|
|
Marian Durlej po meczu z Olimpią był zadowolony (fot. Marcin Ostajewski)
|
Tylko sześciu siatkarzy (plus libero) MKS Kalisz pojawiło się na parkiecie podczas meczu z Olimpią Sulęcin. Zespół Mariana Durleja grał na tyle dobrze, że rozprawił się z rywalem w nieco ponad godzinę, zwyciężając gładko 3:0.
Wydawało się, że piąta w tabeli Olimpia postawi miejscowym trudniejsze warunki. Skończyło się na 65 minutach jednostronnego widowiska. - Spodziewałem się większego oporu ze strony naszego sąsiada z tabeli, ale w rozmowie z trenerem przeciwników usłyszałem, że jego zespół po prostu się spalił, a dodatkowo wciąż nie może się pozbierać po ostatniej porażce z akademikami z Poznania (0:3 - przyp. red.) - mówi Durlej. - Najważniejsze, że nam dzisiaj szło. Spakowaliśmy rywala szybko i to nas najbardziej cieszy - dodaje kaliski środkowy Michał Lipa. - Czekaliśmy na to trzypunktowe zwycięstwo od kilku spotkań i mam nadzieję, że w końcu weszliśmy na właściwy tor, który pozwoli nam zdobywać komplet w każdym kolejnym meczu - uzupełnia.

Krzysztof Porada i Błażej Kuna stawiają podwójny blok (fot. Marcin Ostajewski)
Gospodarze cały mecz zagrali jedną szóstką. Ich szkoleniowiec nic nie zmieniał, bo nie było powodów, do żadnych nerwowych ruchów. Tylko przy stanie 7:7 w pierwszym secie można było zakładać, że Olimpia tanio skóry nie sprzeda. Inna sprawa, że chwilę wcześniej sulęcinianie gonili gonili wynik z 2:6. To był najbardziej emocjonujący fragment tego spotkania. Pozostałe partie toczyły się wyraźnie pod dyktando gospodarzy. - Właściwie to nie było dzisiaj co robić na ławce. Zagraliśmy spokojnie, popełniliśmy mało błędów, więc mogłem tylko siedzieć i obserwować. Chciałbym, żeby takie sytuacje zdarzały się częściej - komentuje Durlej.
.jpg)
Przyjęcie w sobotę nie było mocnym punktem Olimpii (fot. Marcin Ostajewski)
Trener rywali starał się szukać recepty na niemoc swoich zawodników do końca. W drugiej odsłonie zmienił nawet libero. Grzegorza Pabicha na tej pozycji zastąpił Adam Tetfejer. Nie pomogło. Przyjęcie sulęcińskiej ekipy w całym meczu wyglądało bardzo słabo i to był jeden z czynników, który zdecydował o tym, że w trzecim spotkaniu z rzędu nie ugrali nawet seta i obsunęli się w ligowej tabeli na szóstą pozycję.

Dobra postawa rozgrywającego Patryka Spychały sprawiła, że gospodarze często mogli atakować na pojedynczym bloku (fot. Marcin Ostajewski)
MKS jest drugi ze stratą pięciu punktów do Krispolu Września, ale będące tuż za jego plecami AZS UAM Poznań i Morze Bałtyk Szczecin mają jeden mecz zaległy. Obie ekipy zmierzą się ze sobą 16 listopada.
MKS KALISZ - OLIMPIA SULĘCIN 3:0 (25:18, 25:14, 25:14)
MKS: Spychała, Lipa, Makowski, Dłubała, Kuna, Porada, Odwarzny (libero)
OLIMPIA: Sławiak, Kaptur, Misterski, Baran, Walenciej, Kwaśniak, Pabich (libero) oraz Płaskociński, Troska, Romasńczuk Tetfejer (libero).
|