<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:taxo="http://purl.org/rss/1.0/modules/taxonomy/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
<channel>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
<description></description>
<dc:language xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">pl</dc:language>
<dc:rights xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">Copyright WielkopolskiSport.pl All rights reserved</dc:rights>
<image>
<title>WielkopolskiSport.pl</title>
<url>http://www.wielkopolskisport.pl/images/logo_top.jpg</url>
<link>http://www.wielkopolskisport.pl/</link>
</image>
<item>
    <title>OSRiR odpowiada na bluzgi</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=5502</link>
    <description>- Trener Calisii krytykuje stan boiska tylko w przypadku, gdy jego drużyna rozgrywa słabsze mecze - odpowiada na zarzuty Grzegorza Dziubka dyrektor Ośrodka Sportu Rekreacji i Rehabilitacji w Kaliszu Mirosław Przybyła. W specjalnie wydanym oświadczeniu uzasadnia też, dlaczego murawa Stadionu Miejskiego przy Wale Matejki jest w tak tragicznym stanie.

O tym jak wygląda reprezentacyjny obiekt piłkarski najstarszego polskiego miasta kibice z całego kraju dowiedzieli się dzięki tej wypowiedzi. Film natychmiast trafił do najpopularniejszych serwisów internetowych i w ciągu kilku dni zrobił prawdziwą furorę (na YouTube obejrzało go już prawie 100 tys. osób). Trener trzecioligowej Calisii Grzegorz Dziubek w ostrych słowach skomentował w nim działania administratora Stadionu Miejskiego - kaliskiego OSRiR-u, który według niego nie zrobił nic, aby stan murawy poprawić. Nad Prosną zawrzało. W poniedziałek głos zabrała druga strona tego konfliktu.
 
W sprecjalnym oświadczeniu dyrektor Mirosław Przybyła odpowiada na zarzuty Dziubka. Tłumaczy w nim, że przyczyną fatalnego stanu murawy, oprócz zniszczeń popowodziowych, jest położenie stadionu. - Wpływ na stan murawy ma również specyfika usytuowania obiektu pomiędzy dwiema rzekami (Prosną i Swędrnią), co przy wyższym stanie wód powoduje podmiękanie terenu boiska położonego poniżej ich poziomu - czytamy w piśmie wydanym przez OSRiR. Przybyła informuje też, że mecz z Victorią Koronowo, po którym wybuchła wojna o murawę przy Wale Matejki, musiał być rozegrany w tym miejscu przez opieszałość działaczy Calisii, a nie, jak twierdzą ci pierwsi, administratora stadionu. - W lipcu zorganizowane zostało spotkanie (protokół dokumentuje obecność 4 przedstawicieli KP Calisia!), na którym szczegółowo uzgodniono zasady i terminy korzystania z boisk piłkarskich w tej kryzysowej sytuacji, a ponadto uzgodniono, że po 15 października na boisku przy Wale Matejki,nie będą rozgrywane mecze piłkarskie. Zabezpieczenie możliwości gry na innym obiekcie (boisko KS Prosna), leżało w gestii zainteresowanych klubów. W świetle opisanych faktów jest oczywiste, że podjęcie przez klub KP Calisia decyzji o rozegraniu meczu w dniu 6 listopada 2010r. Na nie wyremontowanej płycie stadionu, było świadome i zrzucanie odpowiedzialności na OSRiR jest bezzasadne - głosi oświadczenie.

W oświadczeniu nawiązano również do tonu, w jakim po feralnym meczu z Victorią wypowiedział się Grzegorz Dziubek. - Żenujące i o niskiej kulturze osobistej wypowiedzi trenera KP Calisia pozostawiamy bez komentarza, choć podkreślić należy, że pojawiają się one wyłącznie w przypadku rozgrywania słabszych meczy - pisze Przybyła.
 
 
Pełna treść oświadczenia dyrektora OSRiR w Kaliszu:
 
W związku z artykułami prasowymi dotyczącymi meczu III ligi piłkarskiej pomiędzy KP Calisia a Viktorią Koronowo, rozegranego w dniu 6 listopada br. na Stadionie Miejskim przy Wale Matejki, dyrekcja Ośrodka Sportu, Rehabilitacji i Rekreacji w Kaliszu oświadcza, że podane w nich informacje są niepełne, a użyte w nich sformułowania krzywdzące dla wizerunku OSRiR.

Faktem jest, że płyta boiska na wspomnianym stadionie jest w fatalnym stanie, co spowodowane zostało tegoroczną powodzią. Powszechnie wiadomo, że wpływ na stan murawy ma również specyfika usytuowania obiektu pomiędzy dwiema rzekami (Prosną i Swędrnią), co przy wyższym stanie wód powoduje podmiękanie terenu boiskapołożonego poniżej ich poziomu. Prace związanez usuwaniem skutków powodzi zostały podjęte niezwłocznie po ustąpieniu wód powodziowych. Ich zakres z konieczności był ograniczony, ale podjęte zostały działania nad pozyskaniem dotacji celowej na pełną wymianę murawy. Długotrwałe procedury wymagane prawem, związane z jej przyznaniemi uruchomieniem oraz podjęcie procedur przetargowych pozwoliło planować wymianę murawy w miesiącu październiku. Przetarg nie został sfinalizowany, gdyż jedyna firma, jaka się zgłosiła żądała za wymianę murawy aż 400 tys. zł. O wszystkich podejmowanych przez nas działaniach na bieżąco były informowane kluby, które korzystają z obiektu.

Podkreślić należy fakt, że specjalnie w tym celu w m-cu lipcu zorganizowane zostało spotkanie (protokół dokumentuje obecność 4 przedstawicieli KP Calisia!), na którym szczegółowo uzgodniono zasady i terminy korzystania z boisk piłkarskich w tej kryzysowej sytuacji, a ponadto uzgodniono, że po 15 października na boisku przy Wale Matejki, nie będą rozgrywane mecze piłkarskie. Zabezpieczenie możliwości gry na innym obiekcie (boisko KS Prosna), leżało w gestii zainteresowanych klubów.W świetle opisanych faktów jest oczywiste, że podjęcie przez klub KP Calisia decyzji o rozegraniu meczu w dniu 6 listopada 2010r. na nie wyremontowanej płycie stadionu, było świadome i zrzucanie odpowiedzialności na OSRiR jest bezzasadne.

Żenujące i o niskiej kulturze osobistej wypowiedzi trenera KP Calisia pozostawiamy bez komentarza, choć podkreślić należy, że pojawiają się one wyłącznie w przypadku rozgrywania słabszych meczy.
 
Dyrektor 
OSRiR Kalisz

Mirosław Przybyła
 </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=5502&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-11-15 12:06:37</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Mięsem w samorząd. Za trawę!</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=5467</link>
    <description>- Chciałem podziękować w ogóle k..wa OSiR-owi, że nam takie warunki zgotował. Szacunek dla chłopaków za walkę i za to, że na tym gów..e potrafili cokolwiek zrobić - wypalił po meczu z Victorią Koronowo do kamery portalu SportKaliski.pl trener Calisii Grzegorz Dziubek. Od początku sezonu nad Prosną trwa dyskusja na temat murawy Stadionu Miejskiego, na którym kaliszanie rozgrywają swoje mecze w III lidze. Wygląda na to, że konflikt właśnie przerodził się wojnę.

Grzegorza Dziubka rozsierdziła sytuacja, jaka miała miejsce ostatnio. Po letniej powodzi płyta stadionu przy Wale Matejki została doszczętnie zniszczona. Zresztą nie pierwszy raz, bo obiekt usytuowany jest na terenach podmokłych, co przy każdym większym deszczu sprawia, że nie nadaje się on do gry. Na jakiekolwiek działania w sprawie renowacji murawy trzeba było czekać do przedostatniej kolejki rundy jesiennej. Choć już wcześniej zawodnicy i trenerzy Calisii podkreślali, że są zmuszeni grać na kartoflisku, które nie kwalifikuje się nawet do rozegrania meczu ligi podwórkowej, a co dopiero spotkania z udziałem drużyn walczących o awnas do II ligi (Calisia na kolejkę przed końcem zapewniła sobie tytuł mistrza jesieni i ma duże szanse na utrzymanie tej pozycji wiosną).
 
W minioną sobotę kaliszanie grali z Victorią Koronowo. Pojedynek miał odbyć się już na nowej, profesjonalnej trawie. Tak przynajmniej zapowiadał administrator obiektu, czyli kaliski Ośrodek Sportu Rekreacji i Rehabilitacji. Problem w tym, że przetarg na renowację murawy unieważniono. Powód? Kuriozalny - miasto przeznaczyło na ten cel 150 tys. zł, a jedyna firma, która złożyła ofertę, swoje usługi wyceniła na nieco ponad 400 tys. zł. W efekcie zawody rozegrano na grzęzawisku, przeoranym kilkunastocentymetrowymi bruzdami, porośniętym babką. I to tylko w tych miejscach, gdzie jakakolwiek roślina jest w stanie się ukorzenić, bo płyta straszy połaciami błota i piachu. Mecz zakończył się bezbramkowym remisem, a kaliszanei mogą tylko żałować, bo zamiast siedmiu punktów przewagi nad wiceliderem, mają tylko pięć. - Żenujące k..wa widowisko - wypalił przed kamerami i mikrofonami dziennikarzy SportKaliski.pl grający trener Calisii, by po chwili dolać oliwy do ognia. - Najbardziej chciałem podziękować w ogóle k..wa OSiR-owi, że nam takie warunki zgotował. To jest skandal, żeby miasto 120-tysięczne nie miało porządnej płyty, nie potrafiło zadbać o obiekt. A jeśli chodzi o sam mecz, to dziękuję chłopakom za walkę, że na tym gów..e potrafili cokolwiek zrobić - zakończył Dziubek i zniknął w korytarzu prowadzącym do szatni.

Ta wypowiedź wywołała lawinę dyskusji. W środę zacytowały ją lokalne tygodniki, a wcześniej pojawiła się na portalach internetowych. Filmik bije rekordy popularności, a ogólnopolski serwis SportFan.pl okrzyknął go &quot;hitem internetu&quot;. Sam Dziubek, już po kilku dniach od tego wydarzenia w rozmowie z nami, podtrzymuje swoje stanowisko. - Być może słowa padły pod wpływem emocji, ale były przemyślane. Dziś wypowiedziałbym się pewnie podobnie, a przynajmniej wydźwięk byłby taki sam, bo jestem tu od czterech lat i z każdym rokiem jest coraz gorzej. Jeśli miasto nie chce awansu do II ligi, to niech powie o tym otwarcie. Nie będziemy marnować czasu i pieniędzy prywatnych osób, które chcą popchnąć ten klub wyżej - mówi opiekun Calisii. - Teraz jedziemy na mecz do Janikowa, gdzie pewnie zastaniemy murawę równą jak stół. Tak jest prawie wszędzie, tylko nie w Kaliszu. Mamy najgorsze boisko ze wszystkich trzecioligowców - dodaje.

Kalisz ma rzeczywiście problem, bo stadion przy ul. Łódzkiej, gdzie na co dzień trenuje Calisia, choć ma znacznie lepszą murawę, nie spełnia nawet wymogów, by być dopuszczonym do rozgywek IV ligi. Ekipa Dziubka mogłaby grać jeszcze na obiekcie A-klasowej Prosny (na początku rundy tam właśnie rozgrywała mecze), ale WZPN nie ma zamiaru dłużej przymykać oka na nieporadność miejscowych notabli i nie chce już wydać warunkowej zgody na rozgrywanie zawodów w tym miejscu. Najstarsze miasto w Polsce ma rzekomo plan budowy obiektu lekkoatletyczno-piłkarskiego na ok. 10 tys. widzów, ale nie udało się uzyskać dofinansowania od rządu, który większość funduszy przeznacza w tej chwili na EURO 2012. 

W te zapewnienia trudno jednak uwierzyć szkoleniowcowi Calisii, który obawia się, że deklaracje przebudowy obiektu przy Łódzkiej są tylko zabiegiem marketingowym - podobnie jak obietnica wymiany murawy przy Wale Matejki. - Gdybym to ja był za to odpowiedzialny, sprawdziłbym choćby w internecie ile kosztuje taki zabieg. Każdy, kto ma choć odrobinę pojęcia o sporcie, postąpiłby tak samo. Kwota 150 tys. zł to kwota wyssana z palca. Chyba tylko po to, żeby upozorować jakiś ruch, a potem ze spokojem unieważnić przetarg - piekli się Dziubek, który nie obawia się, że takim postępowaniem tylko powiększy grono swoich wrogów. - Nie chodzi o to, żeby się głaskać. Jeśli nie będzie ostrej krytyki, nic nie da się w tym mieście wskórać - kończy.
 
Wypowiedż trenera Dziubka po meczu z Victorią Koronowo udzielona portalowi sportkaliski.pl
 
</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=5467&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-11-11 15:59:39</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Sparta podziękowała</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=4539</link>
    <description>Działacze Sparty Oborniki wycofali piłkarzy swojego klubu z rozgrywek czwartej ligi w kolejnym sezonie! Czy to koniec futbolu w wydaniu seniorskim w tym mieście?

 
O swojej decyzji zarząd klubu poinformował na stronie internetowej Sparty. Powodem jest &quot;brak środków na prowadzenie drużyny seniorskiej&quot; - można przeczytać w tym oświadczeniu. Nie ma też możliwości, by Sparta grała choćby w czwartej lidze, do której niedawno została zdegradowana. &quot;Realia są bewzględne, na skuteczną grę w IV lidze potrzeba ok. 250 tys. złotych, a do tego (potrzebne) są jeszcze środki na drużyny młodzieżowe, w tym zespół juniorów starszych (...)&quot; - napisali członkowie zarządu. Juniorzy starsi Sparty awansowali do Międzywojewódzkiej Ligi Juniorów, w której będą mogli grać z Lecha Poznań, Wartą Poznań czy MSP Szamotuły. &quot;A to, jak obliczono, dodatkowe obciążenie kasy klubu o ok. 18 tys. złotych na miesiąc&quot; - informują działacze Sparty.
 
Władze klubu zapewniają, że poszukiwały sponsorów, ale te starania zakończyły się niepowodzeniem. &quot; Zdajemy sobie sprawę, że niestety brutalna rzeczywistość dotycząca braku wystarczającej ilości środków finansowych zdecydowała o tym, iż mozolnie budowana przez 17 lat drużyna zakończy swoją działalność - kończą oborniccy działacze.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=4539&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2010-07-01 12:59:11</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Rok zakończyli z Widzewem</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=3001</link>
    <description>Piłkarze trzecioligowej Calisii rozegrali ostatni mecz w tym roku. W piątek w Łodzi zmierzyli z Widzewem. Kaliszanie gładko ulegli liderowi Unibet 1 ligi 0:6. Spotkanie było jednak przede wszytkim okazją do sprawdzenia potencjalnych graczy obu drużyn.
 
W Kaliszu grę z Widzewem planowano jeszcze przed startem obecnego sezonu. Wówczas jednak meczu nie udało się zorganizować. Obie ekipy spotkały się więc na zakończenie jesieni. Wielkopolanie pojechali do Łodzi dość liczną grupą. Do autokaru wsiadło w sumie 22 piłkarzy, w tym kilku zawodników, którym trener Grzegorz Dziubek dopiero się przygląda. Wśród nich znalazł się Mariusz Gostyński z Warty Sieradz. 31-letni obrońca przygodę z futbolem zaczynał w podkaliskich Błaszkach, a latach 2002-2003 był zawodnikiem... Widzewa. W barwach czterokrotnego mistrza Polski wystąpił 19 razy. W piątkowym sparingu nie zagrał za to inny widzewiak, który obecnie znajduje się w kadrze kaliskiego zepsołu. Bramkarz Marcin Ludwikowski już wyleczył kontuzję, ale nie chciał ryzykować jej odnowienia i z powrotem na boisko postanowił poczekać do stycznia.
 
Samo spotkanie od początku toczyło się właściwie pod dyktando jednej drużyny. Już w 30 minucie po bramkach Łukasza Grzeszczyka, Marcina Robaka i Darvydasa Sernasa łodzianie prowadzili 3:0. - Pogubiliśmy w tej początkowej fazie meczu. W drugiej połowie wyglądało to już trochę lepiej, ale presję u moich chłopaków było widać cały czas. Zwłaszcza, że wielu testowanych graczy, występuje na co dzień w ligach niższych niż trzecia. Dla niektórych walka z zespołem, który za chwilę będzie występował w ekstraklasie, była sporym przeżyciem - mówi szkoleniowiec Calisii. Zanim jednak kaliszanie wyszli na drugą połowę, czwartego gola wbił im Piotr Grzelczak.
 
Po przerwie trener gospodarzy Paweł Janas wymienił całą jedenastkę. Na boisku pojawili się m.in. przymierzani do łódzkiej ekipy Tomasz Swędrowski (Warta Sieradz), Piotr Dąbrowski (Pilica Białobrzegi) i Sebastian Radzio (Wigry Suwałki). Właśnie ten ostatni zdobył w 79. min. piątą bramkę dla Widzewa. Chwilę potem kapitalnym strzałem zza pola karnego popisał się Łukasz Zając, który ustalił wynik spotkania.
 
Grzegorz Dziubek również dał pograć wszystkim, których zabrał do Łodzi. Już w pierwszej połowie na boisku pojawili się wspomniany Gostyński oraz testowani Kamil Urbaniak (KKS 1925 Kalisz), Karol Gąszczak (LKS Jankowy) i Mateusz Mikołajczyk (KP Opatówek). W meczu wystąpił też pomocnik Piasta Błaszki Mateusz Maraszek. - Na pewno była to dla nich wszystkich fajna przygoda i cenne doświadczenie. Co do wyniku, można było się spodziewać, że w tym meczu nie będzie łatwo o dobry rezultat - podsumowuje ze spokojem Dziubek.
 
Sparing z Widzewem był ostatnim spotkaniem, jakie tej jesieni rozegrali kaliszanie. Trudno więc wyobrazić sobie lepszy moment na podsumowanie ostatnich kilku miesięcy. - Ósma pozycja w tabeli nie jest zła, ale na pewno powinniśmy być wyżej. Stać nas na to. Szkoda zwłaszcza tych głupio straconych punktów w meczach z Koninem czy w Gnieźnie. Na pewno zimą się wzmocnimy dwoma- trzema zawodnikami. Mamy dobrą pozycję wyjściową do tego, żeby się utrzymać, ale lekki niedosyt jest - mówi szkoleniowiec beniaminka. Gracze Calisii treningi wznowią 11 stycznia. Jeszcze przed startem rundy wiosennej kaliszanie planują ponownie zmierzyć się z Widzewem. Spotkanie, podobnie jak piątkowe, ma odbyć się w Łodzi. Bardzo prawdopobne, że wówczas łodzianie zagrają w mocno rezerwowym składzie.
 
Widzew Łódź - KP Calisia Kalisz 6:0 (4:0)
 
Bramki: 1:0 Grzeszczyk (5.), 2:0 Robak (21.), 3:0 Sernas (30.), 4:0 Grzelczak (43.), 5:0 Radzio (79.), 6:0 Zając (80.)
 
KP Calisia (skład wyjściowy): Frontczak - Wiącek, Gostyński, Mikołajczak, Janicki- Kaniewski, Sobczak, Urbaniak, Ciesielski- Gąszczak, Stawiński.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=3001&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-12-04 19:40:49</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Lubuszanin szuka wzmocnień</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=2979</link>
    <description>Piłkarze trzecioligowego MKS Sapa Lubuszanin Trzcianka zakończyli okres roztrenowania. Trener Marian Kurowski nie ukrywa, że wiosną zespołowi beniaminka potrzebne będą wzmocnienia. 
 
Podczas spotkania zawodników ze sztabem szkoleniowym i przedstawicielami Zarządu klubu dokonano wstępnych podsumowań rundy jesiennej. Drużyna z Trzcianki zajmuje 11. pozycję z 15 punktami na koncie. Głównym celem Lubuszanina jest oczywiście utrzymanie w III lidze.
 
Trener Marian Kurowski nie ukrywa, że do jego osiągnięcia potrzebne są wzmocnienia. Mówi się o 2-3 zawodnikach do linii pomocy i ataku. Na razie jednak za wcześnie na podawanie nazwisk. - Od kilku tygodni trwa rozpoznawanie rynku. Jesteśmy już w fazie negocjacji z zawodnikami, którzy mogliby wzmocnić nasz zespół. Wraz z trenerem Kurowskim utrzymujemy też stały kontakt z dyrektorem sportowym Lecha Poznań - Markiem Pogorzelczykiem. Są też zawodnicy, którzy sami się do nas zgłaszają - mówi Prezes klubu z Trzcianki Robert Szukajło.
 
Na razie szkoleniowiec Lubuszanina rozdał każdemu ze swoich zawodnikowi zestaw ćwiczeń do wykonania podczas przerwy zimowej. Treningi wznowione zostaną 7 stycznia. W planach okresu przygotowawczego jest m.in. obóz dochodzeniowy lub wyjazdowy. O jego formie zdecydują fundusze.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=2979&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-12-02 15:33:56</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Zmienna Polonia</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=2338</link>
    <description>Poprzedni trzecioligowy sezon Polonia 1912 Leszno zakończyła na siódmym miejscu, co uznano za wynik na miarę możliwości. Przed rozpoczęciem obecnego, trener Jerzy Radojewski zapowiadał, że podobny rezultat będzie satysfakcjonujący. Właśnie na tej pozycji znaleźli się jego piłkarze po ostatnim, wygranym meczu z Legią Chełmża. Forma prezentowana przez zespół jest jedna bardzo zmienna.
 
- Potrafimy wygrać w zdecydowany i porywający sposób, jak choćby 5:0 ze Spartą Oborniki, po czym w następnej kolejce przegrywamy w takich samych rozmiarach z Lechem Rypin. I to w identycznym zestawieniu pierwszej jedenastki. Uważam, że przyczyna nie leży po stronie fizycznej, a bardziej psychicznej. Nie potrafimy zagrać dwóch dobrych spotkań na takim samym poziomie koncentracji i tutaj szukałbym przyczyn nierównej formy - ocenia Jerzy Radojewski.
 
Z zespołu odeszło kilku ważnych piłkarzy, jak choćby Szymon Matuszewski (Jarota Jarocin), Hubert Olszak (Nielba Wągrowiec) czy Patryk Kucharzak (Miedź Legnica). W ich miejsce doszli tylko wychowankowie klubu. - Tak postępujemy już kilka lat i będziemy nadal tak działać. W meczu z Legią zadebiutował Maciej Szymański i uważam, że zaprezentował się bardzo udanie. Piłka szukała go w polu karnym i miał kilka znakomitych okazji. A Maciek to tylko jeden z przykładów. Większość zawodników w moim zespole to młodzi chłopacy, którzy mają dopiero nabierać doświadczenia. Taki mamy zespół i takim gramy, a na co nas stać okaże się na koniec rozgrywek - kończy opiekun Polonii.
 

Na razie leszczyńscy kibice mają mieszane uczucia. Poloniści grają bowiem widowiskowo i skutecznie, albo tracą bramkę na początku spotkania i przegrywają wysoko. Ostatni mecz z Legią Chełmża może być światełkiem w tunelu. - Straciliśmy pierwsi bramkę, a mimo to zespół walczył, nie poddaliśmy się, wygraliśmy i to było najważniejsze. Styl pozostawiał wiele do życzenia, ale liczą się trzy punkty w tabeli - podsumowuje Radojewski. W sobotę leszczyńskich piłkarzy czeka wyjazdowy mecz z beniaminkiem III ligi, Notecianką Pakość. Początek spotkania o godzinie 16.00. </description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=2338&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-09-23 00:09:10</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kurowski w Trzciance</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=2336</link>
    <description>Marian Kurowski został nowym szkoleniowcem piłkarzy trzecioligowego Lubuszanina Trzcianka. Zastąpił na tym stanowisku Andrzeja Ostańskiego, który przyjął ofertę pracy w Unii Swarzędz.
 
Ostański przepracował w Trzciance dwa lata i w poprzednim sezonie wywalczył z drużyną awans do III ligi. Po siedmiu kolejkach Lubuszanin zajmuje pozycję w środku tabeli, a w miniony weekend pokonał zespół Zdroju Ciechocinek 1:0. To właśnie po tym spotkaniu szkoleniowiec poinformował o rozstaniu z drużyną. Jego nowym miejscem pracy została... także trzecioligowa Unia Swarzędz.
 
Miejsce Ostańskiego zajął Marian Kurowski. Popularny &quot;Maryś&quot; jeszcze pod koniec sierpnia był opiekunem drugoligowego Tura Turek. Wobec słabych wyników rozwiązano z nim umowę. Zastąpił go Wiesław Wojno. Kurowski wcześniej pracował m.in. w Amice Wronki i Lechu Poznań. W Trzciance ma już za sobą pierwszy trening z piłkarzami Lubuszanina. W meczu o punkty zadebiutuje podczas weekendowego spotkania z Avansem Górnikiem Konin.
 
Co ciekawe, już za tydzień dojdzie do konfrontacji obu szkoleniowców. W meczu 9.kolejki III ligi prowadzona przez Ostatńskiego Unia Swarzędz podejmować będzie bowiem zespół z Trzcianki.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=2336&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-09-23 23:06:32</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Ludwikowski w Calisii</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=2007</link>
    <description>Marcin Ludwikowski został nowym bramkarzem beniaminka III ligi Calisii Kalisz. 32-letni zawodnik ma w klubie pełnić również rolę trenera bramkarzy pierwszego zespołu i grup młodzieżowych.
 
- Szukamy doświadczonego bramkarza i środkowego pomocnika - podkreślał w ostatnich dniach trener kaliszan Grzegorz Dziubek. Jeden cel już udało się zrealizować. Od piątku z zespołem Calisii trenuje Marcin Ludwikowski.
 
Wzmocnienie obsady kaliskiej bramki stało się palącym problemem po nieudanej dla kaliszan inauguracji trzecioligowych rozgrywek w Koninie. Zespół trenera Dziubka przegrał pierwsze spotkanie o punkty z Avansem Górnikiem Konin 1:2. Przy obu bramkach dla koninian błędy popełnił 17-letni Bartosz Ciesielski. Po tym meczu kaliszanie intensywniej zaczęli rozglądać się za trzecim bramkarzem, bo pozostający w odwodzie Tomasz Frontczak nie gwarantuje poprawy. - Jeszcze w czwartej lidze przytrafiały mu się klopsy - mówi trener Dziubek. Po pojawieniu się Ludwikowskiego problem z bramkarzami nad Prosną ma zniknąć.
 
Urodzony w Ostrowie Wlkp. bramkarz ma za sobą występy w ekstraklasie w barwach Widzewa Łódź, gdzie z niewielkimi przerwami grał i trenował przez jedenaście lat. W tym czasie na boisku pojawił się 25 razy. Wychowanek Pogoni Nowe Skalmierzyce zaliczył również epizod w niemieckim TSV Havelse 1912 (obecnie V liga) oraz Warcie Poznań. Przez ostatnie trzy rundy występował w drugoligowym Pelikanie Łowicz. Do Kalisza trafił, bo w jego poprzednim klubie zdiagnozowano u niego zerwanie więzadeł w kolanie. Poważna kontuzja i długotrwała rehabilitacja sprawiły, że klub rozwiązał z nim kontrakt. Jak się jednak okazało, więzadła 32-letniego bramkarza nie były zerwane, a jedynie naderwane. Dlatego już teraz trenuje on z kaliskim klubem. Do gry ma być zdolny w połowie września. Wówczas od razu wskoczy do pierwszej jedenastki. - Jeśli Marcin stanie w bramce cała obrona będzie grała pewniej. To bardzo doświadczony zawodnik, który dobrze gra na przedpolu. Ma do tego świetne predyspozycje - charakteryzuje mierzącego 195 cm gracza trener Dziubek. - Na pewno jego pobyt w Kaliszu dużo da Bartkowi Ciesielskiemu - dodaje, zaznaczając, że Ludwikowski ma być również trenerem bramkarzy w kaliskim klubie. Pod jego okiem ćwiczyć będą zawodnicy pierwszej drużyny oraz grup młodzieżowych.
 
Na razie nie wiadomo, jak długo nowy nabytek pozostanie w Calisii. - Na pewno po wyleczeniu kontuzji będzie chciał jeszcze gdzieś wyżej spróbować swoich sił. Jednak nawet przez ten rok jego pobyt w naszym klubie może nam pomóc w walce o najwyższe lokaty - mówi szkoleniowiec Calisii, którego zespół w sobotę rozegra kolejne spotkanie. Tym razem przeciwnikiem kaliszan będzie lider tabeli Unia Swarzędz, która w pierwszej kolejce rozgromiła Mieszka Gniezno 6:0. - Tanio skóry nie sprzedamy. Uważam, że możemy przywieźć jakieś punkty z tego meczu. Wiadomo, że z każdym przegranym meczem będziemy się pogłębiać w dolnej części tabeli, w związku z tym jedziemy po zwycięstwo - zapowiada trener Dziubek.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=2007&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-08-14 22:22:10</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Unia pierwszym liderem</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=1973</link>
    <description>Piłkarze Unii Swarzędz zostali pierwszym liderem rozgrywek III ligi w grupie kujawsko-pomorsko-wielkopolskiej. Na własnym boisku rozgromili Mieszka Gniezno 6:0. Na inaugurację sezonu doszło zresztą aż do czterech derbowych potyczek. W dwóch przypadkach zwyciężali gospodarze, dwukrotnie z wygranej cieszyli się goście.
 
Oto przegląd spotkań z udziałem wielkopolskich drużyn.
 
UNIA SWARZĘDZ - MIESZKO GNIEZNO 6:0 (6:0)
 
Już w pierwszym swoim występie piłkarze ze Swarzędza udowodnili, że mogą być jednym z faworytów rozgrywek. Pod wodzą nowego trenera Damiana Salwina rozbili gości z Gniezna w ciągu pierwszych 45 minut. Przed sezonem szeregi gospodarzy wzmocnili m.in. Marcin Hercog i Radosław Hołubiec (ostatnio drugoligowy Jarota Jarocin), Tomasz Lewandowski (Pelikan Łowicz) oraz Dariusz Cudny (jesienią Warta Poznań, wiosną nie grał). Z kolei Mieszko miejsce w gronie trzecioligowców zachował tylko dzięki wycofaniu się Remesu Promienia Opalenica. Gospodarze już w pierwszej odsłonie zdemolowali rywali, zdobywając sześć goli. Co ciekawe, po przerwie... nie strzelili już żadnego! Po części był to efekt zmian personalnych i taktycznych dokonanych przez szkoleniowca gnieźnian Aleksandra Stachowiaka, po części rozluźnienie w szeregach wysoko prowadzącej Unii.
 
Bramki: 1:0 Moszczyński (7.), 2:0 Sowiński (12.), 3:0 Hercog (16.), 4:0 Sowiński (21.), 5:0 Pietrzak (25.), 6:0 Sobkowiak (36.)
 
Unia: Hołubiec - Pietrzak (73. Cieślak), Smuniewski, Sobkowiak (63. Antczak), Hercog (63. Bigosiński), Lisiecki, Moszczyński, Cudny (63. Klepacz), Rampold, Sowiński, Lebioda.
 
Mieszko: Różycki (46. Podlawski) - Piotrowski (46. Bereźnicki), Urbaniak, Jackowiak, Góralski Ż, Błaszak, Zamiar, Gumienny, Muszyński, Michałowski, Mokrzycki (90. Wiśniewski).
 
 
AVANS GÓRNIK KONIN - CALISIA KALISZ 2:1 (2:0)
 
Beniaminek z Kalisza nie sprostał zaprawionej w trzecioligowych bojach ekipie z Konina. Przy obu golach dla Górnika zawinił bramkarz gości Bartosz Ciesielski. Trener kaliszan Grzegorz Dziubek, zapowiadał, że jedzie po trzy punkty, ale już po pięciu minutach musiał zweryfikować swoje plany. Po rzucie rożnym wykonywanym przez koninian, Ciesielski nie zdołał wybić posłanej w pole karne piłki i gospodarze objęli prowadzenie. Jeszcze większy błąd 17-letni bramkarz popełnił tuż przed przerwą, gdy niepotrzebnie wyszedł z bramki i dał się przelobować Arielowi Szczesiakowi. Po przerwie kaliszanie szybko zdobyli bramkę kontaktową i mieli również szanse na doprowadzenie do remisu. Między innymi Maciej Stawiński w 81.minucie huknął z rzutu wolnego w słupek. I choć w ekipie gości zawodziła skuteczność, to trener Dziubek pretensje miał przede wszystkim do swojego bramkarza. - Nie można popełniać takich błędów. Rozumiem, że to był pierwszy mecz i wszyscy mieli nieco spętane nogi w pierwszej fazie meczu, ale pomyłki Bartka sporo nas kosztowały. Nasuwa się jeden wniosek: fajnie, że mamy w klubie młodego, utalentowanego bramkarza, ale trzecia liga to chyba jak na niego jeszcze zbyt wiele. Dlatego przed zamknięciem okienka transferowego będziemy rozglądali się za doświadczonym zawodnikiem na tę pozycję - mówi szkoleniowiec Calisii. Być może w kolejnym spotkaniu z Unią Swarzędz między słupkami stanie 30-letni Tomasz Frontczak.
 
Bramki: 1:0 Głowala(5.), 2:0 Szczesiak(44.), 2:1 Dziubek (46.)
 
Górnik: Krakowiak - A.Majewski, D.Augustyniak, K.Augustyniak, Jędras - Jędrowski (85. M.Majewski), Głowala, Modelski, Bilski - Bajerski (61. Szkolmowski), Szczesiak

Calisia: Bartosz Ciesielski - Wiącek, Czech, Janicki, Kaźmierczak (69. Kuras) - Błażej Ciesielski, Dziuba, Sobczak (78. Kaniewski), Dziubek, Grabowski (46. Stawiński) - Lisiecki (46. Jarentowski).
 
 
LUBUSZANIN TRZCIANKA - SPARTA OBORNIKI 1:2 (1:0)
 
Gdyby nie pomoc władz samorządowych, to zespół z Obornik pewnie musiałby wycofać drużynę z rozgrywek. Dzięki wsparciu miasta udało się jednak utrzymać zespół i przystąpić do walki w III lidze. Spartę opuściło jednak kilku doświadczonych zawodników m.in. Maciej Brauza, Łukasz Jujeczka i Artur Topolski. Trener Mariusz Drewicz uzupełnił skład młodymi piłkarzami z Obornik, Poznania oraz MSP Szamotuły. Oborniczan wzmocnił także Mieszko Pytlak z Lubonia. Po drugiej stronie stanął beniaminek rozgrywek, dla którego celem będzie utrzymanie w lidze. Dość niespodziewanie to właśnie zespół Andrzeja Ostańskiego dominował w pierwszej połowie inauguracyjnego spotkania. Mimo kilku szans, gospodarze swoją przewagę udokumentowali jednak tylko jedną bramką. Druga odsłona należała już do drużyny z Obornik. Jej bohaterem został wprowadzony na boisko w 54.minucie Mateusz Zarębski. W ciągu niespełna kwadransa zdobył on dwa gole dla gości i rozstrzygnął losy spotkania.
 
Bramki: 1:0 Chachuj (11.), 1:1 Zarębski (64.), 1:2 Zarębski (78.)
 
Lubuszanin: Szacfer - Wieczorkowski, Bączyk, Truszkowski, Wącisz (75. Żyliński), Krystek, Michorek, Feciuch, Chachuj, Zublewicz, Oczkowski (57.Knapiński)
 
Sparta: Słowik - Golon (46. Radziwołek), Głowacki, Okanga, Zawadzki, Jóźwiak, Cyranek, Pytlak (54.Zarębski), Paździerski (64. Buczkowski), Bukowski (87. Rozmiarek), Florek.
 
 
POLONIA 1912 LESZNO - POLONIA NOWY TOMYŚL 0:3 (0:2)
 
Odmłodzona drużyna z Leszna nie sprostała swojej imienniczce z Nowego Tomyśla, którą przed sezonem wzmocniła silna ekipa piłkarzy z rozwiązanego Promienia Opalenica. To właśnie czołowy snajper tamtego zespołu - Dmytro Koszakov poprowadził gości do zwycięstwa, strzelając dwa gole. Podopieczni Tomasza Leszczyńskiego już po dziesięciu minutach prowadzili 2:0, choć kto wie, jak potoczyłby się mecz, gdyby na samym jego początku znakomitą sytuację wykorzystał Jakub Pujanek. Zresztą skuteczność była tego dnia największą bolączką gospodarzy. W drugiej odsłonie leszczynianie marnowali kolejne okazje, a dobił ich w końcówce wspomniany wczesniej Koszakov. - Piłkarsko może nie ustępowaliśmy rywalowi, ale przegraliśmy jak juniorzy - skomentował na klubowej stronie internetowej trener Jerzy Radojewski.
 
Bramki: 0:1 Knop (5.), 0:2 Koszakov (10.), 0:3 Koszakov (84.)
 
Polonia Leszno: Tomczak - Bordulak (46. Siwy), Jędrusiak, Stępień, Piech (82. Wiśniewski) - Tomkowiak, Lipiec, Jęsiek, Glapiak - J.Pujanek (67. Świętek), Jakubowski (46. Ceglarek)
 
Polonia N.Tomyśl: Nowak - Ozimek (65. Maksimov), Fijołek, Maik, Fórmaniak (83. Kupczyk), Góral (70. Juszczak), B.Knop, Hirsch, Puncewicz (35. Gracz), M.Knop, Koszakov.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=1973&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-08-10 21:11:43</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Gotowi do gry</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=1950</link>
    <description>Adrian Nowak i Rafał Kulak nie będą piłkarzami Calisii w zbliżającym się sezonie. W ten sposób wykrystalizowała się dziewiętnastoosobowa kadra beniaminka, który w najbliższą sobotę, meczem z Avansem Górnikiem Konin, rozpocznie walkę o trzecioligowe punkty.
 
21-letni Nowak rozpoczął treningi z zespołem przed dwoma tygodniami. Do Kalisza trafił ze Zdroju Ciechocinek, gdzie rzadko pojawiał się na boisku. Widać nieprzypadkowo, bo w trakcie swoich występów w meczach sparingowych w barwach kaliskiego zespołu nie zachwycił i trener Grzegorz Dziubek bez żalu zrezygnował z jego usług. Inaczej sprawa ma się z Rafałem Kulakiem, który miał być jednym z trzech bramkarzy Calisii. W klubie chętnie go przyjęto, ale w ostatnim czasie Kulak sam zrezygnował z występów w barwach trzecioligowca z powodów osobistych.
 
W trakcie środowej prezentacji beniaminka rozstrzygnęła się też kwestia zapowiadanych wzmocnień. Do Kalisza miało trafić w tym tygodniu dwóch doświadczonych graczy. Żaden z nich jednak nie zasili kaliskiej drużyny. Pierwszym z nich miał być Marcin Kaźmierczak, pomocnik sobotniego rywala kaliszan, Avansu Górnika Konin, brat Waldemara, który niedawno dołączył do Calisii. Drugim jeden z graczy beniaminka I ligi MKS Kluczbork. - Kaźmierczak jednak się rozmyślił, a jeśli chodzi o drugiego zawodnika, to dwa dni wcześniej podpisał już kontrakt w Kluczborku i nie mógł się z tego wycofać - wyjaśnia szkoleniowiec Calisii. - Okienko transferowe trwa jednak do końca sierpnia i do tego czasu na pewno będziemy się rozglądać za jakimś doświadczonym graczem - dodaje Dziubek.
 
Na kilka dni przed inauguracją sezonu, przy okazji prezentacji zespołu, kaliszanie rozegrali krótkie spotkanie kontrolne (2x30 min.) z lokalnym rywalem - drużyną Prosny Kalisz. Mecz zakończył się wysokim zwycięstwem Calisii 7:1 (4:1). Z dobrej strony pokazał się pozyskany latem Błażej Ciesielski, który trzykrotnie pokonał bramkarza gości. Oprócz niego po jednym trafieniu zanotowali Andrzej Dziuba, Maciej Stawiński, Maciej Lisiecki i inny z nowych graczy kaliskiego zespołu Dawid Kaniewski. Sparing miał odpowiedzieć na wątpliwości trenera Dziubka dotyczące wyjściowej jedenastki na spotkanie w Koninie. - Jeszcze jest kilka znaków zapytania. Przede wszystkim z przodu, bo nie wiem w jakim ustawieniu zagramy, z jednym czy z dwoma napastnikami - mówi Dziubek, który zapowiada w pierwszym meczu walkę o trzy punkty. - Wystarczy 1:0 dla nas - uśmiecha się szkoleniowiec Calisii.
 
Dobry start jest niezwykle ważny chociażby z tego powodu, że kaliszanie pierwsze trzy spotkania rozegrają na wyjeździe. Oprócz sobotniego spotkania z Avansem, który na koniec minionych rozgrywek zajął trzecią pozycję, w drugiej kolejce podopieczni trenera Dziubka zmierzą się z piątą drużyną poprzedniego sezonu Unią Swarzędz, a tydzień później pojadą do Włocławka na mecz z Włocłavią (11. pozycja w zeszłym sezonie). Jeśli w tych pojedynkach uda się osiągnąć korzystne wyniki, to może mieć spory wpływ na układ tabeli po rundzie jesiennej. - Myślę, że stać nas na przywiezienie z tych wyjazdów czterech punktów - mówi prezes Calisii Ryszard Feszczuk. - Ten układ gier ma też swoje plusy. Trzy pierwsze spotkania na wiosnę z mocnymi rywalami zagramy u siebie - zauważa trener Dziubek. A to z kolei może być niezwykle istotne w walce o kolejny awans, o którym po cichu myślą w Kaliszu. Wszystko jednak zależy od tego, jaką pozycję będzie zajmowała Calisia na półmetku rozgrywek. Jeśli uda się uplasować w czubie ligowej tabeli, włodarze kaliskiego klubu zapowiadają kolejne solidne wzmocnienia.
 
Póki co, w obozie kaliszan panuje pełna mobilizacja. Sporadycznie zdarzają się absencje na treningach, a każdy z zawodników solidnie przykłada się do zajęć. Trudno się dziwić. Dla kaliskiego klubu to historyczny moment. Ostatnio Calisia grała w III lidze dwadzieścia cztery lata temu. Sam Kalisz po raz ostatni miał swojego reprezentanta na tym szczeblu piłkarskich rozgrywek w sezonie 2001/2002. Wówczas KKS Kalisz z 12 punktami zajął ostatnią lokatę w III ligowej tabeli (grupa 2) i spadł do IV ligi.
 
Kadra KP Calisia na rundę jesienną sezonu 2009/2010
 
Bramkarze: Bartosz Ciesielski, Tomasz Frontczak,
 
Obrońcy: Maciej Zapart, Damian Czech, Łukasz Wiącek, Adrian Dąbrowski, Waldemar Kaźmierczak*
 
Pomocnicy: Igor Janicki, Michał Jaworski, Dominik Sobczak, Andrzej Dziuba, Dawid Kaniewski, Łukasz Grabowski, Błażej Ciesielski, Rafał Kuras, Maciej Stawiński
 
Napastnicy: Maciej Lisiecki, Tobiasz Jarentowski, Arkadiusz Kaczmarek.
 
*wytłuszczonym drukiem zawodnicy, którzy dołączyli do zespołu</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=1950&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-08-06 12:47:14</dc:date>
</item>
<item>
    <title>W środę prezentacja</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=1937</link>
    <description>Dwóch doświadczonych piłkarzy może jeszcze wzmocnić skład Calisii przed zbliżającym się sezonem III ligi. Na razie ich nazwiska trzymane są w tajemnicy. Jeśli transfery dojdą do skutku, nowi gracze zostaną przedstawieni kibicom w środę, podczas oficjalnej prezentacji drużyny.
 
W klubie nie chcą zdradzić o kogo chodzi. Wiadomo jedynie, że wśród dwójki piłkarzy, których działacze chcą sprowadzić do Kalisza jest 32-letni pomocnik. - Być może sytuacja wyjaśni się już w przeciągu najbliższych godzin, ale do tego czasu wolałbym nic nie mówić - unika odpowiedzi szkoleniowiec kaliskiego zespołu Grzegorz Dziubek.
 
Jedno jest pewne. Pojawienie się w drużynie nowych twarzy oznacza kłopoty dla niektórych graczy obecnie trenujących z zespołem. Zresztą trener Dziubek przed poniedziałkowymi zajęciami poinformował o tym swoich zawodników. - Mieliśmy krótką odprawę poświęconą właśnie tej kwestii. Mówiłem chłopakom, że do środy ta kadra na pewno nie przetrwa bez zmian - tłumaczy szkoleniowiec Calisii, który nie bez powodu przytoczył środowy termin, bowiem właśnie wtedy odbędzie się ostatni mecz kontrolny jego podopiecznych, a po nim prezentacja drużyny beniaminka. - Jak co roku przed startem sezonu, zagramy z naszym lokalnym przeciwnikiem Fortuną Dębniałki Kaliskie (początek spotkania o godz. 18.00 - red.). Taki mecz zawsze jest przydatny, by przed rozpoczęciem rozgrywek nieco się wstrzelić - mówi Dziubek.
 
Kaliszanom faktycznie przyda się sparing ze słabszym rywalem, aby nieco podnieść morale zespołu. W sobotnim meczu z SMS Łódź dali sobie bowiem strzelić aż sześć bramek i przegrali to spotkanie 3:6. Ostatni poważny sprawdzian przed meczami o ligowe punkty oblali nie tylko obrońcy, do których trener Dziubek miał najwięcej zastrzeżeń, ale także napastnicy, którzy podobnie jak we wcześniejszych meczach pudłowali w idealnych sytuacjach. Kiepską dyspozycję atakujących potwierdza fakt, że dwa z trzech goli, jakie strzelili w tym spotkaniu kaliszanie były dziełem graczy, którzy na boisku są od nieco innych zadań.
 
Za samobójczą bramkę po przerwie zrehabilitował się Łukasz Wiącek, wcześniej trafił Rafał Kuras, a jedynym nominalnym napastnikiem, który pokonał bramkarza gości, był Maciej Lisiecki. Ten ostatni wciąż jednak nie prezentuje tego, czego oczekiwałby od niego trener. - W każdym meczu ma po kilka sytuacji, których nie wykorzystuje. Chociażby z łódzką drużyną mógł zdobyć jeszcze przynajmniej dwa gole. Wówczas wynik byłby z pewnością inny i być może spotkanie inaczej by się potoczyło - ocenia występ swojego zawodnika Dziubek. Czyżby to oznaczało, że kaliszanie zrezygnują z usług byłego zawodnika Victorii Września? To wyjaśni się dopiero w środę.
 
Za pozostaniem Lisieckiego w Calisii przemawia fakt, że ostatnio ubył mu jeden konkurent. Nad Prosną nie będzie występował Adrian Dąbrowski. Gracz Baryczy Janków Przygodzki przepracował z kaliską drużyną niemal cały okres przygotowawczy, ale ostatecznie zrezygnował w występów w czerwono-biało-niebieskich barwach. Słabo stoją też akcje Adriana Nowaka ze Zdroju Ciechocinek. Trener Dziubek nie był zbyt zadowolony z jego postawy, ale ostatecznie postanowił wstrzymać się z decyzją dotyczącą przyszłości tego zawodnika do wtorku. Gdyby jednak z Nowaka zrezygnowano, Lisiecki może spać spokojnie, bo będzie jednym z trzech nominalnych snajperów Calisii, a to absolutne minimum, jeśli chodzi o kadrę beniaminka. Chyba, że Dziubek trzyma jeszcze jakiegoś asa w rękawie.
 
W ostatnim czasie do kaliskiej drużyny dołączył Dawid Kaniewski. To 20-letni środkowy pomocnik, który  grał w czwartoligowej Koronie Piaski. - Będzie na pewno solidną alternatywą w przypadku kontuzji któregoś z graczy środka pola - mówi o młodym zawodniku Dziubek, mający obecnie ma do dyspozycji 21 graczy. Jeśli uda się pozyskać jeszcze dwóch, o których cały czas zabiegają kaliscy działacze, to może oznaczać, że wtorkowe zajęcia będą ostatnimi nawet dla piątki obecnie trenujących z Calisią piłkarzy.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=1937&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-08-03 00:31:42</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Poprawić skuteczność</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=1897</link>
    <description>Jeśli piłkarze beniaminka III ligi Calisii Kalisz myślą o kolejnym awansie, muszą nauczyć się wykorzystywać stwarzane sytuacje. Na dwa tygodnie przed startem ligi, seryjnie marnowane okazje to największa bolączka kaliskiego zespołu.
 
W dotychczas rozegranych spotkaniach sparingowych kaliszanie zdobyli 15 goli, w tym 6 w piknik-meczu z okazji jubileuszu 50-lecia CKS Zbiersk, który występuje w A klasie. To zdecydowanie zbyt mało w porównaniu z liczbą sytuacji bramkowych, jakie stwarzają sobie podopieczni Grzegorza Dziubka.
 
W rozegranym w minioną sobotę sparingu z Pogonią Ekolog Zduńska Wola (1:0) napastnicy Calisii mieli przynajmniej pięć dogodnych okazji do umieszczenia piłki w siatce. Skończyło się na jednym golu, którego po rzucie rożnym zdobył... obrońca Damian Czech. - Nie wygląda to jeszcze tak, jak byśmy chcieli. Słabo funkcjonowała zwłaszcza prawa strona. O ile do defensywy nie można mieć większych zastrzeżeń, to przednie formacje nie wywiązują się z podstawowego zadania, czyli zdobywania bramek - ocenił grę swojego zespołu trener Dziubek.
 
Narzekania na brak skuteczności da się słyszeć już od jakiegoś czasu. Chociażby w spotkaniu z Jarotą Jarocin, po zdobyciu pierwszego gola kaliszanie mogli podwyższyć prowadzenie, ale na przeszkodzie stanęły źle ustawione celowniki. W efekcie jarocinianie wyrównali i to oni mogli odnieść zwycięstwo. Skończyło się wynikiem remisowym. O ile w tym, jak i w kolejnym sparingu ze Stalą Pleszew (1:1) zawodnicy Calisii mieli mocne alibi w postaci intensywnego obozu dochodzeniowego, to w sobotnim sparingu zmęczeniem wymówić się już nie mogli. Doskonałe okazje do zdobycia bramek marnowali w pierwszej połowie Maciej Lisiecki i Tobiasz Jarentowski, którzy nie potrafili trafić albo w bramkę, albo w piłkę. Po zmianie stron strzelecka niemoc dopadła Macieja Stawińskiego i Adriana Dąbrowskiego II, którzy zmarnowali idealne zagrania od pomocników. To dało szkoleniowcowi kaliskiego zespołu do myślenia i z pewnością pomoże w podjęciu ostatecznych decyzji przed ogłoszeniem kadry, którą kaliski klub zatwierdzi do trzecioligowych rozgrywek.
 
Na razie potwierdziły się przypuszczenia, że problem z pozostaniem w Kaliszu będzie miał Adrian Nowak. W dwóch sparingach, w których zagrał, nie pokazał nic ciekawego i trener Dziubek otwarcie mówi, że 21-letni napastnik Zdroju Ciechocinek ma małe szanse na grę w jego zespole. - Gdyby chociaż był młodzieżowcem, miałby jakiś atut. A tak, raczej nie będzie dla nas pożyteczny i prawdopodobnie nie zasili naszego zespołu - wyjaśnia szkoleniowiec beniaminka. Problem jest też z Adrianem Dąbrowskim II, który we wspomnianym meczu z CKS Zbiersk strzelił dla kaliszan trzy bramki, a potem zniknął z powodu choroby. Ostatnio znów pojawił się na treningach, ale do klubu dotarły informacje, że w czasie swojej absencji ćwiczył z drużyną Centry Ostrów Wlkp. - To go właściwie dyskwalifikuje. Nie takich zawodników szukamy - komentuje sytuację Dziubek. Wyjaśniła się też sprawa Arkadiusza Kaczmarka, który wbrew pojawiającym się spekulacjom nie odejdzie do Piasta Błaszki, a będzie nadal reprezentował barwy Calisii.
 
W klubie zapowiadają, że nie należy spodziewać się już większych zmian kadrowych. Trener Dziubek chciałby mieć jeszcze kogoś na środek obrony, ale pod warunkiem, że będzie to zawodnik, który zagwarantuje wzrost jakości gry jego zespołu.
 
Kaliszanie zainaugurują walkę o ligowe punkty 8 sierpnia. Wówczas na wyjeździe zmierzą się z trzecią drużyną ubiegłorocznych rozgrywek Avansem Górnikiem Konin. Generalnym sprawdzianem przed tym spotkaniem ma być najbliższy sparing z SMS Łódź, w którym na boisku pojawi się drużyna taka, jaką Calisia rozpocznie zbliżający się sezon. Ostatni mecz kontrolny podopiecznych Grzegorza Dziubka rozpocznie się w najbliższą sobotę o godz. 16.00 przy ul. Łódzkiej.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=1897&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-07-28 15:05:12</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Zwycięstwo na kartoflisku</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=1851</link>
    <description>Po dwóch remisach przyszła kolej na zwycięstwo. W środowym sparingu piłkarze Calisii pokonali WKS Wieluń 2:1. W zespole beniaminka III ligi pojawiło się dwóch nowych graczy - Adrian Nowak i Rafał Kulak.
 
Mimo tylko jednobramkowego zwycięstwa nie było wątpliwości, która z drużyn jest lepsza. Kaliszanie cały czas posiadali inicjatywę i przeprowadzali groźne akcje. Pierwszą bramkę dla Calisii zdobył ładnym lobem z szesnastego metra Maciej Lisiecki. Chwilę potem trafienie dołożył Maciej Stawiński.
 
Wynik byłby bardziej okazały, gdyby sędzia uznał kolejne dwa gole strzelone przez piłkarzy Grzegorza Dziubka, a mecz rozgrywany był na normalnej płycie, a nie kartoflisku położonym w środku lasu. - Widać było jeszcze zmęczenie po ubiegłotygodniowym obozie. Jednak przeciwnik nie postawił nam jakichś wygórowanych warunków i w spokoju można było przyglądać się wszystkim, którzy dołączyli do naszej drużyny od początku przygotowań. A o to przede wszystkim chodziło. Chcieliśmy zobaczyć jak oni się wpasowali w ten zespół - ocenił sparing Dziubek, który miał w środę do dyspozycji dwóch debiutantów. Do Wielunia dojechali Rafał Kulak i Adrian Nowak. Pierwszy to bramkarz, który pół roku temu przebywał już na testach w kaliskim klubie. - Wtedy za szybko z niego zrezygnowaliśmy. Teraz uzupełni nasz skład i w ten sposób będziemy mieli do dyspozycji trzech golkiperów - mówi szkoleniowiec Calisii.
 
Z kolei 21-letni Nowak jest napastnikiem Zdroju Ciechocinek. Do drużyny z Kujaw dołączył w przerwie wiosennej minionego sezonu. Do tej pory jego dorobek w tym klubie nie wygląda imponująco. W ośmiu spotkaniach, w których wystąpił (tylko dwa mecze w pierwszym składzie), zdobył zaledwie jedną bramkę. Nieco lepiej wyglądał jesienią 2008 roku. Wówczas jako zawodnik innego trzecioligowca Darzboru Szczecinek strzelił cztery gole w dwunastu występach. W sparingu z WKS też nie imponował. - W ataku zagrał przeciętnie, nieco lepiej radził sobie przesunięty na lewą pomoc - ocenił jego występ trener kaliszan. Dla młodego zawodnika Zdroju może to oznaczać szybki rozbrat z kaliską drużyną, bo właśnie atak jest formacją, gdzie w tej chwili w Calisii panuje największa konkurencja. Dziubek już zapowiada, że niektórzy z pięciu nominalnych napastników będą musieli pożegnać się z klubem.
 
Podobnie ma być w drugiej linii. - Obecnie trenuje z nami dwudziestu czterech graczy. Sezon zacznie osiemnastu - informuje opiekun piłkarzy znad Prosny. Na czarnej liście trenera z pewnością nie znajdzie się Tobiasz Jarentowski, z którego są w klubie zadowoleni. Nieźle poczynają sobie ostatnio również zdobywcy goli w środowym meczu - Lisiecki i Stawiński. Jest jeszcze młody Arkadiusz Kaczmarek, który także strzelał w tegorocznych sparingach. Trudno więc znaleźć argumenty za pozostaniem Nowaka w kaliskim zespole. Coraz bardziej klaruje się również sprawa przejścia do Calisii Waldemara Kaźmierczaka. Lewy obrońca Unii Janikowo jest już po słowie z działaczami i trenerem, do porozumienia doszły też kluby.
 
WKS Wieluń - KP Calisia Kalisz 1:2
 
Bramki dla Calisii: Maciej Lisiecki (21.), Maciej Stawiński (26.)
 
KP Calisia: Kulak - Kaźmierczak, Czech, Wiącek, Dąbrowski - Grabowski, Sobczak, Kuras, Jarentowski - Lisiecki, Stawiński (zmiany lotne).</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=1851&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-07-23 16:17:38</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Kaźmierczak z beniaminkiem</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=1825</link>
    <description>Waldemar Kaźmierczak z Unii Janikowo ma być kolejnym wzmocnieniem beniaminka III-ligi Calisii Kalisz. 22-letni lewy obrońca dobrze zaprezentował się w ostatnim sparingu ze Stalą Pleszew i przekonał do siebie trenera Grzegorza Dziubka.
 
Urodzony w Koninie Kaźmierczak oprócz występów w Janikowie, ma na swoim koncie także grę w Arce Nowa Sól. Jak na defensora jest dość niski, bo mierzy zaledwie 173 cm. W kaliskim zespole pojawił się za namową innego gracza drugoligowej Unii - Tobiasza Jarentowskiego, który do drużyny trenera Dziubka dołączył kilka dni wcześniej.
 
Obaj zawodnicy znaleźli się w pierwszym składzie kaliszan na mecz sparingowy ze Stalą Pleszew (1:1) i obaj prawdopodobnie będą występować w Calisii w zbliżającym się sezonie. - Będziemy jeszcze rozmawiać, ale myślę, że dojdziemy do porozumienia i będziemy mieli z nich pożytek - mówi szkoleniowiec kaliskiego zespołu, który chciałby pozyskać do drużyny jeszcze środkowego pomocnika. - Nic na siłę. Jeśli trafi się ktoś, na kogo warto będzie postawić, to myślę, że zaprosimy go na testy i spróbujemy namówić do gry u nas. Jeśli nie, to nic się nie stanie - przekonuje Dziubek.
 
W meczu z beniaminkiem IV ligi jedyną bramkę dla Calisii zdobył Maciej Lisiecki. O napastniku, który w Kaliszu gra od pół roku sporo się mówiło po zakończeniu poprzedniego sezonu. Pomimo, że wiosną strzelił dla kaliszan dziesięć goli, działacze nie kryli rozczarowania jego postawą. - Maciek strzela rzadko a dużo, natomiast nam chodzi o gracza, który będzie zdobywał gole regularnie - oceniał byłego zawodnika Victorii Września prezes kaliskiego klubu Roman Feszczuk. Być może w najbliższych tygodniach Lisiecki spełni pokładane w nim nadzieje. - Czasami jest tak, że zawodnik przez pierwsze pół roku się aklimatyzuje, a potem może &quot;odpalić&quot;. Miejmy nadzieję, że w przypadku Maćka właśnie tak będzie. Ostatnio znowu zaczął strzelać, ale zobaczymy, co zaprezentuje w meczach o stawkę, bo to jednak zupełnie coś innego niż sparingi czy trening - mówi Dziubek.
 
Piłkarze Calisii przez ostatni tydzień trenowali podczas obozu dochodzeniowego. Zdarzało się, że zajęcia odbywały się nawet trzy razy dziennie. Mecz ze Stalą w Pleszewie był podsumowaniem tego okresu. - W samym spotkaniu wyglądaliśmy bardzo źle, ale tego można było się spodziewać. Rano odbyliśmy jeszcze trening. Cały obóz uważam jednak za bardzo udany - ocenia trener kaliszan. Od poniedziałku jego podopieczni wracają już do normalnego cyklu czterech treningów w tygodniu. Priorytetem na ostatnie trzy tygodnie przed startem rozgrywek ma być poprawienie dynamiki i łapanie świeżości. Calisia rozegra jeszcze trzy sparingi. Najbliższy już w środę z WKS Wieluń na wyjeździe.</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=1825&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-07-20 20:47:19</dc:date>
</item>
<item>
    <title>Drugoligowiec niestraszny</title>
    <link>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=1789</link>
    <description>Piłkarze beniaminka III ligi Calisii Kalisz mają za sobą kolejny mecz sparingowy. Tym razem po niezłej grze zremisowali z drugoligowym Jarotą Jarocin 1:1 Bramkę dla kaliszan zdobył Maciej Stawiński.
 
Od poniedziałku podopieczni Grzegorza Dziubka trenują nawet po trzy razy dziennie. Tak będzie do najbliższej soboty. Zawodnicy świeżo upieczonego trzecioligowca są właśnie w trakcie obozu dochodzeniowego, w planach którego znalazły się także dwa mecze sparingowe. Potyczka z Jarotą była pierwszym z nich. - Traktowaliśmy ten mecz jak normalną jednostkę treningową. Na pewno cieszy wynik i gra, bo były to dobre zawody w naszym wykonaniu - podsumował spotkanie trener kaliszan.
 
Jego zawodnicy faktycznie wyglądali nieźle, zwłaszcza w pierwszej połowie. Wtedy też wyszli na prowadzenie. W 30. minucie po składnej akcji całego zespołu i nieudanej pułapce ofsajdowej gospodarzy, w sytuacji sam na sam znalazł się Maciej Stawiński, który strzałem w długi róg pokonał bramkarza gospodarzy. W tej części meczu jeszcze kilka razy zakotłowało się pod bramka Jaroty, ale do przerwy wynik się nie zmienił.
 
W drugiej połowie do głosu doszli gracze z Jarocina. W 67. min. wyrównał Maciej Manelski, któremu pomógł bramkarz, przepuszczając niegroźny strzał. W końcówce kaliszanie, mający &quot;w nogach&quot; przedpołudniowy trening, opadli z sił i gospodarze mogli zdobyć kolejne bramki. Zawodziła jednak skuteczność i rezultat pozostał bez zmian.
 
W drużynie gości wystąpili już Damian Czech i Łukasz Wiącek, którzy ostatnio wraz z kadrą WZPN rywalizowali w turnieju Region's Cup w Nowym Sączu, gdzie wywalczyli drugie miejsce. Spośród nowych zawodników w podstawowej jedenastce wybiegli Rafał Kuras i Łukasz Grabowski. Do Jarocina przyjechał też Adrian Dąbrowski II, który nie wystąpił w dwóch ostatnich sparingach z powodu choroby. Napastnik Baryczy Janków Przygodzki pojawił się na boisku w drugiej połowie, ale widać było po nim, że nie jest jeszcze w pełni sił. - Na pewno zostanie z nami do końca zgrupowania i jeżeli pokaże się z dobrej strony, to będziemy chcieli, żeby został. Zwłaszcza, że jest to młody zawodnik, a młodzieżowców cały czas nam potrzeba - deklaruje trener Dziubek.
 
Na ławce rezerwowych kaliszan usiadł również Tobiasz Jarentowski. 21-letni napastnik Unii Janikowo jeszcze niedawno był testowany przez środowych rywali Calisii. W sparingu Jaroty z Wartą Poznań (1:0) zdobył nawet jedynego gola dla drużyny Czesława Owczarka. Ostatnio jednak trenuje z kaliskim zespołem, do którego dołączył po sobotnim spotkaniu z Włókniarzem Zelów. Do Jarocina szkoleniowiec Calisii nie zabrał natomiast Mateusza Wosia (Gal Gaz Galewice). 19-latek sam zrezygnował z występów w kaliskim zespole. - Nie pasował mentalnie do drużyny - wyjaśnia Dziubek. W meczu nie mogli również wystąpić kontuzjowani Błażej Ciesielski, który wciąż przechodzi rehabilitację i uczestniczy jedynie w treningach oraz Igor Janicki.
 
Kolejne dni przygotowań kaliskiej drużyny do zbliżającego się sezonu mają być w większym stopniu poświęcone odnowie biologicznej. A już w sobotę podopiecznych Grzegorza Dziubka czeka kolejny wyjazd na mecz sparingowy. Tym razem ich przeciwnikiem będzie beniaminek IV ligi Stal Pleszew. Początek spotkania, które zakończy zgrupowanie, o godz. 15.00. Od poniedziałku kaliszanie mają zacząć trenować lżej.
 
Jarota Jarocin - Calisia Kalisz 1:1 (0:1)
 
Bramki: 0:1 Stawiński (30.), 1:1 Manelski (67.)</description>
    <guid>http://www.wielkopolskisport.pl/?dyscyplina=1&amp;pod=14&amp;idn=1789&amp;from=rss</guid>
    
    <dc:date xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/">2009-07-16 15:00:06</dc:date>
</item>
<atom:link href="http://www.wielkopolskisport.pl/pilka-nozna,14,III-liga-wielkopolska,rss.html" rel="self" type="application/rss+xml" />
</channel>
</rss>
