liczy też na siłę ofensywy swojej drużyny, której ton nadają doświadczeni Reiss i Zbigniew Zakrzewski. W spotkaniu z LKS Nieciecza żaden z nich do siatki nie trafił, być może doczekamy się ich gola w starciu z Odrą. - Myślę, że skuteczność przyjdzie. Jesteśmy na tyle doświadczonym zespołem, szczególnie w formacji ofensywnej, że sytuacje przez nas stwarzane będą wykorzystywane - ocenia Reiss.
 
Rutynowanych piłkarzy na pewno nie brakuje też w Odrze. Liderem wodzisławian pozostaje 36-letni Jan Woś. Wspierają go między innymi Błażej Radler, Marcin Kokoszka i Gruzin Koba Szalamberidze. Być może na Bułgarskiej zobaczymy dobrze znających ten obiekt Łukasza Białożyta i Mateusza Szałka, którzy zostali wypożyczeni do spadkowicza z ekstraklasy. Co ciekawe, na pozyskanie tego drugiego ochotę miała... Warta. Jego przejście do klubu z Dolnej Wildy zapowiadano jako przełom w chłodnych do tej pory stosunkach między poznańskimi klubami. Do przełomu nie doszło - Szałek wylądował w Wodzisławiu.
 
Początek spotkania na stadionie przy ul.Bułgarskiej o 18.00. Na łamach naszego portalu zapraszamy na tekstową relację &quot;na żywo&quot; z jego przebiegu.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4741&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-08-06 20:07:41</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Inauguracja bez goli</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4698</link>
    <description>Pierwszy występ piłkarzy Warty Poznań na stadionie przy ul.Bułgarskiej nie przyniósł im zwycięstwa. Zieloni zremisowali z Termalicą Bruk-Bet Nieciecza 0:0. 
 
Inaugurację sezonu obejrzało z trybun miejskiego obiektu ponad trzy tysiące widzów. Wśród nich pojawił się nawet... obrońca Lecha Poznań Manuel Arboleda, który kibicował poznańskiemu pierwszoligowcowi. - W środę my będziemy kibicować jemu - mówił trener Warty Marek Czerniawski, mając na myśli mecz Kolejorza ze Spartą Praga. - Jestem zadowolony z atmosfery na trybunach. Na pewno gra się tutaj lepiej, niż w &quot;Ogródku&quot; - dodał opiekun Zielonych. - To jest obiekt, na którym chce sie grać. Ostatni raz występowałem tu z Polonią Warszawa. Cieszę się, że mogłem wrócić, tym razem w roli trenera - mówił z kolei szkoleniowiec gości Marcin Jałocha.
 
Z końcowego rezultatu na pewno bardziej był zadowolony trener beniaminka z Niecieczy. Jego drużyna lepiej spisywała się w pierwszej połowie, w której posiadała lekką przewagą. W szeregach gości aktywny był zwłaszcza Karol Piątek, ale to Marcin Szałęga mógł dać swojej drużynie prowadzenie. W 17. minucie po jego uderzeniu piłka trafiła w słupek. Warta chyba odrobinę &quot;przespała&quot; tę część gry, budząc się dopiero przed przerwą. Wtedy szanse na zdobycie bramki zmarnowali Maciej Wichtowski oraz debiutujący w ekipie Zielonych Zbigniew Zakrzewski, który przegrał pojedynek z Maciejem Budką. Nowy napastnik zespołu z Dolnej Wildy pokazał jednak, że na pewno będzie wzmocnieniem jego ofensywy. Na razie jeszcze brakowało mu skuteczności, ale też w ostatnich dniach miał trochę kłopotów zdrowotnych i musiał przyjmować antybiotyki. - To jeszcze nie jest &quot;Zaki&quot;, którego znamy z Bułgarskiej. Ale z każdym treningiem gra coraz lepiej. Myślę, że jest to kwestia tygodnia albo dwóch. Jest swietnie przygotowany fizycznie, a jego atuty to siła i umiejetność znalezienia się w polu karnym - oceniał Czerniawski.
 
Właśnie 29-letni napastnik z dobrze mu znanym Piotrem Reissem stanowili największe zagrożenie dla gości w drugiej połowie. Najlepszą okazję do zmiany wyniku mieli w 63. minucie, gdy Budka najpierw odbił strzał Reissa, a próba dobitki Zakrzewskiego była nieudana. - Mieliśmy problem z Piotrkiem. Cały czas nam uciekał, chował się za obrońców i nagle wyskakiwał. Moi zawodnicy sobie z nim nie radzili - przyznawał później Jałocha. - Szczególnie po przerwie powinniśmy trafić do bramki i zapewnić sobie trzy punkty. Remis wprawdzie nie krzywdzi żadnej z drużyn, ale to my byliśmy bliżsi zdobycia gola - oceniał z kolei Reiss. Warto też dodać, że na początku tej odsłony sędzia Marcin Szrek z Kielc mógł podyktować rzut karny za faul na Pawle Iwanickim.
 
Sprawiedliwie trzeba także przyznać, że i goście mieli swoje szanse na trafienie do siatki. Dwukrotnie niebezpiecznie uderzał Piotr Trafarski, a już w doliczonym czasie gry - po błędzie Alaina Ngamayamy, Łukasz Radliński wyłuskał wślizgiem piłkę spod nóg atakującego Łukasza Cichosa. - Mieliśmy momenty dobrej i słabszej gry. Mieliśmy też sytuacje, w których mogliśmy strzelić bramkę - komentował Jałocha. - Szala zwycięstwa przechylała się na jedną i na drugą stronę. Słabo było ze skutecznością. My się jeszcze zgrywamy. To dopiero drugi nasz mecz w tym składzie - tłumaczył z kolei Czerniawski. 
 
WARTA POZNAŃ - TERMALICA BRUK-BET NIECIECZA 0:0
  
WARTA: Radliński - Zawadzki (90.+3 Świergiel), Wichtowski, Jasiński, Ngamayama - Iwanicki, Wojciechowski (88. Miklosik), Szałas (58. Laskowski), Magdziarz - Reiss, Zakrzewski. 
 
TERMALICA BRUK-BET: Budka - Kubowicz Ż, Kiercz, Cios, Jacek, Szałęga, Prokop, Piątek Ż, Kot (67. Fedoruk), Szczoczarz (90.+2 Jędryka), Trafarski (76. Cichos).
  
Sędziował: Marcin Szrek (Kielce)
 
Kibiców: 3 500</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4698&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-07-31 18:00:00</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Bułgarska czeka na Wartę</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4692</link>
    <description>Spotkaniem z LKS Nieciecza zainaugurują w sobotę nowy sezon piłkarze Warty Poznań. Zieloni swoje mecze rozgrywać będą na stadionie przy ul.Bułgarskiej.
 
Dla trenera Marka Czerniawskiego okres przygotowawczy był przede wszystkim czasem budowy zespołu, w którym pojawiło się sporo nowych elementów. Najwięcej problemów miał z zestawieniem defensywy. W ciągu ostatnich tygodni przetestował sporą grupę zawodników, którzy mieliby wzmocnić grę Warty w obronie. Sprawdzano między innymi aż sześciu stoperów! Ostatecznie zdecydowano się na wypożyczenie z Zagłębia Lubin niespełna 25-letniego Łukasza Jasińskiego. Jego partnerem będzie młody Maciej Wichtowski. Szkoleniowcowi Zielonych pozostał jednak jeszcze kłopot z obsadzeniem pozycji lewego obrońcy. Początkowo wydawało się, że pozyskany zostanie na nią Łukasz Kominiak, ale gracz Sandecji Nowy Sącz z każdym kolejnym sparingiem spisywał się słabiej, a na dodatek trzeba byłoby zapłacić za niego kwotę odstępnego. Z konieczności na boku defensywy prawdopodobnie będzie musiał wystąpić Dariusz Cudny.
 
Zdecydowanie lepiej wygląda sytuacja poznaniaków w ofensywie. Zwłaszcza po przedłużeniu kontraktów z Piotrem Reissem i Tomaszem Magdziarzem oraz podpisaniem umowy ze Zbigniewem Zakrzewskim. - To dla mnie dobry moment na odbudowanie się. Chcę strzelać bramki dla Warty i swoją grą przyciągnąć kibiców na Bułgarską - mówi 29-letni napastnik, dla którego podobnie, jak dla dwóch wcześniej wymienionych piłkarzy będzie to powrót na obiekt, na którym występowali kiedyś w barwach Lecha Poznań. - Mam nadzieję, że nie będzie tam piknikowej atmosfery, a widzowie zobaczą mecze na dobrym pierwszoligowym lub nawet ekstraklasowym poziomie - dodaje Zakrzewski.
 
Obok tak doświadczonych zawodników jak on, w ekipie Zielonych nie zabraknie też kilku młodych piłkarzy. - Jest kilku, którzy potrafią grać i myślę, że tworzymy naprawdę ciekawy zespół. A dodatkową motywacją będzie dla nich na pewno możliwość występu na Bułgarskiej - ocenia Zakrzewski. Ta mieszanka ma przynieść odpowiednie efekty w starciach na pierwszoligowych boiskach. - Nie chcielibyśmy zająć miejsca poniżej szóstego - mówi prezes Janusz Urbaniak.
 
Pierwszy krok ku czołówce ligi można zrobić już w sobotę, gdy Zieloni podejmować będą Termalicę Bruk-Bet Nieciecza. Trenerem bieniaminka jest Marcin Jałocha, a w gronie jego podopiecznych nie brakuje zawodników z doświadczeniem z esktraklasy - m.in. znanego z Cracovii Łukasza Szczoczarza. Ich postawa na starcie rozgrywek pozostaje jednak sporą niewiadomą. W zespole gospodarzy do gry gotowi są wszyscy poza Abrahamem Loligą, który narzeka na uraz pachwiny.
 
Początek spotkania na stadionie przy ul.Bułgarskiej w sobotę o godzinie 18.00. Na łamach naszego portalu zapraszamy na tesktową relację &quot;na żywo&quot; z jego przebiegu.
 
Kadra Warty Poznań na sezon 2010/2011
 
Bramkarze: Łukasz Radliński, Adrian Lis
Obrońcy: Maciej Wichtowski, Maciej Wojciechowski, Maciej Smuniewski, Michał Zawadzki, Witold Marcinkowski, Alain Ngamayama, Dariusz Cudny, Łukasz Jasiński.
Pomocnicy: Adrian Laskowski, Tomasz Magdziarz, Paweł Iwanicki, Damian Pawlak, Mateusz Świergiel, Marcin Wojciechowski, Abraham Loliga, Arkadiusz Miklosik, Damian Szałas
Napastnicy: Piotr Reiss, Dawid Skrzycki, Marcin Mazurek, Zbigniew Zakrzewski.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4692&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-07-30 20:58:28</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Jasiński w Warcie</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4683</link>
    <description>Łukasz Jasiński będzie w nowym sezonie bronił barw Warty Poznań. Niespełna 25-letni stoper został przez Zielonych wypożyczony na rok z Zagłębia Lubin.
 
Jasiński jesienią był podstawowym zawodnikiem lubińskiej drużyny, ale w rundzie rewanżowej występował już tylko w Młodej Ekstraklasie. Urodzony we Wrześni zawodnik nie przekonał bowiem do swoich umiejętności trenera Marka Bajora. Wzbudził natomiast zainteresowanie szkoleniowca Warty - Marka Czerniawskiego, który ma spore kłopoty z obsadzeniem pozycji środkowych obrońców. Jasiński wystąpił między innymi w sparingu z Lechią Gdańsk i w odróżnieniu od poprzednich testowanych stoperów, tym razem zebrał pochlebne recenzje opiekuna Zielonych.
 
Jasińskiego zobaczymy zapewne w ekipie Warty już w sobotnim spotkaniu inaugurującym pierwszoligowe rozgrywki nowego sezonu. Poznaniacy na Bułgarskiej podejmować będą Termalicę Bruk-Bet Nieciecza.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4683&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-07-28 13:44:29</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Zakrzewski w Warcie</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4657</link>
    <description>Zbigniew Zakrzewski został oficjalnie piłkarzem Warty Poznań. 29-letni napastnik podpisał z Zielonymi roczny kontrakt. 

 
Trener Marek Czerniawski może odetchnąć. Ofensywa jego zespołu doznała solidnego wzmocnienia. Zwłaszcza, że Zbigniew Zakrzewski trenował z Wartą od początku lipca i wystąpił też w meczach sparingowych. Piłkarz pojawił się na Dolnej Wildzie już w ubiegłym roku, gdy rozwiązał kontrakt ze szwajcarskim FC Sion. Wtedy kolejną umowę mógł podpisać dopiero przed rundą wiosenną. Ostatecznie związał się wówczas z ekstraklasowym GKS Bełchatów, w barwach którego rozegrał później 9 spotkań, strzelając jednego gola. Po zakończeniu sezonu znów stał się wolnym zawodnikiem i uczestniczył w zajęciach z Zielonymi. Przez jakiś czas wydawało się, że może wyjechać do Grecji lub na Cypr, ale ostatecznie został w Poznaniu i w piątek podpisał kontrakt z pierwszoligowcem.
 
- Dziękuję działaczom Warty, że cierpliwie czekali na moją decyzję. Miałem na początku też kilka propozycji z ekstraklasy, ale odrzuciłem je, bo warunki nie były satysfakcjonujące. Dla mnie najważniejsza teraz jest gra i strzelanie bramek. Myślę, że po moich wyjazdach będę miał teraz szansę odbudować się w Poznaniu - mówił Zakrzewski po podpisaniu kontraktu.
 
W sobotę piłkarzem Warty zostanie także Łukasz Jasiński. 25-letni stoper Zagłębia Lubin będzie wypożyczony do poznańskiego zespołu na najbliższy sezon.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4657&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-07-23 11:05:49</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Zakrzewski strzela i podpisze</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4648</link>
    <description>Piłkarze Warty Poznań zremisowali z Lechią Gdańsk 1:1 w sparingowym meczu, rozegranym w Grodzisku Wielkopolskim. Bramkę dla pierwszoligowca zdobył Zbigniew Zakrzewski, który w piątek ma z Zielonymi podpisać kontrakt.
 
Wydaje się, że po długich poszukiwaniach powoli krystalizuje się skład Warty na nowy sezon. W ofensywie trener Marek Czerniawski będzie miał do dyspozycji doświadczonego Zbigniewa Zakrzewskiego, który po okresie oczekiwań na konkretne propozycje z Cypru i Grecji, ostatecznie zostanie jednak na Dolnej Wildzie. Umowa z nim ma zostać podpisana w piątek. Na przeszkodzie może stanąć jedynie nagła oferta zagraniczna dla zawodnika, ale jest to mało prawdopodobne. Zwłaszcza, że Warta wysłała już oficjalne zaproszenia na uroczyste podpisanie kontraktu z &quot;nowym napastnikiem&quot;. W środowym sparingu Zakrzewski strzelił bramkę, a mógł do siatki trafić jeszcze przynajmniej dwukrotnie.
 
Szkoleniowiec Zielonych ma już także kandydata na pozycję stopera. To niespełna 25-letni Łukasz Jasiński, który jesienią był podstawowym zawodnikiem Zagłębia Lubin, ale wiosną występował już tylko w Młodej Ekstraklasie. Urodzony we Wrześni piłkarz, ma zostać wypożyczony do klubu z Dolnej Wildy. W środowym meczu z Lechią, Warta po raz kolejny sprawdzała też młodego defensywnego pomocnika Lecha Poznań - Jakuba Budzynia.
 
Warta Poznań - Lechia Gdańsk 1:1 (0:0)
 
Bramki: 1:0 Zakrzewski (68.), 1:1 Janicki (80.)
 
Warta: Radliński (46. Lis) - Zawadzki, Wichtowski (77. Maciej Wojciechowski), Jasiński (83. Wichtowski), Cudny (64. Marcinkowski) - Ngamayama (75. Budzyń), Marcin Wojciechowski (73. Miklosik), Magdziarz (64. Świergiel), Reiss (56. Pawlak), Iwanicki (67. Mazurek) - Zakrzewski (76. Skrzycki)</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=16&amp;idn=4648&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-07-21 02:33:02</dc:date>
</item>
<atom:link href="http://www.wielkopolskisport.pl/pilka-nozna,16,I-liga,rss.html" rel="self" type="application/rss+xml" />
</channel>
</rss>