|
|
Rzuca Łukasz Gierak (fot. Andrzej Grupa)
|
Wielki krok Nielby w kierunku gry w fazie play-off! Drużyna trenera Dariusza Molskiego wygrała już trzeci mecz z rzędu, a drugi na wyjeździe. Tym razem w Legnicy pokonała Siódemkę Miedź 29:25. - Zespół znów walczył i za to chcę go pochwalić - mówił po spotkaniu trener Wielkopolan.
Nielba zakończyła pierwszą rundę z dorobkiem 10 pkt, a to już całkiem niezły dorobek. Żal oczywiście przegranych w kiepskim stylu w swojej hali spotkań ze Stalą Mielec czy MMTS Kwidzyn oraz inauguracyjnej porażki w Ciechanowie, ale w tej wyrównanej lidze nawet osiem punktów w rewanżach powinno wystarczyć do załapania się do ósemki. Do Wągrowca przyjadą m.in. zespoły z Ciechanowa (już za tydzień), Zabrza, Legnicy czy Głogowa - w nich trzeba szukać brakujących "oczek". Choć i na wyjazdach w Lubinie, Kwidzynie czy Olsztynie Nielba nie będzie bez szans.
Miedź bardzo dobrze rozpoczęła ten sezon (osiem punktów w sześciu kolejkach), ale teraz przegrała już piąty raz z rzędu. Pół roku temu klub z Legnicy zepchnął Nielbę do strefy barażowej, w sobotę wągrowczanie zrewanżowali się za niepowodzenie z poprzednich rozgrywek. Wykorzystali też wewnetrzne problemy Miedzi - w klubie brakuje pieniędzy i sześciu graczy już usłyszało, że może sobie szukać nowych pracodawców. Przeciwko Nielbie nie zagrał lider tej drużyny Grzegorz Garbacz, narzekający na problemy mięśniowe. - Powiem tak: w mojej drużynie zawodnik z takim urazem na pewno by dzisiaj wystąpił, by pomóc kolegom. Ale jego rozumiem, ma już swoje lata, a musi szukać nowego klubu. Nie chciał ryzykować zdrowia, skoro tylko zdrowy może zarabiać na życie - ocenia trener Nielby Dariusz Molski.
Nielba przez całe spotkanie była zespołem lepszym, prowadziła - choć niewysoko. W 18. minucie był ostatni w tym spotkaniu remis (7:7), ale jeszcze przed przerwą goście odskoczyli na pięć trafień (15:10). W drugiej połowie Miedź potrafiła zmniejszyć straty do dwóch goli (14:16 w 39. minucie), później jeszcze do trzech (19:22 w 49. minucie). Na więcej już Wielkopolanie nie pozwolili, choć i tak mieli problemy z pokonaniem w idealnych sytuacjach Artura Banisza. - W ataku dziś trochę zawiedliśmy, ale na szczęście nasza obrona była jeszcze lepsza niż atak Miedzi - mówił trener Molski. Właśnie gra w defensywie znów okazała się kluczem do sukcesu Nielby. - Zagraliśmy aktywną obroną 5-1 z czasowym całkowitym odcięciem skrzydeł. Do tego naszym zadaniem było pozbawianie możliwości otrzymywania podań przez kołowego rywali Jarosława Palucha i to się zasadniczo udało. Choć nie ukrywam, ze Paluch to bardzo mocny gracz i dużo był z nim walki - dodał.
Często w poprzednich spotkaniach było tak, że Nielba miała już kilkubramkową przewagę, a później ją traciła. Tym razem Miedź nie zdołała się zbliżyć nawet na jednego gola, o remisie nie było więc mowy. - A to bardzo ważne, bo wówczas zespół może sie podłamać. Dziś moi zawodnicy w ważnych momentach do serca dołożyli też rozum i zagrali bardzo odpowiedzialnie - ocenił Molski, który chwalił też bramkarzy. - Adrian Konczewski i Marek Kubiszewski zagrali bardzo dobrze, mają duży udział w tym zwycięstwie. Docenić też należy grę Rafała Przybylskiego - dziewięć goli to rekord prawego rozgrywającego Nielby w ekstraklasie.
SIÓDEMKA MIEDŹ LEGNICA - NIELBA WĄGROWIEC 25:29 (11:15)
Miedź: Kryński, Banisz - Kokoszka 7, Paluch 4, Świątek 4, Koprowski 3, Piwko 3, Brygier 2, Wita 1, Skrabania 1, Czuwara 0, Jarowicz 0.
Kary - 10 minut Rzuty karne - 0/0
Nielba: Konczewski, Kubiszewski, N.Witkowski - Przybylski 9, Krajewski 7, Gierak 4, Przysiek 4 (2/2), Tórz 2, Białaszek 1, Szyczkow 1, B. Witkowski 1, Płócienniczak 0.
Kary - 12 minut Rzuty karne - 2/2
Sędziowali: Krzysztof Bąk i Kamil Ciesielski (Zielona Góra).
|