Z pierwszej ręki:

Koszykówka - PLKK: Inea AZS Poznań - Odra Brzeg 53:65, Energa Toruń - MUKS Poznań 90:81         Siatkówka - I liga kobiet: PLKS Pszczyna - Piecobiogaz Murowana Goślina 0:3         Piłka ręczna - I liga mężczyzn: GSPR Gorzów - Arot Astromal Leszno 29:25         Piłka nożna - mecze sparingowe: Jarota Hotel Jarocin - Zagłębie Lubin (ME) 0:0, Nielba Wągrowiec - Sokół Kleczew 3:1

ARANDO DLB
Patronat klubom
Okoń na półkach
3 lutego nakładem Wydawnictwa Red Box w oficjalnej sprzedaży ukazała się książka...... więcej »
ROBERT LEWANDOWSKI
(fot. A Grupa)
Legia? Rywal w walce o mistrza

WIELKOPOLSKI SPORT: Nadchodzi mecz Lecha Poznań z Legią Warszawa. Czy ze względu na pana pobyt w warszawskim klubie jest to jakiś dodatkowy smaczek?

 

ROBERT LEWANDOWSKI: Nie, jeśli chodzi o mnie, to nie ma czegoś takiego. To raczej media ciągle przypominają mi, że kiedyś byłem w Legii Warszawa i zrezygnowano tam ze mnie. Pod tym względem podchodzę jednak do rywalizacji normalnie. Natomiast na pewno jest to ważniejszy mecz od innych z innego powodu. Zagramy bowiem z zespołem, który podobnie jak my, ma zamiar do końca bić się o mistrzostwo Polski. Dlatego w przypadku wygranej trzy punkty będą na pewno niezwykle cenne.

 

Zdaje pan sobie jednak sprawę z tego, że poznańscy kibice traktują mecze z Legią jako wyjątkowe?

 

Oczywiście, że wiem. Kibice traktują to spotkanie priorytetowo. My jednak musimy podejść do tego, jak do każdego innego rywala. Czyli po prostu chcieć zagrać jak najlepiej, z jak największym zaangażowaniem. Oczywiście najważniejszy będzie wynik końcowy. Mam nadzieję, że dla nas będzie korzystny.

 

Jak jest teraz z pana formą?

 

Czuję się dobrze. Wygraliśmy w sobotę kolejny mecz, więc jesteśmy na pewno na fali wznoszącej. Mam wielką nadzieję, że limit pomyłek już zupełnie wyczerpaliśmy w tym sezonie. Oby teraz szczęście było po naszej stronie. Ja jestem napastnikiem, więc zależy mi, żeby nasza gra była jak najbardziej ciekawa, bo wtedy nie będzie brakowac sytuacji podbramkowych.

 

Pan dochodzi do dobrych sytuacji, ale jakby ostatnio nastąpiła blokada dotycząca skuteczności. Przed wyjazdem na kadrę w meczu z Bełchatowem miał pan chyba pięć stuprocentowych sytuacji, z tego padł jeden gol. Podobnie było w Białymstoku. A w sobotę przeciwko Odrze trzy razy miał pan idealne okazje, ale bramki zabrakło. Co się dzieje?

 

Ja w ogóle cieszę się, że te sytuacje są. Bo lepiej je mieć niż nie mieć. Cóż, tak bywa - nie wszystko da się strzelać. W ogóle to na naszą skuteczność nie można za bardzo chyba narzekać, bo mamy przecież strzelonych najwięcej goli w lidze. Fakt, że przy tym sporo też tracimy. Niech jednak do końca sezonu będzie tak, że w każdym meczu będziemy mieli jedną bramkę przewagi nad przeciwnikami i wszyscy naprawdę będą zadowoleni.

 

To jest też paradoks, że jest pan w tym momencie liderem klasyfikacji strzelców ekstraklasy, choć tych sytuacji zmarnowanych trochę jest?

 

Faktycznie, mogło być dużo więcej goli. Trzeba jednak to jeszcze raz powiedzieć - to jest wciąż jeszcze początek ligi i trzeba liczyć, że w kolejnych seriach tych piłek do bramki będzie wpadało jednak więcej. Sytuacje są i to też się liczy. Bo wypracowanie sobie sytuacji także jest ważne i to też trzeba umieć.

 

Sławek Peszko zażartował niedawno, że gdyby pan wykorzystał wszystkie okazje, to już miałby pan zagwarantowany tytuł króla strzelców.

 

Może pewny by jeszcze nie był, ale tych bramek byłoby dużo więcej (śmiech). Na pewno jednak jest tak, że mam sytuacji więcej niż w poprzednim sezonie. Może też z tego wynika, że ten procent okazji niewykorzystanych przez to się też zwiększył i jest to tak widoczne w ostatnim czasie. Może być jednak naprawdę ciekawie, kiedy zaczniemy wszystkie sytuacje zamieniać na gole.

 

Trener napastników Lecha, Andrzej Juskowiak mówił niedawno, że marnowanie sytuacji to też kwestia koncentracji. Zgadza się pan z tym?

 

Faktycznie, koncentracji może przydałoby się trochę więcej. I opanowania. Na pewno jednak nie sportowej złości, bo wtedy piłka by fruwała jeszcze wyżej. Na pewno jednak mogę zgodzić się w przypadku tej koncentracji, czasami tej zimnej krwi mogłoby być więcej. Dodałbym jeszcze do tego odrobinę szczęścia. Jak pod tym względem się odwróci, to forma strzelecka pójdzie w górę i zapomnimy o tej małej blokadzie.

 

Zmieniło się ustawienie. Najczęściej gracie taktyką 1-4-4-2. Jak panu pasuje?

 

Gramy podobnie, nie jest to jakaś wielka zmiana. Jeśli chodzi o napastników, to często nawet przy ustawieniu z dwójką jeden z nas jest wysunięty, a drugi trochę cofnięty. Rzadko biegamy obok siebie. Dla mnie nie ma wielkiej różnicy, w jakim ustawieniu wychodzę na boisko. Przyzwyczaiłem się już do wszystkich wariantów. W końcu w reprezentacji wygląda to trochę inaczej, w Lechu Franciszka Smudy także była różnica. W trakcie meczu też zmieniamy koncepcję. Wykonujemy po prostu to, co trener w danym momencie wymyślił.

(emsi)
Chcesz być informowany o wydarzeniach związanych
z portalem WielkopolskiSport.PL?

Podaj swój adres e-mail:
WS FB
AGNIESZKA JERZYK
AGNIESZKA JERZYK

Triathloniska leszczyńskiego klubu 64-sto jest jedną z najlepszych kobiet uprawiających tę dyscyplinę w naszym kraju. Robi systematyczne postępy od kilku lat, a jej celem są Igrzyska Olimpijskie 2012 w Londynie. więcej »
"Umiemy się skoncentrować na dobrych zespołach i spiąć się, kiedy jest "sytuacja podbramkowa". A jak już wychodzimy na prostą, to dostajemy w dupę."
Rafał Walczak
Trener szczypornistów Grunwaldu Poznań po porażce z Pomezanią Malbork
Wszelkie prawa zastrzeżone. | Project by Arando - Created by MadKittens