Z pierwszej ręki:

Koszykówka - PLKK: Inea AZS Poznań - Odra Brzeg 53:65, Energa Toruń - MUKS Poznań 90:81         Siatkówka - I liga kobiet: PLKS Pszczyna - Piecobiogaz Murowana Goślina 0:3         Piłka ręczna - I liga mężczyzn: GSPR Gorzów - Arot Astromal Leszno 29:25         Piłka nożna - mecze sparingowe: Jarota Hotel Jarocin - Zagłębie Lubin (ME) 0:0, Nielba Wągrowiec - Sokół Kleczew 3:1

Jutrzenka
Patronat klubom
Okoń na półkach
3 lutego nakładem Wydawnictwa Red Box w oficjalnej sprzedaży ukazała się książka...... więcej »
JAROSŁAW JASIUKIEWICZ
fot. Marcin Busz
Arena zasługuje na ekstraklasę

Prezes Kaliskiego Towarzystwa Koszykówki o szansach na odbudowę basketu nad Prosną i zapotrzebowaniu na sport na najwyższym poziomie w najstarszym polskim mieście.

Od roku nie jest Pan wiceprezesem AZS OSRiR Kalisz. Z prostego powodu - klub już nie istnieje. To musiał być strasznie nudny rok.

Jarosław Jasiukiewicz (prezes Kaliskiego Towarzystwa Koszykówki): Właśnie, że nie. Nie dalej, jak miesiąc po decyzji o rezygnacji AZS-u ze startu w II lidze zebraliśmy się z chłopakami z którymi robiłem kolejne edycje Kaliskiego Streetballa a jeszcze wcześniej wiele innych ciekawych rzeczy i stwierdziliśmy, że trzeba zrobić coś nowego - zaczynając od szkolenia młodzieży i sportu amatorskiego. Zdawaliśmy sobie bowiem sprawę, że w tych warunkach sport zawodowy, choćby na poziomie III ligi, pozostaje tylko w sferze marzeń. Tak powstało Kaliskie Towarzystwo Koszykówki.

Słyszałem, że poważna koszykówka w Kaliszu przegrała z tańcem. Pieniądze, które mogłyby wam umożliwić start w II lidze, jeden ze sponsorów przekazał podobno na Mistrzostwa Świata w Hip Hop, Electric Boogie, Breakdance.

Nie potrafię powiedzieć, czy było to akurat tak. W końcu to jednorazowy wydatek, a sponsoring ligowego sportu to inwestycja długofalowa. Faktem jest, że za relatywnie niewielkie pieniądze koszykówka mogła wyjść z zakrętu, na którym się znalazła po spadku z I ligi i spokojnie grać do dziś w II lidze.  Wyszło inaczej i trzeba było zaczynać od początku.

A co III ligą? Mieliście spróbować na tym poziomie, ale znów się nie udało.

Próbowaliśmy reaktywować koszykówkę seniorską po raz pierwszy od upadku AZS-u, ale nie znaleźliśmy na to środków w tym roku. Policzyliśmy, że na granie kaliskim składem potrzeba nam około 50 tys. zł. Prowadziliśmy pewne rozmowy z biznesmenami, którzy kiedyś czynnie uprawiali koszykówkę, ale do końca lipca, bo to była data graniczna, nie udało nam się tej sprawy zamknąć. Stwierdziliśmy więc, że nie ma się co porywać z motyką na słońce.  Zwłaszcza, że pojawił się jeszcze jeden problem - zmieniają się przepisy gry w koszykówkę i trzeba przemalować praktycznie wszystkie linie na boisku, a to są dodatkowe koszty. Można byłoby to zrobić jedynie w Arenie, bo w halach, gdzie są  plastikowe wylewki, byłby to ogromny problem. Na starcie mamy więc kolejny kłopot.

To jak w takim razie wygląda obecnie kondycja kaliskiej koszykówki?

Podczas wakacji byliśmy bezsprzecznie sportem nr 1 w Kaliszu - co tydzień grała liga letnia, były turnieje i camp  z gwiazdami koszykówki dla najmłodszych oraz IV Kaliski Streetball, znów z międzynarodową obsadą. W roku szkolnym, głównie dzięki zaangażowaniu Radka Nowaczyka, udało nam się utrzymać szkolenie młodzieży. Reaktywowaliśmy ligę amatorską, która nie grała przez ostatnie dwa lata. Zrobiliśmy z biurem europosła Marka Siwca turniej, w którym nagrodą były wycieczki do Brukseli i zorganizowaliśmy kilka turniejów dla dzieci. Z powodzeniem działamy w sporcie młodzieżowym i amatorskim - zgodnie z pełną nazwą naszego stowarzyszenia Kaliskie Towarzystwo Koszykówki Młodzieżowej i Amatorskiej. Pozostaje jeszcze działalność na polu sportu zawodowego, czy ligowego. Zdaję sobie sprawę, że bez seniorskiej drużyny grającej choćby w III lidze, z którą mogą się identyfikować kibice i aspirować młodzi, szkolący się koszykarze będzie nam bardzo trudno się rozwijać.  Jednak w tym roku nie ma już szans by coś się zmieniło.

A jest jakaś szansa, że zmieni się to za dwa-trzy lata?

Chciałbym, żeby od października-listopada stworzyć coś takiego, jak Team Kalisz, czyli drużynę, która będzie się spotykała nie tylko po to, żeby sobie pograć, ale przynajmniej raz w tygodniu będzie normalnie trenowała i rozgrywała sparingi. Mam nadzieję, że w ten sposób uda nam się zasygnalizować obecność drużyny seniorskiej, a przy okazji prowadzić przez cały rok selekcję. Chcemy uniknąć takiej sytuacji, że w czerwcu przyszłego roku nie tylko nie będzie sponsorów, ale i drużyny. Zespół już będzie i wówczas spróbujemy ten produkt sprzedać.

Zdajecie sobie sprawę, że to bardzo trudne zadanie? Kalisz nie jest miastem, które stawia na sport. Mimo że jest na drugim miejscu pod względem wielkości w Wielkopolsce, w tej dziedzinie niewiele przewyższa kilkutysięczne miejscowości.

 

Sądzę, że jak we wszystkim warto podpatrywać najlepszych i wyciągać wnioski.  Miasta które promują się poprzez sport świetnie na tym wychodzą. Natomiast w sytuacji, w której sport drużynowy z najwyższej półki w Kaliszu, mimo wielkich tradycji, po prostu zniknął, sądzę że trzeba odważnych, także finansowo decyzji, właśnie ze strony miasta. I do tego gorąco zachęcam.

A może w Kaliszu nie ma kibiców, dla których warto by organizować imprezy na naprawdę wysokim poziomie?

Patrząc na koszykówkę, trudno mieć takie zdanie. Zarówno mecze w drugiej jak i pierwszej lidze cieszyły się dużą popularnością. Hala przy ul. Łódzkiej kilkakrotnie wypełniała się do ostatniego miejsca, a na Arenę potrafiło przyjść nawet 2,5 tys. kibiców. Nawet w I lidze, gdy słaba gra zespołu spowodowana kłopotami finansowymi nie zachęcała zbytnio do oglądania koszykówki, to na najciekawsze mecze przychodziło ok. 1000 osób, a ostatni mecz o utrzymanie w lidze z AZS AWF Katowice na żywo oglądało ok. 1200 osób. Myślę więc, że to nie w tym rzecz.

Niedawno rozmawiałem z Markiem Białoskórskim, który stwierdził, że tworzenie czegoś w małych ośrodkach, przy małych nakładach na sport nie ma sensu. Uważa natomiast, że szansą na zbudowanie czegoś solidnego mogłoby być połączenie sił Kalisza, Ostrowa i Pleszewa.

Pomysł na pewno jest godny uwagi, choć jak wiemy ubiegłoroczna próba stworzenia klubu ekstraligowego w oparciu o aglomerację kalisko-ostrowską przez Marka Białoskórskiego i Andrzeja Kowalczyka zakończyła się niepowodzeniem. Jednak problem braku odpowiedniej hali w Ostrowie pozostaje nierozwiązany i jeśli pojawią się tam pieniądze, pozwalające myśleć o ekstraklasie, to chyba będą musieli spojrzeć w kierunku Kalisza i tutejszej Areny. Może wtedy temat współpracy obu miast pojawi się znów „na tapecie”. 

A Pleszew? Przecież obiekt przy ul. Szkolnej miał problemy z dopuszczeniem nawet do rozgrywek drugoligowych.

No tak, ale tam hala jest obecnie gruntownie przebudowywana i nie powinna mieć problemów z dopuszczeniem do rozgrywek zarówno II, jak i I ligi.  Dlatego też nie sądzę, aby po takiej inwestycji Pleszew był chętny do gry w innym mieście, nawet na wyższym poziomie rozgrywkowym.

Co Pan myśli, kiedy wchodzi do Kalisz Areny, widzi puste trybuny, a po parkiecie biega grupa dzieci i młodzieży z pobliskiego zespołu szkolno-przedszkolnego?


Po prostu wielka szkoda, bo mamy naprawdę piękny obiekt. Ostatnio szukałem jakichś archiwalnych materiałów, dotyczących streetballa i trafiłem na stronę internetową drużyny, bodajże z Krotoszyna, która w samych superlatywach opisywała, że z powodu niesprzyjającej pogody impreza przeniosła się do supernowoczesnej hali. Także podczas meczów I ligi wysłuchaliśmy wielu bardzo pozytywnych opinii o kaliskiej hali i to od osób, które niejedno już widziały w zawodowym sporcie - sędziów czy komisarzy zawodów. Jest to bez wątpienia obiekt, który można wykorzystać w celach niekoniecznie sportowych, natomiast jest to też obiekt, na którym powinna grać ekstraklasa. Nawet I liga koszykówki, czy II liga piłki ręcznej to nie jest ten format. Ten poziom świetnie wpisuje się w halę przy ul. Łódzkiej. Żeby Arena żyła, musi mieć komplet na trybunach, a to może zapewnić jedynie dobry, ekstraklasowy zespół. Wtedy będzie prawdziwy spektakl.

Jest szansa, że najbliższym czasie coś się zmieni w tej kwestii? Jeśli kaliskie kluby będą znikać ze sportowej mapy Polski w takim tempie, jak ma to miejsce ostatnio, to niedługo zrobi się sporo miejsca do zagospodarowania. Może wtedy koszykówka się odrodzi?

Zakładając Kaliskie Towarzystwo Koszykówki startowaliśmy w bardzo ciężkim dla basketu okresie. Dlatego daliśmy sobie rok na udowodnienie, że koszykówka wciąż w Kaliszu ma duży potencjał. I myślę, że to się udało zrobić. Szukając własnych sponsorów i ciężko pracując społecznie, zrobiliśmy sporo imprez i pokazaliśmy, że umiemy dobrze wykorzystać powierzone nam środki. Więc na razie chcemy wrócić na ligową mapę Wielkopolski, a dopiero później podjąć próby dalszego rozwoju.

Rozmawiał Marcin Ostajewski
Chcesz być informowany o wydarzeniach związanych
z portalem WielkopolskiSport.PL?

Podaj swój adres e-mail:
WS FB
AGNIESZKA JERZYK
AGNIESZKA JERZYK

Triathloniska leszczyńskiego klubu 64-sto jest jedną z najlepszych kobiet uprawiających tę dyscyplinę w naszym kraju. Robi systematyczne postępy od kilku lat, a jej celem są Igrzyska Olimpijskie 2012 w Londynie. więcej »
"Umiemy się skoncentrować na dobrych zespołach i spiąć się, kiedy jest "sytuacja podbramkowa". A jak już wychodzimy na prostą, to dostajemy w dupę."
Rafał Walczak
Trener szczypornistów Grunwaldu Poznań po porażce z Pomezanią Malbork
Wszelkie prawa zastrzeżone. | Project by Arando - Created by MadKittens