<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:taxo="http://purl.org/rss/1.0/modules/taxonomy/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
<description></description>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pl</dc:language>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Copyright WielkopolskiSport.pl All rights reserved</dc:rights>
<image>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<url>http://www.wielkopolskisport.pl/images/logo_top.jpg</url>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
</image>
<item>
    <title>W II lidze wszystko jasne</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9096</link>
    <description>Trzy wielkopolskie drużyny spadną z II ligi. W sobotę z tym  szczeblem rozgrywek pożegnała się Nielba Wągorwiec, a w niedzielę Tura  Turek i Calisię pogrążyła Arka Gdynia, która wygrała z Polonią Bytom.
 
Mecz  na Śląsku zakończył się wynikiem 3:1 dla żółto-niebieskich, co oznacza,  że na kolejkę przed końcem sezonu w strefie spadkowej pierwszej ligi  jest już wszystko jasne. Wisła Płock i Polonia nie dadzą rady wyprzedzić  GKS Katowice, Dolcanu Ząbki ani Sandecji Nowy Sącz. Tym samym grono  spadkowiczów wygląda następująco: Wisła, Polonia, KS Polkowice i Olimpia  Elbląg. To z kolei przesądziło o liczbie zespołów, które spadną z obu grup drugiej ligi.  Ekipy z Bytomia i Polkowic teoretycznie zajmą miejsce drużyn z miejsc  15. i 16. na zachodzie, pozostałe dwie wylądują na wschodzie.  Teoretycznie, bo wciąż trwa proces licencyjny, a w środowisku dość  głośno o problemach finansowo-organizacyjnych m. in. Polkowic, Czarnych Żagań  czy Górnika Wałbrzych. Jeśli któryś z tych klubów nie przystąpi do  rozgrywek, zwolni miejsce spadkowiczom. Na podobnej zasadzie rok temu  degradacji uniknął Tur, który ocalał dzięki kłopotom Odry Wodzisław. 
 
W najbliższą sobotę ostatnia kolejka rozgrywek. Tur i  Calisia stoczą jeszcze korespondencyjny pojedynek, którego stawką będzie  15. pozycja w II lidze zachodniej. Podopieczni Piotra Szarpaka podejmą Nielbę Wągrowiec, kaliszanie zagrają u siebie z Miedzią Legnica.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9096&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-20 19:40:34</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Tur spada</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9097</link>
    <description>W meczu decydującym o utrzymaniu w II lidze Tur Turek przegrał na wyjeździe z Zagłębiem Sosnowiec 1:3. Podopieczni Piotra Szarpaka zostali wyprzedzeni w tabeli przez sosnowiczan i Calisię, a niedzielne rozstrzygnięcia w I lidze sprawiły, że muszą się już pogodzić ze spadkiem.
 
Sobotnie spotkanie sąsiadów w tabeli było potyczką o podwójną stawkę. Tur tracił do sosnowiczan punkt i w przypadku zwycięstwa zachowywał jeszcze szanse na uniknięcie degradacji. Niestety, od pierwszego gwizdka lepiej na boisku prezentowali się zawodnicy Zagłębia prowadzeni zresztą przez dobrze znanego w Turku Jerzego Wyrobka. W całym spotkaniu goście oddali zaledwie dwa celne strzały, po jednym w każdej części. Z taką skutecznością ciężko było o wygraną. W 33. minucie z rzutu wolnego próbował Norbert Dregier, ale na posterunku był bramkarz Zagłebia. Lewoskrzydłowy Tura po raz kolejny był najjaśniejszym punktem zespołu. Jego dośrodkowania kilkukrotnie sprawiały problemy gospodarzom, ale w polu karnym brakowało zawodnika, który byłby w stanie te akcje wykończyć. Zdecydowanie częściej celnie uderzali sosnowiczanie. Z próbami Rafała Jankowskiego czy Marcina Lachowskiego radził sobie jednak Michał Kołba. Aż do 37. minuty, kiedy Lachowski z dziesiątego metra trafił do siatki.
 
Krótko po przerwie już 2:0. Tym razem na listę strzelców wpisał się Jankowski, uderzając piłkę precyzyjnie tuż przy słupku. Pięć minut później nadzieję na korzystny rezultat dał Turowi Cezary Książek. Po rzucie wolnym pośrednim, podyktowanym za zagranie Sławomira Jarczyka do własnego bramkarza, pierwsze uderzenie gości zostało zablokowane ale dobitka Książka była już skuteczna. Gol kontaktowy dodał piłkarzom z Wielkopolski trochę wiatru w skrzydła i przez kilka kolejnych minut turkowianie zdecydowanie przeważali. Nie potrafili jednak oddać choćby celnego strzału, a w 81. minucie Tura dobił Wojciech Białek.
 
Dzięki zwycięstwu Zagłębie uchroniło się przed spadkiem. Tur przez jeden dzień mógł się jeszcze łudzić, że uratuje ligowy byt w ostatniej kolejce. Ale niedzielne wyniki na boiskach I ligi sprawiły, że nawet wyprzedzenie znajdującej się lokatę wyżej Calisii nie da Turowi utrzymania. - Ja jestem odpowiedzialny za ten zespół, ja odpowiadałem całą rundę. Chłopcy grali na tyle, na ile ich stać. Najwidoczniej na tę chwilę nie byliśmy w stanie utrzymać się w II lidze - mówił po spotkaniu w Sosnowcu trener Tura Piotr Szarpak.
 
Zagłębie Sosnowiec - Tur Turek 3:1 (1:0)
 
Bramki: 1:0 Lachowski (37.), 2:0 Jankowski (55.), 2:1 Białek (84.), 3:1 Książek (60.)
 
Zagłębie: Suchański - Sroka, Białek, Jarczyk, Ostrouszko - Ryndak (76. Szatan), Matusiak, Lachowski, Cyganek (58. Gleń), Sierczyński - Jankowski (89. Misiuk)
 
Tur: Kołba - Wieczorek, Wojceichowski, Wenger, Mikołajczyk Ż - Dolewka, Książek (75. Kowalski), Nowak, Dregier - Gląba, Staroń (78. Adamiec)</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9097&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-20 21:16:04</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Czwarte miejsce Jaroty?</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9095</link>
    <description>Piękna bramka Bartłomieja Pawłowskiego była ozdobą sobotniego meczu Jaroty Hotel Jarocin z Elaną Toruń. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1, a zespół Janusza Niedźwiedzia stoi przed szansą zakończenia sezonu na czwartej pozycji w tabeli.
 
Wprawdzie piłkarze Jaroty mają tyle samo punktów, co znajdujące się tuż za ich plecami ekipy Chojniczanki i Ruchu Zdzieszowice, ale mogą się pochwalić najlepszym bilansem bezpośrednich meczów w tym gronie. I już tylko od nich zależy, czy utrzymają wysoką lokatę w drugoligowym zestawie. Mogliby być jednak o to spokojniejsi, gdyby w sobotę pokonali Elanę. Skończyło się na remisie. - W ostatnich dniach pracowaliśmy głównie nad taktyką i realizacją poszczególnych założeń. Chcemy zachować ten styl gry, który prezentowaliśmy w poprzednich spotkaniach. I liczę, że goście pojadą do Torunia bez punktów - podkreślał przed spotkaniem na klubowej stronie internetowej pomocnik Jaroty Krzysztof Czabański.
 
To jednak gospodarze musieli w tym meczu &quot;gonić&quot; wynik. - Tak czasami jest, że jak ktoś chce, to nie wychodzi. Elana była bardzo zmotywowana, stworzyli kilka sytuacji, ale my również mieliśmy kilka dobrych sytuacji. Każdy wynik był możliwy - oceniał trener drużyny z Jarocina Janusz Niedźwiedź. Oba gole padły w drugiej odsłonie. Prowadzenie dał gościom w 54. minucie Tomasz Rogóż, Jarota odpowiedział pieknym uderzeniem Bartłomieja Pawłowskiego. - Można tę bramkę wrzucić do interentu i podziwiać. Rzadko się zdarza, że piłka bez rotacji wpada w ten sposób do siatki. To było świetne zwieńczenie meczu. Cieszmy się z tego remisu, tym bardziej, że nasza bramka padła pod koniec meczu. Goniliśmy wynik, zszedł obrońca i zagrałem na trzech napastników. Postawiłem wszystko na jedną kartę - komentowal Niedźwiedź.
 
W sobotnim spotkaniu szansę występu od pierwszej minuty dostał Adrian Owczarek. - Uważam, że zagrał bardzo dobrze. Do przerwy był jednym z lepszych zawodników. Szkoda, że nie wykorzystał swojej okazji, ale bardzo pozytywnie pracował cały mecz - ocenił Niedźwiedź. Po już pół godzinie z boiska zszedł natomiast Patryk Cierniewski, zastąpiony przez Grzegorza Manię. - To nie był zły występ. Była to zmiana taktyczna, ale też nie czuł trochę tempa gry. Każdy może mieć słabszy dzień. Patryk nie musi się łamać, są kolejne mecze. Będzie miał okazje się pokazać - dodał opiekun Jaroty.
 
Przed jego zespołem jeszcze tylko jeden ligowy występ. Za tydzień na wyjeździe zmierzy się z Energetykiem ROW Rybnik i będzie się starał utrzymać czwartą pozycję w tabeli. Tego dnia trenerowi Niedźwiedziowi skończy się też kontrakt z jarocińskim klubem. - Teraz o tym w ogóle nie myślę. Najważniejsza jest drużyna. Ja swój kontrakt wypełnię jak najlepiej potrafię. Co będzie dalej, zdecyduje o tym zarząd - mówił trener Jaroty. W drużynie raczej na pewno nie zostanie wypożyczony z Jagielloni Białystok Pawłowski, o którego pytają już kluby z pierwszej ligi i ekstraklasy.
 
Jarota Hotel Jarocin - Elana Toruń 1:1 (0:0)
 
Bramki: 0:1 Rogóż (54.), 1:1 Pawłowski (73.)
 
Jarota Hotel: Brzostowski -  Kamiński (89. Nawrocki), Czabański Ż, Garbarek, Oczkowski, Białożyt Ż, Grobelny, Owczarek (60. Pawlak), Danielak (69. Bartoszak), Cierniewski (33. Mania), Pawłowski.
 
Elana: Kryszak - Czarnecki, Wróbel Ż, Świderek, Gajda (90. Czyżniewski), Bartkiewicz, Kikowski, Sędziak (86. Wypij), Mikołajczak (71. Młodzieniak), Rogóż, Lewandowski (73. Nawosielski).</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9095&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-20 16:08:04</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kanonada na próżno?</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9092</link>
    <description>Piłkarze Calisii odnieśli najwyższe zwycięstwo w sezonie. W sobotę rozbili na wyjeździe trzecią w tabeli Bytovię aż 6:1. Ta wygrana może jednak smakować gorzko, bo już w niedzielę beniaminek dowie się, czy wciąż ma szansę pozostać w gronie drugoligowców. 
 
Wszystko zależeć będzie od dzisiejszych wyników w I lidze. Podstawowy warunek, by Calisia pozostała w grze o utrzymanie, to zwycięstwo Polonii Bytom nad Arką Gdynia. Jeśli bytomianie zgubią w tym meczu choćby punkt, zostaną zdegradowani, a to oznacza, że z II ligi zachodniej spadną cztery drużyny. Ekipa Grzegorza Dziubka jest w tej chwili czwarta od końca i nie ma szans na zajęcie wyższego miejsca (Zagłębie Sosnowiec ma lepszy bilans bezpośrednich spotkań). Dla ostatecznego układu tabeli znaczenie będą miały też wyniki pierwszoligowych starć z udziałem Dolcanu Ząbki i Sandecji Nowy Sącz. Aby przedłużyć nadzieję kaliszan, przynajmniej jedna z tych ekip musi przegrać.
 
Do Bytowa Wielkopolanie pojechali w eksperymentalnym składzie. Kontuzjowani bowiem są Stajko Stojczew, Anton Wergiłow i Georgij Nedjałkow, a za kartki pauzować musieli Rafael Safarjan i Mateusz Roszak. W starciu z Bytovią nikt nie dawał im szans. Zwłaszcza, że miejscowi musieli wygrać, jeśli chcieli zachować szansę na awans. W sobotę Calisii wychodziło jednak wszystko. Już w 25. minucie prowadziła 3:0 po golach Patryka Klofika, Łukasza Wiącka (wreszcie wykorzystana jedenastka, którą sędziowie podyktowali za faul na Samuelsonie Odunce) oraz najlepszego an boisku Odunki, który ośmieszył trzech obrońców rywala, minął bramkarza i dopełnił formalności. Nigeryjczyk po raz kolejny zagrał na skrzydle. I choć trener Dziubek jeszcze niedawno upierał się, że jest to rasowy napastnik, przesunięcie go na bok pomocy i ustawienie na szpicy Kamila Jackiewicza daje zdecydowanie lepsze rezultaty niż męczenie walecznego, ale niskiego Odunki długimi piłkami. W sobotę Jackiewicz w tych sytuacjach wyglądał bardzo dobrze - wygrał niemal wszystkie pojedynki główkowe z defensorami gospodarzy. 
 
Bytowianie długo nie mogli się pozbierać, a dobił ich niewykorzystany rzut karny Adriana Chomiuka, którego intencje wyczuł Tomasz Frontczak oraz gol Jackiewicza. Wynik był więc przesądzony już na pięć minut przed przerwą i nie zmienił tego nawet Marcin Kajec, który wykorzystał trzeci rzut karny podyktowany w pierwszych czterdziestu pięciu minutach. Po zmianie stron kaliszanie skupili się już tylko na kontrolowaniu wyniku. Spokojnie odpierali ataki gospodarzy i wyprowadzali kontry. Dwie z nich zakończyły się kolejnymi golami. Strzelali Klofik i rezerwowy Tomasz Kowalczuk.
 


BYTOVIA - CALISIA 1:6 (1:4)
 
Bramki: 0:1 Klofik (16.), 0:2 Wiącek (18. z rzutu karnego), 0:3 Odunka (25.), 0:4 Jackiewicz (40.), 1:4 Kajca (43. z rzutu karnego), 1:5 Klofik (65.), 1:6 Kowalczuk (89.)
 
CALISIA: Frontczak - Żurawski, Wiącek, Nawrocki, Sowiński - Odunka (85. Zając), Wandzel, Kotwica, Dziubek (77. Ciesielski), Klofik (77. Kowalczuk) - Jackiewicz.
 
 </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9092&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-20 09:01:39</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Spadek Nielby</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9088</link>
    <description>Na dwie kolejki przed końcem rozgrywek grupy zachodniej II ligi piłkarze Nielby Wągrowiec mieli jeszcze teoretyczne szanse na utrzymanie. Los zespołu z Wielkopolski został jednak ostatecznie przesądzony w przedostatniej serii. Po porażce na własnym stadionie z MKS Kluczbork 2:3 wągrowczanie mogą szykować się do rywalizacji na trzecim froncie.
 
W środę Nielba wygrała na wyjeździe z Bałtykiem Gdynia i zachowała matematyczne szanse na utrzymanie. Potrzebne były jednak również korzystne wyniki rywali z dołu ligowej tabeli. Teraz, kiedy już znamy wyniki przedostatniej kolejki, stało się jasne, że nawet zwycięstwa w dwóch ostatnich meczach nie uratowałyby piłkarzy z Wągrowca. Sami jednak przesądzili swój los, przegrywając po raz dziewiąty w tym sezonie przed własną publicznością. To bilans katastrofalny, zważywszy na to, że rozegrali u siebie 17 meczów - oznacza bowiem, że więcej niż co drugi występ kończył się stratą kompletu punktów. To główny powód tego, że wągrowczan nie będzie można w kolejnym sezonie oglądać dalej w II lidze.
 
W Wągrowcu przewaga od początku należała do graczy MKS Kluczbork. Po uderzeniu głową Piotra Burskiego piłka odbiła się od słupka bramki Macieja Czyżniewskiego, który jeszcze wtedy miał szczęście. W 27. minucie był już jednak bezradny po pięknym uderzeniu z dystansu w wykonaniu Michała Glanowskiego. Gospodarze starali się konstruować akcje ofensywne, ale byli przede wszystkim bardzo niedokładni.
 
Po zmianie stron zespół Marka Kamińskiego wreszcie odważniej ruszył do ataku. Najpierw głową niecelnie uderzał Łukasz Spławski, potem sędzia nie dopatrzył się przewinienia, kiedy w polu karnym upadł Adrian Pietrowski, w końcu jednak udało się wyrównać. Wtedy ładną akcję pokazał Łukasz Szczepaniak, który dograł do Jacka Figaszewskiego, a ten wiedział, jak się zachować w szesnastce gości. Precyzyjna próba dawała remis 1:1, a chwilę później mogło być nawet 2:1. Strzał Błażeja Cyferta obronił jednak świetnie bramkarz Kluczborka. Katem Nielby okazał się Rafał Niziołek, który zdobył dwie bramki i pozbawił gospodarzy złudzeń na pozostanie w drugoligowym gronie. Jeszcze Pietrowski w doliczonym czasie zaliczył trafienie kontaktowe, ale na wyrównanie nie starczyło czasu.
 
Nielba zatem po pięciu sezonach żegna się z trzecią klasą rozgrywkową w Polsce. Przypomnijmy, że w 2007 roku wągrowaczanie awansowali do ówczesnej III ligi, która według obecnej nomenklatury jest II ligą. W najbliższą sobotę ekipę Kamińskiego czeka pożegnalny występ, na stadionie w Turku przeciwko Turowi w derbach Wielkopolski.
 
Nielba Wągrowiec -  MKS Kluczbork 2:3 (0:1)
 
Bramki: 0:1 Glanowski (27.), 1:1 Figaszewski (55.), 1:2 Niziołek (73.), 1:3 Niziołek (81.), 2:3 Pietrowski (90.)
 
NIELBA: Czyżniewski - Szczepaniak, Sergiel (78. Nowak), Cyfert, Mrozik, Luboński (46. Pietrowski), Wolkiewicz, Figaszewski, Klawiński (57. Rysiewski), Spławski, Mikołajczak.
 
MKS: Abramowicz - Orłowicz, Ganowicz, Dymkowski Ż, Sudoł, Deja (57. Fryzowicz), Glanowski, Kaczmarek, Niziołek Ż, Swędrowski (73. Ulatowski), Burski (79. Ekwueme).
 
Sędzia: Liana (Bydgoszcz).</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9088&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-19 18:46:32</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Stojczew w piątek w domu</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9076</link>
    <description>Stajko Stojczew jeszcze w środę wieczorem przeszedł operację złamanej nogi. Zabieg nie był tak skomplikowany, jak pierwotnie przypuszczano, bo przy złamaniu nie doszło do odprysków. Pomocnik Calisii czuje się coraz lepiej i w piątek ma wyjść ze szpitala. 
 
Do koszmarnej kontuzji Bułgara doszło podczas środowego starcia z Górnikiem Wałbrzych (1:1). Po wślizgu Marcina Morawskiego zawodnik beniaminka doznał złamania kości piszczelowej i strzałkowej lewej nogi. Z boiska zwoziła go karetka. O 22.30 był już na stole operacyjnym. Po trwającym blisko dwie godziny zabiegu, powoli wraca do zdrowia. - Psychicznie czuje się naprawdę dobrze. W czwartek rano odwiedzili go trenerzy, a po południu wybierają się koledzy z drużyny. W piątek powinien już zostać wypisany do domu - informuje  kierownik Calisii Piotr Gajoch.
 
22-latek miał szczęście, że podczas złamania nie doszło do odprysków. To zwiększa jego szanse na powrót do futbolu. Według najnowszych prognoz rehabilitacja zajmie przynajmniej osiem miesięcy. Tymczasem w czwartek Morawski przesłał do kaliskiego klubu oświadczenie, w którym przeprasza za zaistniałą sytuację. - Chciałem wyrazić mój głęboki żal i ubolewanie - pisze kapitan Górnika. - Okoliczność powstała w ferworze walki, nie było to celowe zagranie. Jak widać na filmie, mój atak był skierowany w piłkę, którą wybiłem, niestety doprowadzając także do kontuzji zawodnika Stajko Stojczewa. Zawsze moim głównym priorytetem jest gra Fair Play. Głęboko wierzę, że Stajko w ekspresowym tempie wróci do drużyny i w dalszym ciągu będzie mógł ją wspierać w dalszej walce w II lidze. STAJKO, SZYBKIEGO POWROTU DO ZDROWIA! - dodaje.
 
Po środowym starciu z wałbrzyszanami na izbę przyjęć z rozciętą wargą trafił również Rafael Safarjan. Stoperowi beniaminka założono trzy szwy. Ormianin nie zagra w sobotnim spotkaniu z Bytovią, ale główną przyczyną jego pauzy jest nadmiar żółtych kartek. Grzegorz Dziubek będzie miał więc problem ze skompletowaniem kadry, w domu zostają również kontuzjowani Anton Wergiłow i Georgij Nedjałkow. </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9076&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-17 16:00:15</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Niedosyt Jaroty</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9077</link>
    <description>Gol stracony w doliczonym czasie gry z rzutu karnego pozbawił piłkarzy Jaroty Hotel Jarocin kompletu punktów w wyjazdowym meczu z Ruchem Zdzieszowice. Spotkanie zakończyło się remisem 1:1.
 
Zespół Janusza Niedźwiedzia był bardzo bliski wywalczenia kolejnego zwycięstwa. I raczej na nie zasługiwał. To goście bowiem przez całe spotkanie posiadali inicjatywę na boisku. Już do przerwy powinni strzelić co najmniej trzy gole. Skończyło się na jednym, autorstwa Karola Danielaka.  - Uderzył z 16 metrów po długim roku, bramkarz był bez szans - chwali kolegę z drużyny Sebastian Kamiński. Niestety, w kolejnych sytuacjach pomocnikowi Jaroty zabrakło skuteczności. Do siatki mógł także trafić Bartłomiej Pawłowski. - To prawda. Mieliśmy kilka stuprocentowych sytuacji, których nie wykorzystaliśmy. I to zemściło się podyktowaniem kontrowersyjnego rzutu karnego w doliczonym czasie gry - relacjonuje Kamiński. Gdy bowiem wydawało się, że drużyna z Jarocina wywiezie ze Śląska trzy punkty, arbiter uznał, że Hubert Nawrocki faulował jednego z zawodników gospodarzy. - Nie wiem czy go popchnął. Zobaczymy dopiero na wideo jak to wyglądało, bo straszne zmieszanie tam było - mówi Kamiński. &quot;Jedenastkę&quot; wykorzystał Mateusz Bukowiec, a chwilę później sędzia zakończył spotkanie. - Pozostał niedostyt. Teraz czekamy na mecz z Elaną i walczymy, by utrzymać jak najwyższą lokatę w tabeli - dodaje napastnik Jaroty Adrian Owczarek.
 
Ruch Zdzieszowice - Jarota Hotel Jarocin 1:1 (0:1)
 
Bramki: 0:1 Danielak (21.), 1:1 Bukowiec (90. rzut karny)
 
Ruch: Feć - Kurc (64. Sikora), Bachor, Drąg, Bobiński (87. Zaczyński), Rychlewicz, Kapłon (66. Damrat), Bella, Kiliński (80. Polak), Bukowiec, Kasprzyk.
 
Jarota Hotel: Brzostowski - Kamiński, Garbarek, Czabański, Śliwa, Grobelny, Białożyt, Danielak (90.  Owczarek), Cierniewski (69. Nawrocki), Oczkowski (83. Pawlak), Pawłowski (89. Mania). </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9077&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-17 16:06:27</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Posmyk trafiał w obie strony</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9068</link>
    <description>Piłkarze Tura Turek po raz kolejny stracili punkty w ostatnich minutach meczu. Tym razem zremisowali na swoim boisku z Chojniczanką 1:1. Oba gole zdobył... ten sam zawodnik - Paweł Posmyk, który trafił zarówno do bramki gospodarzy, jak i swojego zespołu.
 
- Ciężko coś powiedzieć po takich meczach. Ileż to już razy traciliśmy bramki w samych końcówkach. Nie wiem czym to jest spowodowane. Trudno wręcz sobie wyobrazić, że tak łatwo można tracić punkty - mówił niepocieszony trener Piotr Szarpak po środowym spotkaniu. Trudno się z nim nie zgodzić. Licząc tylko wiosnę, turkowianie stracili aż 10 &quot;oczek&quot;, dajać sobie strzelić gola w ostatnich minutach. Gdyby choć w połowie udało się zachować spokój do końcowego gwizdka, dzisiaj sytuacja drużyny z Wielkopolski byłaby zupełnie inna. I Tur nie musiałby oglądać się na przeciwników w walce o utrzymanie.
 
Mecz z Chojniczanką, delikatnie mówiąc, do porywających nie należał. Zwłaszcza w pierwszej połowie na murawie dużo było chaosu i niedokładności. Drugą odsłonę zdominowały z kolei faule. Okazji do zdobycia bramek obie ekipy zbyt wiele nie stworzyły. Gospodarze najlepszą sytuację gospodarze mieli w 8. minucie. Michał Mikołajczyk zagrał w pole karne do Pawła Adamca, a ten wycofał piłkę do Cezarego Książka. Po jego uderzeniu futbolówka odbiła się od słupka. Goście blisko szczęścia byli z kolei w 39. minucie, gdy strzał Krystiana Pieczary odbił przed siebie Michał Kołba, a próbującego dobijać Kacpra Tatarę w ostatniej chwili powstrzymał Piotr Wieczorek.
 
Po przerwie obraz gry nie uległ zmianie. Na samym początku Tur mógł zaskoczyć przeciwnika, ale po kolejnym uderzeniu Książka, tym razem wślizgiem interweniował Rafał Misztal. Bramkarz Chojniczanki do najpewniejszych punktów swojej drużyny jednak nie należał. Sporo jego interwencji było bardzo niepewnych. W 65. minucie po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Mikołajczyka, wybiegł z bramki i próbował piąstkować piłkę, ale źle obliczył tor jej lotu i ta trafiła na głowę Pawła Posmyka. Napastnik gości uderzył tak niefortunnie, że skierował futbolówkę do własnej siatki!
 
Tur, który już w tym momencie radził sobie bez ogniw napędowych z ostatnich spotkań (z powodu kartek nie mógł wystąpić Norbert Dregier, w przerwie boisko opuścił Łukasz Staroń, a później kontuzja wykluczyła z gry Pawła Adamca), znalazł się w dość komfortowej sytuacji. Zwłaszcza, że rywale mieli spore problemy z przedostaniem się pod bramkę Kołby. W dodatku coraz częściej puszczały im nerwy, czego efektem były kolejne żółte kartki. Niestety, piłkarzom z Turku znów w końcówce zabrakło koncentracji. W 89. minucie Chojniczanka wykonywała rzut rożny, po którym w polu karnym zrobiło się spore zamieszanie. Najwięcej zimnej krwi zachował w nim Posmyk, który z pięciu metrów trafił do bramki, rehabilitując się tym samym za strzelonego wcześniej gola samobójczego.
 
Tur teoretycznie znajduje się tuż nad strefą spadkową, ale może się okazać, że zajmowana przez niego obecnie 15. lokata także nie zapewni utrzymania. Dlatego bardzo ważne będzie sobotnie spotkanie Wielkopolan w Sosnowcu. Tamtejsze Zagłębie bowiem o punkt wyprzedza w tabeli drużynę Piotra Szarpaka.
 
Tur Turek - Chojniczanka 1:1 (0:0) 
 
Bramki: 1:0 Posmyk (65. samobójcza), 1:1 Posmyk (89.)
 
Tur: Kołba - Łucki, Wieczorek, Wenger, Mikołajczyk, Dolewka Ż (84. Biel), Wojciechowski, Książek, Kowalski (46. Nowak), Adamiec (53. Pietrzak), Staroń (46. Gląba)
 
Chojniczanka: Misztal - Gogol, Steinke Ż, Tatara (59. Kaźmierowski), Atanacković Ż, Parzy, Hajduczek Ż, Pieczara (71. Gregorek), Trojanowski Ż (68. Iwanicki), Juchacz Ż (75. Reca), Posmyk.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9068&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-16 20:26:48</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Nielba lepsza na dnie</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9067</link>
    <description>W starciu najsłabszych drużyn II ligi piłkarze Nielby Wągrowiec pokonali na wyjeździe Bałtyk Gdynia 1:0. Bramkę na wagę zwycięstwa zdobył Emil Luboński, ale bohaterem gości został też Maciej Czyżniewski, który w doliczonym czasie obronił rzut karny. Mimo zwycięstwa, Nielba ma już tylko czysto teoretyczne szanse na utrzymanie. 
 
Ostatnie zwycięstwo drużyna z Wągrowca odniosła półtora miesiąca temu, gdy wygrała w Częstochowie z Rakowem 4:0. Od tego momentu rozpoczął się marsz w dół. W ośmiu kolejnych spotkaniach wielkopolski zespół zdobył zaledwie... jeden punkt, spadł na ostatnie miejsce w tabeli i jedną nogą jest już w III lidze. Nikłe nadzieje na uniknięcie degradacji przedłużyło środowe zwycięstwo nad... przedostatnim w zestawie Bałtykiem.
 
Jedyny gol padł w 23. minucie, gdy Emil Luboński strzałem głową pokonał bramkarza gospodarzy. W tej części spotkania lekką przewagę miał Bałtyk, ale na polu karnym Nielby nic specjalnego z tego faktu nie wynikało. Najwięcej problemów, stojący tego dnia między słupkami Maciej Czyżniewski miał tuż przed przerwą, gdy odbił groźne uderzenie Krzysztofa Bułki z rzutu wolnego. W drugiej odsłonie obraz gry nie uległ zmianie. Wągrowczanie wciąż w miarę umiejętnie bronili się przed atakami piłkarzy Bałtyku, a ci nie mieli pomysłu na sforsowanie defensywy gości. Nie pomógł im nawet... rzut karny, podyktowany przez arbitra już w doliczonym czasie gry. Czyżniewski, który chwilę wcześniej sfaulował rywala, zrehabilitował się broniąc płaskie uderzenie Marcina Dettlaffa. Warto dodać, że dla golkipera Nielby był to dopiero... drugi występ w sezonie.
 
Wygrana w Gdyni pozwoliła drużynie Nielby opuścić ostatnią pozycję w tabeli i pogrążyła Bałtyk. Szanse na wydostanie się ze strefy spadkowej piłkarze z Wągrowca mają już jednak tylko czysto matematyczne. Zwłaszcza, że nawet zajęcie 15. pozycji w tabeli nie musi gwarantować utrzymania. 
 
Bałtyk Gdynia - Nielba Wągrowiec 0:1 (0:1)
 
Bramka: Luboński (23.)
 
Bałtyk: Matysiak - Lemanek, Martyniuk, Król, Musuła Ż - Bułka, Stępień (67. Noga), Dettlaff, Byczkowski Ż (81. Frankowski) - Jurga (77. Papaleo), Kudyba.
 
Nielba: Czyżniewski - Sergiel (77. Gruszka), Mrozik, Luboński (82. Graczyk), Nowak (46. Pietrowski), Wolkiewicz, Figaszewski (58. Rysiewski), Klawiński, Spławski, A.Mikołajczak Ż, Strzelecki Ż.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9067&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-16 20:05:52</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Punkt i dramat Stojczewa</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9065</link>
    <description>Dramatyczny przebieg miało spotkanie pomiędzy Calisią i Górnikiem Wałbrzych. W 37. minucie Marcin Morawski brutalnym wejściem złamał nogę Stajko Stojczewowi. Od tego momentu goście grali w osłabieniu, ale kaliszanie nie potrafili tego wykorzystać. Choć mieli przynajmniej kilkanaście sytuacji do zdobycia gola, to trafił jedynie Samulelson Odunka, ustalając wynik na 1:1. Remis jeszcze bardziej skomplikował trudną sytuację beniaminka w tabeli.   
 
- Doszło do złamania z przemieszczeniem. Wygląda na to, że Stajko czeka półtora roku leczenia, a i tak nie wiadomo, czy w ogóle wróci do piłki. Można jedynie podziękować zawodnikowi, który do tego doprowadził - mówił po spotkaniu wściekły trener Grzegorz Dziubek. - Współczuję graczowi, który doznał tego okropnego urazu, ale proszę mi wierzyć, że nie jest łatwo przejść do porządku dziennego również wtedy, gdy się taką kontuzję wywołuje. Morawski nie jest piłkarzem, który mógłby zagrać w ten sposób z premedytacją. To był po prostu wypadek, za który bardzo przepraszam - komentował wydarzenia z 37. minuty szkoleniowiec wałbrzyszan Robert Bubnowicz.  

Zdarzenie wyglądało makabrycznie. Morawski wjechał wyprostowanymi nogami wprost Bułgara, który próbował dośrodkować. Stojczew pofrunął w górę na ponad metr i upadł na murawę. Od razu było jasne, że sprawa jest bardzo poważna, bo jego noga zginała się nie w jednym, a dwóch miejscach. Winowajca został wyrzucony z boiska. Gracza miejscowych przez kilkanaście minut opatrywano, po czym przewieziono do szpitala. - Z informacji, które przekazali mi lekarze wynika, że Stajko w tym całym nieszczęściu miał trochę szczęścia, bo podczas złamania nie doszło do odprysków, więc operacja złożenia kości nie będzie aż tak skomplikowana - informuje kierownik kaliskiego zespołu Piotr Gajoch. Jeszcze w środę wieczorem Stojczew wylądował na stole operacyjnym.

Przed feralną 37. minutą Calisia miała sporą przewagę. Po czerwonej kartce dla Morawskiego absolutnie dominowała. Co z tego, skoro borykającemu się z problemami kadrowymi Górnikowi, nie potrafiła strzelić gola. - Nie mamy nic na swoje usprawiedliwienie - mówił potem Tomasz Kowalczuk, który sam miał kilka dogodnych okazji. Goście ograniczyli się jedynie do obrony i czekali na kontry. Jedna z nich o mało nie skończyła się bramką, ale w sytuacji sam na sam przestrzelił Roman Maciejak. W końcu po dośrodkowaniu z rzutu wolnego celnie główkował Grzegorz Michalak. - Biorę tego gola na siebie, bo to ja byłem odpowiedzialny za krycie tego zawodnika - tłumaczył się Marcel Kotwica. Z przebiegu gry prowadzenie Górnika było wynikiem bardzo niesprawiedliwym. Tylko że w futbolu, nawet tym drugoligowym, za wrażenie artystyczne i czas posiadania piłki nikt punktów nie przyznaje. A Calisia wciąż biła głową w mur.
 
Nadzieje na dobry rezultat odżyły dopiero w 73. minucie, gdy do siatki rywala po asyście Kamila Jackiewicza trafił Odunka. Było jeszcze sporo czasu i sytuacji na rozstrzygnięcie tego meczu. Wynik jednak już się nie zmienił. Dziubek przez niemal całą konferencję prasową siedział z marsową miną. W końcu nie wytrzymał: - To się w pale nie mieści, że przyjeżdża drużyna, która jest już utrzymana i nap... nas po nogach, łamie kości, rozcina moim zawodnikom wargi, rozbija nosy i gra tak, że krew się leje, a panowie z naszego zespołu wychodzą na boisko tylko po to, żeby się odhaczyć i zaliczyć kolejny mecz. Dla takich ludzi nie powinno być miejsca w drugiej lidze. To przede wszystkim moja wina, bo to ja dobierałem niektóre osoby do tego zespołu i ta ja pozwoliłem im dziś wybiec na boisko. Z tego powodu jestem zdenerwowany najbardziej. Do szpitala trafił chłopak, który zostawiał na boisku serce, mimo że nie był z Kalisza, ani nawet z Polski, podczas gdy inni wyszli, żeby odwalić fuszerę. Mam nadzieję, że ktoś ich z tego rozliczy - mówił szkoleniowiec.

Sytuacja Calsii jest właściwie beznadziejna. Do rozegrania ma jeszcze dwa mecze - z trzecią (Bytovia) i pierwszą (Miedź Legnica) drużyną w tabeli. Nawet komplet punktów w tych starciach może nie wystarczyć do utrzymania, bo kaliszan wciąż wyprzedzają Tur i Zagłębie Sosnowiec, a jest niemal pewne, że te drużyny przed końcem sezonu trzeba będzie wyprzedzić.
 
 
CALISIA - GÓRNIK WAŁBRZYCH 1:1 (0:0)
 
Bramki: 0:1 G. Michalak (65.), 1:1 Odunka (73.)
 
CALISIA: Frontczak - Wandzel (46. Ciesielski), Wiącek, Safarjan Ż, Sowiński (69. Klofik) - Jackiewicz, Kotwica Ż, Roszak Ż, Kowalczuk, Stojczew (37. Nawrocki) - Odunka
 
GÓRNIK: Jaroszewski - Orzech, Łaski, Wepa, D. Michalak (70. Chajewski) - Radziemski, Morawski CZ, G. Michalak, Fojna - Mioszyk, Maciejak (90 + 4 Polak)
 
Sędzia: Marcin Lech (Gdańsk)
 
Widzów: 250</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9065&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-16 17:20:50</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Jarota już z licencją</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9061</link>
    <description>Jarota Hotel Jarocin otrzymał licencję uprawniającą do udziału w rozgrywkach II ligi piłkarskiej w przyszłym sezonie. Wnioski trzech pozostałych klubów z Wielkopolski rozpatrywane będą 25 maja. 
 
Odpowiednia komisja PZPN przyznała we wtorek licencję 15 klubom II ligi. W tym gronie znalazł się także występujący w grupie zachodniej Jarota. Pozostałe wnioski zostaną rozpatrzone na posiedzeniu 25 maja. W tej grupie znalazły się trzy inne ekipy z naszego regionu - Calisia, Tur Turek oraz Nielba Wągrowiec. Uzyskanie licencji nic jednak im nie pomoże, jeśli nie zdołają się utrzymać w II lidze.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9061&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-15 21:43:47</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kto zostanie w II lidze?</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9056</link>
    <description>Na trzy kolejki przed końcem sezonu kibice z trzech  wielkopolskich miast obgryzają paznokcie. Ich drużyny uwikłane są w  walkę o utrzymanie i wygląda na to, że jesienią nie odmeldują się w  komplecie w II lidze. Kto ma największe szanse na uniknięcie degradacji,  a kto może powoli szykować się do zwiedzania trzecioligowych ośrodków?
 
W  najlepszej sytuacji spośród ekip z naszego regionu jest Jarota. Ten  zespół skupia się już tylko na zajęciu jak najwyższego miejsca w górnej  połowie tabeli. Jeśli wygra ostatnie trzy mecze, może wylądować nawet na  podium (w tej chwili zajmuje czwartą pozycję). Matematycznie ma nawet  szanse na awans, choć to raczej mało realny scenariusz.
 
Zupełnie inne  nastroje panują w Wągrowcu. Nielba jest ostatnia i chyba nawet  największym optymistom trudno uwierzyć, że wyjdzie z tarapatów cało.  Calisia i Tur jeszcze walczą. Gorsze widoki przed kaliszanami, bo mają  piekielnie trudny terminarz. Ale i Tur nie może być pewny swego. Przed  nim jeszcze m.in. trudny pojedynek z Chojniczanką i wyjazdowe starcie z  dobrze spisującym się ostatnio bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie  - Zagłębiem Sosnowiec. Nawet gdyby udało się te mecze wygrać i utrzymać 14.  pozycję, to może się okazać za mało. Wiele bowiem zależeć będzie od  tego, co wydarzy się... na zapleczu ekstraklasy.
 
W myśl  przepisów każdą grupę II ligi po sezonie opuszczają obowiązkowo cztery  zespoły - dwa z nich spadają o szczebel niżej, dwa awansują do I ligi.  Ich miejsce zajmują beniaminkowie - zwycięzcy rywalizacji w ośmiu  grupach III ligi. Trzeba jednak jeszcze pomieścić gdzieś spadkowiczów z  zaplecza ekstraklasy (4 drużyny). W zależności od tego, z której części  Polski będą pochodzić te ekipy (wschodniej lub zachodniej) wylądują w  odpowiednich grupach. Obecnie pierwszoligową tabelę zamykają  Wisła Płock, Polonia Bytom, KS Polkowice i Olimpia Elbląg. Gdyby ten  układ wytrzymał przez najbliższe dwa tygodnie, do grupy zachodniej,  gdzie grają również zespoły z Wielkopolski, spadłyby Polonia i KS  Polkowice. To z kolei oznaczałoby kłopoty dla Zagłębia i Calisii  (obecnie  15. i 16. miejsce).  Na dziś jest to najbardziej prawdopodobny wariant. Ale wystarczy, że w  ostatnich trzech kolejkach odżyje Wisła Płock i wyprzedzający ją Dolcan  Ząbki, by w II lidze znalazły się GKS Katowice lub Olimpia Grudziądz. Każda z tych drużyn &quot;zepchnie&quot; kolejną ekipę (dziś byłby to Tur) do III ligi.
 
Jest także wariant optymistyczny - w tej chwili jednak mało realny. W I lidze utrzyma się ktoś z dwójki Polonia Bytom - KS Polkowice kosztem Dolcanu lub Sandecji Nowy Sącz (tylko Polonia ma szansę ją wyprzedzić). Wtedy z grupy zachodniej II ligi spadną jedynie trzy ostatnie zespoły (obecnie Calisia, Bałtyk i Nielba).
 
I wyjście absolutnie ostateczne, nie mające nic wspólnego ze sportową rywalizacją. W przypadku nieprzyznania któremuś z drugoligowców licencji lub wycofania zespołu z rozgrywek, szansę zajęcia jego miejsca dostanie drużyna, która została sklasyfikowana najwyżej wśród spadkowiczów. Na takiej zasadzie oglądamy w tym sezonie w II lidze Tura, który zastąpił Odrę Wodzisław.
 
Możliwości jest zatem wciąż sporo. Już w środę będzie ich zdecydowanie mniej. Wtedy rozegrana zostanie 32. kolejka spotkań I i II ligi. Mecz Tura z Chojniczanką rozpocznie się o 17.00. Pół godziny później na boisko przy Wale Matejki w Kaliszu wybiegną piłkarze Calisii i Górnika Wałbrzych. O 18.00 na Narodowym Stadionie Rugby w Gdyni zabrzmi pierwszy gwizdek w starciu Bałtyku z Nielbą.
 
 
 TERMINARZ ZESPOŁÓW WALCZĄCYCH O UTRZYMANIE W II LIDZE
 

    
        
             
            pkt.
            32. kolejka 
            32. kolejka
            33. kolejka
        
        
            11. Czarni Żagań
            42
            Raków (d)
            Bałtyk (w)
            GKS Tychy (d)
        
        
            12. MKS Kluczbork
            42
            Zagłębie (d)
            Nielba (w)
            Bałtyk (d)
        
        
            13. Energetyk ROW Rybnik
            41
            Bytovia (d)
            Miedź (w)
            Jarota (d)
        
        
            14. Raków Częstochowa
            40
            Czarni (w)
            GKS Tychy (w)
            Górnik (d)
        
        
            15. Tur Turek
            34
            Chojniczanka (d)
            Zagłębie (w)
            Nielba (d)
        
        
            15. Zagłębie Sosnowiec
            33
            Kluczbork (w)
            Tur (d)
            Ruch (w)
        
        
            16. Calisia
            32
            Górnik (d)
            Bytovia (w)
            Miedź (d)
        
        
            17. Bałtyk Gdynia
            26
            Nielba (d)
            Czarni (d)
            Kluczbork (w)
        
        
            18. Nielba Wągrowiec
            26
            Bałtyk (w)
            Kluczbork (d)
            Tur (w)
        
    

 
 
 
TERMINARZ ZESPOŁÓW WALCZĄCYCH O UTRZYMANIE W I LIDZE
 

    
        
             
             pkt.
            32. kolejka 
            33. kolejka
            34. kolejka
        
        
              9. Warta Poznań*
            42
            GKS (w)
            Zawisza (d)
            Wisła (w)
        
        
             10. Flota Świnoujście
            40
             Olimpia E. (d)
             Olimpia G. (w)
             Ruch (d)
        
        
             11. Sandecja Nowy Sącz
            39
             Kolejarz (w)
             Bogdanka (d)
             GKS (d)
        
        
             12. Olimpia Grudziądz
            39
             Ruch (w)
             Flota (d)
             Dolcan (w)
        
        
             13. GKS Katowice
            38
             Warta (d)
             Piast (w)
             Sandecja (w)
        
        
             14. Dolcan Ząbki
            36
             Termalica (d)
             Olimpia E. (w)
             Olimpia G. (d)
        
        
             15. Wisła Płock
            34
             Polonia (d)
            Pogoń (w)
            Warta (d)
        
        
             16. Polonia Bytom
            30
             Wisła (w)
             Arka (d)
            Polkowice (w)
        
        
             17. KS Polkowice
            29
             Arka (d)
             Ruch (w)
            Polonia (d)
        
        
             18. Olimpia Elbląg
            18
             Flota (w)
            Dolcan (d)
            Kolejarz (w)
        
    

                        * podkreślone zostały zespoły, które spadną do II ligi zachodniej</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9056&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-15 15:25:22</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kołacki rezygnuje</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9057</link>
    <description>Ryszard Kołacki rezygnuje z funkcji Prezesa ds. piłki nożnej Nielby Wągrowiec. Formalnie przestanie pełnić tę funkcję podczas zaplanowanego na 28 maja Walnego Zebrania Członków klubu.
 
  
O swojej decyzji poinformował w specjalnym oświadczeniu, którego treść zamieszczamy poniżej.
 
 
 
 
 
&quot;Chcąc pozostać lojalnym wobec klubu, kibiców, władz miasta, sponsorów oraz piłkarzy i pozostałych członków zarządu, chciałbym poinformować, że w dniu 28 maja 2012 roku podczas Walnego Zgromadzenia klubu złożę rezygnację z zajmowanego stanowiska w MKS Nielba Wągrowiec, kończąc w ten sposób swoją formalną współpracę z klubem od strony organizacyjnej. W mojej ocenie okres współpracy niósł za sobą wiele korzyści, przyniósł wiele radości i klubowi, i kibicom i wszystkim osobom wspierającym. Oczywiście nie wszystkie wyniki, w tym ostatnie są w pełni satysfakcjonujące, ale taki jest sport porażki stanowią zachętę dla dalszego rozwoju. Ze swojego doświadczenia zawodowego wiem też jednak, jak bardzo ważne dla osoby zarządzającej jest bezpośrednia możliwość zaangażowania w pracę i umiejętność podjęcia decyzji o odejściu we właściwym momencie. 
 
Wyzwania współczesnego sportu wymagają coraz większego zaangażowania osobistego, czasowego i pozyskiwania coraz większych środków finansowych, ja niestety z powodu coraz większych obowiązków związanych z własną działalnością gospodarczą czasu nie mam . Dlatego  nadszedł czas, aby pracę i codzienne zaangażowanie w klubie przejęli inni, młodsi, pełni zapału i nowych pomysłów. Odchodząc, wiem że z klubem są związane obecnie osoby, które mogą i będą chciały dalej przejąć pałeczkę, i wierzę że przed Nielbą, niezależnie od losów obecnych rozgrywek rysuje się pozytywna przyszłość. Ja osobiście będę wszystkim tym osobom i klubowi kibicował, nie jest bowiem możliwe odcięcie wszystkich więzów po tylu latach współpracy. Oczywiście będę też służył swoim doświadczeniem oraz  wsparciem finansowym, będę też starał się pomagać klubowi przy pozyskiwaniu sponsorów. Mam nadzieję, że wszystkie osoby, które dotychczas wspierały moją działalność w klubie w pełni zrozumieją ten krok.&quot; 
 
Wiele wskazuje na to, że drużyna Nielby po czterech sezonach spędzonych na boiskach II ligi, będzie musiała pogodzić się ze spadkiem. Szanse piłkarzy z Wągrowca na utrzymanie są już tylko teoretyczne.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9057&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-15 16:16:43</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Rezerwowi pogrążyli Tura</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9043</link>
    <description>Gol Patryka Cierniewskiego dał Jarocie Hotel Jarocin derbowe zwycięstwo nad Turem Turek 1:0. Po tej wygranej drużyna Janusza Niedźwiedzia awansowała na 4. miejsce w tabeli II ligi. Z kolei Tur wciąż musi walczyć o utrzymanie. 
 
Decydująca bramka padła w końcówce spotkania. W rolach głównych wystąpiła dwójka zawodników, która na boisku pojawiła się w drugiej połowie meczu. W 88. minucie przed pole karne głową zagrał Hubert Nawrocki, a piłkę przejął Patryk Cierniewski i zdobył gola na wagę zwycięstwa. - Faktycznie, wejście smoka - śmiał się później szczęśliwy strzelec, który na murawę wszedł zaledwie trzy minuty wcześniej. - Ale też duże słowa podziękowania dla Huberta, który strącił piłkę do mnie - dodał pomocnik Jaroty. - Mówi się, że masz tak dobrą drużynę, jakich masz rezerwowych - komentował z kolei trener Niedźwiedź.
 
Jego podopieczni zasłużyli bowiem na wygraną. Tur tylko na początku spotkania uzyskał lekką przewagę, ale ataki gości rozbijali obrońcy z Jarocina. Później do głosu doszli już gospodarze. Sygnał do szturmu dał bardzo dobrze grający tego dnia Łukasz Białożyt, który popisał się silnym uderzeniem z 20 metrów na bramkę rywali. Piłkarze z Turku mimo chęci i kilku ciekawych zagrań ani razu nie zagrozili Dariuszowi Brzostowskiemu. - Nie poznawałem dziś większości zespołu. Myślę, że gdyby to był sparing, to musiałbym ściągnąć całą jedenastkę. To jest kompromitacja - mówił trener Tura Piotr Szarpak.
 
Druga połowa to już zdecydowana przewaga Jaroty. W 56. minucie najlepszej okazji do zdobycia gola nie wykorzystał Damian Pawlak, który będąc z bliska trafił prosto w bramkarza Tura. W 80. minucie na boisku pojawił się powracający po półrocznej przerwie spowodowanej ciężką kontuzją Krzysztof Bartoszak. - Liczyłem na jego spokój, przytrzymanie piłki, no i ewentualne wykorzystanie sytuacji - komentował Niedźwiedź. Ale o losach meczu zdecydowali dwaj inni rezerwowi.
 
- Był to najtrudniejszy mecz z tych sześciu pod moją wodzą. Trudno nam się grało, ale myślę, że to nie koniec i wygramy trzy pozostałe spotkania do końca. Tur był strasznie zdeteminowany i wysoko zawiesił nam poprzeczkę - komentował trener Niedźwiedź, który może cieszyć się z awansu swojego zespołu na czwarte miejscej w tabeli II ligi! Gdyby nie straty z początku wiosny, Jarota mógłby powalczyć nawet o awans. W zdecydowanie trudniejszej sytuacji jest Tur, który zajmuje obecnie 14. pozycję i do ostatniej kolejki drżeć będzie o utrzymanie.
 
Jarota Hotel Jarocin - Tur Turek 1:0 (0:0)
 
Bramka: Cierniewski (88.)
 
Jarota Hotel: Brzostowski - Kamiński, Garbarek, Czabański, Śliwa, Białożyt, Grobelny (62. Nawrocki), Pawlak (57. Oczkowski), Danielak (85. Cierniewski), Pawłowski, Mania (80. Bartoszak)
 
Tur: 1. Kołba - Wieczorek, Mikołajczyk, Wenger, Łucki, Dregier Ż, Biel, Nowak (59. Kowalski), Książek, Adamiec, Staroń (67. Gląba)</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9043&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-13 20:54:18</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Nie ten poziom</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9039</link>
    <description>- Momentami wyglądało, jakby to nie był nasz poziom -  przyznał po meczu z GKS Tychy Grzegorz Dziubek. Jego Calisia przegrała z  wiceliderem aż 0:4 i ma coraz mniejsze szanse na utrzymanie w II lidze.
 
-  Nawet z zespołem, który jest w dołku, nie można wygrać meczu, jeśli ma  się pełne portki - dosadnie stwierdził na pomeczowej konferencji kaliski  szkoleniowiec. Eksperymentalnie zestawiona defensywa beniaminka  zupełnie nie radziła sobie z atakami GKS. Za błędy zapłaciła bardzo  szybko. Już w 7. minucie nikt z defensorów nie potrafił zablokować  płaskiego dośrodkowania Damiana Szczęsnego i Daniel Feruga otworzył  wynik. To zdjęło z miejscowych presję i ułatwiło im zadanie.
 
Tyszanie  wcześniej nie wygrali od pięciu spotkań, ale w starciu z Calisią  wyglądali, jakby byli w szczytowym momencie swojego marszu ku bramom I  ligi. Gościom nie pomogła szybka zmiana Mateusza Roszaka, którego jeszcze w  pierwszej połowie zastąpił Piotr Nawrocki. Ataki miejscowych wchodziły w  kaliską obronę, jak w masło, a każde kolejne trafienie mogłoby spokojnie  kandydować do miana gola kolejki. Przy strzale z rzutu wolnego  Bartłomieja Babiarza Damian Primel zdołał jedynie &quot;zatańczyć&quot; z słupkiem  własnej bramki, a lob z szesnastu metrów w sytuacji sam na sam Marcina  Sobczaka oraz uderzenie Ferugi w końcówce, gdy gospodarze grali już w  dziesiątkę po drugiej żółtej kartce dla Mariusza Masternaka, były jedynie  bezlitośnie wykonaną egzekucją po kolejnych składnych akcjach. Gości nie usprawiedliwia nawet fakt, że w Jaworznie, gdzie GKS podejmuje swoich rywali, musieli radzić sobie bez Łukasza Wiącka i Marcela Kotwicy, a w przerwie uraz pachwiny zgłosił Anton Wergiłow. W całym meczu oddali zaledwie dwa celne strzały i 0:4 to był dla nich najniższy wymiar kary. Najlepszą okazją dla Calisii była ta z pierwszych minut, gdy Patryk Klofik nie zdążył za akcją i nie przeciął lotu piłki zagranej wzdłuż linii bramkowej. Potem na boisku dzielili i rządzili podopieczni Piotra Mandrysza. - Widać było, który z tych zespołów walczy o awans, a który o utrzymanie. Momentami wyglądało, jakby to nie był nasz poziom. Taka jest niestety prawda - przyznał Dziubek. 
 
Calisia spadła na 15. miejsce. Wciąż ma szansę się utrzymać. Jak dużą? Wiele będzie zależało od wyniku niedzielnych derbów pomiędzy Jarotą i Turem.
 
 
GKS TYCHY - CALISIA 4:0 (2:0) 


Bramki: 1:0 Feruga (7.), 2:0 Babiarz (22.), 3:0 Sobczak (78.), 4:0 Feruga (89.)
 
GKS: Struski - Balul, Kopczyk, Masternak Ż+Ż/CZ, Lesik (90. Mączyński) - Szczęsny, Babiarz (87. Kupczak), Czupryna, Feruga - Bizacki Ż (78. Małkowski), Sobczak Ż (83. Folc).

 
CALISIA: Primel - Wandzel, Wergiłow (46. Jackiewicz), Safarjan, Sowiński - Klofik, Roszak Ż (34. Nawrocki), Stojczew (67. Dziubek), Kowalczuk, Ciesielski - Odunka.
 
Sędzia: Łukasz Szczech (Białystok)</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=15&amp;idn=9039&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2012-05-13 13:53:27</dc:date>
</item>
<atom:link href="http://www.wielkopolskisport.pl/pilka-nozna,15,II-liga-zachodnia,rss.html" rel="self" type="application/rss+xml" />
</channel>
</rss>
