|
|
Dla Michała Makowskiego zajęcia w sześcioosobowym zespole to nowość (fot. Marcin Ostajewski)
|
Siatkarze drugoligowego MKS Kalisz (dawniej Colman) od kilku dni szlifują formę podczas obozu przygotowawczedo w Liskowie. Zespół trenerów Mariana Durleja i Andrzeja Płócienniczaka ma za sobą także pierwszy sparing, w którym uległ spadkowiczowi z PlusLigi - Siatkarzowi Wieluń 2:3.
Gdyby jednak piąty set grano zgodnie z przepisami, zwycięzcą byłby się zespół z Kalisza, bo drugoligowiec prowadził15:9. Obie strony umówiły się jednak na rozegranie pięciu pełnych partii. - Zgodziliśmy się na ten sparing tylko przez wzgląd na kolegów z Wielunia, którzy kompletują skład na nowy sezon (z zespołu odeszli wszyscy czołowi gracze, a na testach w Siatkarzu przebywał m.in. grający ostatnio w AZS UAM Poznań libero Konrad Nieboj - przyp. red.). My wyszliśmy na parkiet praktycznie bez odbicia piłki, bo wcześniej trenowaliśmy jedynie w terenie. Mimo to zaprezentowaliśmy się całkiem nieźle - podkreśla Marian Durlej, który nie wyklucza, że jeszcze w tym tygodniu dojdzie do rewanżu. Wielunianie mają przyjechać do Liskowa w najbliższy czwartek. Szkoleniowiec MKS jest też zadowolony z pracy zespołu podczas tradycyjnego już zgrupowania w oddalonej o niespełna 30 km od Kalisza miejscowości. - Gdy patrzę, w jaki sposób chłopcy podchodzą do zajęć, to coraz bardziej przekonuje się, że mniejsze pieniądze wcale nie muszą oznaczać gorszej drużyny - mówi z przekąsem.
Do swojej dyspozycji od początku dziewięciodniowego obozu ma wszystkich graczy. Wśród nich są pozyskani latem Piotr Dłubała i Michał Makowski. To oni mają wypełnić lukę na przyjęciu po Marcinie Melnarowiczu i Adamie Łukasiku, którzy opuścili po sezonie kaliską drużynę. Szczególnie trudno będzie zastąpić tego drugiego - Adam jest na pewno dużo silniejszy w ataku. Moją mocniejszą stroną jest z kolei przyjęcie - mówi Dłubała. - Postaram się jak najszybciej i jak najlepiej wkomponować w zespół. Miałem sporą przerwę, bo po zakończeniu rozgrywek w Ozorkowie dość długo odpoczywałem, ale mam nadzieję, że ciężką pracą na treningach szybko nadrobię zaległości - dodaje gracz, który niedawno planował zakończenie kariery. Ostatecznie jednak uległ namowom Mariana Durleja i przeniósł się do Kalisza. Osoba szkoleniowca MKS przyciągnęła nad Prosnę również Makowskiego. Mierzący 203 cm przyjmujący długo wahał się, czy nie przyjąć równoległej oferty AZS UAM Poznań. - Ostatecznie zdecydowałem się na Kalisz przez wzgląd na trenera Durleja. Poza tym bardzo dobrze znam się z Patrykiem Spychałą. To on przekonał mnie do tej drużyny i postanowiłem mu zaufać - mówi znany przede wszystkim z gry na plaży łodzianin. - To będzie mój pierwszy sezon w hali. Liczę, że szybko się przestawię i wraz z kolegami powalczymy o awans do pierwszej ligi - dodaje świeżo upieczony zdobywca Pucharu Polski w siatkówce plażowej, który w tych rozgrywkach triumfował w czerwcu, grając w parze z ostrowianinem Dominikiem Witczakeim - obecnie zawodnikiem ZAKSY Kędzierzyn Koźle.
Przypomnijmy, że w ostatnich tygodniach do kaliskiej ekipy dołączyli także dwaj środkowi - Błażej Kuna i Mateusz Borucki oraz libero Bartosz Odwarzny. Kadrę uzupełnił zdolny junior Bartosz Łazarowicz, który w ataku ma zastąpić Pawła Sęka.
|