|
|
Piotr Janiak czasami przebijał się przez blok kaliszan, ale w derbach lepsi byli goście (fot. Krzysztof Kaczyński)
|
Po raz drugi z rzędu siatkarze MKS Kalisz wygrali derbowe spotkanie po emocjonującym tiebreaku. W sobotę pokonali na wyjeździe AZS UAM Poznań 3:2.
Tydzien temu kaliszanie na własnym parkiecie zwyciężyli Krispol Września. W sobotę okazali się lepsi od drugiego lokalnego rywala i to na jego terenie. - To był ciekawy mecz. Cieszę się z wyniku, choć była nawet szansa na zdobycie kompletu punktów - komentował po zakończeniu spotkania trener gości Marian Durlej. Jego podopieczni prowadzili bowiem 2:1 w setach, a w czwartej odsłonie wygrywali już nawet czterema punktami. Pogoń akademików okazała się jednak skuteczna. Poznaniacy odrobili straty i poszli za ciosem, doprowadzając do tiebreaka. - Nagle przestaliśmy kończyć ataki. Gdzie nie wystawiałem piłek, tam był blok albo wyblok. Do tego Piotrek Janiak kończył skutecznie prawie wszystkie kontry - oceniał później kapitan MKS Patryk Spychała.
Był to jeden z tych momentów meczu, w którym AZS UAM grał naprawdę dobrze. - Fajnie to wyglądało w naszym wykonaniu w czwartym secie i tiebreaku, ale wcześniej było dużo chaosu i niekontrolowanych zagrań - komentował szkoleniowiec gospodarzy Damian Lisiecki. Jego zespół wciąż jednak zachowywał szansę na końcowe zwycięstwo. Ostatnia partia była bardzo wyrównana. Przez długi czas obie ekipy szły "łeb w łeb". Na ostatniej prostej kaliszanie wprawdzie uzyskali lekką przewagę (13:11), ale za moment był remis. To jednak MKS miał inicjatywę na finiszu, stawiając rywali "pod ścianą". Pierwszego meczbola poznaniacy obronili, ale przy drugim asem serwisowym popisał się Spychała i goście mogli cieszyć się ze zwycięstwa.

Atakuje Łukasz Murdzia (fot. Krzysztof Kaczyński)
- Zagraliśmy słabo, może na 60 procent swoich możliwości. Nie współpracował blok i obrona. A zespół z Kalisza spisywał się poprawnie i to wystarczyło - oceniał cały mecz atakujący AZS UAM Łukasz Murdzia. - Spotkanie było emocjonujące, ale nie stało na najwyższym poziomie. Obie strony popełniały dużo błędów. Tak często bywa w derbach, gdy każdy zespół chce pokazać się z jak najlepszej strony, a nie zawsze wszystko wychodzi - dodawał Spychała.

Walki na siatce także w derbach nie brakowało (fot. Krzysztof Kaczyński)
Sobotnie spotkanie zakończyło serię derbów wielkopolskich drugoligowców w pierwszej rundzie rozgrywek. Z konfrontacji trzech drużyn najlepszy bilans mają kaliszanie, którzy okazali sie lepsi zarówno od Krispolu Września, jak i akademików z Poznania. - Po wpadce na początku w Międzyrzeczu, te dwa ostatnie zwycięstwa na pewno podnoszą nas na duchu - nie ukrywa Spychała. - Zespół zaczyna się spisywać lepiej, niż na początku. Ale widać, że w tym sezonie nie ma słabych drużyn. W poprzednim były 3-4 dobre ekipy i pustka, a teraz ze wszystkim można wygrać i przegrać. Nie wiadomo, co może się wydarzyć - podsumował trener Marian Durlej.

Radość kaliszan po ostatniej piłce meczu (fot. Krzysztof Kaczyński)
AZS UAM Poznań - MKS Kalisz 2:3 (21:25, 25:22, 19:25, 25:20, 14:16)
AZS UAM: Bukowski, Karwowski, Radomski, Piórkowski, Janiak, Murdzia, Pachliński (libero) oraz Zapaśnik, Górski, Wojnowski.
MKS: Spychała, Porada, Makowski, Lipa, Kuna, Dłubała, Odważny (libero) oraz Wroniecki, Łazarowicz, Kowalewski.
|