|
|
.
|
Młode siatkarki z Piły przed sezonem miały postawione dwa zadania - utrzymać się w II lidze oraz awansować do finału mistrzostw Polski juniorek. Pierwszą część tego planu już zrealizowały.
Rezerwy PTPS w pierwszej rundzie fazy play-out trafiły na Calisię co niejako z urzędu zapowiadało duże emocje. Nawet bowiem średnio zorientowany kibic wie, że siatkarska rywalizacja na linii Piła - Kalisz od wielu lat podnosi ciśnienie sympatykom tych ekip. I to niezależnie od klasy rozgrywkowej. Tym razem nerwowo było jeszcze przed wyjściem na parkiet, kiedy obie strony nie mogły dojść do porozumienia w sprawie terminu dwóch pierwszych spotkań. Ostatecznie znaleziono kompromis i pilanki w walce do trzech wygranych pokonały Calisię 3:1. - Te mecze kosztowały nas jednak sporo zdrowia. I to w dosłownym tego słowa znaczeniu, jak i w przenośni. To były bardzo nerwowe pojedynki - przekonuje trener PTPS II Andrzej Zapaśnik.
Młode pilanki szybko musiały jednak zapomnieć o starciach z kaliszankami. - Jeszcze przed sezonem mówiłem, że występy w lidze mają nam tylko pomóc w odpowiednim przygotowaniu się do rozgrywek młodzieżowych. Te traktujemy priorytetowo i to w nich chcemy odnieść sukces. A za taki uznałbym wysokie miejsce w finale mistrzostw Polski juniorek - dodaje szkoleniowiec PTPS. Póki co jego podopieczne zapewniły sobie awans do turnieju półfinałowego. Odbędzie się on w 19-21 marca w Opolu. - Oprócz nas i gospodarzy wystąpią tam jeszcze zespoły z Krakowa i Rzeszowa. Przepustkę do finału zapewnią sobie dwie najlepsze ekipy - wylicza Zapaśnik.
Jego podopieczne awans do tej imprezy wywalczyły w Bydgoszczy, gdzie uległy tylko miejscowemu Pałacowi. Temu samemu, który tak dobrze radził sobie w II lidze i walkę o miejsce w finale przegrał dopiero z Piecobiogazem Murowana Goślina. - To bardzo dobra drużyna. W Bydgoszczy nawet nie ukrywają, że chcą zdobyć złoty medal mistrzostw Polski juniorek. I chyba mają na to spore szanse - uważa szkoleniowiec z Piły, który w pojedynku z Pałacem nie mógł skorzystać z usług swojej liderki Darii Paszek. - To był wyjątkowo pechowy turniej dla tej zawodniczki. Już w pierwszym meczu doznała kontuzji łokcia. Mimo bólu zagrała w następnym spotkaniu, tyle że bardzo krótko, bo... skręciła staw skokowy - mówi trener mlodych pilskich siatkarek.
Na problemy zdrowotne narzeka zresztą więcej zawodniczek. - To wszystko przez to, że w ostatnim czasie bardzo dużo graliśmy. Jak nie w lidze, to w turniejach młodzieżowych. Na to nie mamy już jednak wpływu. Nie my ustalaliśmy przecież terminarz. Szkoda tylko, że tak liczne występy odbijają się na zdrowiu tych młodych siatkarek. Na szczęście mam zespół z charakterem, który potrafi walczyć mimo przeciwności losu - zapewnia Zapaśnik.
A tych spotkań jest rzeczywiście sporo, bo pilska młodzież walczy także w mistrzostwach Polski kadetek oraz młodziczek. Te drugie wkrótce wystąpią w barażu o awans do ćwierćfinału rozgrywek. Kadetki już wcześniej zapewniły sobie miejsce w turnieju ćwierćfinałowym. - Zagramy w nim z drużynami ze Świdnicy, Bolesławca oraz Bydgoszczy. Impreza odbędzie się 26-28 marca w Pile. Naszym celem jest oczywiście awans do następnej fazy. Zapewnią go sobie dwie najlepsze drużyny - tłumaczy trener rezerw PTPS.
|