|
|
Szczypiorniści Warmii w różnoraki sposób próbowali powstrzymać Przemysława Krajewskiego - złotej metody jednak nie znaleźli (fot. Andrzej Grupa)
|
Mimo że Nielba Wągrowiec prowadziła przez całe spotkanie z ostatnią w tabeli Warmią Olsztyn, ani przez chwilę nie mogła być pewna wygranej. Dzięki dobrej postawie tercetu: Krajewski - Konczewski - Przysiek, który wsparł młody Paweł Niewrzawa, Wielkopolanie wygrali 33:28 (14:12).
To spotkanie zapowiadało się dla Nielby jako bardzo ciężkie i takie rzeczywiście było. Warmia Olsztyn ma teoretycznie dość mocny skład, który jednak w lidze kompletnie zawodzi. Jedyna wygrana - wymęczone 24:23 z Powenem Zabrze - daje Warmii pozycję "czerwonej latarni" Superligi. W Wągrowcu olsztynianie chcieli się zacząć odradzać. Nielba też jednak potrzebuje punktów, bo w rundzie rewanżowej większość spotkań zagra na wyjazdach. Musi więc już teraz gromadzić taki kapitał, który pozwoli jej włączyć się do walki o miejsce w play-off. W sobotę wągrowczanie wzorowo wykonali swoje zadanie, bo ani na moment nie oddali rywalom inicjatywy.
Remis w tym spotkaniu był tylko jeden jedyny raz - w 3. minucie 1:1, gdy Marka Kubiszewskiego pokonał Jacek Zyśk. Gospodarze dość szybko odskoczyli na cztery gole (6:2), a później nawet na pięć (10:5). Goście popełniali masę prostych błędów, z krokami czy niecelnymi podaniami na czele. Dzięki temu gospodarze mogli wyprowadzać kontrataki. Dużo dobrego robiła podwyższona defensywa Nielby z wysuniętym Dawidem Przysiekiem. Rozgrywający gospodarzy momentami starał się wyłączać Mariusza Gujskiego - to utrudniało gościom zadanie.

Dawid Przysiek zdobył aż pięć bramek z akcji, jedną dołożył z rzutu karnego i kolejną po dobitce karnego (fot. Andrzej Grupa)
W drugim kwadransie coraz częściej zaczęli się mylić gracze Nielby i spotkanie się trochę wyrównało. Dwukrotnie wągrowczanie prowadzili tylko jedną bramką, ale ważnej psychologicznie granicy - czyli remisu - gościom nie udało się osiągnąć. Dobrym zwieńczeniem tej trochę chaotycznej połowy było jej ostatnie 40 sekund. Choć to trudno sobie wyobrazić, w tym krótkim czasie obie ekipy wyprowadziły po trzy akcje ofensywne - tyle było błędów i niecelnych rzutów.
Po przerwie Nielba cierpliwie budowała swoją przewagę. Bardzo dobrze grał Krajewski, którego przechwyty i gole z kontrataków irytowały rywali. Jeszcze w 48. minucie po trafieniu z rzutu karnego młodego Pawła Niewrzawy (Przysiek dwa karne spudłował, choć jednego zdołał dobić) Nielba wygrywała 23:18. Wtedy gospodarzom przytrafił się drugi w tym spotkaniu przestój i zrobiło się 23:22. - Dobrze, że ten przestój był taki krótki, bo w poprzednich spotkaniach, choćby w Głogowie, zdarzały się nam znacznie dłuższe - mówił Adrian Konczewski. Wtedy ważną bramkę rzucił Przysiek.

Mariusz Gujski grał kiedyś w Sparcie Oborniki. Do Wągrowca ma pecha - z kim by nie przyjechał, zawsze w lidze przegrywa (fot. Andrzej Grupa)
W końcówce spotkania były trzy ważne momenty. Pierwszy - w 55. minucie, przy prowadzeniu Nielby 27:25. Gospodarze popełnili wtedy faul w ataku, Warmia rozpoczęła kontratak, ale doświadczony Bartosz Wuszter nie zauważył Aloszy Szyczkowa i wpadł w niego. Sędziowie odgwizdali kolejny faul ofensywny, a po szybkim wznowieniu gry z kontrą pobiegł Przysiek. Rozgrywający Nielby wbiegł między Gujskiego i Sebastiana Rumniaka - widać było, że gracze Warmii nie tyle chcą przerwać atak, co zrobić krzywdę rywalowi. Przysiek zdołał jednak utrzymać się na nogach, a po chwili pokonał Sebastiana Sokołowskiego (27:24). Arbitrzy pokazali jeszcze czerwoną kartkę Rumniakowi. Drugi moment miał miejsce właśnie podczas gry w przewadze. Nielba rozegrała akcję pod swojego skrzydłowego, a Niewrzawa nie zawiódł. Chwilę później reprezentant Polski juniorów rzucił niemal z zerowego kąta i jakimś cudem zdołał zmieścić piłkę między słupkiem a bramkarzem rywali - było 29:25 w 56. minucie. Wreszcie trzeci moment z 58. minuty - piłka wróciła na przedpole bramki Nielby, a tam Konczewskiemu i Krajewskiemu za bardzo nie spieszyło się ze wznowieniem ataku. Sędziowie zasugerowali więc grę pasywną - Konczewski natychmiast podał do Krajewskiego, ten podbiegł z piłką kilka metrów, a gdy przekroczył linię środkową - zrobił trzy kroki, wyskoczył i rzucił. Ku osłupieniu graczy z Olsztyna piłka wpadła do siatki. - To chyba najdziwniejszy gol w mojej karierze - powiedział później Krajewski. Ta bramka - na 30:26 - ostatecznie odebrała gościom chęć do walki.

W akcji Alosza Szyczkow (fot. Andrzej Grupa)
W ostatniej kolejce pierwszej rundy Nielba zagra na wyjeździe z Miedzią Legnica. Za dwa tygodnie podejmie z kolei Juranda Ciechanów. Jeśli wągrowczanie wygrają te dwa pojedynki, będą mogli zacząć myśleć o awansie do czołowej ósemki i grze w play-off.
NIELBA WĄGROWIEC -WARMIA OLSZTYN 33:28 (14:12)
Nielba: Kubiszewski, Konczewski, N. Witkowski - Krajewski 8, Przysiek 7 (1/3), Gierak 4, Niewrzawa 4 (1/1), Szyczkow 3, Przybylski 3, B. Witkowski 2, Białaszek 1, J. Płócienniczak 1, Wachnowicz 0, Tórz 0.
Kary - 4 minuty. Rzuty karne - 1/3.
Warmia: Kotliński, Sokołowski - Jankowski 6, Bartczak 5 (4/4), Rumniak 4, Gujski 3, Zyśk 3, Wuszter 2 (0/1), Swat 2, Malewski 2, Garbacewicz 1, Żółtak 0, Ćwikliński 0.
Kary - 10 minut. Rzuty karne - 4/5.
Czerwona kartka: Rumniak (55. minuta, faul).
Sędziowali: Marek Góralczyk (Siemianowice) i Grzegorz Młyński (Zwoleń).
|