|
|
Klaudia Kaczorowska w końcówce sezonu zasadniczego złapała doskonałą formę (fot. Andrzej Grupa)
|
Zespół PTPS Piła może być już pewny zajęcia piątego miejsca przed fazą play-off PlusLigi siatkarek. A jeszcze niedawno pod znakiem zapytania stał w ogóle awans do czołowej ósemki... Tymczasem dzisiaj pilanki wygrały trzeci raz z rzędu za trzy punkty - tym razem okazały się lepsze we Wrocławiu od Gwardii 3:1. Spotkanie obserwował selekcjoner reprezentacji, Jerzy Matlak.
Sytuacja w tabeli wciąż jest niesamowicie skomplikowana. Dopiero ostatnia kolejka zdecyduje o tym, kto oprócz Gedanii Żukowo, wypadnie poza fazę play-off. To wszystko już jednak nie dotyczy PTPS, który jest piąty w tabeli i na pewno niżej nie spadnie. Teraz już tylko czeka na rywala w ćwierćfinale. Będzie to Organika Budowlani Łódź lub MKS Dąbrowa Górnicza.
Trener Adam Grabowski rozpoczął taką samą szóstką jak przed tygodniem. Właściwie jedyna niewiadoma dotyczyła tego, kto wyjdzie na boisko na pozycji drugiej środkowej. Znów była to Edyta Kucharska, a rolę rezerowej pełniła Maja Tokarska. Początek pierwszego seta był niesamowicie nerwowy. PTPS prowadził 3:1, by po chwili przegrywać 3:5. Znów pojawiły się wtedy błędy w przyjęciu. Popełniły je Klaudia Kaczorowska i Paulina Maj. To ekipa gości jednak szybciej złapała odpowiedni rytm, dlatego na pierwszej przerwie technicznej wygrywała 8:6, a potem już tylko zwiększała przewagę. Przede wszystkim dzięki niesamowitej grze w ataku skrzydłowych. Agnieszka Kosmatka miała na przykład blisko 80-procentową skuteczność! Tylko nieco słabsze statystyki miały Katarzyna Konieczna i Kaczorowska. W pewnym momencie było nawet 23:12. Nie pomagały liczne zmiany w ekipie Rafała Błaszczyka.
Po objęciu prowadzenia wydawało się, że Gwardia nie będzie w stanie podjąć wyrównanej walki. Szczególnie, że od kilku tygodni musi sobie radzić bez swojej liderki, Katarzyny Mroczkowskiej. A jednak role się zupełnie odwróciły. Właściwie w tym momencie należy podkreślić, że Piła przegrała drugiego seta z Zuzanną Efimienko. Środkowa wrocławskiej ekipy dała niesamowity popis w polu zagrywki. Ze statystyk wynikało, że w dwóch pierwszych partiach wprowadzała piłkę do gry 15 razy. W sześciu przypadkach były to asy serwisowe! Pierwsza taka seria była, kiedy z remisu 4:4 jej zespół odskoczył na 10:4. W tym momencie Grabowski miał już wykorzystane obie przysługujące mu przerwy na żądanie. Wrocław nie miał jednak wielu argumentów w ataku - skuteczna była właściwie tylko Monika Czypiruk. Koleżanki niezbyt jej pomagały, dlatego przewaga zaczęła topnieć. Przy stanie 19:16 dla Gwardii jednak znów w polu zagrywki stanęła Efimienko. Od razu posłał asa. Grabowski ratował się podwójną zmianą - za Ewę Kasprów i Kosmatkę weszły Ewa Matyjaszek i Natalia Krawulska. Ta druga natychmiast została zablokowana. Piła do końca partii nie zdobyła już ani jednego punktu.
Zadyszka Piły trwała dalej. Podczas pierwszej przerwy technicznej w kolejnej odsłonie 8:3 dla gwardzistek. Grabowski reagował wtedy bardzo nerwowo. - Jak któraś z was nie daje rady, to niech tylko mi powie - mówił do swoich zawodniczek. Rozpoczęło się mozolne odrabianie strat. Do remisu udało się doprowadzić przy stanie po 13. Była to najdłuższa wymiana meczu - skończyła ją Kosmatka, kapitalnie odbijając piłkę od rąk wrocławianek w bloku. A potem Konieczna dołożyła dwa asy serwisowe. Coraz bardziej zmęczona była Czypiruk, która atakowała tak często, że w końcu zabrakło jej sił. Kiedy została zablokowana, na tablicy był wynik 19:14 dla PTPS. Chwilę później punktową zagrywkę dodała Edyta Kucharska (20:14). Duży punkt do ligowej tabeli drużyna z Wielkopolski miała już w kieszeni, choć rywalki próbowały jeszcze ambitnie gonić.
W czwartym secie pilanki odskoczyły po pierwszej przerwie technicznej. Przy wyniku 10:6 Błaszczyk poprosił o czas. Starał się również ratować zmianami, bo jego zawodniczki były już bardzo zmęczone. Nieco to pomogło, bo przewaga stopniała do dwóch punktów (13:11). Natychmiast jednak Kosmatka jako kapitan poderwała swój zespół skutecznym atakiem. Potem asa dołożyła niezawodna w tym elemencie Konieczna i sytuacja wróciła do normy. Przy wyniku 21:18 po raz pierwszy weszła Tokarska. Z jej zagrywaką wrocławianki sobie jednak poradziły i pojawiła się jeszcze iskierka nadziei na odwrócenie losów spotkania. Przy wyniku 23:21 Grabowski poprosił o czas. Wytypował do ataku Konieczną. A przy złym przyjęciu Kosmatkę. Było jednak tak źle, że trzeba było oddać piłkę za darmo. Po chwili był już remis. To jednak nie załamało PTPS. Konieczna dała swojej drużynie piłkę meczową po kapitalnym zbiciu. A w następnej akcji Bogumiła Barańska pomyliła się w ataku z lewego skrzydła i było po sprawie. Konieczna została wybrana MVP spotkania.
Impel Gwardia Wrocław - PTPS Piła 1:3 (16:25, 25:16, 18:25, 23:25)
GWARDIA: Wołosz, Czypiruk, Czerwińska, Barańska, Sobolska, Efimienko, Krzos (libero) oraz Owczynnikowa, Jagieło, Szafraniec.
PTPS: Kasprów, Kaczorowska, Konieczna, Kosmatka, Wojtowicz, Kucharska, Maj (libero) oraz Szczygielska, Krawulska, Matyjaszek, Tokarska.
|