|
|
Siatkarki Energetyka sprawiły miłą niespodziankę (fot. Magdalena Sobkowiak)
|
Spora niespodziankę sprawiły w piątkowy wieczór siatkarki drugoligowego Energetyka Poznań. Po emocjonującym meczu pokonały faworyzowaną drużynę Piasta Szczecin 3:2.
Spotkanie piątego w tabeli zespołu z Poznania, z zajmującymi czwartą pozycję szczeciniankami, tylko na papierze wyglądało na starcie sąsiadów w tabeli. Obie ekipy dzieli bowiem pięć punktów przewagi, a każda z nich ma inne cele w drugoligowej rywalizacji. - One robią wszystko, by przed play-offami zająć miejsce wyższe od czwartego, bo w Szczecinie otwarcie mówią że grają o awans. Mają na to wystarczająco silny zespół. Dla nas natomiast ta czwarta lokata byłaby szczytem marzeń - mówił przed meczem prezes Energetyka Robert Rakowski. Początek zaległego spotkania zdawał się to potwierdzać i nie zwiastował wielkich emocji. Drużyna gości kontrolowała przebieg inauguracyjnej odsłony, zwyciężając 25:19. Siatkarki ze Szczecina świetnie przyjmowały i grały blokiem. Poznanianki miały w takiej sytuacji kłopoty z kończeniem ataków.
Potem jednak wszystko się zmieniło. Podopieczne Pauliny Sus-Wędzonki drugiego seta zaczęły od prowadzenia 7:2, a poznańska publiczność zagłuszyła grupkę kibiców przyjezdnych. - Nie miałyśmy nic do stracenia. Zagrałyśmy z sercem i to się opłaciło. Pokazałyśmy że można powalczyć - komentowała później Paulina Górecka, która w trakcie tego seta otrzymała groźne uderzenie piłką w oko i długo nie podnosiła się z parkietu. Na szczęście wróciła do gry, a cały zespół Energetyka spisywał się coraz lepiej. Odrobił stratę seta i poszedł za ciosem w trzeciej partii, odrabiając w niej trzypunktową (8:11) stratę. Gdy w czwartym secie poznanianki prowadziły 11:9, wydawało się, że są na dobrej drodze do sprawienia ogromnej niespodzianki i zainkasowania kompletu meczowych punktów. Wtedy jednak Piast "złapał oddech" - dwukrotnie zdobył sześć punktów z rzędu i wygrał seta wysoko 25:15. O losach spotkania miał rozstrzygnąć tie-break.
- Ani przez moment nie przestałam wierzyć w zwycięstwo. Nieważne czy 3:1, czy 3:2. Zespół był przygotowany i zmotywowany - mówiła trenerka Energetyka. W decydującej odsłonie jej siatkarki powróciły do gry, którą cieszyły kibiców wcześniej. Rozpoczęły go od świetnego potrójnego bloku i prowadzenia nie oddały już do końca. Warto podkreślić postawę Aleksandry Bekas, która mimo bólu kolana doskwierającego jej po jednym z wcześniejszych ataków, zdobyła w ostatnim secie cztery punkty. Popis poznańskiej drużyny zakończyła pięknym atakiem Zuzanna Grzybulska. - To był nasz najlepszy mecz w sezonie. Zagrałyśmy też pierwszy tie-break i cieszę się że wytrzymałyśmy to psychicznie. Może nie mamy znanych nazwisk, ale pokazałyśmy że nie tylko to się liczy - komentowała Górecka. - Byłyśmy zmotywowane, pełne wiary w zwycięstwo. Czułyśmy że z wyżej notowanym rywalem możemy dziś coś ugrać i tak się stało. O wygranej zdecydowała nasza konsekwencja w grze i koncentracja. Wszystkie siatkarskie elementy dobrze nam wychodziły w tych najważniejszych momentach - dodaje Grzybulska.
- Jestem bardzo szczęśliwa i dumna z moich zawodniczek. Pokazały klasę i osiągnęły wielki sukces. Kluczem do niego była ambicja, zaangażowanie i fakt, że nie wystraszyły się starszych i niby lepszych zawodniczek. Ich ciężka praca na treningach, oraz w każdym dzisiejszym secie została nagrodzona. Różnica w możliwościach finansowych klubów nie miała znaczenia. Dziewczynom gra w siatkówkę sprawiała dziś autentyczną przyjemność i to było widać - oceniła uśmiechnięta od ucha do ucha Paulina Sus-Wędzonka.
Energetyk Poznań - Piast Szczecin 3:2 (19:25, 25:21, 25:21, 15:25, 15:7)
Energetyk: Bekas, Pleśnierowicz, Grzybulska, Konkolewska, Woźniak, Górecka, Święcioch (libero) oraz Golak, Kucharska, Karolina Nowak.
|