|
|
Gol Rafała Leśniewskiego pozwolił Nielbie uratowac punkt (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Słaba postawa w pierwszej połowie i lepsza po przerwie - tak wyglądał występ piłkarzy drugoligowej Nielby Wągrowiec w spotkaniu z Górnikiem Wałbrzych. Każda z drużyn wykorzystała swój okres przewagi i mecz zakończył się remisem 1:1.
Przed przerwą zdecydowanie lepiej spisywali się zawodnicy beniaminka z Dolnego Śląska. Grali mądrze, częściej utrzymując się przy piłce i łatwo rozbijali nieporadne akcje gospodarzy. Gola zdobyli po efektownie wykonanym rzucie wolnym. W 30. minucie, gdy piłkarze Nielby spodziewali się raczej próby uderzenia z około 20 metrów, zawodnicy gości "rozklepali" obronę wągrowczan. Rozpoczął Marcin Morawski, a piłka powędrowała kolejno do Daniela Zinke i Dominika Janika, który z prawej strony pola karnego zagrał przed bramkę. Tam obrońców gospodarzy wyprzedził Piotr Przerywacz, zmuszając do kapitulacji Jacka Wosickiego. Górnik mógł nawet pójść za ciosem, ale dwie dobre sytuacje do podwyższenia zmarnował Zinke. Nielba przed przerwą praktycznie tylko raz poważniej zagroziła bramce rywali. W 25. minucie z rzutu wolnego uderzał Adrian Bartkowiak. Jego strzał zaskoczył odrobinę Damiana Jaroszewskiego, który odbił piłkę do boku. Dopadł do niej Adrian Pietrowski, starając się z ostrego kąta trafić do siatki. Futbolówka przetoczyła się wzdłuż linii bramkowej, ale nie było tam żadnego z graczy gospodarzy. - W pierwszej połowie Górnik zagrał bardzo agresywnie w środkowej strefie i wyprowadzał groźne ataki. Gola strzelił wprawdzie z dobrze rozegranego rzutu wolnego, ale prowadził zasłużenie - oceniał trener Krzysztof Knychała.
Jego podopieczni w drugiej odsłonie spisywali się już lepiej. Ich przewaga wynikała jednak także z faktu, że wałbrzyszanie oddali inicjatywę Nielbie, koncentrując się na rozbijaniu ataków gospodarzy i szukaniu szansy w kontrach. Tej taktyce sprzyjały także warunki na boisku. Jeszcze przed przerwą nad stadionem przeszła bowiem olbrzymia ulewa połączona z... gradobiciem. Trwała kilka minut ale wystarczyła, by murawa miejscami zamieniła się w grzęzawisko. Piłka momentami wręcz stawała na wodzie, a zawodnicy obu drużyn mieli kłopoty z utrzymaniem równowagi. W takich okolicznościach zdecydowanie łatwiej się bronić, niż konstruować akcje ofensywne. Nic dziwnego, że posiadająca przewagę Nielba długo biła głową w defensywny mur rywali. Udało się dopiero w 80. minucie, gdy powracający do strzeleckiej formy Rafał Leśniewski wykorzystał dośrodkowanie Jacka Figaszewskiego. - Wystarczyło tylko dostawić głowę. Zwłaszcza, że doszło do nieporozumienia stopera z bramkarzem Górnika - komentował zdobywca gola. Jego zespół miał jeszcze okazję dobicia przeciwnika, ale w końcówce w dobrej sytuacji skiksował w polu karnym Figaszewski.
- W pierwszej połowie zagraliśmy słabo i mało odważnie. Rywal "przyostrzył", a my odstawialiśmy nogi. A przecież to Nielbę charakteryzuje walka i ostra gra. Na szczęście po przerwie wyglądało to już zupełnie inaczej. Brakowało tylko dokładności przy dośrodkowaniach. Jedno było odpowiednie i zdobyliśmy bramkę. Trochę szkoda punktów, ale myślę, że wynik jest sprawiedliwy - oceniał Leśniewski. - Zgadzam się z tym. Z jednej strony mogliśmy dobić przeciwnika, ale z drugiej sami wyszliśmy z trudnej sytuacji - dodał Krzysztof Knychała.
Nielba Wągrowiec - Górnik Wałbrzych 1:1 (0:1)
Bramki: 0:1 Przerywacz (30.), 1:1 Leśniewski (80.)
Nielba: Wosicki - Kotarski, Bartkowiak Ż, Królak, Mikołajczak (63. Sarbinowski Ż), Figaszewski Ż, Sergiel (46. Klawiński), Gryszczyński (81. Spławski Ż), Leśniewski, Witomski Ż, Pietrowski.
Górnik: Jaroszewski - Kłak Ż (78. Protasewicz), Wojtarowicz, Przerywacz, D.Michalak, G.Michalak, Rytko Ż, Morawski, Wepa, Zinke (72. Konarski Ż), Janik (75. Moszyk).
|