Jutrzenka
Patronat klubom
EURO w Piwnicy
Zbliżające się Mistrzostwa Europy w Piłce Nożnej to nie tylko mecze rozgrywane na...... więcej »
KATARZYNA GRZEŚCZYK
(fot. D.Kuczyńska)
Dojrzały romans

WIELKOPOLSKI SPORT: Na początek cofnijmy się trochę w czasie. Ubiegły sezon, reaktywacja drużyny, awans do I ligi. Jaka jest różnica w poziomie?

 

Katarzyna Grześczyk: Bardzo widoczna. Te dwie ligi dzieli przepaść. Wystarczy przypomnieć, że ubiegły sezon zakończyłyśmy z kompletem zwycięstw. Większość spotkan wygrałyśmy różnicą kilkudziesięciu punktów i awansowałyśmy praktycznie bez większych problemów. Obecnie jest o wiele trudniej. Wiele zawodniczek występujących w I lidze ma za sobą grę na parkietach ekstraklasy. Różnica umiejętności czy warunków fizycznych jest według mnie bardzo duża. Oczywiście pod względem organizacyjnym też wygląda to zupełnie inaczej.

 

Do awansu poprowadził was trener Jacek Jóźwiak, wspierany przez Annę Talarczyk, która teraz została pierwszym szkoleniowcem zespołu. Jak Ci się pracuje z niedawną koleżanką z drużyny (Tęcza Leszno)?

 

Ona cały czas jest moją koleżanką;). Bardzo się cieszę, że Ania została naszą trenerką oraz, że została obdarzona kredytem zaufania. Myślę, że sobie poradzi i póki co jest na dobrej drodze. Osobiście bardzo dobrze pracuje mi się z "Talarem". Większość z nas zna ją od lat i choć wcześniej byłyśmy na stopie jedynie koleżeńskiej, to nie ma teraz problemów z tym, żeby czuć respekt oraz słuchać i wykonywać jej polecenia. Każda z nas wie kiedy jest czas na żarty, a kiedy na ciężka pracę.

 

Przed przyjściem do Unii miałaś przerwę w grze, jednak wróciłaś na ligowe parkiety. A gdyby nie nastąpiła reaktywacja sekcji koszykarek w Swarzędzu?

 

Przerwa trwała dwa lata. Nastąpiła po dość ciężkim sezonie w Lesznie i - nie ukrywajmy - wypaleniu koszykówką. Trzeba było poczekać trochę, aby potrzeba grania znów się pojawiła. Cieszę się, że akurat reaktywacja Unii i moj "głód" pojawiły się w jednym momencie. Mimo, iż wcześniej nie grałam w Swarzędzu, to jednak zawsze odczuwałam do tego klubu sentyment. Myślę, że nie zagrałabym w innym klubie po tej przerwie i pewnie teraz uprawiałabym sport jedynie rekreacyjnie. Obecnie granie w Unii sprawia mi naprawdę dużo radości.

 

Mówiłaś o dobrej współpracy pomiędzy zespołem a trenerką. A co możesz powiedzieć o drużynie i atmosferze wewnątrz niej? Czy nowe zawodniczki dobrze się zaaklimatyzowały?

 

Na temat atmosfery w naszym zespole możnaby dużo pisać:)  Ale są to same pozytywne rzeczy. Stanowimy zgraną ekipę na boisku i poza nim, niezależnie od tego czy znamy się od paru lat, czy też od paru miesięcy. Oczywiście spotykamy sie nie tylko na treningach i meczach. Dużo smiechu i radości - tak mogę to podsumować. Myślę, że ta dobra atmosfera też przełoży się na nasze wyniki.

 

W ubiegłym sezonie oprócz Ciebie były w zespole jeszcze inne doświadczone zawodniczki. Teraz skład się nieco zmienił. Z drużyną pożegnała się chociażby Monika Siwczak, która była filarem Unii. Teraz w trudnych momentach podczas meczów to Ty będziesz musiała poczuć presję.

 

Monika była liderem na boisku, potrafiła wziąć na siebie ciężar gry, zdobywać punkty i mobilizować koleżanki. Jeśli idzie o moją rolę, to widzę to jednak trochę inaczej. Nigdy nie byłam snajperem i moja rola na parkiecie jest trochę inna. Bardziej widzę siebie w mentalnej mobilizacji koleżanek. Bardziej zbiórka, przechwyt i obrona, niż zdobywanie punktów. Myślę, że moją rolę może zobrazować cytat: "naprawdę wielcy muzycy to ci, którzy wiedzą jak spotęgować brzmienie innych, jak być cicho, jak wspomóc funkcjonowanie całego zespolu". Co oczywiście nie oznacza, że uważam się za wielką koszykarkę ;)

 

A propos. Ukończyłaś studia psychologiczne. Czy nabyta podczas studiów i pracy wiedza pomaga Ci w byciu Panią kapitan?

 

Pomaga mi, mogę teraz z łatwością manipulować np. trenerką, stad moja duża liczba minut na boisku :) Zdecydowanie wiedza psychologiczna pomaga. Pewne metody można wykorzystać przecież do integracji zespołu, likwidacji ewentualnych konfliktów, czy też indywidualnie do radzenia sobie ze stresem, motywowania i podwyższania koncentracji.

 

Pochodzisz z koszykarskiej rodziny. Zapewne od dziecka miałaś styczność z tym sportem i jak widać zostało do dzisiaj. Czy "zakochałaś się" w koszykówce od razu, czy może było to na zasadzie "od nienawiści do miłości"?

 

Tak naprawdę moja przygoda ze sportem nie zaczęła się wcale od koszykówki, tylko od tenisa ziemnego. Dopiero później przerzuciłam się na koszykówkę, choć styczność z nią miałam praktycznie od urodzenia. I tak już poprostu zostało. Myślę, że nienawiści nie było, tylko zakochanie od pierwszego wejrzenia. Choć przyznam, że tak naprawdę koszykówka zawsze stanowiła jakby dodatek do mojego życia, bardziej z nią romansowałam niż byłam ;) Obecnie nadal z nią romansuję ale jest to już dojrzały romans.

(rat)
Chcesz być informowany o wydarzeniach związanych
z portalem WielkopolskiSport.PL?

Podaj swój adres e-mail:
AGNIESZKA JERZYK
AGNIESZKA JERZYK

Triathloniska leszczyńskiego klubu 64-sto jest jedną z najlepszych kobiet uprawiających tę dyscyplinę w naszym kraju. Robi systematyczne postępy od kilku lat, a jej celem są Igrzyska Olimpijskie 2012 w Londynie. więcej »
"Zarząd KKS Lech Poznań informuje, iż w związku z niezadowalającymi wynikami zespołu zadecydował, że Jose Mari Bakero zostaje odwołany z funkcji pierwszego trenera drużyny."
Zarząd KKS Lech Poznań
Wszelkie prawa zastrzeżone. | Project by Arando - Created by MadKittens