|
|
Który z trenerów po sobotnim spotkaniu będzie w lepszym nastroju? (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
- Chciałbym, żebyśmy zagrali na swoim normalnym poziomie i pokazali dobrą siatkówkę. Wówczas wynik będzie sprawą drugorzędną - mówi przed derbowym meczem z Krispolem Września trener MKS Kalisz Marian Durlej. Z faworytem sezonu jego ekipa zmierzy się w sobotę w kaliskiej Arenie.
- Żadnym faworytem nie jesteśmy - zarzeka się szkoleniowiec rywali. - W Kaliszu zawsze grało się trudno i podobnie będzie w ten weekend. Podejrzewam, że sprawę rozstrzygnie dyspozycja dnia - dodaje Krzysztof Wójcik. Więcej w tym chyba jednak kurtuazji. Wydaje się, że wrześnianie latem zbudowali najsolidniejszy zespół spośród drugoligowców i to oni będą rozdawać karty w tym sezonie. - A moim zdaniem tegoroczne rozgrywki będą bardzo wyrównane. Jedynie zespół ze Świnoujścia może odstawać. Reszta ma szansę wygrać z każdym, co pokazały już pierwsze kolejki - mówi trener Krispolu.
Pomarańczowi jeden z tych meczów, na które w poprzednich latach czekało się najbardziej, mają już za sobą. Tydzień temu bez większych problemów ograli u siebie akademików z Poznania (3:1). I to jest kolejny argument, który każe upatrywać w nich drużyny z większymi szansami na zwycięstwo w Kaliszu. - Rok temu w sezonie zasadniczym AZS UAM Poznań też miał nas gładko pokonać w hali przy Łódzkiej, a wynik był odwrotny - odbija piłeczkę kapitan MKS Patryk Spychała. On i jego koledzy przez ostatnie dni lizali rany po bolesnej i chyba jednak niespodziewanej porażce w Międzyrzeczu (0:3). - Trzeba uczciwie przyznać, że zagraliśmy tam bardzo słabo, ale to nie znaczy, że sytuacja powtórzy się w sobotę - dodaje rozgrywający, który szansy na rehabilitację za przegraną z Orłem upatruje w hali, gdzie rozegrany zostanie najbliższy mecz. Od tego sezonu zespół Durleja przenosi się do mogącej pomieścić 3,5 tys. widów Kalisz Areny, w której do tej pory występowali jedynie szczypiorniści. - To może być nasz atut, bo przeciwnicy są przyzwyczajeni do tego, że grają z nami w małym obiekcie. Tymczasem teraz dysponujemy największą halą w II lidze - mówi Spychała. Problem w tym, że dla kaliszan mecz z Krispolem będzie ligowym debiutem na Dobrzecu, a w licznych rozmowach gospodarze przyznają, że jeszcze nie do końca się w Arenie zaaklimatyzowali. Szczególnie, że raz w tygodniu zmuszeni są ćwiczyć przy Łódzkiej.
Obaj szkoleniowcy w sobotę będą mieli do dyspozycji wszystkich swoich graczy. W składzie gospodarzy być może nastąpi jedna zmiana w porównaniu z ostatnim starciem w Międzyrzeczu. - Muszę się jeszcze dokładnie przyjrzeć zawodnikom podczas treningu i w ostatniej chwili podejmę decyzję - przyznaje Durlej. Nazwisk nie podaje, ale niewykluczone, że będzie chciał postawić na Michała Wronieckiego w roli przyjmującego, który na tej pozycji dobrze wypadł przed tygodniem. Nominalny libero poprawił przede wszystkim grę kaliszan w obronie i nieźle zagrywał, a ten element będzie kluczowy w pojedynku z liderem tabeli. - Jeśli nie odrzucimy ich od siatki, nic nie zdziałamy - mówi Spychała. Krzysztof Wójcik z ogłoszeniem pierwszej szóstki też prawdopodobnie będzie czekał do końca przedmeczowej rozgrzewki. - Skład jest teoretycznie wyklarowany, ale mam kilka wariantów, które stosuję w zależności od dyspozycji dnia - mówi opiekun pomarańczowych.
Spotkanie rozpocznie się o godz. 18.00. Bilety kosztują 8 zł (normalny) i 4 zł (ulgowy). - Chciałbym, żebyśmy zagrali na swoim normalnym poziomie i pokazali dobrą siatkówkę. Wtedy wynik będzie kwestią drugorzędną, bo jeśli rywal okaże się wyraźnie lepszy, to tego nie przeskoczymy - mówi Durlej. - Najważniejsze jest dobre widowisko - wtóruje mu Wójcik. - My oczywiście chcielibyśmy zainkasować trzy punkty, ale przecież też sporo się u nas pozmieniało kadrowo i będziemy potrzebowali przynajmniej jednej rundy, żeby się dobrze zgrać - kończy trener Krispolu.
|