|
|
Krzysztof Porada to mocny punkt kaliskiego ataku (fot. Marcin Ostajewski)
|
Od zwycięstwa rozpoczęli rundę rewanżową sezonu zasadniczego siatkarze MKS Kalisz. W sobotę na własnym parkiecie pokonali przedostatnią w tabeli Bzurę Ozorków 3:1. - Momentami graliśmy w chodzonego, ale najważniejsze są trzy punkty - mówił po spotkaniu trener kaliszan Marian Durlej.
Gospodarze byli zdecydowanym faworytem tego meczu. Zespół z Kalisza ostatnio spisuje się coraz lepiej, a przede wszystkim kontynuuje zwycięską passę, która trwa już od ośmiu kolejek. Ostatnio ekipa Durleja schodziła z parkietu pokonana 1 października, po spotkaniu z Orłem Międzyrzecz (0:3). To do tej pory jedyna porażka kaliskiej szóstki.
W sobotę powtórzyła ona wynik, którym zakończył się pojedynek inaugurujący obecne rozgrywki. W Ozorkowie MKS zwyciężył 3:1 i tak samo było tym razem. Bzura, która do tej pory wygrała jedynie trzy spotkania (z AZS UZ Zielona Góra, LO MS Świnoujście i Orłem) nie postawiła gospodarzom zbyt ciężkich warunków, a mimo to fragmentami mecz był dość zacięty. - Momentami graliśmy w chodzonego - podsumował szkoleniowiec MKS. - W starciu z przeciwnikiem teoretycznie słabszym można wygrać spokojnie, ale trzeba dać z siebie przynajmniej pięćdziesiąt procent. Tyle wystarczyłoby na dzisiejszego rywala. Chwilami tego brakowało - dodawał.
.jpg)
Piotr Dłubała próbuje przebić się przez blok Bzury Ozorków (fot. Marcin Ostajewski)
Najwięcej problemów miejscowi mieli w trzecim secie. Durlej dwukrotnie brał czas, próbował zmian, ale wygrać tej partii się nie udało. Ani wprowadzony za Piotra Dłubałę Dawid Kowalewski, ani Mateusz Skadłubowicz, który zastąpił na rozegraniu Patryka Spychałę nie byli w stanie odwrócić losów tej części spotkania. - Prowadząc 2:0 w meczu, czasami trudno utrzymać koncentrację. Straciliśmy kilka punktów w jednym ustawieniu i przeciwnicy dowieźli tę przewagę do końca - mówił później Spychała. Przy stanie 24:22 rozgrywający niezły mecz Michał Makowski obronił jeszcze piłkę setową. Po chwili jednak goście cieszyli się z decydującego punktu. W czwartym secie emocje były tylko na początku. Od stanu 10:8 gospodarze zaczęli uciekać. Zwycięstwo przypieczętował udanym blokiem Dłubała. - Graliśmy dziś falami. Nie wiem z czego to wynikało, ale najważniejsze, że zdobyliśmy kolejne trzy punkty - ocenia z kolei Michał Lipa.
.jpg)
Kapitan gości Marcin Sadecki wyglądał groźnie, ale wielkiej krzywdy kaliszanom nie zrobił (fot. Marcin Ostajewski)
Po dziesięciu kolejkach MKS ma na swoim koncie 23 punkty i może być coraz bardziej pewny udziału w fazie play-off. W niedzielę zmierzą się ze sobą Sobieski Arena Żagań i Morzeł Bałtyk Szczecin. Przegrany z tego meczu będzie zajmował piąte miejsce w tabeli. W optymistycznym wariancie (podział punktów) jego strata do kaliskiej ekipy będzie wynosić osiem "oczek".
MKS KALISZ - BZURA OZORKÓW 3:1 (25:20, 25:17, 23:25, 25:18)
MKS: Spychała, Lipa, Kuna, Dłubała, Makowski, Porada, Odwarzny (libero) oraz Wroniecki, Kowalewski, Skadłubowicz.
BZURA: Kacprzak, Antosiak, Majchrzak, Sadecki, Wójcik, Kuron, Pisera (libero) oraz Rybak, Domagała, Jabłoński, Ancerowicz.
|